Phora Quro - [Podanie odrzucone]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

   
REGULAMIN REKRUTACJI

I. Podstawowe zasady:
1. Według podjętych decyzji rekrutacja w akademii została otwarta na stałe (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do zmiany decyzji jeśli uzna to za słuszne).
2. Został stworzony odpowiedni dział na potrzeby rekrutacji i tylko tam będą rozpatrywane wszystkie sprawy przyjęć do akademii.
3. Podanie należy napisać w nowym temacie, gdzie w tytule powinien znajdować się nick postaci.
4. Akademia posiada gotowy wzór podania, który każdy chętny musi wykorzystać w pierwszym poście tematu, aby podanie było brane pod uwagę.
5. Po złożeniu podania nie można edytować jego treści, czy też usuwać tematu i wstawiać go ponownie.
6. Nowy temat założony przez kandydata służy do oceny podania przez członków i wskazania ewentualnych błędów jakie się pojawiły w pierwszym poście.
7. Każdy członek może napisać na co zagłosował, jednak jeśli nie chce, może wtedy się wypowiedzieć nie podając tej informacji.
8. Podanie powinno być napisane w sposób zrozumiały, zgodnie z zasadami języka polskiego, a nadmierna ilość błędów negatywnie wpłynie na ocenę.
9. W Akademii obowiązuje zakres wiekowy od lat 15-stu (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków wiekowych).
10. Jest bezwzględny zakaz kopiowania prac bez zgody autora. Niezależnie od formy i sposobu wykonania.
11. Wszystkie próby tworzenia nowych kont przez osoby którym nie udało się dostać i wklejania z nich podań, będą surowo karane.
12. Rada Jedi zastrzega sobie prawo do odrzucenia podania jeśli jest chociaż minimalne podejrzenie o "multikonta" i to od nich zależy czy w ogóle będzie ono brane pod uwagę.
13. Postać osoby składającej podanie nie może być wyznawcą Ciemnej Strony Mocy, a także posiadać żadnych zdolności w Mocy (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków).
14. Wszystkie podania które nie będą przestrzegać zasad obowiązujących w Akademii Jedi na Yavin IV, będą odrzucane (Rada Jedi jest wstanie dokonać wyjątku, ale tylko w bardzo skrajnych przypadkach).

II. Dalsze postępowanie:
1. Po złożeniu podania, Rada Jedi sprawdza czy spełnia ono podstawowe wymagania i zamienia temat w ankietę z dwoma wyborami:
a. Członek jest za przyjęciem kandydata.
b. Członek jest przeciwny przyjęciu kandydata.
2. Każdy członek (nie będący na okresie próbnym) ma w ankiecie jeden głos, który nie może być zmieniony bądź cofnięty, dlatego radzimy dokładnie przemyśleć decyzje.
3. Wszystkie głosy liczą się tak samo, nie ma tutaj rozróżnienia pomiędzy rangami czy funkcjami.
4. Jeśli jakiś członek nie jest zdecydowany, to może się wstrzymać z głosem na jakiś czas, albo całkowicie co pokaże jego neutralność do sprawy.
5. Podanie musi zostać rozpatrzone w ciągu 14 dni od czasu zamiany tematu w ankietę i wtedy musi być podjęta decyzja.
6. Głosować może każdy członek, jeśli jednak decyzja wygląda na przesądzoną to temat może zostać zamknięty przed czasem.
7. Jeśli większość odpowiedzi jest pozytywna, podanie zostaje zatwierdzone. Kandydatowi pozostaje cierpliwie czekać na dalsze instrukcje od Rady Jedi.
8. Jeśli większość odpowiedzi jest negatywna, podanie zostaje odrzucone. Kandydat musi odczekać 20 dni przed napisaniem ponownie podania, oraz nie może wykorzystać niczego ze swoich poprzednich prac (radzimy dokładnie przemyśleć wszystko przed wstawieniem podania).
9. Jeśli ilość odpowiedzi pozytywnych jest równa ilości odpowiedzi negatywnych, o werdykcie decyduje ogólne zachowanie kandydata, oraz wszystkie wydarzenia z nim związane.

Twórcy regulaminu:
Rada Jedi



Regulamin może ulec zmianom, od niektórych reguł mogą wystąpić wyjątki.

Czy powinniśmy przyjąć kandydata?

Czas głosowania minął 12 sie 2018, 17:45

Tak
1
25%
Nie
3
75%
 
Liczba głosów : 4

Phora Quro - [Podanie odrzucone]

Postautor: Phora Quro » 29 lip 2018, 16:46

- Informacje ogólne
a. Imię: Jacek
b. Wiek: 20
c. Zamieszkanie: Warszawa
d. Zainteresowania: Pisarstwo, psychologia.
e. Krótki opis własnej osoby.
Studiuję Zarządzanie, nie mogę powiedzieć że jestem gadatliwy ale stałym milczkiem to na pewno nie jestem. To chyba tyle, chyba że ktoś chce więcej wiedzieć ^^.

f. Kontakt:
- email: Jacekk@interia.eu
- Discord: Kali White#0923

- Scena JK3
a. Przynależność: Brak
b. Staż: Ciężko powiedzieć, znam grę od dawna, ale w praktyce to głównie grałem w singleplayer, mało w mutli.
c. Krótka historia: Hmm, a to początek był prosty – kuzynka była fanką gry, zapoznała mnie z nią i po jakimś czasie sam kupiłem. Grałem trochę, ale że znajomi nie mieli gry to przestałem. Później jeden czy dwóch miało, pograłem trochę w multi – głównie jeden na jeden, aż ktoś inny się dołączał ^^.

- Postać
a. Imię: Phora Quro
b. Wiek: 19
c. Pochodzenie:(Kto wie? Można założyć że Corusant tylko problem w tym że z Theelin to ciężko powiedzieć.) Oficjalnie jest z Corusant, a może się potem okazać że pochodzi z innej planety.
d. Rasa: Theelin
e. Opis zewnętrzny: Pościg nie był łatwy w tłumie i pewnie byśmy ją zgubili gdyby nie te jej długie włosy w kolorze indygo. Strasznie ją to wyróżnia z pośród tłumu, jeszcze te szaty połowicznie pasujące do Jedi, a w części do tancerki. W sumie to pościg był ni krótki ni długi, na chwilę ją nawet zgubiłem, ale na szczęście skrawek jej różu pompejskiego, przywdziewanego purpurą w postaci kropek na rękawie i jasnozielona skóra, zapewne skóra jej ramienia dała mi wskazówki gdzie zmierza. Oczywiście jak zwykle uciekała do portu kosmicznego, jak zwykle ją zastałem twarzą w twarz przy jednym z wejść do hangaru. Przygryzła swą małą dolną wargę gdy ja jak zwykle wpatrywałem się w jej złote oczy.

„Widzę że zaczesywane do tyłu jak zwykle?” Zapytałem, ale co miałem innego powiedzieć jak nie wspomnieć o włosach o które zawsze tak przesadnie dba, cóż innego miałem powiedzieć by grać na czas jak nie coś tak trywialnego.

W sumie…

Szkoda że jest taka nerwowa, że ciągle ucieka i że jest związana z mocą, jakby nie była to bym chętnie z nią w związku był, w końcu ma całkiem zgrabne ciało tancerki, tylko ten rozmiar piersi jakiś za wielki i jeszcze żaden z niej wojownik.

Teraz to zaciska ręce, pieści…świetnie zaraz tal się poleje…

f. Historia: [min. 800 słów] Autor:

Strach początkiem.
Mul Orno ponownie zagrodził mi drogę, zwykły Mandalorianin który nigdy nie mógł mnie zgubić – jakbym była jego zwierzyną. Czemu mnie gonił? Uciekałam, uciekałam od tego co zwykle…problemów, których nie mogę rozwiązać.

„Widzę że zaczesywane do tyłu jak zwykle” Zapytał, było to denerwujące pytanie które potwierdza jak bardzo ostatnio zbliżył się do mnie. Staliśmy naprzeciwko siebie, on zagradzający mi drogę i wpatrujący się w me oczy i ja, zirytowany obcy, który chce tylko jednego – samotności.

Z początku gdy tak staliśmy, Mul lekko się uśmiechał ale teraz…teraz zrobił się ponury. Pewnie zauważył jak zaciskam ręce w pieści, pewnie uważał że jest gotowy na mój wygłup.

Mul Orno doskonale rozpoznawał tę niewielką zmianę w jej postawie, ten moment kiedy lekko się pochyla po zaciśnięciu pięści - zawsze oznacza to samo, przynajmniej podczas ćwiczeń.

„Phora…” Zaczął, ale było już za późno, ktokolwiek nas obserwował, ledwie zauważył kiedy skróciłam dystans pomiędzy nim a sobą, kiedy byłam na wysokości jego ramienia. Tylko gdy miałam być tuż za nim…dostałam w głowę, łokciem.

Mul Orno przyglądał się z lekkim rozbawieniem jak Phora z trudem stara się utrzymać na nogach, chwiejąc się lekko.

„…jest to głupi pomysł, ponieważ z tobą ćwiczyłem i już wiem jak się poruszasz” Orno dokończył swą myśl, uśmiechając się lekko – wręcz szyderczo.

Orno, zawsze złośliwy, czemu nie mogłam chociaż raz nie widzieć tej jego krzywej mordy.

Orno był rozbawiony, ale rozbawienie szybko znikło pod wpływem postawy którą przyjęła Phora. Nie była to postawa osoby którą uczył walczyć, tylko postawa mająca jej ślady, dzika – wiedział że ją zezłościł, bardziej niżby chciał.

Gdy ujrzałam lekkie zaniepokojenie na jego twarzy, poczułam radość – w końcu on był zaniepokojony, nie wiedział czego się spodziewać…sama nie wiedziałam co zrobię.
Orno obserwował swą zdziczałą uczennicę, jak skraca ponownie dystans pomiędzy sobą, a nim. Obserwowanie kogoś kto nie ma jasnego schematu, a zarazem korzysta z wyuczonego było zawsze przyjemnym widokiem, widokiem który go rozpraszał, mimo to zdołał zareagować na jej pierwszy ruch, ruch polegający na ciosie z dołu.

Wiedziałam że bez problemu przechwyci mą rękę, wiedziałam że ją zechce wykręcić, ale on nie wiedział…

Jedyne czego Orno nie wziął pod uwagę to fakt że nie miał na sobie całego sprzętu, jego ręce były odsłonięte, a to oznaczało…że mógł z bliska poczuć zęby Phory – ruch który mógł przewidzieć gdyby nie był rozproszony.

Jego skóra była twarda, ale i tak zdołałam się wgryźć, jak…jak w dzieciństwie. Gryzłam i gryzłam gdy ten biedak szarpał się ze mną, nie chcąc mnie uderzyć. Jaką to radość mi sprawiało że teraz mogłam mu coś zrobić…

Orno siłował się z Phorą która wgryzła się w jego rękę, mógł ją łatwo pokonać, ale ogłuszenie nie wchodziło w grę, noszenie jej potem byłoby zbyt uciążliwe w tłumie, zresztą nie chciałby tego zrobić przy kimś kogo dobrze zna. Nagle poczuł cios w brzuch, z kolana i ujrzał kąciki ust Phory unoszące się do góry.

Po dobrym ciosie, szybko wylądował na ziemi, ja na nim. Korzystając z okazji chwyciłam go za gardło i lekko zaczęłam zaciskać palce. To jak się krzywił było przepiękne, ale zarazem złe – Quinn uczył mnie że nie powinnam ulegać złości, a jednak teraz robię.

Pobliskie kamyki drgały na ziemi kiedy Phora z złością próbowała udusić Orna, Mandalorianina który z jakiegoś powodu nie próbował się bronić.

„Phora…” usłyszałam znajomy głos zza moich pleców, głos…mego opiekuna.

„Czy nie uczyłem cię byś panowała nad swoją złością? Ile jeszcze razy będziesz uciekać od swoich słabości?” Po tych słowach jak zwykle lekko się zaśmiał mimo tej ciężkiej sytuacji, złość jak się pojawiła nagle…tak znikła, po chwili znowu stałam wraz z moim nauczycielem i opiekunem, który nie mógł powtrzymać się od czochrania mnie i niszczenia moich ułożonych włosów, znowu.

„Nie ma mnie przez trzy dni i znów rozrabiasz dzieciaku?” Quinn zapytał nie przestając mnie czochrać.

„Widzę że coś szybko wróciłeś mistrzu Jedi, żadnych wielkich i śmierdzących włochatych bestii tym razem?” Ornu zapytał, złośliwie wypominając pewną przygodę mistrza Quinna.

„Nie przypominaj, Nexu to był koszmar. Zmieniając temat – Phora nie sądzisz że powinnaś coś zrobić?”

Orno spojrzał na pochmurną Phorę, która wyraźnie nie była zadowolona z tego co oczekuje od niej jej opiekun.

„Phora, bo nie będę cię niczego więcej uczyć o świecie i innych rzeczach” Dodał mistrz żartobliwym głosem, wiedząc jak bardzo lubi się ona uczyć.

Wiedziałam że Quinn żartuje, ale i tak nie byłam pewna…jakby przestał mnie uczyć to zostałoby mi tylko tańczenie i…sztuka która jest jedyną rzeczą którą ponoć moja rasa się wyróżnia – po za wyglądem oczywiście. W dodatku ta złość…prawie zabiłam jego przyjaciela, a on podchodzi do tego jakby nic się nie stało? Uczył mnie że mam nie zabijać i nie krzywdzić, że mam uważać na złość która we mnie drzemie, a przed chwilą…

„Przepraszam…” Wydukałam z trudnością, nie byłam pewna czy naprawdę było mi żal, ale te emocje były…zbyt nagłe i skierowane na kogoś kto mi pomagał, zdenerwował mnie ale na pewno nie chciałam go zabić za tak niewielki złośliwy żart, przecież sama niejednokrotnie go złośliwie prowokowałam podczas treningów.

„Za bardzo cię to dręczy, ale fakt faktem emocje tak mocne i nagłe nie są…typowe.” Skomentował mistrz który wyczytał niepokój z jej spiętych ramion. Mistrz stał przez chwilę zamyślony, zastanawiając się zapewne nad rozwiązaniem dla wybuchowej natury Phory. Phora widziała jak wymienił się krótkim spojrzeniem z Orno, Orno skinął głową jakby go usłyszał, po czym Quinn przestał ją czochrać.

„No cóż, wracajmy, chyba że nie chcesz poprawić swoich włosów i uczyć się ode mnie?”

„Oczywiście że chce się uczyć, ale włosów to nie będę układać bo mi je znowu rozczochrasz…”

Obserwowałam jak Quinn wybuchł gromkim śmiechem, Orno także, w końcu łagodnie obaj skierowali mnie w drogę powrotną.

Ćwiczenia i Mandalorianin.

Kolejny dzień, kolejna ćwiczenia z Orno, a raczej walka bo inaczej tego nazwać nie mogę. Orno co parę dni zabierał mnie by poćwiczyć strzelanie – szybko jednak zrezygnował z uczenia mnie strzelać, a skupił się na rozwinięciu mojego atutu w walce wręcz, zwinności. Niestety za każdym razem gdy mnie zabierał musiałam poczekać aż sam poćwiczy strzelanie, w międzyczasie kazał mi się rozruszać.

Po rozciąganiu się, bieganiu, a nawet krótkim tańcu zjawiał się Orno, gotów by ze mną ćwiczyć. Walka z Mandalorianinem jest…ciężka – a mianowicie gdy porównam taką walkę do walki z zwykłym złodziejem który chce ukraść moje kredyty to „taniec" wokoło złodzieja zmienia się w walkę o życie gdy Orno postanawia być bardziej agresywny.
Uniki, uniki i jeszcze raz uniki to jedyna rzecz która dzisiaj chroni mnie od połamanych kości, chociaż połamanych kości nie powinnam mieć po ostatnim razie…Quinn rozmawiał z nim - by był delikatniejszy zapewne, szkoda.


„Skup się” Usłyszałam i poczułam ból, cios w twarz wytrącił mnie z równowagi, co Orno wykorzystał. Nie wiedziałam kiedy i jak pochwycił mnie, ale jedyne co teraz czułam to piasek na twarzy i ból wywołany przez wykręcaną mi rękę.

Orno miał mieszaną opinie na temat Phory i jej możliwości – strzelać z broni nie był w stanie ją nauczyć, nie ważne jakby proste to było działanie…po prostu jej nie wychodziło. Śmieszne bo nawet strzelić do celu z bliska nie potrafiła. W walce wręcz mógł ją ocenić lepiej – nie była silna, ale zwinności i pomysłowości jej nie brakowało, jednakże Phora nie potrafi znaleźć własnej formy walki i ulega a'den.

„Zbyt rozproszona dzisiaj, walka pakod, Nar dralshy'a Phora.”

„Weź się w garść, naprawdę? Ugh, jak będziesz mi tak rękę wykręcać to na pewno nie wezmę się w garść!” ból narastał, nie widziałam jego uśmiechu, uśmiechu który zapewne miał w tej sytuacji.

Nagle ból zelżał, zdałam sobie sprawę że mnie już nie trzyma, więc się podniosłam i spojrzałam wprost na niego, nie uśmiechał się, tylko wzdychał.

„Jeszcze raz”

Czym jest dla ciebie wiedza?

Ponownie uczyłam się od Quinna, chociaż tym razem powtarzał ze mną historię republiki za czasów kanclerza Palpatina. – kiedy to jak określał miecz świetlny był jeszcze bronią bardziej wykwintną…bronią na lepsze czasy. Rozmowy o przeszłości, o wydarzeniach i możliwych alternatywach były zawsze fascynujące, ale najciekawsze było poznawanie nowych detali, detali które umykały innym...które jakoś mistrz Quinn znał doskonale.

Tym razem, nauka ta była inna nie tylko ze względu na powtórzenie wiedzy, ale także ze względu na nagłe pytanie Quinna.

„A właśnie, chcesz przejść pewien test na intuicje?” Nie miałam nic do stracenia, więc zgodziłam się.

„Świetnie, będę miał obrazy konkretnych rzeczy przed sobą, ale ty ich nie będziesz widzieć – zgadnij jakie to obrazy.”

Test Quinn uważał za potrzebny, chciał mieć pewność co do swoich przypuszczeń – miał tylko nadzieje że będą błędne. Czas mijał, a test nie przebiegał tak jak Quinn zakładał, z początku Phora nie mogła odpowiedzieć prawidłowo, więc Quinn zrobił przerwę.

W trakcie przerwy, dał jej parę wskazówek, wypili herbatę i powtórzyli test.

„Pamiętaj, nie myśl, po prostu skup się na tym co czujesz.” Quinn miał nadzieję że Phora nie zda testu, nadzieje które się nie spełniły.

„Świątynia, myśliwiec, miecz, piłka, kostur.”

„Dobrze, prawidłowo, zróbmy jeszcze jeden test.” Quinn wyłonił spod swych szat mały kamień, kamień który niczym się nie wyróżniał.

„Powiedz mi w której ręce trzymam kamień” Quinn schował ręce za siebie, ale nie trzymał kamienia w rękach, kamień unosił się na poziomie jego szyi.

Nastąpiła cisza, cisza która trwała parę dobrych minut, minut w których Phora niezdecydowana przyglądała się mistrzowi, w końcu jednak zamknęła oczy…

„Quinn, kamienia nie ma w żadnej ręce, prawda?” Zapytała, potwierdzając założenia mistrza Jedi.

„Gdzie dokładnie jest?”

„Gdzieś wyżej…za twoją szyją?” Uśmiechnął się słabo słysząc jej odpowiedź.

„Gratuluję, zdałaś pomyślnie test.” Quinn stwierdził, jego uśmiech był sztuczny - albowiem wraz z testem nastąpiły komplikacje.

Decyzje, decyzje i jeszcze raz decyzje.

Mistrz i Mandalorianin, dwójka która od dawna była przyjaciółmi. Chwila ciszy, dobry trunek i rozmowy na tematy odległe – związane z ich wspólnymi przygodami.
„Najciekawiej było w paszczy robaka kosmicznego…”

„Jak to jest że zawsze przypominasz mi te najgorsze spotkania Mul?”

Mul leżąc zaśmiał się lekko.

„Dlatego, że twoje reakcje są najlepsze.”

„Ah, świetnie…”

Przez chwilę Orno i Quinn pili w ciszy, Quinn zastanawiąjący się nad rozwiązaniem problemów Phory i Orno przyglądający się mimice w postaci, opadłe policzki i przymrużone oczy – detal na który kiedyś zwracał uwagę jego przyjaciel, detal który mówił że Quinn jest nieszczęśliwy albo zmartwiony.

Nagle Orno zapytał o coś, czego nie spodziewał się Quinn

„Burc'ya, ostatnio jesteś jakiś…baatir, konkretny powód czy masz łowców nagród na głowie?”

Zapadła cisza, nieprzyjemna cisza która spowodowała, że Orno usiadł. Czekał na odpowiedz nadal leżącego przyjaciela – bawiącego się kieliszkiem.
„Phora…” Wymruczał Quinn.

„Dzieciak, oczywiście… udesii.”

„Prosto powiedzieć, mam…sprawdziłem ją, jest wrażliwa na moc.”

„Oho, jak bardzo?”

„Nie wiem, nie sprawdzałem poziomu midochlorianów!” Quinn zaśmiał się lekko, wracając myślami do częstotliwości z jaką niegdyś Jedi sprawdzali poziom.

„Troch, bo ty wcale nie jesteś przesadnie ostrożny i dociekliwy…w czym problem?”

Quinn podniósł się do pozycji siedzącej, nie spojrzał na Mul’a, był skupiony na kieliszku i substancji w niej wirującej…

„Muszę o tym porozmawiać z radą, chociaż nie jestem pewien co z tego wyjdzie.” Quinn zakładał że przekonanie rady może nie być łatwe, z powodu złości którą Phora nie zawsze kontroluje i jeszcze…

„A to czemu?” Orno zapytał i czekał krótką chwilę na odpowiedź.

„Ona nie urodziła się, została stworzona.” Quinn powrócił wspomnieniami do dnia w którym ją znalazł, dnia pełnego…ciał.

„Wyjaśnia skąd znalazłeś przedstawiciela umierającej rasy , ale chętnie o tym posłucham…” Słowa Orno wyciągnęły go ze wspomnień, spojrzał na starego przyjaciela i uśmiechnął się słabo.

„W to akurat wątpię, nie jest to przygoda którą można by uznać za przyjemną…”

Quinn potrzebował chwili, na oddech i klarowne myśli.

„Zacznijmy od tego że znalazłem ją piętnaście lat temu…”

„Czyli znałeś ją od czwartego roku życia, ja poznałem dobre sześć lat później, rozumiem że zakładałeś że ją shukur zanim dorośnie?” Przerwał Orno, pytając z lekkim rozbawieniem – jakby próbował rozluźnić atmosferę.

Quinn uśmiechnął się, wiedział co Orno próbował osiągnąć.

„Zabawne, tak znałem ją od 4 roku życia – była wtedy…bardziej agresywna i dzika niż to co teraz widujesz kiedy popada w złość, więcej gryzła.” Orno zaśmiał się słysząc ostatnie słowa, przypominały mu o tym jak Phora ugryzła go rok temu podczas ucieczki.

„W sumie Quinn, ona wie od dziewięciu lat, że jesteś Jedi, prawda?” Dziewięć lat temu, czyli dokładnie wtedy kiedy Quinn przedstawił mu dziesięcio-letnią Phorę, Orno powiedział „Widzę że jednak masz dzieci mistrzu Jedi, czyżby to nie wbrew waszym zasadom?”.

„Ah, tak, twe słowa mnie wydały – w końcu nie chodzę ciągle w szatach, w sumie to rzadko w nich chodzę.”

Quinn spodziewał się złośliwego komentarza, który jednak nie nadszedł, Orno czekał na kontynuację przygody od której to odsunął ich pytaniami.

„Skoro już nie zmieniamy tematu…”

Streszczenie wydarzeń które doprowadziły Quinna do wzięcia Phory pod opiekę było niewygodne, Quinn unikał swych ulubionych detali, które wielce istotne były, jednak zostały pominięte podczas tej rozmowy.

Opowiedział on o miejscu pełnym ludzi – a raczej ciałach które znaleźli.

Opowiedział o obiektach na których przeprowadzano testy, ciałach które były poukładano jedno na drugim i o klatkach w których znaleźli 4 jeszcze żywe obiekty badań i tortur. Nie był wtedy sam, ale o tym nie wspomniał, zabrali owe obiekty – spośród nich jeden agresywny i aktywny, gryzący jak nikt inny.

Dziecka włosy koloru indygo, a oczy rozpalone złoto…nazwał ją Phora z jednego powodu – stale powtarzała p, nie wiedział czemu. W drodze powrotnej zmarła część obiektów – jeden, a może dwa…tego już nie pamiętał.

Czemu chciał się nią zaopiekować? Może to wydawać się śmieszne ale w trakcie powrotnej drogi zdołał ją uspokoić i usłyszał jedno słowo – zimno.

Nie powiedział Orno jednej rzeczy, rzeczy która także zaważyła na przygarnięciu jej - miejsce pełne śmierci jest miejscem wypełnionym ciemną stroną mocy, a to wyczuł w młodej Phorze, wiedział że jakoś na nią to wpłynęło – wtedy jednak nie był pewien czy będzie to powiązane z złością.

Quinn tak naprawdę miał wiele powodów dla których chciał się nią zaopiekować – jednak wolał o nich nie mówić.
Wiedział że jeśli faktycznie przyjmą ją do akademii, to nie będzie jej mistrzem - za bardzo są ze sobą zżyci, a jego przeczucie mówi że lepiej żeby nauczał ją ktoś inny.

Chwila prawdy.

Quinn obudził mnie wcześnie, jak zwykle gdy był z nami. Jednak ta znajoma pobudka była inna niż zakładałam, powiedział żebym się przygotowała bo zamierza mnie zabrać na inną planetę – opuszczenie Corusant było…dziwnym uczuciem, tyle razy próbowałam uciec, a teraz ją po prostu opuszczę.

Nie wiedziałam czemu zmierzaliśmy na planetę Yavin 4, ale na pewno nie zmierzaliśmy tam bez powodu, pytanie tylko do czego jego działanie zmierza.
Phora Quro
Przybysz
 
Posty: 4
Rejestracja: 29 lip 2018, 16:14

Re: Phora Quro

Postautor: Phora Quro » 29 lip 2018, 16:56

- Informacje dodatkowe
a. Dlaczego chcesz wstąpić do Akademii? Ciekawość, chęć poćwiczenia rp, plus fakt że kumpel zaproponował^^
b. Skąd dowiedziałeś się o Akademii? Od znajomego, znany jako Iranis Ignis.

Nie wiem czemu, ale nie było wcześniej ^^
Phora Quro
Przybysz
 
Posty: 4
Rejestracja: 29 lip 2018, 16:14

Re: Phora Quro - [Podanie otwarte]

Postautor: Jedi Council » 29 lip 2018, 17:44

Podanie spełnia minimalne wymagania, dlatego została otwarta ankieta. Błędy, oraz własne spostrzeżenia co do podania członkowie mogą pisać w tym temacie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 674
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Phora Quro - [Podanie otwarte]

Postautor: Tyron var Vasch » 29 lip 2018, 23:06

Chyba zacznę od elementów pozytywnych. Pomimo tego, iż opis zewnętrzny został napisany w dość schematyczny sposób "ambitności" (mam na myśli to, że wielu współczesnych pisarzy lubi w taki sposób prezentować historię - wrzucić nas w środek akcji i w filmowy sposób przechodzić z początkowo panującego chaosu, do poukładanego rozeznania w prezentowanym obrazie), za którym nie przepadam, to niebywale jest to najlepszy element podania. Jednak w całej tej sekwencji panuje drobny chaos, bo nie dostajemy wystarczającej ilości opisów, żeby się oswoić. Jest to rzadko spotykany sposób stworzenia tego elementu podania, przez co na "akademijne standardy" oryginalny, jak i moje zarzuty co do niego są drobiazgowe i będące w znacznej części subiektywnymi preferencjami, więc jego miejsce w elementach pozytywnych jest jak najbardziej uzasadnione.

Kolejnym elementem, który spodobał mi się nawet bardziej, to "setting" opowieści. Chodzi mi tutaj o zestawienie 3 różnych osobowości reprezentujących 3 różne style, kasty i rodzaje życia - Tancerkę z atutami i impulsywnym charakterem, zaprawionego w boju mandalorianina-bad boy'a i spokojnego, działającego w harmonii mędrca z doświadczeniem i dystansem na tyle dużym, że raczył zapomnieć, iż trwa Wojna, a Rada Jedi nie istnieje od 45 lat (Tutaj oczywiście żartuję i domyślam się, że zwyczajnie nie wiedziałeś/nie byłeś pewien istnienia rady, a sam Jedi może być swojego rodzaju człowiekiem, który odsunął się od konfliktu i zakonu, co oczywiście ma swoje plusy, które są widoczne w relacji Jedi i jego przyjaciela, jednak aby uniknąć tej gafy ze wspomnieniem rady mógłbyś się upewnić jak się miały sprawy w lore. Rada Nowego Zakonu Jedi została powołana dopiero 36 lat po bitwie o Yavin, a jesteśmy od tego wydarzenia oddaleni o 10 lat mniej). Koncept ukazania kilku aktów nie był dostatecznie nakreślony, przez co zapewne niejeden czytelnik poczuje się zdezorientowany czytając 2gi i 3ci akt, jednak lepiej przedstawiony byłby niepodważalnym atutem. Koniec końców sam schemat relacji pomiędzy bohaterami i zamysł na całą postać jest bardzo ciekawy, na tyle, że nakłonił mnie do oddania głosu pozytywnego.

No, ale właśnie. "Koncept", "zamysł", "schemat". Dla mnie w podaniu ważne jest to, żeby ukazać swoją postać i według mnie to się Tobie udało, jednak wykonanie... dziwi mnie, że wpisałeś w zainteresowania "pisarstwo", bo w podaniu pod względem technicznym położyłeś wszystko. Od takich pierdół jak interpunkcja, brnąc przez drobne głupoty i sprzeczności, czy formacie pisania, a kończąc na wszechobecnym chaosie do potęgi. To zwyczajnie wygląda źle. Zacznę od rzeczy, które mnie aż tak nie gryzą, aby przejść do tych, których skutkiem zastanawiałem się nad oddaniem głosy negatywnego.



1. Backstory Postaci

Postać z nieokreśloną przeszłością, bez rodziców, silnym charakterem po przejściach, szkoloną/ odnalezioną przez Mistrza Jedi. To niewielki minus, dla mnie nie aż tak istotny, bo tutaj, w tej historii na swój sposób to gra. Gdyby nie to, że w Gwiezdnych Wojnach protagoniści często z tego schematu korzystają, to machnąłbym na sprawę ręką, ale dowiadując się o tym backstory przed oczyma pojawiło mi się to:
Obrazek



2. Interpunkcja

Jestem dysortografikiem, więc jakoś nigdy nie boli mnie brak przecinka tu czy tam, czy też zrobienie kilku błędów ortograficznych, tylko mam pewną granicę. Zjadłeś tyle przecinków, że gdyby miały one kalorie to przypominałbyś teraz jakiegoś dobrze-ustawionego Hutta po wieczerzy. Jesteś na studiach, interesujesz się pisarstwem i nie pamiętałeś o przecinku po "który"? To zwyczajnie rzucało się w oczy zbyt często, przez co irytowało. Szczytem dyskomfortu jest nie dawanie spacji po trzykropku. To wygląda naprawdę dziwnie i wybija z rytmu czytania, który i tak było trudno obrać.



3. Czas Akcji

Wyżej wspomniałem o tym, iż fakt podzielenia historii na akty zasługuje na plus, jednak akt 1szy, 2gi i 3ci dawał wrażenie dziania się zaraz po sobie, przez co historia traciła na wielu aspektach, między innymi na tym, że to wybijało z rytmu, bo w poprzednim akcie Mandalorianin i Phora nie zdawali siebie obdarzać sympatią, a w trzecim nagle pojawia się wątek tego, że jakby nigdy nic ze sobą ćwiczą. Dopiero w 4tym akcie pojawiła się wiadomość o tym, iż pozostałe i przyszły toczą się w innych, rozgrywających się na przestrzeni roku, wydarzeniach. Możliwe, że gdyby historii było poświęconych kilka znaczących opisów, efekt wyjawienia skali czasu byłby ciekawy, ale tak pozostawia dezorientację, niesmak i wybicie z rytmu.



4. Błędy Logiczne i Literówki

Nie jestem pewien, czy określenie tego rodzaju błędów mianem "logicznych" jest właściwe, bo rozwodzi mi się tu o takie kwiatki:
Kolejny dzień, kolejna ćwiczenia z Orno, a raczej walka bo inaczej tego nazwać nie mogę.

Orno co parę dni zabierał mnie by poćwiczyć strzelanieszybko jednak zrezygnował z uczenia mnie strzelać, a skupił się na rozwinięciu mojego atutu w walce wręcz, zwinności.

Niestety za każdym razem gdy mnie zabierał musiałam poczekać aż sam poćwiczy strzelanie, w międzyczasie kazał mi się rozruszać.

^ To jest jeden ciąg zdań, co tylko obrazuje jaki w tym podaniu panuje bałagan. Te wszystkie błędy mogłyby zniknąć, gdybyś tylko przeczytał podanie jeszcze raz...



5. Format Tekstu

Niby drobnostka, niby pierdoła, a jednak strasznie irytująca. Ponownie odwołam się do tego, że napisałeś, iż Twoim zainteresowaniem jest pisarstwo.Widziałeś kiedyś, żeby tak była pisana książka lub jakikolwiek dokument tekstowy? Ja nie i nie widziałem takiego formatu bez powodu. Czyta się to nieprzyjemnie i trudno się skupić. To jest poważny defekt, choć może na taki nie wyglądać.



6. Chaos

Wszechobecny, irytujący, wybijający z rytmu i dezorientujący chaos. Jest dosłownie wszędzie. Pomimo tego, iż, jak wspomniałem, koncept na podanie mi się podoba, to tu tkwi największy defekt w jego wykonaniu. Nie masz stylu pisania, który można określić mianem wyróżniającego się. Potrafisz dobrać odpowiednie części mowy w odpowiednim momencie i wyrazy, aby zadziałać na wyobraźnie i przekazanie swojej wizji i to niepodważalnie Ci się udaje, ale sam sposób pisania jest raczej przeciętny. Dodając do tego faktu chaotyczny sposób składania zdań i brak efektu stuprocentowego przelania konceptu na ekran, wychodzi nam papka zmieszanych wątków i wałęsających się koncepcji oraz uśmierconego potencjału na majstersztyk. Myślę,że wystarczyło RAZ przeczytać podanie, aby poprawić błędy czysto techniczne i te tu. Fajny był pomysł z narracją z perspektyw 2 bohaterów, która zmieniała się co akapit. Gdyby nie chaotyczna realizacja, która zmieniała punkt widzenia zbyt dynamicznie i w różny sposób, to wyszłoby to świetnie. Czytając jednak dalej, pojawił się znikąd narrator trzecioosobowy. Dałoby się zrobić płynne przejście do osoby trzeciej, ale tu wypadło, a jakże, chaotycznie. Wiem, że nadużywam tego zwrotu, ale inaczej nie potrafię. Napisałem, że potrafisz dobrać odpowiednie słowa, aby wykreować zamierzony obraz, jednak nie dotyczy to początkowej sceny akcji. OJ NIE. Co tam się wydarzyło, tego nie wiem do teraz. Tam ta chaotyczność wychodzi najbardziej. Znikąd pojawił się cios z łokcia w tył głowy, potem to ugryzienie. Zastanawiałem się po jakimś czasie, czy tam dalej walczy Phora i Mul, czy dołączyło się tam kilku jegomościów chętnych na soczystą dawkę mordobicia. Na pewno nie będę jedyny, który wytknie Ci ten chaos, więc i nie zamierzam się tu zbytnio rozpisywać, jednak chciałbym jeszcze odnotować, że IM dalej szła historia, TYM większy panował chaos. Sytuacja dopiero uspokoiła się pod koniec. W jednym miejscu akcja pędziła na złamanie karku, w innym bohaterowie gaworzyli o wszystkim i o niczym. Z biegiem historii widziałem gasnący zapał i wenę, a sama amplituda jakości była większa niż załoga Drugiej Gwiazdy Śmierci.



Mój pozytywny głos, jest kredytem zaufania. Wierzę, że z biegiem czasu poprosisz o poprawę swojego podania tak, aby je przepisać na spokojnie i poprawić to, co poprawić trzeba. Wierzę również, że w RP sprawdzisz się o wiele lepiej niż w pisaniu podań, bo dostrzegam potencjał na rozgarniętego gracza, jak i domyślam się, że nie jest to Twoje pierwsze RP. Gdyby nie to, że wraz z nieprzedostaniem się pierwszego podania, należy odrzucić wszelkie pomysły i koncepcje przy pisaniu drugiego, to zdecydowanie oddałbym głos negatywny, wierząc, iż zwyczajnie poprawisz to podanie. Spodobała mi się przedstawiona postać i szkoda byłoby zmarnować jej potencjał.
"Darujmy sobie grzecznościowe konwenanse i przejdźmy do rzeczy..."

Obrazek
Awatar użytkownika
Tyron var Vasch
Nowicjusz
 
Posty: 33
Rejestracja: 04 gru 2017, 20:03

Re: Phora Quro - [Podanie otwarte]

Postautor: Phora Quro » 30 lip 2018, 8:35

Hey Tyron, to fakt że położyłem wszystko ^^. Cieszę że jednak widać w tym potencjał.

Co do pozytywów i problemu z radą Jedi – cóż, w lore nie znalazłem informacji na temat rady Jedi i sam wprowadziłem się w błąd rozumiejąc źle wypowiedź Tomka… zrozumiałem że jest rada w tych czasach^^.

3 rożne style kasty i życia - cieszy mnie że jakoś to wyszło… nie za kiepsko.

Co do nakreślenia konceptu aktów, zdecydowanie tak, sprawdzałem sporo i poprawiałem z pomocą kumpla, a mimo to przeoczyłem jeszcze więcej rzeczy – szczerze to chciałem z tym postem poczekać, ale wtedy to potrafię przesadnie czekać i nie dam konceptu wcale ze względu na założenie, że są jeszcze jakieś błędy.

Backstory :

Co do Backstory postaci to wiele nie mogę powiedzieć, chociaż ta Rey to mnie dobiła, głownie dlatego że Rey to oczywiście Mary Sue. Starałem się uniknąć Mary Sue, dając Phorze słabości, predyspozycje jak i przypadki w których nie będzie potrafiła się konkretnych rzeczy nauczyć. Wyraźnie to źle przedstawiłem, plus niektóre rzeczy starałem się robić zbyt subtelnie – przykładem zbytniej subtelności jest strach początkiem. Gdzie próbowałem „subtelnie” Ukryć dwa, może trzy znaczenia : Nawiązanie do pierwszego powodu upadku Jedi, czyli strachu, następnie wzmocnienie tego poprzez strach przed słabościami – złością, która jest jedną ze słabości Phory i oczywiście nawiązanie do osoby, która przedstawiła strach jako pierwszy krok w ciemną stronę mocy.

W sumie to, że z broni nie umiała strzelać to nawiązanie do Rey i jej zaskakującej celności w pewnym momencie.

Jakbym miał wypisać jej słabości, te pierwsze to :
Impulsywność, brak kontroli nad sobą w pewnych sytuacjach.
Ciekawość – powiedzmy tylko że to ją równie dobrze może zabić, bądź kogoś (to za słabo przedstawiłem w fragmentach jej historii). - koncept, którego nie jestem pewien.
Nie może korzystać z broni palnej (dosłownie, prędzej zrani sojusznika niż trafi przeciwnika z bliska).

Tylko nie wiem czy jest sens wypisywać więcej – bo zależy co konkretnie spowodowało że tak się skojarzyła. - pewnie odpowiedź jest oczywista, ale wolę zapytać.

Interpunkcja :

Wątpię żeby dysgrafia wpływała na cokolwiek co piszę w Wordzie, starałem się uniknąć błędów od początku, co wyraźnie mi nie wyszło. Plus trochę boli że z pomocą też przeoczone. Spacja przed kropkami, zapamiętam.

Pisarstwo jest moim hobby – tylko problem w tym że z polskiego to jestem słaby, w dodatku to dopiero uczę się pisarstwa i więcej próbuje pisać po angielsku niż po polsku, co z kolei oznacza, że pisanie po polsku jest miłą odmianą (pewnie po angielsku na ten moment też kiepsko piszę^^).

Czas Akcji :

Ah, okay, to jednak koncept z czasem był kiepski – myślę że prawdopodobnie to ukróciłem ze względu na dwie możliwe rzeczy – Brak pomysłu (w co wątpię) lub wrażenie że za dużo napisane (co bardziej prawdopodobne, ale głupie – pewnie to).

Czyli zbyt mało opisów, zbyt skrócone i zbyt chaotycznie – dobrze wiedzieć nad czym popracować (chociaż to i tak jest duże niedopowiedzenie^^).

Błędy logiczne :

Co do fragmentu, który wspomniałeś to… po prostu mój błąd, żeby było gorzej to czytałem ten fragment dość sporo, robiąc tę „historię” przez cztery dni. Moim błędem w tych fragmentach było negowanie, a nie brak przeczytania – to rani mnie najbardziej, ponieważ chciałem żeby miało sens, a przez głupie wrażenie (a raczej próbę rozluźnienia zapewne) poprawności zostawiłem to bez poprawek.

Inny błąd, który nie daje mi spokoju to błąd logiczny i związany z czasem akcji, w opisie zewnętrznym :

Szkoda że jest taka nerwowa, że ciągle ucieka i że jest związana z mocą, jakby nie była to bym chętnie z nią w związku był, w końcu ma całkiem zgrabne ciało tancerki, tylko ten rozmiar piersi jakiś za wielki i jeszcze żaden z niej wojownik. – teoretycznie mogły być to jego późniejsze myśli, ale wciąż źle to wygląda, co teraz zauważyłem.


Format Tekstu :
Ciężko powiedzieć czy widziałem, raczej nie – dobrze wiedzieć że źle się to czyta, szkoda tylko że wcześniej nie wyszło szydło z worka.

Chaos :

Tak, to jest mój największy problem podczas pisania – chaos.

Dobrze wiedzieć jakie są plusy mimo kompletnego chaosu, chociaż troszkę dziwi mnie, że sposób pisania jest przeciętny - oceniałem go niżej. Brak efektywnego i pełnego przelania konceptu jest zapewne spowodowane moim brakiem umiejętności przelewania myśli w słowa na papierze (W tym przypadku Word).

Wrzucenie narratora trzeci osobowego to było za dużo, a raczej źle zrobione – kay.

Początkowa scena akcji porażką, ouch, ale fakt, za bardzo chaotyczne – pytanie, którą część najlepiej ci się czytało? I czemu? - też odpowiedź oczywista, ale wolę mieć pewność.

Gasnący zapał i wena wynikał pewnie z ograniczeń, które powstały z braku doświadczenia… najkrócej mówiąc – wielki plan, tylko mało możliwości – bo koncept w głowie idealny, ale przełożenie na papier to co innego^^.

P.S : Typowe moje pierwsze chaotyczne myśli, żeby było zabawniej - część błędów zauważyłem w nocy, po umieszczeniu tu posta... :oops:
Phora Quro
Przybysz
 
Posty: 4
Rejestracja: 29 lip 2018, 16:14

Re: Phora Quro - [Podanie otwarte]

Postautor: Zayne Vergee » 30 lip 2018, 15:04

Okej, mój komentarz zapewne nie będzie zbyt długi ponieważ w gruncie rzeczy to Tyron wypunktował wszystko to co rani me serduszko w owym podaniu. Różnica jednak między naszą dwóją polega na tym, że dla mnie to podanie jest naprawdę bardzo słabe. Nie jestem w stanie dać nawet najmniejszego kredytu zaufania gdy 99% podania najzwyczajniej w świecie po prostu mi się nie podoba. Krótko postaram się omówić co i jak.

1%, który przypadł mi do gustu - Z całą pewnością podanie miało ciekawy zamysł na swoje istnienie.... i na tym koniec, niestety ale plan nie został zrealizowany przez co muszę mocno skrytykować całość. Dostrzegam również potencjał w Twojej osobie poprzez miejscami całkiem fajne opisy czy dialogi, było ich jednak stanowczo zbyt mało by odkupić podanie.

Interpunkcja, ortografia, gramatyka, forma - Opowieść sformatowaną w ten sposób trudno było pojąć. Mówię całkiem na poważnie, kilka razy musiałem przerwać przygodę z Twym podaniem aby zrobić sobie przerwę. Przechodząc do pozostałych punktów to... Wybacz mi proszę, ale naprawdę jest mi ciężko uwierzyć, że po stworzeniu historii zdarzyło Ci się ją przeczytać więcej niż raz lub po prostu przekazać komuś o większym doświadczeniu z tego typu sprawami do sprawdzenia. Takie działanie na pewno przyniosłoby skutek i uniknęlibyśmy fragmentów, które wklejałeś Ty sam lub Tyron jako odnośniki do podania z widocznymi błędami. Moim głównym zarzutem są właśnie te cztery pogrubione cechy języka ponieważ, na tym opiera się nasze rp. Roleplay obok dialogów to przede wszystkim opisy a większość z nich jest mocno nieczytelna z licznymi błędami. Boję się po prostu, że patrząc na TO podanie miałbyś bardzo pod górkę by w sposób fajny odgrywać u nas rp przy pomocy opisów tak, aby innych nie bolała głowa próbując je zrozumieć :D. Z tego też powodu z całą pewnością oddaje głos negatywny na ten moment ponieważ, mimo wszystko fajnie by było zobaczyć historie spod Twego pióra, które zostało przygotowane od A do Z z małymi potknięciami. W takim wypadku GM ma milion powodów i chęci aby zrobić dobre wprowadzenie dla rekruta, który nie wzbudza wielkich wątpliwości.

Chaos, wszechobecny chaos. - Przez moment miałem wrażenie, że może sięgnąłem przez przypadek do wstępu mitologii Parandowskiego ponieważ zgubiłem się już w samym momencie przedstawienia wyglądu postaci. "Na początku był chaos. Z chaosu wyłoniła się pierwsza para bogów: Uranos – niebo i Gaja – ziemia. Gaja urodziła tytanów, cyklopów (jednookich) i hekatonhejrów (sturękich). Uranos nie był zadowolony ze swojego szkaradnego potomstwa"..... Ciężko mi było cokolwiek konkretnego wynieść z opowieści przedstawionych postaci, pozwolę sobie odwołać do wypowiedzi jednego członka naszej placówki gdy rozmawialiśmy o podaniu.

jak widzę w podaniu:
a) osobę, która została szkolona w jakiejś dziedzinie
b) osobę, którą poprowadził tajemniczy Mistrz Jedi
c) osobę, której nieznany jest los jej rodziców
d) osobę, której ojczystą planetą jest Coruscant (lub, z której to planety niejako "pochodzi")
e) osobę, która spełnia wszystkie powyższe punkty

to musi to podanie czymś do mnie przemówić


Błąd w wypełnieniu schematu podania - Rozumiem że Rada przymknęła oko, ale to też pokazuje, że osoba zamieszczająca podanie nie sprawdziła dwa razy czy przekleiła wszystko w taki sposób aby post podania wyglądał ładnie i schludnie na naszym forum.

Naprawdę dostrzegam potencjał w Twojej osobie i podaniu ale na ten moment jestem przekonany, że stać Cię na więcej i udowodnisz za dwa tygodnie, że rp z Tobą to byłoby coś fajnego :D.

Głos negatywny.
Obrazek

Wiedza, nasza zbroja, Plemię i obrona, Język nasz i nasz przywódca - Nikt nas nie pokona.
Awatar użytkownika
Zayne Vergee
Rycerz
 
Posty: 286
Rejestracja: 25 maja 2013, 17:36

Re: Phora Quro - [Podanie otwarte]

Postautor: Ackial » 30 lip 2018, 17:16

Wydaje mi się, że wypowiedzi Tyrona i Zayne'a zawierały dość konkretów, by wypunktować większość błędów zawartych w tym tekście. Mój komentarz będzie więc krótszy, przynajmniej jeżeli chodzi o część bezpośrednio dotyczącą podania.

Zgadzam się z głównymi zarzutami. W podaniu panuje wszędobylski chaos, zarówno fabularny, jak i językowy. Błędy interpunkcyjne występują w niemalże każdym zdaniu, a styl wypowiedzi również pozostawia wiele do życzenia. Formatowanie, szczerze, jest chyba najgorzej wykonanym formatowaniem, jakie przyszło mi spotkać w historiach kandydatów. W życiu nie spotkałem się z przypadkiem, w którym sam format przedstawiania dialogów tak bardzo utrudniłby przeczytanie historii do końca. To wszystko, co tutaj przytoczyłem wchodzi w ogromny kontrast z tym, co czytamy na początku podania: "Zainteresowania: Pisarstwo".

Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Człowiek posiada umiejętność analitycznego myślenia i dostrzegania schematów - ba, jesteśmy naprawdę dobrzy w powielaniu schematów. Tymczasem to, co napisałeś, sugeruje mi, że nigdy nie przeczytałeś żadnej książki. To tak, jakbyś nigdy nie widział kawałka z dialogami - lub co gorsza, jakbyś mimo tej wiedzy, postanowił eksperymentować w poszukiwaniu lepszego sposobu na przedstawianie wypowiedzi bohaterów. Niezrozumiałe. Do formatowania dochodzi także problem z interpunkcją i językiem. Jeżeli pisarstwo pozostanie Twoim zainteresowaniem, widzę tu jedynie dwa rozwiązania. Pierwsze zakłada tworzenie treści na podobnym do zaprezentowanego poziomie, co zakończy się marnym odbiorem u grup docelowych i zapewne zniechęceniem się (lub popadnięciem w bezkrytyczny obłęd). Drugie rozwiązanie zakłada setki godzin ciężkiej pracy, poświęcone na naprawę sporych ubytków, jakie posiadasz. Masz dwadzieścia lat i startujesz z kilkuletnim opóźnieniem - nie będzie łatwo. Trzymam kciuki, by wypaliła opcja numer dwa i nie mówię tego zgryźliwie.

Staramy się (usilnie, chociaż niektórzy wciąż próbują to podważyć) reprezentować pewien poziom wypowiedzi, zarówno w RP, jak i na forum, czy w innych treściach pisemnych, jakie przewijają się przez nasze media. To oznacza, że każdy przypadek zaniżający poziom, staje się w pewnym sensie dodatkowym obowiązkiem dla osób, których boli fuszerka i niechlujne podejście do treści, jakie ich otaczają. Tym samym, kandydat który nie potrafi pisać nawet w dostatecznym stopniu, staje się ciężarem dla reszty. Niegdyś akceptowałem coś takiego jak "kredyt zaufania", którym obdarzałem osoby borykające się z wyrażaniem własnych myśli. Doceniałem koncept historii, pomysł, aktywność, inne drobnostki, licząc że błędy, które wypunktowałem, kandydat w przyszłości poprawi sam. Na własną rękę. Niestety, doświadczenie podpowiada, że jest to podejście naiwne i w obecnej sytuacji niemożliwe do tolerowania.

Nie chcę otrzymać od Ciebie kolejnej historii za dwa tygodnie, którą napiszesz od zera i ktoś poprawi Ci przecinki, gdyż to, że pisać nadal nie umiesz, wyjdzie w pierwszym RP. Być może przez czternaście dni nauczysz się formatować dialogi, lecz nie zdążysz z poprawieniem interpunkcji czy stylu wypowiedzi. Podczas RP musisz pisać czytelnie i jak najlepiej - nie masz czasu, by się uprzednio przygotować, zasuwasz na bieżąco, improwizujesz. Nie widzę, byś mógł to robić na odpowiednim poziomie, przy obecnych umiejętnościach. Nie zrozum mnie źle - masz przebłyski, gdzie widać próby stworzenia czegoś naprawdę niezłego, szczególnie przy opisach, lecz całościowo to nadal nie jest "to". Chętnie widziałbym Cię tu za dłuższy czas, gdy podciągniesz ogólny poziom warsztatu językowego. Może za miesiąc, może za dwa - może dłużej. Obecnie, moim zdaniem, po prostu nie dosięgasz standardu oczekiwanego od kandydata, któremu i ja miałbym poświęcać swój wolny czas.
Awatar użytkownika
Ackial
Rycerz
 
Posty: 365
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Dac

Re: Phora Quro - [Podanie otwarte]

Postautor: Tyron var Vasch » 30 lip 2018, 18:11

Moja odpowiedź będzie krótka i zamieszczam ją jedynie dlatego, że wywnioskowałem, iż jej oczekujesz.

Zacznę od tej Rey - to jest żart nawiązujący do backstory: nieznany los i tożsamość rodziców, uczona przez tajemniczego Mistrza Jedi i z tym specyficznym, silnym charakterem. Nie dałem słowa o byciu Mary Sue. Zastanawia mnie dlaczego, mimo dostrzegania błędów, wysłałeś podanie w obecnej formie. Jeżeli uważasz je za słabe, to należało je poprawiać tak długo, aż według Ciebie stanie się dostatecznie dobre. Też kręcę nosem na wszelką pomoc, z której czerpałeś. O przyjęcie starasz się TY, a nie Tomek. Nie będę również przytaczać fragmentów, które mi się podobały, bo jak powiedziałem - podobał mi się pomysł, zamysł, koncept i setting. Przebrnięcie przez ten tekst ponownie byłoby zbyt wielkim utrudnieniem. I nie wierzę, że pisałeś to 4 dni i z pomocą, bo o poprawę chociażby fragmentu "Kolejny dzień, kolejna ćwiczenia z Orno, a raczej walka bo inaczej tego nazwać nie mogę." nie potrzeba zbyt wiele wysiłku; "Kolejny dzień i kolejna walka z Orno, bo ćwiczeniem tego nazwać nie mogę."

Zawiodłem się na Twojej odpowiedzi, bo sądziłem, że zwyczajnie "na codzień" piszesz w bardziej... przystępny sposób. Jeżeli rzeczywiście piszesz tak w "normalnych" warunkach, to może rzeczywiście warto, abyś nadrobił zaległości i wrócił z lepszym podaniem za miesiąc, bo mi spodobał się pomysł na postać, który szkoda mi odrzucić, ale jeżeli on w trakcie trwania zwykłego RP ma być realizowany w taki sposób... to może rzeczywiście moja akcja minęła się z celem.
"Darujmy sobie grzecznościowe konwenanse i przejdźmy do rzeczy..."

Obrazek
Awatar użytkownika
Tyron var Vasch
Nowicjusz
 
Posty: 33
Rejestracja: 04 gru 2017, 20:03

Re: Phora Quro - [Podanie otwarte]

Postautor: Phora Quro » 30 lip 2018, 18:59

Rozumiem, dzięki za odpowiedź.
To rezygnuję i do zobaczenia za dłuższy czas. ^^
Phora Quro
Przybysz
 
Posty: 4
Rejestracja: 29 lip 2018, 16:14

Re: Phora Quro - [Podanie otwarte]

Postautor: Saela Taarz » 30 lip 2018, 19:41

Nie zdążyłem odpisać. Napiszę tylko jedno, to bardziej dla Ciebie personalnie.
Napisałeś, że interesujesz się pisarstwem. Masz pewne pomysły, które na prawdę są interesujące i widać w nich potencjał, jednak jak wskazali moi koledzy, nie są one jeszcze przedstawiane w zbyt dobrej formie.

Jeśli uznasz, że chciałbyś kiedyś jakiś krótkich porad dotyczących jakiś tekstów, które nie są nie wiadomo jak długie, to śmiało możesz napisać PW. Tymczasem, życzę Ci sukcesów w życiu prywatnym.
Awatar użytkownika
Saela Taarz
Radna
 
Posty: 1110
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Dawniej Adachi

Re: Phora Quro - [Podanie odrzucone]

Postautor: Jedi Council » 30 lip 2018, 19:43

Kandydat zrezygnował z dalszego uczestnictwa w rekrutacji, zatem podanie zostaje odrzucone.

Życzymy powodzenia i niech Moc będzie z Tobą.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 674
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron