Veosar Shak'kar - [Podanie Zaakceptowane]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

   
REGULAMIN REKRUTACJI

I. Podstawowe zasady:
1. Według podjętych decyzji rekrutacja w akademii została otwarta na stałe (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do zmiany decyzji jeśli uzna to za słuszne).
2. Został stworzony odpowiedni dział na potrzeby rekrutacji i tylko tam będą rozpatrywane wszystkie sprawy przyjęć do akademii.
3. Podanie należy napisać w nowym temacie, gdzie w tytule powinien znajdować się nick postaci.
4. Akademia posiada gotowy wzór podania, który każdy chętny musi wykorzystać w pierwszym poście tematu, aby podanie było brane pod uwagę.
5. Po złożeniu podania nie można edytować jego treści, czy też usuwać tematu i wstawiać go ponownie.
6. Nowy temat założony przez kandydata służy do oceny podania przez członków i wskazania ewentualnych błędów jakie się pojawiły w pierwszym poście.
7. Każdy członek może napisać na co zagłosował, jednak jeśli nie chce, może wtedy się wypowiedzieć nie podając tej informacji.
8. Podanie powinno być napisane w sposób zrozumiały, zgodnie z zasadami języka polskiego, a nadmierna ilość błędów negatywnie wpłynie na ocenę.
9. W Akademii obowiązuje zakres wiekowy od lat 15-stu (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków wiekowych).
10. Jest bezwzględny zakaz kopiowania prac bez zgody autora. Niezależnie od formy i sposobu wykonania.
11. Wszystkie próby tworzenia nowych kont przez osoby którym nie udało się dostać i wklejania z nich podań, będą surowo karane.
12. Rada Jedi zastrzega sobie prawo do odrzucenia podania jeśli jest chociaż minimalne podejrzenie o "multikonta" i to od nich zależy czy w ogóle będzie ono brane pod uwagę.
13. Postać osoby składającej podanie nie może być wyznawcą Ciemnej Strony Mocy, a także posiadać żadnych zdolności w Mocy (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków).
14. Wszystkie podania które nie będą przestrzegać zasad obowiązujących w Akademii Jedi na Yavin IV, będą odrzucane (Rada Jedi jest wstanie dokonać wyjątku, ale tylko w bardzo skrajnych przypadkach).

II. Dalsze postępowanie:
1. Po złożeniu podania, Rada Jedi sprawdza czy spełnia ono podstawowe wymagania i zamienia temat w ankietę z dwoma wyborami:
a. Członek jest za przyjęciem kandydata.
b. Członek jest przeciwny przyjęciu kandydata.
2. Każdy członek (nie będący na okresie próbnym) ma w ankiecie jeden głos, który nie może być zmieniony bądź cofnięty, dlatego radzimy dokładnie przemyśleć decyzje.
3. Wszystkie głosy liczą się tak samo, nie ma tutaj rozróżnienia pomiędzy rangami czy funkcjami.
4. Jeśli jakiś członek nie jest zdecydowany, to może się wstrzymać z głosem na jakiś czas, albo całkowicie co pokaże jego neutralność do sprawy.
5. Podanie musi zostać rozpatrzone w ciągu 14 dni od czasu zamiany tematu w ankietę i wtedy musi być podjęta decyzja.
6. Głosować może każdy członek, jeśli jednak decyzja wygląda na przesądzoną to temat może zostać zamknięty przed czasem.
7. Jeśli większość odpowiedzi jest pozytywna, podanie zostaje zatwierdzone. Kandydatowi pozostaje cierpliwie czekać na dalsze instrukcje od Rady Jedi.
8. Jeśli większość odpowiedzi jest negatywna, podanie zostaje odrzucone. Kandydat musi odczekać 20 dni przed napisaniem ponownie podania, oraz nie może wykorzystać niczego ze swoich poprzednich prac (radzimy dokładnie przemyśleć wszystko przed wstawieniem podania).
9. Jeśli ilość odpowiedzi pozytywnych jest równa ilości odpowiedzi negatywnych, o werdykcie decyduje ogólne zachowanie kandydata, oraz wszystkie wydarzenia z nim związane.

Twórcy regulaminu:
Rada Jedi



Regulamin może ulec zmianom, od niektórych reguł mogą wystąpić wyjątki.

Czy powinniśmy przyjąć kandydata?

Czas głosowania minął 18 lut 2014, 15:22

Tak
10
100%
Nie
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 10

Veosar Shak'kar - [Podanie Zaakceptowane]

Postautor: Veosar » 04 lut 2014, 13:38

- Informacje ogólne
a. Imię: Przemysław
b. Wiek: 16
c. Zamieszkanie: Inowrocław
d. Zainteresowania: Interesuję się głównie informatyką oraz całą jego otoczką: programowaniem, grafiką komputerową, siecią itd. Lubię również grać w koszykówkę, ćwiczyć capoeire oraz łowić ryby. Nie pogardzę również dobrą książką z zakurzonej półki ojca.
e. Krótki opis własnej osoby.
Jestem perfekcjonistą, co bardzo często mnie denerwuje. Bardzo łatwo wchodzę w dyskusję i wydaje mi się, że mam dość wysoką erudycję. Mimo to mam ogrom wad, które chciałbym zniwelować - za szybko ufam ludziom, często budzę sobie w kimś za duże nadzieje. Oprócz tego jestem dość nieśmiały, ale gdy już ktoś zaakceptuje mnie takiego jakim jestem, staram się bardzo pielęgnować tą znajomość. Nie brakuje mi również ambicji oraz chęci samodoskonalenia się.
f. Kontakt:
- email: przemek.kijak5@gmail.com
- gg: 20180836
- xfire: veosar

- Scena JK3
a. Przynależność: LF (lider), LFE (lider), DoK (lider), KoH (Knights of honor - lider), KoH (Knights of harmony - lider), DoH, JW, JoR (lider), AoE, OOF, Enklawa Dantooine, IP, UF (lider), UnF (lider), Exec, Liga Honoru, Yavin 4
b. Staż: 5 lat
c. Krótka historia:
Po przejściu SP na każdym poziomie trudności, postanowiłem spróbować odnaleźć się w trybie MP. Był to 2009 rok - czas, w którym JK3 dosłownie tętniło życiem - dziesiątki klanów codziennie aktywnych, organizacje łączące 15 klanów, coś niesamowitego. Ja niestety, na swój debiut w jakiejś organizacji musiałem poczekać do 2010 roku. Dlaczego zapytacie? No cóż, wcześniej, totalnie nie rozumiałem gry. Nigdy wcześniej w żadnej innej grze nie spotkałem się z jakimiś klanami, których zadaniem nie jest wbijanie drabinki ESL'a, w związku z czym byłem tam trochę zagubiony. Gdy ogarnąłem już wszystkie podstawowe funkcje oraz szkielet JK3, zacząłem szukać organizacji dla siebie. Tak dotarłem do Internal Power, które niestety szybko się rozpadło, LF, które wspominam najlepiej ze wszystkich, był to najlepszy czas spędzony w JK3 jakiego kiedykolwiek zaznałem. Last Force niestety bardzo szybko się rozpadło, mniej więcej rok po moim dołączeniu. Zaraz po tym, paru zapaleńców próbowało stworzyć Last Force Empire, reaktywację LF, do której dołączyłem i zostałem jej liderem, ale mimo to ludzie nie czuli tam takiego samego klimatu, jaki budował LF, w związku z czym klan umarł śmiercią naturalną, tak szybko jak się zaczął. Potem były dziesiątki innych klanów, o których mógłbym gadać i gadać, ale miało być krótko, więc sobie odpuszczę. I oto jestem tu, stoję u Waszych bram ponownie i liczę na to, że uwzględnicie mój powrót.

- Postać
a. Imię: Veosar Shak'kar
b. Wiek: 29
c. Pochodzenie: Coruscant
d. Rasa: Człowiek
e. Opis zewnętrzny: Odwracasz wzrok ku sylwetce, poruszającej się zdecydowanym i szybkim krokiem. Przyglądasz się jej i zauważasz mężczyznę o pospolitej budowie ciała, brązowych włosach, niebieskich oczach i lekkim, a zarazem wyrazistym zarostem.
f. Historia: [min. 450 słów] Autor: Veosar Shak'kar.
I Akt - "Życie młodego pijaka"
Mężczyzna, poruszając się wolno po zrujnowanej ulicy, czuł dokładnie każdy aspekt życia w dzielnicy biedy. Zapach nieczystości i mięsa smażonego od zwykłego strzału blastera, to tylko jedne z doznań w tamtych okolicach. Nie zastanawiając się długo, mężczyzna wszedł do najbliższej kantyny, zwanej przez tamtejszych mieszkańców "Tani Browar". Może to i dobrze - pomyślał, spoglądając kątem oka na swoją sakwę. Nie było to przyjemne miejsce. Chmara nieprzyjemnych dźwięków rozciągała się już od progu drzwi, irytując mężczyznę. Podszedł on niezwłocznie do Rodianina stojącego za ladą, prawą ręką przyciskając zawartość sakiewki. Gdy oparł się o blat baru przez chwilę z jego nadgryzionego zębem czasu płaszcza wychyliła się kolba blastera, którą kiedyś dostał, pracując dla grupki mandalorian parę lat temu.
- Co podać? - spytał barman.
- Piwo. - człowiek odpowiedział szorstko, bez zbędnych emocji na twarzy.
- Piwo, ha? A jakie, jeżeli wolno spytać? - barman spytał, nieco zaskoczony brakiem automatycznej odpowiedzi typowej dla jego stałych bywalców.
- Korzenne, z Naboo. - znów, nie wykonując zbędnych gestów.
- Aaah, ciekawy wybór... zdaje sobie pan sprawę, że nie należy ono do najlepszych? Mogę polecić nasz specjał, wódę z Tatoo...
- Po prostu daj mi to piwo. Jestem zmęczony i spłukany, nie mam ochoty słuchać twoich barmańskich "sztuczek Jedi" - powiedział mężczyzna, przerywając barmanowi i ujawniając pierwsze emocje na twarzy.
Rodianin uśmiechnął się lekko, nalewając browar, już bez zbędnych pytań. Zrozumiał. Człowiek przysunął kufel do siebie, ocierając rękaw zniszczonego płaszcza o brudny stół. Nie zdążył wypić on pierwszego łyka browara, gdy podeszła do niego grupa składająca się z rodianina, kel dora i człowieka. Choć człowiek sprawiał wrażenie zaradnego, jego towarzysze nie wyglądali na zbyt inteligentnych.
- Nowy, hehe! Patrzcie chłopaki! - rzekł człowiek, zbliżając się coraz bliżej mężczyzny trzymającego kufel w ręce. - Jak ci na imię, przyjacielu?
Mężczyzna, lekko przesuwając głowę w stronę kel dora, stojącego po jego prawej stronie, odpowiedział cicho:
- Veosar.
- Veosar? Patrzcie go, jak słodko! Mamy dla ciebie propozycje nie do odrzucenia. Bo widzisz, tak się składa, że usiadłeś na naszym miejscu. A my bardzo lubimy nasze miejsce. To jak będzie, byłbyś tak łaskawy i odszedł stąd, czy mamy ci pomóc? - Powiedział uśmiechając się paskudnie.
- Tylko piwo dopije. - Powiedział Veosar szorstkim głosem.
Człowiek oparł ręce na stole, wylewając tym samym część piwa na mężczyznę, po czym rzekł:
- Słuchaj, kurwi synu, wy... stąd albo przestanie być tak miło!
Przekleństwo zostało stłumione przez hałasujący tłum w kantynie, w związku z czym pierwsza obraza dotarła do Veosara z podwójnym impetem. Człowiek ten reagował na to przezwisko bardzo agresywnie. Jego matka bowiem, Bella Shak'kar, nie miała pieniędzy by utrzymać i ją, i syna, w związku z czym musiała dorabiać jako prostytutka. Gdy koledzy Veosara dowiedzieli się o tym, zaczęli wyzywać go od kurwich synów, z czego powstała ta wielka niechęć. Veosar nie wytrzymał, wstał z krzesła, podniósł rękę i uderzył prowokatora prosto w nos. Nie skończyło się to dla niego dobrze. Niezwłocznie został zaatakowany przez dwójkę oponentów. Człowiek podniósł się, dotknął swojego nosa i lekko zamroczony, kopnął Veosara prosto w żebra oraz uderzył go w głowę, tak mocno, że Veosar stracił świadomość. Obudził się rano, w zaułku dzielnicy biedy, w kompletnie innym sektorze. Zmarznięty i pobity, ledwo dał radę oprzeć się o ścianę budynku i wstać. Szybko zorientował się również, że jego blaster, pamiątka z dawnych czasów, nie jest już jego własnością. Zdecydował się wyjść z zaułka, aby zorientować się gdzie jest, chociaż kompletnie nie miał na to sił. Po drodze, na środku ścieżki, znikąd pojawiła się sylwetka. Veosar nie mógł w to uwierzyć, nigdy bowiem nie widział, aby ktokolwiek wyłonił się z powietrza.
- Co jest kurwa? – była to pierwsza reakcja Veosara na praktycznie każdą szokującą sytuację. Nie dziwota więc, że i teraz jej nie zabrakło.
- Ty jesteś Veosar Shak'kar? - spytała piękna kobieta, o kruczych włosach i pięknych wdziękach. Ruszała się z gracją.
- Tak - odpowiedział mężczyzna, zasłaniając prawą ręką blask Coruscant Prime.
- Uh, śmierdzisz bardziej niż się spodziewałam. Załóż to. - Kobieta wręczyła Veosarowi skórzaną kurtkę. - A teraz chodź za mną.
Mężczyzna był zostawiony bez większych perspektyw, postanowił więc podążyć za nowo poznaną osobą. Szli wolno. Przez większą część drogi, oboje milczeli. W końcu, Veosar postanowił zapytać:
- Gdzie idziemy?
- Dowiesz się w swoim czasie. - Odpowiedziała kobieta, po czym zajrzała do swojego cyfronotesu, schowanego w kieszeni swojego płaszcza. - 28 lat, urodzony na Naboo. Dwukrotnie karany za kradzież. Obecnie brak stałego miejsca zamieszkania. Pracuję dorywczo...
- Skąd masz te wszystkie dane? - spytał Veosar, po chwili zauważając, że nic to nie da. – Wiesz o mnie prawie wszystko, a ja nie znam nawet Twojego imienia.
- Pułkownik Shani, starszy as wywiadu. - kobieta wyprostowała kości i stanęła prawie na baczność, jakby automatycznie.
- Miło mi, Shani. Nie musisz się tak spinać, nie jesteśmy w pracy... chyba?
Kobieta milczała. Zdawała wrażenie, jakby czuła, że jej imię to i tak za dużo informacji. Szli dalej. W pewnym momencie, Shani stanęła przed ścianą, wypowiedziała pewną skomplikowaną formułkę, po czym owa ściana rozstąpiła się, stwarzając wejście. Kobieta przeszła dalej, odwróciła się i mimiką twarzy zaprosiła Veosara do środka. Ten, lekko zmieszany, powoli wszedł. Gdy był w środku, poruszał się w dziwnym, odróżniającym się od całego laboratorium białym korytarzem, na końcu którego widniały masywne drzwi. Na końcu stał szczupły i kościsty mężczyzna, wydawało sie jakby nie miał w sobie szczypty życia. Podpełzł do nich i z pustym wzrokiem poszukał panelu przy drzwiach, lecz na nic to się zdało. Shani uśmiechnęła się, po czym podeszła do drzwi, wykonała skan siatkówki oczu oraz wykrywacza mowy, otwierając drzwi. Gestykulacja twarzy Veosara, wyraźnie przedstawiała jego zdziwienie. Jego oczom ukazała się bowiem wielka sala, pełna elektrycznych krat i zbiorników Bacta. Mężczyzna nie mógł ukryć swojego przerażenia, gdy zobaczył trandoshanina torturowanego na wielkim, drewnianym stole. Odruchowo cofnął się z lękiem w oczach widząc tą scenę, lecz po chwili zdał sobie sprawę, że w cokolwiek się wpakował, nie powinien okazywać takich emocji. Poszedł dalej za Shani, obserwując więzienie dla obcych ras. Oboje milczeli. Po paru kolejnych zakrętach, dotarli oni do sali, na której środku stał człowiek. Ubrany był on w specyficzny szary kostium, a na prawym ramieniu miał broszurę przedstawiającą węża. Jego wielka postura ciała była widoczna na pierwszy rzut oka.
- No proszę, nasz gość! Proszę siadać, panie Shak'kar. - powiedział niezwłocznie mężczyzna, po czym ciągnął temat. - Nazywam się Crank. Shani, wyjdź proszę.
Shani wyszła, zostawiając Veosara sam na sam z nowo poznanym człowiekiem.
- Rozumiem, że nie interesuję cię to, jak się nazywam. Nic dziwnego, przejdźmy lepiej do interesów. Otóż, jak już z pewnością zauważyłeś, nie jesteśmy zwykłą organizacją. Nie zajmujemy się rzeczami przyziemnymi, służymy wyższym celom. Bo widzisz, Veosar, w tym świecie istnieją również sprawy, którymi ktoś musi się zająć, nawet jeżeli nikt o nich nie zdaję sobie sprawy. Jedną z tych rzeczy, jest ta choroba, która dotknęła galaktykę. Choroba zwana obcymi rasami. Te na wpół rozumne kreatury ograniczają wpływy i rozwój ludzkości. Choroby się leczy. Ograniczenia eliminuje. Leczymy ludzkość w galaktyce z zarazy. - Veosar'owi zapachniało gadką imperialną.
- Zabijacie nieludzi. - odpowiedział Veosar i unosząc głowę ku Crankowi, spojrzał na niego z pogardą.
Crank uśmiechnął się.
- Przydałbyś się nam. Jesteś spłukany, nie masz rodziny, mógłbyś zarobić na życie i lepsze ubranie. Ba, jeżeli byłbyś wyjątkowo pojętny, mógłbyś żyć w luksusach, ustawić się do końca życia. Czy nie jest to kuszące?
- Wiecie, mam lekko napięty grafik, dajcie mi chwilę na namysł, odezwę się jutro - powiedział Veosar, mając nadzieję uciec od ludzi z broszurą węża. Mężczyzna odwrócił się już, aby udać się w stronę wyjścia i zaraz po tym poczuł blaster na potylicy. Odruchowo cofnął się gwałtownie, po chwili rozumiejąc, że jest to złym pomysłem. Crank momentalnie zmienił wyraz twarzy i zagroził Veosarowi wzrokiem. Nie miał zamiaru dyskutować, ani słuchać wymówek. Mężczyzna z blasterem przyłożonym do głowy był bowiem idealną osobą do tego typu spraw. Nikt go nie znał, nikomu na nim nie zależało. Nikt by go nie szukał. Crank rzekł:
- Do naszej kolekcji zwierząt z innych planet, potrzeba już tylko przedstawiciela rasy "Ludzi Lasu", czyli Wookiech. Żyją oni na Kashyyyk. Polecisz tam razem z trójką najlepszych wojowników wywiadu. Cel jest prosty: porwać Wookie i przyprowadzić go do naszej placówki.
- A co jeżeli odmówię?
Crank uśmiechnął się, po czym błyskawicznym ruchem wystrzelił wiązkę z blastera tuż koło ucha Veosara. Nie potrzeba było więcej gestów. Crank wyszedł, po czym w kabinie zaczął ulatniać się gaz usypiający. Shak'kar wiedział, że nie ma już odwrotu. Jest zdany na siebie.
Obudził się on w zamaskowanym statku. Minęła chwila, zanim dotarło do niego co się stało, po czym wstał i już w pełni świadom rozejrzał się po pojeździe. Zauważył dwóch ubierających się w mundury komandosów i jednego, już przebranego, za sterami. Veosar, zobaczywszy ogromne drzewa i lasy, był pewien - byli na orbicie Kashyyyk. Po chwili, jeden z terrorystów zauważył to, że Veosar odzyskał świadomość i powiedział:
- No proszę! Nasza śpiąca królewna się obudziła! - po czym rzucił w niego karabinem klasy E-11, prosto w twarz.
- Jak się tym strzela? - spytał Veosar, otrząsając się z bólu wywołanego przez kontakt kolby karabinu z jego nosem. Nie był to blaster który towarzyszył mu od wielu lat, dlatego też z pewną nieśmiałością chwycił za uchwyt broni.
- To uproszczony model. Widzisz ten pasek? Gdy zapełni się na maksimum i zacznie świecić na czerwono, oznacza to gotowość do strzału. Przymierasz i naciskasz spust.
Po paru chwilach, wylądowali oni na planecie. Włączyli tryb maskowania i zabrali pilot, służący do zmiany tej opcji. Widać było, że znają się na rzeczy. Idąc, uformowali trójkąt wokół Veosara, nie umożliwiając mu żadnych manewrów ucieczki, lub agresji. Przemierzając ścieżkę dalej, w głąb lasu, usłyszeli w oddali ryk Wookiego. Nie zastanawiając się długo, przyspieszyli kroku. Veosar stawał się biec wolniej, aby zostać na tyle formacji, lecz nie było to możliwe. Doskonale wyszkoleni zabójcy, nie pozwalali mu zniszczyć szyku. Zbliżali się do źródła okrzyku, co poskutkowało usłyszeniem kolejnych dźwięków. Świst wiązki energii, uderzającej o stalowy kostium, był bardzo specyficznym dźwiękiem. Nie dało się go pomylić z żadnym innym. Gdy Veosar wraz ze swoją grupą wszedł bezszelestnie na wzgórze i wychylił się, zobaczył Jedi oraz Wookiego, zwinnie walczących z oddziałami posiłków, nadesłanymi przez elitę. Wiedzieli oni bowiem już wcześniej o obecności Jedi chroniącego "Człowieka z Lasu", lecz ze środków bezpieczeństwa, postanowili nie informować o tym Veosara. Mężczyzna poczuł, że jest to jedyny moment, by się wycofać i spróbować odratować sytuacje. Pobiegł w stronę Jedi i Wookiego, przeturlał się za skałę i zaczął strzelać do oponentów. Nie został rozszarpany przez Wookiego, prawdopodobnie tylko dzięki temu, że odróżniał się on wyglądem od zabójców. Veosar strzelał, celując jak najlepiej potrafi, niejednokrotnie przegrzewając obwody z powodu za szybkiego oddania strzału. Po parunastu minutach, zmęczony Wookie, Jedi i Veosar, pokonali posiłki wężów, po czym ukryci nadal za wzgórzem elitarni zabójcy zostali dostrzeżeni przez młodego Jedi, trzymającego miecz świetlny o kolorze niebieskim. Speszeni niepowodzeniem misji, uciekli oni w kierunku zamaskowanego śmigłowca, krzycząc jedynie po drodze cierpkie: "Dorwiemy cię!". Veosar padł na trawę, zmęczony ferworem walki i zamknął momentalnie oczy. Gdy je otworzył, zobaczył wiązkę energii przy swojej głowie, oraz tą samą sylwetkę Jedi mówiącą: W imieniu Rady Jedi, zostajesz aresztowany. Zostaniesz poddany osądowi Rady na Yavin 4, w związku z wplątaniem się w zabójstwa na tle rasistowskim. Veosar złapał się otwartą dłonią za twarz, po czym zasnął oczy i zasnął. Nie miał już sił walczyć, dyskutować i komplikować sprawy. Obudził się już w celi. Nie musiał długo czekać, aż usłyszał: "Wielka Rada Jedi zaprasza oskarżonego Veosara Shak'kar na plac sądowy". Kraty podniosły się, a Veosar ujrzał blask słońca i ogromny, piękny plac, ze schodami po każdej stronie świata. Młody mężczyzna podszedł w stronę rady, i usłyszał trzask krat, które jeszcze przed chwilą po raz pierwszy wypuściły go na słoneczny dzień. Rada zamilkła. Veosar zamilkł. Nastała totalna cisza...

Akt II - Akt głupoty
Pierwszy sąd niczego nie zdecydował. Rada Jedi była widocznie przychylna Veosarowi, głównie ze względu na jego pomoc dla Wookiego i Jedi. Mimo to, Veosar, kopiąc sobie samemu grób, utrzymywał swoją oschłą postawę, często wtrącając sarkastyczne stwierdzenia podczas przesłuchania. Zmusiło to Radę do utrzymania większego dystansu pomiędzy ich odczuciami, a faktami, które mocno pogrążały mężczyznę. Został on wtrącony z powrotem do aresztu, w którym spędził następne dwa dni. Wyciągnął go stamtąd dopiero pewien wojskowy, który dostał rozkaz przyprowadzenia Veosara przed „jego starego znajomego” oraz jego „Rycerza Jedi”. Mężczyzna nie miał pojęcia o kogo chodzi, dlatego bardzo zdziwił się, gdy jego oczom ukazał się Zayne Vergee – jego kompan z dawnych czasów, sławny mandalorianin i przyjaciel Veosara. Obok niego, przy wielkim oknie, stał również drugi człowiek, który od początku zachowywał kamienną minę, nie dając oskarżonemu żadnych wskazówek co do jego charakteru. Jego osobowość jednak bardzo szybko się ujawniła, gdy ironicznie negował każdy fakt przedstawiany przez Veosara podczas przesłuchania. Wydawał się bardzo inteligentny, co od razu spodobało się oskarżonemu, który często bardzo głupio testował Jedi, wtrącając swoje idiotyczne sarkazmy w prawie każdą odpowiedź. Nie spodobało się to Zayne’owi, którego widocznie łączyła jakaś więź z mężczyzną o kamiennej twarzy. Ten szybko uspokoił Veosara, odpychając go mocno na kanapę. Oskarżony widział wyraźnie – w cokolwiek Zayne się wplątał, siedzi w tym na poważnie. Veosar otrząsnął się, niezwłocznie rozumiejąc, że dla własnego dobra powinien przestać zachowywać się jak idiota. Przynajmniej na razie. Mężczyzna odpowiadał jeszcze przez paręnaście minut, a po każdej swojej odpowiedzi czuł dziwne mrowienie w ciele, któremu towarzyszyło marszczenie czoła Jedi. Veosar nie widział sensu kłamać – chociaż był bardzo dobrym kłamcą, nie potrafiłby oszukać tej sławnej Mocy, o której tyle słyszał w dzieciństwie. Wiedział to doskonale. Znał swoje granice. W pewnym momencie, podczas przesłuchania, trójka ludzi usłyszała odgłos uruchomionego jetpacka. Za ogromnym oknem ukazała się im sylwetka uzbrojonego mężczyzny z bronią, który niezwłocznie wycelował swoją rakietnicę ku Veosarowi. Wystrzelił prawie od razu, lecz nie przewidział jednego – nie byliśmy bezbronni. Jedi od razu odepchnął rakietę ku napastnikowi. Chybił, lecz oszołomiony mężczyzna dotknięty Mocą, spędził chwilę na dojściu do siebie. Zayne szybko wykorzystał ten moment, wyskakując na środek Sali i strzelając ze znanemu Veosarowi E11 prosto w głowę napastnika. Był w tym dobry, wszyscy jego znajomi to wiedzieli. Veosar, dotychczas schowany za ścianą ze względu na związane ręce, krzyknął automatycznie „O kurwa, niezły strzał Zayne!”. Jedi szybko przyciągnął napastnika do Sali i poprosił Zayne’a o rozebranie go ze zbroi. Im oczom ukazał się imperialny wojskowy z broszurą węża na prawym ramieniu. Veosar, widząc to, stwierdził od razu:
- I co? Teraz mi wierzycie?
- Uciekajcie stąd. Już! – odpowiedział Jedi. – Zaraz do was dołączę.
Veosar podążył za swoim starym kompanem, który dziwnie łatwo wykonał polecenie swojego przełożonego. Nie był on bowiem typem człowieka, który łatwo dostosowywał się do rozkazów innych. Nie minęło 10 minut, aż Jedi dołączył do dwóch ludzi czekających na niego w hangarze. Postanowili oni wyruszyć na drugą stronę Yavin 4, na której, jak tłumaczył Zayne, znajdowała się Akademia Jedi. Gdy tam dotarli, była już noc, a wszyscy oprócz tej trójki już dawno spali. Veosar udał się do Caldain’a, bo tak, według Zayne’a nazywał się Jedi, który ich uratował. Po krótkiej rozmowie dowiedział się on paru faktów o nauce Jedi – była to, wg. Rycerza Jedi, bardzo ciężka i długa droga, którą tylko nieliczni byli w stanie zgłębić do końca. Nie spodobało się to Veosarowi – był on typem samotnika, poza tym nigdy nie brał całej tej „szopki idiotów machających patykiem” na poważnie. Do czasu. Postanowił wylecieć jeszcze tej samej nocy. Pożegnawszy się z Zaynem, udał się do hangaru, w którym ujrzał zepsuty myśliwiec. Nie było to jednak dla niego wielkim problemem – Veosar potrafił naprawić wiele rzeczy, w tym popsute myśliwce. Uwinął się do rana i wyruszył na Tatooine – był kompletnie spłukany, musiał dorobić sobie w nieco mniej szlachetny sposób, niż pracując jak do tej pory. Wylądował na obrzeżach planety, gdyż nie mógł sobie pozwolić na zajęcie płatnego lotniska. Maskując myśliwiec, od razu udał się on w stronę Mos Eisley – kantyny, w której bardzo często przesiadywali jego „znajomi z branży”. Ledwo zdążył odejść od swojego środku transportu, gdy zobaczył ogromny statek lądujący paręset metrów od niego. Veosar wiedział, że nie powinien pokazywać się nieznajomym na obrzeżach jednej z najniebezpieczniejszych planet w galaktyce, zwłaszcza nie mając ze sobą żadnej broni. Schował się on za wielką wydmą, a po chwili zobaczył dwóch mężczyzn w czarnych szatach trzymających jakąś rękojeść w dłoni, oraz jednego, ubranego w szary strój oficera. Nie wiedział co o tym myśleć, w związku z czym postanowił poczekać jeszcze chwilę. Oficer wyjął swój Holonet, po czym zaczął się obracać, spoglądając na niego. Parę razy zawachał się on, lecz końcowy werdykt był jasny. Wskazał ręką prosto na Veosara ukrytego za wydmą. Dwoje zakapturzonych postaci włączyło swoje miecze świetlne, które okazały się być krwawo czerwone, po czym z nienaturalną szybkością zaczęli sprintować w stronę mężczyzny. Ten, widząc to, zdążył powiedzieć tylko „Kurwa mać!”, po czym odruchowo zaczął uciekać w stronę myśliwca. Wiedział on dobrze, że dalsze ukrywanie nie ma żadnego sensu. Trójka przybyszy sprawiała wrażenie, jakby wiedzieli perfekcyjnie, gdzie Veosar się znajduje, nawet pomimo swojego ukrycia. Mężczyzna był już praktycznie w wejściu do myśliwca, gdy jakaś niewidzialna siła zaczęła przyciągać go do postaci z czerwonym mieczem, która zdecydowanie wyprzedziła tą drugą. Veosar w panice zaczął szukać wszystkich rozwiązań, aby uwolnić się z objęć siły – wiedział on bowiem, że ma szanse na przeżycie jedynie wtedy, gdy dotrze do myśliwca. Nie zastanawiając się długo wziął garść piachu i rzucił nim prosto w twarz oponenta, po czym wyłączył maskowanie myśliwca pilotem i szybko do niego wskoczył. Ledwo zdążył on zamknąć wejście do pojazdu z kokpitu i wylecieć w górę, po czym niezwłocznie skoczył w hiperprzestrzeń. Wybrał pierwszy dostępny kurs, który był ustawiony docelowo na miejsce, z którego pochodził myśliwiec – Yavin 4. Veosar, przerażony na śmierć, zamknął oczy i pomyślał o swojej wymarzonej emeryturze na Sulonie. Było mu wtedy tak dobrze…


- Informacje dodatkowe
a. Dlaczego chcesz wstąpić do Akademii? – Byłem już raz w Akademii, ale nie byłem w stanie zostać tu na dłużej ze względu na moje prywatne sprawy. Teraz moja sytuacja się ustabilizowała, w związku z czym chciałbym jeszcze raz spróbować do Was dołączyć i poczuć prawdziwy klimat uniwersum SW.
b. Skąd dowiedziałeś się o Akademii? - Od Zayne'a Vergee, z którym byłem ostatnio w klanie.
c. Ode mnie – Zdaje sobie sprawę z tego, że rozdział II w mojej historii jest słabo napisany, ale nie byłem w stanie napisać tego lepiej. Przyczyna jest prosta – za duży odstęp pomiędzy pisaniem tych dwóch rozdziałów. Gdy już siądę do pisania, to zdecydowanie wole pisać historię od początku do końca, bardzo nie lubię dopisywać czegoś po fakcie, gdyż nie piszę wtedy na tej samej wenie, a styl, którym piszę jest zazwyczaj zupełnie inny.
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Veosar
Były członek
 
Posty: 223
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Otwarte]

Postautor: Jedi Council » 04 lut 2014, 15:22

Podanie spełnia minimalne wymagania, dlatego została otwarta ankieta. Błędy, oraz własne spostrzeżenia co do podania członkowie mogą pisać w tym temacie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 778
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Otwarte]

Postautor: Lethari » 04 lut 2014, 17:02

Cóż, ja poprzednim razem byłem chyba na tak... teraz to sie raczej też nie zmieni ;). Jednak moje oczy wychwyciły pewne nieścisłości, a konkretnie dwie. Po pierwsze, nie da sie "wyciągnąć Holonetu" tylko ewentualnie Holodate (ale to taki szczegół), drugi to fakt "maskowania statku pilotem", o ile mnie pamięć nie myli to w takie urządzenie były wyposażone jedynie Tie Phantomy i tylko one były w stanie zniknąć całkowicie z oczu (wykorzystywały kryształy stygium(?) taka ciekawostka ;P) a problem ich natury był taki, że przy próbie przejęcia ich przez rebeliantów skutkowały samozniszczeniem myśliwca, więc raczej ta technologia pozostała tylko i wyłącznie w rękach samego Imperium i wspomnianej już wersji Phantoma (nie wspominając już o kosztach takiego myśliwca). Tyle odemnie, ofc głos na tak
Awatar użytkownika
Lethari
Były członek
 
Posty: 248
Rejestracja: 08 maja 2012, 18:21
Lokalizacja: Katowice

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Otwarte]

Postautor: Veosar » 04 lut 2014, 17:12

Co do "wyciągnięcia Holonetu", tak, zauważyłem to przy trzecim przeczytaniu pracy, byłem jednak przekonany, iż jest to nazwa nie tylko sieci, ale również urządzenia, który ją obsługuję. Byłem w błędzie, no cóż, zdarza się. Co do maskowania statku, szczerze przyznam, że nie miałem pojęcia jak to sprawdzić, a nie uśmiechało mi się przeglądać wszystkich informacji nt. myśliwców znanych w uniwersum Star Wars. Przyznaje się bez bicia, jestem za leniwy. Wrzuciłem to do historii, od tak, bo nie pasowało mi zostawienie myśliwca na pastwę losu. Co nie zmienia faktu, że dobrze dowiedzieć się takich ciekawostek. Pozdrawiam serdecznie, dzięki za głos.
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Veosar
Były członek
 
Posty: 223
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Otwarte]

Postautor: Dalinar » 04 lut 2014, 17:21

Oddaję głoś na TAK

Znam Veosara już trooooochę :D. Mój towarzysz jak wiemy dostał się do Akademii, tylko jak nam to wytłumaczył był zobowiązany słowem i brakiem czasu. Dlatego jego pobyt ograniczył się do jednego wieczoru :mrgreen:.

Również ten większy błąd który wychwyciłem to wyjęcie holonetu = człowiek na przystanku wyciąga internet. Ogólnie podanie mi się bardzo podoba, szczególnie druga część ^^. Veosar zawsze trzymał poziom w moim dawnym klanie i był takim "Second in command". W każdym razie ja się na nim nie zawiodłem, sądzę że swoją postacią wniesie dużo do Akademii.
Medycyna robi dziś takie postępy, że czasem trudno umrzeć.
Obrazek
Awatar użytkownika
Dalinar
Radny
 
Posty: 345
Rejestracja: 25 maja 2013, 17:36

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Otwarte]

Postautor: Gensho Butsugen » 04 lut 2014, 18:35

Poza drobnymi literówkami, nie mam zastrzeżeń. Podanie na tle paru ostatnich jest wyjątkowo dobre i wciągnęło mnie do przeczytania. Veosar najwidoczniej jest postacią pakującą się na każdym kroku w problemy...same też nie leniwią się i znajdują go dość proporcjonalnie. Rzuca sie to w oczy... AKCJA AKCJA AKCJA.
Myśle sobie jak miałby wyglądać Twój pobyt w Akademii bo wyglada na to że kawał z Ciebie łobuza i będziesz musiał się ostro postarać żeby zmienić podejście.
Jeszcze jedna sprawa do której mógłbym sie przyczepic to to że udało Ci sie uciec dwóm diabełkom, (ŻADNEMU SMIERTELNIKOWI SIE TO NIE UDAJE :twisted:) no ale niech Ci będzie :P

Jestem jak najbardziej na TAK
Awatar użytkownika
Gensho Butsugen
Były członek
 
Posty: 36
Rejestracja: 30 maja 2013, 14:52

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Otwarte]

Postautor: Veosar » 04 lut 2014, 19:25

Jestem jak najbardziej na TAK


Myśle sobie jak miałby wyglądać Twój pobyt w Akademii bo wyglada na to że kawał z Ciebie łobuza i będziesz musiał się ostro postarać żeby zmienić podejście.


No i o to chodzi ;). Co do diabełków, no cóż, rzeczywiście, ale mój tok myślenia był następujący - odszedłem od Akademii, pomimo, że wiedziałem doskonale, że ta cała organizacja nadal działa. Mimo to, musiałem doprowadzić moją postać z powrotem na Yavin 4, więc Veosara musiało dotknąć coś cięższego od wojaków z broszurą węża. Wtedy do gry wchodzą czerwoni - o których istnieniu Shak'kar zdecydowanie powinien poinformować Radę Jedi ( ;) )
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Veosar
Były członek
 
Posty: 223
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Otwarte]

Postautor: Gensho Butsugen » 05 lut 2014, 0:02

No i o to chodzi ;). Co do diabełków, no cóż, rzeczywiście, ale mój tok myślenia był następujący - odszedłem od Akademii, pomimo, że wiedziałem doskonale, że ta cała organizacja nadal działa. Mimo to, musiałem doprowadzić moją postać z powrotem na Yavin 4, więc Veosara musiało dotknąć coś cięższego od wojaków z broszurą węża. Wtedy do gry wchodzą czerwoni - o których istnieniu Shak'kar zdecydowanie powinien poinformować Radę Jedi ( ;) )


No i kolejny plus za zamysł dodatkowego pobudzenia RP... bardzo mi się to podoba - całkowicie usprawiedliwiłeś występ diabełków
Awatar użytkownika
Gensho Butsugen
Były członek
 
Posty: 36
Rejestracja: 30 maja 2013, 14:52

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zera » 05 lut 2014, 16:27

Podanie dobre, żadnych taki super błędów.
Noooo tylko czuję, że ktoś z wiadrami wody będzie chodzić i wyjmować holonety(taki informatyczny dżołk :D).
Kolejny wulgarny i agresywny ludź :(

No i mam jeszcze zapewnienie Zayne'a, że jesteś w porządku.
To jeszcze lepiej... Chociaż on tańczy, to nie jestem taki pewien :/

Anywayz, le TAK.
"My life for Aiur..."
Obrazek
- Zera
Awatar użytkownika
Zera
Rycerz
 
Posty: 361
Rejestracja: 30 lip 2013, 16:33

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Otwarte]

Postautor: Saela Taarz » 05 lut 2014, 18:18

Widzę, że zainteresowanie Wiedźminem nie ustało. Historia ciekawa, parę błędów się znajdzie, ale i tak stoi na dobrym poziomie. Miło także, że wracasz, zatem... witamy z powrotem?
Awatar użytkownika
Saela Taarz
Radna
 
Posty: 1179
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Dawniej Adachi

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Otwarte]

Postautor: Veosar » 05 lut 2014, 19:07

Adachi pisze:Widzę, że zainteresowanie Wiedźminem nie ustało. Historia ciekawa, parę błędów się znajdzie, ale i tak stoi na dobrym poziomie. Miło także, że wracasz, zatem... witamy z powrotem?


No niestety, mam wrażenie, że prawie niemożliwą rzeczą jest znaleźć wszystkie błędy zrobione przez samego siebie - dla przykładu ja, gdy dostałem parę takich na PW, nie zauważałem ich jeszcze przez 3 pierwsze próby przeczytania. Wszyscy jesteśmy ludźmi, zdarza się, choć będę próbował wyeliminować jak największa ilość byków :). Pozdrawiam serdecznie, dziękuje za wszystkie głosy.

PS. Dajcie mi już spokój z tym holonetem :D. Mercy!
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Veosar
Były członek
 
Posty: 223
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Veosar Shak'kar - [Podanie Zaakceptowane]

Postautor: Jedi Council » 06 lut 2014, 0:44

Podanie zostaje zaakceptowane. Kandydat otrzymuje niniejszym rangę Rekruta i podstawowy dostęp do działów dla członków, może także zgłosić się do klanu na xfire. O dalsze instrukcje prosimy się pytać Rycerza Adachiego.

Gratulujemy i życzymy miłej zabawy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 778
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron