Ryons - [Podanie Zaakceptowane]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

   
REGULAMIN REKRUTACJI

I. Podstawowe zasady:
1. Według podjętych decyzji rekrutacja w akademii została otwarta na stałe (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do zmiany decyzji jeśli uzna to za słuszne).
2. Został stworzony odpowiedni dział na potrzeby rekrutacji i tylko tam będą rozpatrywane wszystkie sprawy przyjęć do akademii.
3. Podanie należy napisać w nowym temacie, gdzie w tytule powinien znajdować się nick postaci.
4. Akademia posiada gotowy wzór podania, który każdy chętny musi wykorzystać w pierwszym poście tematu, aby podanie było brane pod uwagę.
5. Po złożeniu podania nie można edytować jego treści, czy też usuwać tematu i wstawiać go ponownie.
6. Nowy temat założony przez kandydata służy do oceny podania przez członków i wskazania ewentualnych błędów jakie się pojawiły w pierwszym poście.
7. Każdy członek może napisać na co zagłosował, jednak jeśli nie chce, może wtedy się wypowiedzieć nie podając tej informacji.
8. Podanie powinno być napisane w sposób zrozumiały, zgodnie z zasadami języka polskiego, a nadmierna ilość błędów negatywnie wpłynie na ocenę.
9. W Akademii obowiązuje zakres wiekowy od lat 15-stu (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków wiekowych).
10. Jest bezwzględny zakaz kopiowania prac bez zgody autora. Niezależnie od formy i sposobu wykonania.
11. Wszystkie próby tworzenia nowych kont przez osoby którym nie udało się dostać i wklejania z nich podań, będą surowo karane.
12. Rada Jedi zastrzega sobie prawo do odrzucenia podania jeśli jest chociaż minimalne podejrzenie o "multikonta" i to od nich zależy czy w ogóle będzie ono brane pod uwagę.
13. Postać osoby składającej podanie nie może być wyznawcą Ciemnej Strony Mocy, a także posiadać żadnych zdolności w Mocy (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków).
14. Wszystkie podania które nie będą przestrzegać zasad obowiązujących w Akademii Jedi na Yavin IV, będą odrzucane (Rada Jedi jest wstanie dokonać wyjątku, ale tylko w bardzo skrajnych przypadkach).

II. Dalsze postępowanie:
1. Po złożeniu podania, Rada Jedi sprawdza czy spełnia ono podstawowe wymagania i zamienia temat w ankietę z dwoma wyborami:
a. Członek jest za przyjęciem kandydata.
b. Członek jest przeciwny przyjęciu kandydata.
2. Każdy członek (nie będący na okresie próbnym) ma w ankiecie jeden głos, który nie może być zmieniony bądź cofnięty, dlatego radzimy dokładnie przemyśleć decyzje.
3. Wszystkie głosy liczą się tak samo, nie ma tutaj rozróżnienia pomiędzy rangami czy funkcjami.
4. Jeśli jakiś członek nie jest zdecydowany, to może się wstrzymać z głosem na jakiś czas, albo całkowicie co pokaże jego neutralność do sprawy.
5. Podanie musi zostać rozpatrzone w ciągu 14 dni od czasu zamiany tematu w ankietę i wtedy musi być podjęta decyzja.
6. Głosować może każdy członek, jeśli jednak decyzja wygląda na przesądzoną to temat może zostać zamknięty przed czasem.
7. Jeśli większość odpowiedzi jest pozytywna, podanie zostaje zatwierdzone. Kandydatowi pozostaje cierpliwie czekać na dalsze instrukcje od Rady Jedi.
8. Jeśli większość odpowiedzi jest negatywna, podanie zostaje odrzucone. Kandydat musi odczekać 20 dni przed napisaniem ponownie podania, oraz nie może wykorzystać niczego ze swoich poprzednich prac (radzimy dokładnie przemyśleć wszystko przed wstawieniem podania).
9. Jeśli ilość odpowiedzi pozytywnych jest równa ilości odpowiedzi negatywnych, o werdykcie decyduje ogólne zachowanie kandydata, oraz wszystkie wydarzenia z nim związane.

Twórcy regulaminu:
Rada Jedi



Regulamin może ulec zmianom, od niektórych reguł mogą wystąpić wyjątki.

Czy powinniśmy przyjąć kandydata?

Czas głosowania minął 10 lip 2013, 12:37

Tak
7
100%
Nie
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 7

Ryons - [Podanie Zaakceptowane]

Postautor: Ryons Virrdu » 26 cze 2013, 10:52

- Informacje ogólne
a. Imię: Łukasz
b. Wiek: 17 (4 miesiące do pełnoletności)
c. Zamieszkanie: Wejherowo
d. Zainteresowania: Forgotten Realms, SW, Uniwersum Wiedźmina, Muzyka : )
e. Krótki opis własnej osoby: Wygadany, nie przepadający za zbytnim udzielaniem się po stronach istniejących konfliktów, lubiący fantastykę i jazdę na rolkach.
f. Kontakt:
- email - rience69@wp.pl
- gg - brak
- xfire - rience69

- Scena JK3
a. Przynależność: - Gosw, Śm, WM oraz kilka mniejszych założonych przez znajomych.
b. Staż: Dawno temu grałem w Gosw (Ostatnie Praxeum Jedi), również miałem okazje pojawić się u Świadomych mocy i opuścić ich je zanim ich mod zmienił rozgrywkę w mmo.
c. Krótka historia: Ponad trzy lata temu miałem okazję złożyć podanie do Gosw i tam zostałem przyjęty, później po rozpadzie tej organizacji dołączyłem do ŚM gdzie po śmierci mojej postaci zostałem zaproszony przez znajomego do (o ile dobrze pamiętam) Walki Mocy...po rozpadzie tej ostatniej zrobiłem sobie wolne od RP w jk3 i przeniosłem się na neverwinter nights.

- Postać
a. Imię: Ryons
b. Wiek: 23
c. Pochodzenie: Irdonia
d. Rasa: Iridonian
e. Opis zewnętrzny:
Twoją uwagę przykuwa spojrzenie ciemnozielonych mocno skontrastowanych oczu należących do Irdoniana spoglądającego na ciebie z odległości kilkunastu metrów. Mężczyzna jest średniego wzrostu co sprawia że nie wyróżniałby się w tłumie gdyby nie egzotyczny wygląd, jest dobrze zbudowany oraz niemalże całą jego głowę zdobią wyrosty kostne czaszki imitujące zaostrzone kilkucentymetrowe rogi. Brak owłosienia na twarzy i głowie nadaje mu srogi i niebezpieczny wygląd, jednakże uśmiech którym cię zalewa gdy widzi twoje zmieszanie natychmiast rozwiewa wszelkie wątpliwości odnośnie jego charakteru. Osobnik posiada nieco ciemniejszy kolor skóry od ludzkiej z zauważalną domieszką jasnego brązu, jego twarz zdobią ciemnoszare tatuaże imitujące cienie znajdujące się na brodzie, skroniach, policzkach, przestrzeni na głowie między rogami oraz wokół oczu.


Historia: [min. 450 słów] Autor: Rience
***
Noc w kompleksie na Thani była nieziemsko duszna, dźwięk chodzących trybów robota patrolującego był znośny jednakże dla uszu młodego Zabraka przypominał hałas młota hydraulicznego uderzającego w cortosis z Apatros. On sam czuł się jak górnik wydobywający cenny materiał ze skał, duchota w kompleksie spowodowana awarią systemu klimatyzacji połączona z ocieraniem się metalowych części droida patrolującego sprawiała że marzył o powrocie na Irdonię. Wulkaniczny klimat jego domu zdawał się marzeniem tak odległym że aż zimnym, nie pamiętał jak tam było jednakże wyobraźnia wpajała mu kłamstwo o czystym powietrzu i niesamowicie chłodnej uldze którą powrót mógłby przynieść. Chłopak wstał z łóżka i powędrował do okna, spojrzeniem swych zielonych oczu rozejrzał się po krajobrazie Telos, liczne parki rozmieszczone po całym Thani zdają się imitować piękno planety które dawno temu imponowało całej galaktyce. Aktualne Telos w porównaniu z dawnym bardzo odstawało jeżeli chodzi o faunę i zieleń, praca Ithorian pomogła planecie odżyć na nowo zaś obiekty użyteczności publicznej postawione w stolicy za sprawą UniFY przywróciły planecie część dawnego piękna.
- Jeszcze tylko kilka dni...- Powtórzył w duchu Irdonian kładąc się spowrotem na łóżko. Chłopak chwycił za cyfronotes i począł przeglądać wysłane mu przez jego przyjaciela zdjęcia niewolnic Twi'lek, po dłuższym czasie w końcu zasnął.

***
- Prom odlatuje za dziesięć minut! - zawołał pilot przechodząc przez hangar.
Młody Zabrak odłożył torby na ziemię by uściskać matkę, ta zalana łzami przedłużyła uścisk po czym odwróciła się przecierając twarz materiałową chusteczką. Wysoki jak na rasowe standardy Zabrak stanął obok chłopaka i uścisnął go potężnym ramieniem, Ojciec Irdoniana był starym górnikiem któremu nie raz przyszło stać kilka godzin z młotem hydraulicznym w dłoniach albo pneumatycznym dłutem. Matka chłopaka była drobna, długie ciemne włosy i ledwo widoczne rogi sprawiały że w połączeniu z jej naturalną urodą była nieziemsko piękną istotą. Niestety nie można powiedzieć tego samego o ojcu młodzieńca, on zaś był potężnie zbudowany i wysoki, jego wyrosty kostne czaszki były dwa razy dłuższe niż u syna i stępione, chłopak żałował czasem że jeżeli chodzi o wygląd to wdał się bardziej w matkę, wiele by dał za wzrost którym szczycił się jego ojciec...niestety nigdy nie wystawał z tłumu, a po ojcu odziedziczył głównie charakter i brak owłosienia na głowie. Mężczyzna poklepał syna po plecach wielką dłonią, uśmiechnął się krzywo i poszedł wnieść jego torby na pokład wahadłowca. Ryons spędził ostatnie chwile z matką wysłuchując że ma na siebie uważać, myć zęby, dbać o skarpetki bo są najważniejsze oraz często pisać. Chłopak przytulił Irdoniankę po raz ostatni po czym odwrócił się i wolnym krokiem pomaszerował w stronę wahadłowca, rozejrzał się po hangarze spoglądając na znajomy widok, wsiadł do środka i pomachawszy rodzicom zniknął za zamykającym się grodziem.
- Nie powinniśmy byli się na to zgadzać - szepnęła matka chłopka.
- To jego decyzja, jeżeli chce walczyć, niech walczy...byleby wygrał.

***
-SPÓŹNIŁEŚ SIĘ RYONS!- Ryknął na kadeta głównodowodzący.
- P...przepraszam! Aale...emm...zgubiłem się na drodze życia - Zabrak uśmiechnął się głupkowato błyszcząc białymi jak śnieg zębami.
- Ten to często myje ząbki...-skomentował jeden z kadetów, zaś pozostali parsknęli gromkim śmiechem.
-DO SZEREGU I ZAMKNĄĆ GĘBY- Krzyknął dowódca- A ty Ryons...MYŚLISZ ŻE JAK CI MORDĘ WYTATUOWALI TO MOŻESZ SPÓŹNIAĆ SIĘ ZA KAŻDYM RAZEM!? DWIEŚCIE POMPEK I LICZYSZ NA GŁOS! - mężczyzna chrząknął w pięść po czym kontynuował- A więc Panowie...dzisiaj...
-RAZ,DWA,TRZY,CZTERY...
-...dzisiaj dostaliśmy oficjalne potwierdzenie, lecimy na Trandoshę, dowództwo wysłało wiadomość że jeden z naszych wahadłowców rozbił się tam i prosi o pomoc...kto by pomyślał że zaszyją dupska w piachu!
Na słowa Dowódcy wszyscy wybuchli okrzykami radości, wiwatując fakt że będą mogli w końcu się wykazać, tylko Ryons nie cieszył się z tego faktu, liczył na głos każdą kolejną pompkę zastanawiając się czy rzeczywiście jest się z czego cieszyć...

***
Na planecie panowała noc, pustynne równiny przez które podróżowali za dnia wysączyły z nich wszystkie siły zaś teraz wszyscy trzęśli się z zimna. Szwadron kierował się w stronę ruin miasta Hsskhor, to tam nadajnik republiki nadawał czerwony sygnał, Ryons nerwowo trzymał dłoń na swoim przestarzałym GSI-21D niegdyś najlepszym pistolecie dezintegrującym wykonanym przez Galactic Solutions Infustries, broń miała średni zasięg ale podczas szkolenia bezproblemowo niszczyła z tej odległości droidy i ich pancerze. Zbliżali się do miejsca z którego nadawał sygnał, dowódca podniósł zaciśniętą pięść do góry po czym zerknął na zwiadowcę by ten ukryty pod zestawem kamuflującym podszedł i sprawdził czy to nie pułapka. Ryons zerkał w stronę znikającego zwiadowcy, mrużył oczy które piekły go jak nigdy dotąd, za każdym razem gdy je zamykał zdawało mu się że widzi błyszczącą sylwetkę Rodiana wysłanego na zwiad, jednakże gdy je otworzył nic już nie widział. Chłopak był w środku szeregu, rozglądał się nerwowo po obcym terenie szukając wyimaginowanego zagrożenia, minęło pół godziny od kiedy zwiadowca wyruszył. Dowódca zdjął hełm i przetarł spoconą łysinę, nałożył go z powrotem i szepnął:
- Długo nie wraca, wiecie co to oznacza...-
Młody Irdonian poczuł coś nietypowego, rozejrzał się po raz kolejny nic nie widząc, zdawało mu się że coś chce rozsadzić go od środka, jakaś siła dusi go i wykręca na wszystkie strony. Chłopak sięgnął znowu nerwowo w stronę pistoletu, czuł że broń zaraz dotknie jego dłoni, jednakże to stało się szybciej broń była poza kaburą kilka centymetrów wyżej, momentalnie spadła na ziemię nie znajdując oparcia. Chłopak czuł na sobie spojrzenie otaczających go osób, schylił się by podnieść broń i wtedy usłyszał huk nad głową, kilku mężczyzn upadło na ziemię, jeden z nich wpadł na Irdoniana przewracając go. Upadając Ryons znowu usłyszał świst wiązki przelatującej mu nad uchem, w następnej chwili usłyszał krzyki osób go otaczających, dowódca trzymał się za bok w drugiej ręce trzymając blaster i strzelając w stronę wydm z których nadchodziły strzały. Momentalnie z ruin miasta wylały się cienie trandoshan, wszędzie widać było błyski wiązek blasterowych, Ryons leżał na ziemi obejmując rękoma głowę z zamkniętymi oczami szepcząc coś pod nosem. Ktoś go złapał i pociągnął za zrujnowany budynek, uderzył w twarz krzycząc na chłopaka.
-SZEREGOWY! MASZ SIE NATYCHMIAST OBUDZIĆ TO ROZKAZ!-
Irdonian otworzył oczy z wymalowanym na twarzy grymasem strachu, w dłoni cały czas ściskał swój GSI-21D. Dowódca szwadronu spoglądał na niego, mężczyzna cały czas trzymał się za prawy bok z którego sączyła się krew. Mężczyzna wstał zza osłony i wysłał kilka wiązek w stronę wroga, Ryons rozejrzał się powoli odzyskując trzeźwość zmysłów, wokół niego znajdowała się część szwadronu ostrzeliwująca siły Trandoshan. Chłopak podniósł się zerkając za gruz który był jego schronieniem, trandoshańscy łowcy niewolników byli wszędzie, jedni atakowali wibroostrzami, inni zaś strzelali z unieruchamiających karabinów blasterowych. Otaczająca chłopaka sytuacja powoli docierała do jeszcze otępiałych zmysłów Ryonsa, wziął kilka głębszych wdechów próbując się uspokoić, wyciągnął blaster przed siebie i celując w nadbiegającego Trandoshana próbował nacisnąć spust. Broń jednak nie wystrzeliła, chłopak zmrużył oczy przyglądając się jaszczurowi, usłyszał szept odbity niczym echo od Trandoshana, z wolna nadchodzący dźwięk czekający aż ktoś go usłyszy.
~W prawo~
Ryons momentalnie skierował broń na prawo od jaszczura zaś ten jak za działaniem magicznej różdżki odskoczył w tę stronę licząc że uniknie strzału, na swoje nieszczęście znalazł się dokładnie w zasięgu broni która trafiając go w pierś momentalnie rzuciła na ziemie i pozbawiła przytomności. Chłopak schował się za gruzem nie rozumiejąc co się stało, nagle ktoś klepnął go i wcisnął w drugą rękę krótkie wibroostrze.
-Dobry Strzał Ryons!- krzyknął po czym wyskoczył zza gruzów i ruszył wraz z innymi na szarżujących Trandoshan gotowych do starcia wręcz. Chłopak wstał i ruszył za pozostałymi nieco otępiały, otrzeźwiał chwilę potem gdy nadbiegający Trandoshan machnął mu mieczem przed twarzą, Irdonian zatoczył się i odskoczył cudem w tył upuszczając blaster. Ryons trzymając wibroostrze w dosyć niepewnej pozycji ciął z góry by zaskoczyć jaszczura, ten unikając ciosu odsunął się na krok i ryknął na Irdoniana, chwycił oburącz długi miecz i zaatakował wyskakując i tnąc z półobrotu. Chłopak podniósł broń do góry blokując uderzenie, jednakże jego siła odrzuciła go w tył o mało co nie obaliła, Ryons łapiąc równowagę odbiegł naokoło w stronę leżącego na ziemi blastera, Trandoshan uniemożliwił mu to atakując po raz kolejny i o mało co nie trafiając chłopaka w pierś. Irdonian stanął gotów do zablokowania następnego ataku, nie miał szans w walce wręcz ale gdyby dosięgnął blastera...Trandoshan nie dał czasu na zbieranie myśli, zaatakował serią pchnięć, obrócił się i uderzył z góry po czym wykonując zręczny młyniec nadgarstkiem ciął z dołu. Chłopak zamarł, poczuł się tak jakby detonator soniczny wybuchł mu przy uchu i częściowo ogłuszył pozostawiając na pastwę innych zmysłów, Irdonian wyczuł echo odbite od przeciwnika i powoli wnikające w niego samego, młody Zabrak chwycił momentalnie rękojeść wibroostrza oburącz i pchnął przed siebie kierowany wewnętrznym instynktem. Ostrze długiego miecza nadchodzące z dołu niespodziewanie napotkało klingę wibroostrza co sprawiło że trzymający miecz Jaszczur stracił równowagę i runął momentalnie na plecy. Oszołomiony chłopak rzucił się natychmiastowo w stronę leżącego nieopodal blastera, chwycił go lewą ręką i obrócił się celując w stronę podnoszącego się przeciwnika.
***
Ksawery biegł przez pole bitwy szukając dowódcy, młody twi'lek przebiegając pomiędzy walczącymi stronami podskakiwał i obracał się z finezją unikając wszystkiego co próbowało go trafić. W pewnym momencie niespodziewanie potknął się o głowę leżącego na ziemi Zabraka. Twi'lek runął na piach z hukiem, jego blaster wypadł mu z rąk i uderzył o kamień wystrzeliwując wiązkę oszałamiającą w zbierającego się z ziemi Trandoshana.
***
Ryons chwycił się za głowę którą przed chwilą kopnął jeden z jego towarzyszy, chłopak zwinął się do pozycji embrionalnej i jęknął zerkając przymrużonym okiem w stronę swego oprawcy.
-KSAWERY! Ty młocie!-
Znowu jęknął zanosząc się bólem po czym podniósł się, zobaczył że trafiony w ramię rozwścieczony Trandoshan wcale nie został ogłuszony, wręcz przeciwnie zdenerwowany chwycił za miecz i zaszarżował w stronę Zabraka. Chłopak spróbował zablokować nadchodzące cięcie, jednakże przeciwnik z łatwością wytrącił mu wibroostrze szybkim cięciem, następnie uderzył go jak dzieciaka w twarz pięścią, chwycił za kark i poczęstował kolanem w żołądek. Ryons padł na klęczki obejmując brzuch rękami, nie nacieszył się długo spokojem gdyż przeciwnik wbił mu szpony prosto w żebra powalając na lewy bok. Chłopak ledwo przytomny spojrzał na rozwścieczonego przeciwnika który trzymał miecz ostrzem skierowanym w dół, wiedział co się zaraz stanie, jednakże był zbyt zmęczony by krzyczeć...spoglądał tępo na zbliżające się ostrze. Nadchodzący strzał z blastera ugodził jaszczura prosto w pierś, Ksawery stał nad nieprzytomnym Irdonianem z blasterem w dłoni. Chwycił oburącz zabraka pod ramiona i zaciągnął za zrujnowany budynek.
***
Palący żar słońca Trandoshy obudził leżącego między ruinami miasta Hsskhor młodego Irdoniana, odzyskujący przytomność chłopak złapał się za głowę jęcząc cicho.
-Co się stało...- wyszeptał cicho Ryons przecierając ledwo widzące oczy, w głowie nadal huczało mu od wydarzeń poprzedniej nocy, rozejrzał się dookoła szukając rozmazanym spojrzeniem przyjaznej sylwetki. Wokół Zabraka unosił się pył zaś w powietrzu nie dało się wyczuć niczego innego jak grzejących się na słońcu gruzów pozostałych po pradawnym Hsskhor. Chłopak zastanawiał się nad tym co stało się poprzedniego dnia, nałożył na głowę leżący nieopodal hełm chcąc ustrzec się przed bezlitośnie palącym słońcem, jako Zabrak był wytrzymały ale nie chciał narażać swojego ciała na niepotrzebne urazy gdyż czuł się ledwo żywy po stoczonej bitwie. Chwycił się za bok, czuł że ma złamane kilka żeber, zaś twarz miał tak opuchniętą że wolał w żaden sposób nie sprawdzać tego jak wygląda. Wyciągnął ze swojego podręcznego plecaka manierkę z wodą i upił trzy łyki po czym zamknął ją i wsunął z powrotem. Zaklął pod nosem, słyszał że Trandoshanie mieli w zwyczaju zwabiać obcych na planetę, porywać i sprzedawać na tatoinne jako niewolników, ale żeby porywać się na wojskowych? Ci głupcy musieli być szaleni, albo ktoś zaproponował im równie szaloną cenę za żywy towar, jedno było pewne nie było widać ani Trandoshan ani żołnierzy.
- Zostałem sam...-wyszeptał chłopak rozglądając się po ruinach miasta.
***
Ryons znalazł nieopodal ruin swój zapiaszczony blaster oraz wibronóż który wsunął w cholewę buta, owinął głowę wojskowym płaszczem zapewniając sobie trochę cienia i ruszył na północ gdzie poprzednio wylądował szwadron do którego należał. Jeżeli wachadłowiec był na swoim miejscu, to zapewne niedobitki ruszyły w jego stronę i rozbili obóz. Chłopak maszerował przed siebie chwiejnym krokiem, obrażenia które odniósł ledwo pozwalały mu na wzięcie głębszego oddechu co dopiero bieg czy walkę. Minęły trzy godziny od kiedy Zabrak wyruszył z ruin miasta, był już niedaleko miejsca w którym powinien znajdować się wachadłowiec, naglę w pewnym momencie pistolet wysunął mu się z kabury i upadł w piach. Irdonian zaklął i schylił się po broń, w tym samym momencie usłyszał świst i dźwięk odbijających się od ziemi łap. Jaszczuropodobny stwór, stał przed zgiętym w pół zabrakiem, istota stanęła na dwóch łapach wyciągając przed siebie szponiaste łapy. Potwór miał typowo gadzie żółte oczy, brązowo-żółtą łuskę pokrywającą ciało oraz kolce wystające z niemalże każdej przestrzeni między łuskami. Stwór gdy podniósł się na dwie łapy był o głowę wyższy od Ryonsa, muskularne ciało bestii poruszyło się niespokojnie zaś wielki ogon stanął momentalnie w bezruchu. Jaszczur zgiął się i rzucił przed siebie w morderczym skoku wyciągając przed siebie cztery łapy chcąc chwycić chłopaka, Zabrak momentalnie podniósł leżący przed nim blaster, padł na ziemię i strzelił w kierunku bestii. Trafiony potwór przeleciał nad chłopakiem, zasyczał i wyraźnie przestraszony broni którą trzymał Zabrak, z niesamowitą zgrabnością i gracją wsunął się pod wydmę z której wypełzł. Irdonian ledwo trzymał łzy napływające mu do oczu, był przestraszony jak nigdy dotąd, trzymając blaster w dłoni wstał i ruszył szybkim krokiem przed siebie w stronę lokalizacji wahadłowca modląc się by nie spotkał więcej niespodzianek.
***
-Szeregowy Ryons!- Zawołał mężczyzna siedzący za wielkim drewnianym biurkiem. Chłopak wszedł wolnym krokiem, obrażenia które odniósł dwa tygodnie temu zagoiły się przy niemałej pomocy kuracji w zbiorniku kolto.
-Melduję się na rozkaz!- powiedział donośnie wyprostowując się napięcie.
-Szeregowy, dostajecie nowy przydział...oficjalnie zostajecie usunięci ze szwadronu czterdziestego szóstego i zostajecie przeniesieni do innej placówki...-mężczyzna obrócił się w stronę okna na swoim obrotowym, skórzanym fotelu.
-Aale...jak to...w prawdzie zgubiłem się na polu bitwy ale wróciłem na miejsce tak szybko jak tylko mogłem- Powiedział zakłopotany Zabrak momentalnie tracąc tęgi wyraz twarzy przeradzający się w grymas strachu.
-Nie chodzi o to czyście zawiedli czy nie, jaszczury chciały złapać żołnierzy żywcem i sprzedać ich jako towar...obawiamy się że może mieć to związek z ostatnimi wydarzeniami w które nie będę cię wtajemniczał. Wyżej postawione osoby gdy usłyszały o twoim...-mężczyzna uniósł ręce tak by chłopak je widział i stworzył niewidzialny cudzysłów palcami-..."niesamowitym szczęściu" postanowiły że zostaniesz przeniesiony, koniec kropka. Możecie odejść.
Chłopak wyprostował się i zasalutował, po czym odwrócił się i wolnym krokiem wyszedł z pokoju.
***
Dwóch kadetów siedziało pod drzwiami gabinetu, widząc wychodzącego zeń Zabraka ściszyli głos tak by nikt ich nie słyszał.
- Ej Sebastian, widzisz tego tam? Ponoć wysyłają go do akademii jedi - Powiedział jeden z nich wyraźnie rozbawionym głosem.
-Co ty gadasz? Ponoć był dobrym pilotem...-parsknął śmiechem- Oj Dominik chyba kogoś czeka kastracja.
Obydwaj mężczyźni zanieśli się głośnym śmiechem, Irdonian idący nieopodal zerknął na nich zdziwiony, no bo co ich tak mogło rozbawić?


- Informacje dodatkowe
a. Chciałbym wrócić do dobrego RP.
b. Wiem o Yavin IV od mniej więcej trzech lat.
Awatar użytkownika
Ryons Virrdu
Były członek
 
Posty: 23
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Wejherowo

Re: Ryons

Postautor: Jedi Council » 26 cze 2013, 12:39

Podanie spełnia minimalne wymagania, dlatego została otwarta ankieta. Błędy, oraz własne spostrzeżenia co do podania członkowie mogą pisać w tym temacie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 853
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Ryons

Postautor: Caldain Ravenlocke » 26 cze 2013, 13:39

W sumie wypadałoby zaznaczyć ze kiedys juz starałes sie tu dostać i Twoje podanie zostało odrzucone. Porównajmy te podania...
Rience w aktualnym podaniu pisze:miałem okazje pojawić się u Świadomych mocy i opuścić ich je zanim ich mod zmienił rozgrywkę w mmo.

Rience w archiwalnym podaniu pisze:Byłem w Gosw (OPJ) gdy się rozpadło udało mi się wstąpić do nowego ŚM skąd zostałem wyrzucony


Drobna nieścisłośc. Mineło w koncu sporo czasu. Nie wpływa to zatem na moją ocenę.

Rience w aktualnym podaniu pisze:Krótki opis własnej osoby: Wygadany, nie przepadający za zbytnim udzielaniem się po stronach istniejących konfliktów, lubiący fantastykę i jazdę na rolkach.

Rience w archiwalnym podaniu pisze:Krótki opis własnej osoby: Jestem osobą barwną. Staram się być niekonfliktowy lecz nie zawsze mi to wychodzi. Na konfliktowe sytuacje reaguje żartem, to jedna z moich najgorszych wad ale staram się to ograniczać


Jak mniemam przez te lata udało Ci sie zmienić sposób reakcji na sytuacje konfliktowe? :)


I jeszcze tylko główny jak mniemam powód odrzucenia starego podania:
Rience w archiwalnym podaniu pisze: Może dużo z was nie wie o tym że dla "głupiego żartu" zmieniłem nick na Binol i napisałem do Barta jaki jest password na serwer. Głupi żart, oczywiście po trzech sekundach zmieniłem nick i napisałem "xD". Nie wiem czemu to zrobiłem dzień był długi było nudno i zimno, Binola przeprosiłem, cóż jeszcze mogę powiedzieć...Powinienem chyba przeprosić was wszystkich za moje karygodne zachowanie no bo w końcu był to wasz serwer, a gdybym dostał ten password (a nie chciałem go dostać) to zrobiło by się zamieszanie i musielibyście wszystko zmieniać...


Wtedy ta sytuacja Nas strasznie poruszyła, było wiele wypowiedzi dotyczących braku cierpliwości("proszenie" o głos pozytywny w podaniu na Xfire), bezczelności("żart" z podszyciem sie pod członka akademii) i ogólnie Twojej postawy w tamtym okresie.

Jednakże ocenić mamy nie to kim byłes - a to kim jesteś teraz i czy nadajesz sie do Akademii.

Powyższe cytaty umieściłem tylko po to by "głosujący" znali cała historię i zobaczyli - mam nadzieje - zdecydowaną poprawę od tamtego czasu! :)

Zatem zacznijmy w końcu od aktualnego podania:
Rience w aktualnym podaniu pisze:- P...przepraszam! Aale...emm...zgubiłem się na drodze życia - Zabrak uśmiechnął się głupkowato błyszcząc białymi jak śnieg zębami.
- Ten to często myje ząbki...-skomentował jeden z kadetów, zaś pozostali parsknęli gromkim śmiechem.

Prawdopodobnie tym fragmentem "kupiłes" sobie mój głos. Niewiem czemu - ale strasznie mi sie spodobał ^^'.

Rience w aktualnym podaniu pisze:Młody Irdonian poczuł coś nietypowego, rozejrzał się po raz kolejny nic nie widząc, zdawało mu się że coś chce rozsadzić go od środka, jakaś siła dusi go i wykręca na wszystkie strony. Chłopak sięgnął znowu nerwowo w stronę pistoletu, czuł że broń zaraz dotknie jego dłoni, jednakże to stało się szybciej broń była poza kaburą kilka centymetrów wyżej, momentalnie spadła na ziemię nie znajdując oparcia.

Rience w aktualnym podaniu pisze: Broń jednak nie wystrzeliła, chłopak zmrużył oczy przyglądając się jaszczurowi, usłyszał szept odbity niczym echo od Trandoshana, z wolna nadchodzący dźwięk czekający aż ktoś go usłyszy.
~W prawo~
Ryons momentalnie skierował broń na prawo od jaszczura zaś ten jak za działaniem magicznej różdżki odskoczył w tę stronę licząc że uniknie strzału, na swoje nieszczęście znalazł się dokładnie w zasięgu broni która trafiając go w pierś momentalnie rzuciła na ziemie i pozbawiła przytomności. Chłopak schował się za gruzem nie rozumiejąc co się stało, nagle ktoś klepnął go i wcisnął w drugą rękę krótkie wibroostrze.


Jeśli sie nie myle i jest to opis "wrażliwości na moc" i no... samego jej wykorzystania to.... poprostu swietnie. ;)


W historii znalazlo by sie pare blędow, głownie stylistycznych. Nie dostrzegłem żadnych rażących nieprawidłowości. Naprawde solidne podanie które miło się czyta. Ba, nawet polubiłem Twoja postać w tym podaniu! :) Bardzo podoba mi sie motyw "odesłania" na szkolenie Jedi.

Jestem oczywiscie za :) Miejmy tylko nadzieje ze faktycznie troche sie zmieniłeś przez ten czas.. ;)

BTW - co z Ksawerym? Odciagnal Cie do ruin i znikł? :C Chyba ze czegos nie doczytałem. A tego Twileka tez polubilem - mimo iz byl tylko chwilke w historii :P
"Nawet nie zauważysz, jak w miarę upływu czasu staniesz się spokojny, cierpliwy i pełen mądrości. Wtedy pojawią się twoi uczniowie, chcący cię naśladować. Tak stajesz się Mistrzem: niezauważalnie, niechcący, delikatnie..."
Obrazek
Kannos'v Lightdust. Radny lecz bezradny.
Awatar użytkownika
Caldain Ravenlocke
Mistrz
 
Posty: 1194
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Corellia

Re: Ryons

Postautor: Ryons Virrdu » 26 cze 2013, 14:02

Tak wiem jak kiedyś bywało, bardzo się zmieniłem od mojego poprzedniego podania (chyba musiałem do tego dorosnąć), prawdę mówiąc kilka starych nawyków mi zostało ale zapewniam że żadne z tych złych. Głównie odgrywanie w neverwinter nights wpłynęło pozytywnie na moje zachowanie i stosunek podchodzenia do konfliktów. Dziękuję za pozytywny głos, przyjemnie się czytało Twój komentarz. A pisząc że "miałem okazje pojawić się u Świadomych mocy i opuścić ich" mogłem użyć słowa "odszedłem" co oznaczałoby samowolne odejście, jednakże posłużyłem się słowem "opuściłem" co jest bardziej zbliżone do opuszczenia ich szeregów bez większego wpływu na tą decyzje.

Pozdrawiam!

PS. A Ksawery odciągnął Irdoniana za murek i pobiegł dalej szukać dowódcy, jako młody szeregowy który odłączył się od reszty musiał odnaleźć przełożonego i mu pomóc. Później łowcy złapali kilku żołnierzy i odlecieli z planety zaś gdy reszta uciekła by przegrupować się przy wahadłowcu zostawili Ryonsa myśląc że i jego zabrano (Zabrak miał chyba naprawdę dużo szczęścia skoro wyszkoleni łowcy niewolników nie znaleźli go nieprzytomnego za gruzami, chyba ktoś albo "coś" maczało w tym palce : ) )
Awatar użytkownika
Ryons Virrdu
Były członek
 
Posty: 23
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Wejherowo

Re: Ryons

Postautor: Raziel Shiv'la » 30 cze 2013, 13:19

Historia nie porwała mnie jakoś strasznie, ale jest bardzo dobrze napisana. Co prawda często zdarzały się błędy (strasznie rażący brak przecinków na początku historii), jednak sposób w jaki umieszczasz swoją twórczość w świecie SW bardzo, bardzo mi się podoba. Dobrze opisujesz sceny walki, otoczenie: naprawdę super. To chyba pierwsze podanie które podobało mi się tak bardzo mimo tandetnej fabuły xD. Jestem na tak.
Obrazek
Awatar użytkownika
Raziel Shiv'la
Były członek
 
Posty: 382
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Zabrze

Re: Ryons

Postautor: Millay'rafo'thrano » 02 lip 2013, 12:43

Historie czytało się łatwo i nie musiałem szczególnie skupiać się, myśląc dwa razy co się właśnie stało (a zdarzały się takie dzieła, że człowiek nie wiedział co się dzieje bo tak namieszał autor). Dlatego ogólnie ode mnie jest za to plus i głos pozytywny z dużym kredytem zaufania. Pytać się mnie możecie dlaczego z dużym kredytem zaufania, ale ja dość dobrze pamiętam to wydarzenie co opisywał Caldain, szczególnie tą kwestie z prośbami o głos pozytywny (dlatego wole pozostać czujny). Ten przypadek nawet to jeden z powodów dlaczego zmieniliśmy w akademii sposób głosowania, robiąc go po części anonimowym dla osób, które chcą dać, tak albo nie, ale też nie chcą być nękani później na komunikatorach. Przekonamy się czy twoje słowa są szczere, jednak przez twoją przeszłość z nami musimy brać poprawkę na wszystko i mieć twoje zachowanie na oku, aby nie psuło to stosunków pomiędzy członkami. Czas jednak to czynnik o którym mówią, że leczy wszystkie rany, dlatego sądzę, że przekonamy się w przyszłości czy odbudujesz to zaufanie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Millay'rafo'thrano
Mistrz
 
Posty: 1368
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Csilla

Re: Ryons - [Podanie Zaakceptowane]

Postautor: Jedi Council » 03 lip 2013, 12:22

Podanie zostaje zaakceptowane. Kandydat otrzymuje niniejszym rangę Rekruta i podstawowy dostęp do działów dla członków, może także zgłosić się do klanu na xfire. O dalsze instrukcje prosimy się pytać członków Rady Jedi.

Gratulujemy i życzymy miłej zabawy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 853
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości