Varr Lassk - [Podanie Zaakceptowane]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

   
REGULAMIN REKRUTACJI

I. Podstawowe zasady:
1. Według podjętych decyzji rekrutacja w akademii została otwarta na stałe (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do zmiany decyzji jeśli uzna to za słuszne).
2. Został stworzony odpowiedni dział na potrzeby rekrutacji i tylko tam będą rozpatrywane wszystkie sprawy przyjęć do akademii.
3. Podanie należy napisać w nowym temacie, gdzie w tytule powinien znajdować się nick postaci.
4. Akademia posiada gotowy wzór podania, który każdy chętny musi wykorzystać w pierwszym poście tematu, aby podanie było brane pod uwagę.
5. Po złożeniu podania nie można edytować jego treści, czy też usuwać tematu i wstawiać go ponownie.
6. Nowy temat założony przez kandydata służy do oceny podania przez członków i wskazania ewentualnych błędów jakie się pojawiły w pierwszym poście.
7. Każdy członek może napisać na co zagłosował, jednak jeśli nie chce, może wtedy się wypowiedzieć nie podając tej informacji.
8. Podanie powinno być napisane w sposób zrozumiały, zgodnie z zasadami języka polskiego, a nadmierna ilość błędów negatywnie wpłynie na ocenę.
9. W Akademii obowiązuje zakres wiekowy od lat 15-stu (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków wiekowych).
10. Jest bezwzględny zakaz kopiowania prac bez zgody autora. Niezależnie od formy i sposobu wykonania.
11. Wszystkie próby tworzenia nowych kont przez osoby którym nie udało się dostać i wklejania z nich podań, będą surowo karane.
12. Rada Jedi zastrzega sobie prawo do odrzucenia podania jeśli jest chociaż minimalne podejrzenie o "multikonta" i to od nich zależy czy w ogóle będzie ono brane pod uwagę.
13. Postać osoby składającej podanie nie może być wyznawcą Ciemnej Strony Mocy, a także posiadać żadnych zdolności w Mocy (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków).
14. Wszystkie podania które nie będą przestrzegać zasad obowiązujących w Akademii Jedi na Yavin IV, będą odrzucane (Rada Jedi jest wstanie dokonać wyjątku, ale tylko w bardzo skrajnych przypadkach).

II. Dalsze postępowanie:
1. Po złożeniu podania, Rada Jedi sprawdza czy spełnia ono podstawowe wymagania i zamienia temat w ankietę z dwoma wyborami:
a. Członek jest za przyjęciem kandydata.
b. Członek jest przeciwny przyjęciu kandydata.
2. Każdy członek (nie będący na okresie próbnym) ma w ankiecie jeden głos, który nie może być zmieniony bądź cofnięty, dlatego radzimy dokładnie przemyśleć decyzje.
3. Wszystkie głosy liczą się tak samo, nie ma tutaj rozróżnienia pomiędzy rangami czy funkcjami.
4. Jeśli jakiś członek nie jest zdecydowany, to może się wstrzymać z głosem na jakiś czas, albo całkowicie co pokaże jego neutralność do sprawy.
5. Podanie musi zostać rozpatrzone w ciągu 14 dni od czasu zamiany tematu w ankietę i wtedy musi być podjęta decyzja.
6. Głosować może każdy członek, jeśli jednak decyzja wygląda na przesądzoną to temat może zostać zamknięty przed czasem.
7. Jeśli większość odpowiedzi jest pozytywna, podanie zostaje zatwierdzone. Kandydatowi pozostaje cierpliwie czekać na dalsze instrukcje od Rady Jedi.
8. Jeśli większość odpowiedzi jest negatywna, podanie zostaje odrzucone. Kandydat musi odczekać 20 dni przed napisaniem ponownie podania, oraz nie może wykorzystać niczego ze swoich poprzednich prac (radzimy dokładnie przemyśleć wszystko przed wstawieniem podania).
9. Jeśli ilość odpowiedzi pozytywnych jest równa ilości odpowiedzi negatywnych, o werdykcie decyduje ogólne zachowanie kandydata, oraz wszystkie wydarzenia z nim związane.

Twórcy regulaminu:
Rada Jedi



Regulamin może ulec zmianom, od niektórych reguł mogą wystąpić wyjątki.

Czy powinniśmy przyjąć kandydata?

Czas głosowania minął 27 cze 2014, 5:45

Tak
4
67%
Nie
2
33%
 
Liczba głosów : 6

Varr Lassk - [Podanie Zaakceptowane]

Postautor: Varr Lassk » 12 cze 2014, 22:07

- Informacje ogólne
a. Imię: Jędrzej
b. Wiek: 22
c. Zamieszkanie: Warszawa
d. Zainteresowania: Gra na gitarze, książki fantasy, sf i horrory, polityka, ekonomia, pisanie.
e. Krótki opis własnej osoby: Konkretny, nie lubię zbędnej semantyki. Jestem osobą, która chętnie oderwie się od codziennego życia i wejdzie wyimaginowany świat. Ze światów kartowych role playów przeniosłem się na jedi academy, jak i do wielu innych gier na przestrzeni ostatnich lat. Swego czasu, gdy czynnie działałem w RP Gwiezdnych Wojen robiłem modele postaci, oraz pomagałem w tworzeniu zestawów umilających grę.
f. Kontakt:
- email – podałem w rejestracji konta. Niech dostępność maila będzie dana jedynie tym, którzy mają wgląd w mój profil.
- gg – brak i nie będę korzystał z tego programu.
- xfire – Nadrobię jeśli się dostanę.

- Scena JK3
a. Przynależność: Obecnie brak.
b. Staż: 9 lat (może nawet więcej) rp. W samym JK3, gram od premiery gry, z opóźnieniem 2 miesięcy.
c. Krótka historia: Droga Mocy, Ścieżki Mocy, GoSW, ŚM, Nowe Imperium Galaktyczne i wiele innych projektów, które trawy krócej, lub dłużej. Byłem w klanach ja+, MBII, oraz ojp, czy też autorskich modów pod rp opartych na ojp. Nie będę się rozpisywał, by uniknąć nieścisłości, które mogą wyniknąć z faktu, że przez 9 lat szczegóły uciekają. Ostatnio jedynie byłem w rp, które rozpadło się, przez niedojrzałość graczy. W razie pytań, chętnie udzielę dalszych informacji.


- Postać
a. Imię: Varr Lassk
b. Wiek: 27
c. Pochodzenie: Manaan
d. Rasa: Chiss
e. Opis zewnętrzny: Varr posiada ciemnoniebieską karnację, typową dla swej rasy. Na twarzy widnieje zawsze kilkudniowy zarost, który doskonale pasuje do długich czarnych włosów opadających na kark. Często chodzi w kapturze, co jest przyzwyczajeniem z dawnego życia.
f. Historia:

Chiss okrywając się płaszczem, wpatrywał się w odległą przestrzeń za stacją kosmiczną orbitującą nad Utapau. Siedział we wnęce na korytarzu i patrzył jak statki przylatują i odlatują z planety. Od dwóch lat zmuszony był do pracy jako najemnik. Pracował z grupą awanturników od ponad dwóch lat. Czasem miał wrażenie, że nie pasuje do tej grupy, że jej część popada w coś, czego nie chciał być częścią. Przez chwilę przeleciała mu myśl o domu, lecz nagle poczuł czyjąś dłoń na swoim barku i odwrócił się nagle, trzymając w dłoni nóż, gotów odpowiedzieć atakiem.
- Hejka Varr! – Odpowiedziała radośnie młoda twi’lekanka, o żółtej karnacji, poklepując dalej chissa. – Co tak rozmyślasz? Zaraz odlatujemy, szukałam Cię dobrą godzinę. Jak to możliwe, że się ukryłeś, na tak małej stacji?
- Witaj Seo. – Powiedział tracąc posępny wyraz twarzy, na rzecz uśmiechu. – Nie chciałem się ukrywać. Na pewno, nie przed Tobą. Po prostu popadłem w zamyślenie. Już odlatujemy? Trask dokończył transakcję?
- Tak. – Przytaknęła lekko, siadając obok rozmówcy. – Lecimy na kolejną wielką przygodę!
- Jaki kierunek tym razem? – Wstał poprawiając płaszcz i zachęcać Seo, by również to zrobiła.
- Cato Neimoidia. Lecimy spotkać się z informatorem. Trask ustalił z tym huttem z Nar Shaadda, że jeśli przywieziemy te informacje i coś ekstra, to zarobimy sporą sumkę kredytów. Gdy wyruszymy, Trask powie nam wszystko ze szczegółami.
- Jestem ciekaw szczegółów. – Powiedział jakby do siebie przyglądając się mijającym ich łowcom nagród, którzy ciągnęli za sobą rozpłakaną kobietę, najprawdopodobniej była to młoda zabrakanka, gdyż wydawało mu się, że zauważył małe odrostki na głowie, który miały być w przyszłości rogami. O ile dane jej będzie doczekać przyszłości na tyle odległej.
- Dobrze, że jesteśmy po drugiej stronie barykady. – Zauważyła Seo, która dostrzegła wzrok Varra. – Tylko my tego nie robimy! Jesteśmy tymi dobrymi! Ha!
- Z całą pewnością ty. – Położył lewą dłoń na głowie twi’lekanki i gdyby ta miała włosy, zamiast lekku, można by uznać to za próbę ich czochrania.
- Varr! Przestań! Poskarżę się Bimowi, gdy wrócimy! – Zażartowała, rozglądając się lekko, jakby zaszczuta, po istotach gromadzących się w części portu gdzie zostawili statek.
- Twój brat Ci nie pomoże mała! – Roześmiał się po swoich słowach i instynktownie położył dłoń na pasie, gdzie trzymał nóż. Tutejsi bywalcy portów, szczególnie tego sektora, wyglądali, jakby z byle powodu mogliby wbić wibroostrze w brzuch, lub strzelić od tyłu, gdyby jakimś cudem nie potrafili spojrzeć ofierze w oczy.
- Varr! Seo! Co tak długo? – Gdy tylko dostrzegł dwójkę wchodzącą na lądowisko, zeskoczył ze skrzydła i podbiegł do dwójki obejmując Seo. – Opiekowałeś się dobrze moją siostrą Varr?
- Pewnie Bim. – Roześmiał się radośnie do zielono-żółtoskórego twi’leka, który właśnie brudził swoją siostrę smarem przeznaczonym dla prawego skrzydła Galaktycznego Czerwia. – Gdzie jest Trask?
- A siedzi z Mockiem. Ustalają coś. – Roześmiał się odlepiając od siostry i bawiąc narzędziem, którego używam przed chwilą do naprawy skrzydła. – Idziemy siostra na statek? Trzeba sprawdzić połączenia, bo coś iskrzyło podczas ostatniego lotu.
- Pewnie! – Wyrwała klucz z ręki brata, zapominając przy nim, że za drzwiami chodzą łowcy i inne szumowiny, których tak bardzo się obawiała razem z Varrem. – Widzimy się w środku Varr! Zaopiekuj się R-7!
- Rozłożę go na części, jeśli się nie pośpieszysz! – Odpowiedział wchodząc powoli po rampie i kiwając głową w rozbawieniu do Bima.
Varr przechadzał się po statku, aż dotarł do czegoś, co można by nazwać „kantyną pokładową” – zebranymi i ułożonymi w koło pufami i jedną kanapą, które otaczały jeden, dość wąski stolik. Jeśli jakimś cudem, na pokład dostałby się ktoś, kto nawet w najmniejszym stopniu ceni sobie estetykę, wybiegłby z krzykiem na widok jakości mebli. Może sytuacje uratowałaby czystość sprzętu, który wyglądał na idealnie zadbany, przynajmniej z wierzchu. Pod spodem była to ledwo trzymająca się kupka kabli i elektroniki cudem zdolna do użytku dzięki Bimowi i jego siostrze. Przynajmniej z perspektywy Varra. Podczas rozmyślania, Varr zrozumiał, że coś metalowego i zimnego puka go w nogę.
- To znowu ty? – Popatrzył na małego droida astromechanicznego, który rytmicznie uderzał „głową” w lewe kolano chissa.
R-7 zapiszczał radośnie robiąc kółko względem obecnej pozycji i uderzył ostatni raz w kolano najemnika.
- Co powiesz na to, bym Cię rozkręcił? Obiecałem Seo, że to zrobię, jeśli się nie pośpieszy.
Droid odsunął się wydając dziwny dźwięk, który najprawdopodobniej oznaczał dezaprobatę, lub nawet naganę.
- R-7! Chodź tu do mnie! – Zapiszczała wręcz Seo, wchodząc z bratem do środka. – Tęskniłeś mały za mną?
R7 szybko posunął w stronę twi’lekanki, przeleciał między jej nogami, uderzając w nogi Bima.
- No wiesz R-7! To było paskudne! Ja Cię dzisiaj myłam, a ty do niego lecisz!?
- Wie, kto go programował – Bim zaśmiał się, głaszcząc po głowie droida, który zaczął buczeć z radości.
Seo tupnęła teatralnie nogą i rozłożyła się wygodnie na kanapie macając swe palce, które lepiły się od smaru. Wyglądała jak dziecko, które pierwszy raz miało kontakt ze śmierdzącym, lepkim smarem do konserwacji statków.
Z korytarza prowadzącego do kokpitu wyszedł devaronian z jednym uciętym rogiem, oraz bladozielony rodianin z opaską na prawym oku. Trask i Mock.
- Co tam w brzuchu Galaktycznego Czerwia? – Zapytał się Trask twardym głosem.
- Wszyscy zwarci i gotowi na kolejną przygodę! – Zawołała Seo, która po chwili zdała sobie sprawę, że przez zasalutowanie na leżąco usmarowała sobie czoło smarem.
- To dobrze. Siadajcie, siadajcie. Powiem wam, co uzgodniłem. – Powiedział siadając na jednej z puff. Reszta, która stała, czyli Bim i Mock poszli w jego ślady. R-7 śmigał między rozmawiającymi, od czasu do czasu wydając radosne dźwięki, które rozbawiały każdego ze zgromadzonych po kolei.
- Słuchajcie, to będzie zupełnie nowe zlecenie. – Wtrącił się Mock, widząc, że szef zajęty jest obserwowaniem szalejącego droida.
- Mock. – Trask uciszył rodianina i popatrzył po załodze. – Ten hutt, Maratho, obiecał nam ponad dziewięćdziesiąt tysięcy kredytów za tą akcję.
Seo zagwizdała razem z bratem na wieść o zysku. Varr popatrzył widocznie zdziwiony na szefa.
- Mamy udać się na Cato Neimoidia, by odebrać pewne informacje, które ktoś zdobył dla Maratho. Niestety jego ludzie są zbyt dobrze rozpoznawali w tym sektorze i nie będą mieli spokojnego lotu. My natomiast nie zaszliśmy nikomu za skórę i możemy tam lecieć, by wykonać zadanie.
- Z tego, co wiem, Maratho to jeden z najbardziej kłamliwych huttów z Nar Shaadda. Kartel wyrzucił go z rady handlowej, przez jego matactwa i kłamstwa. – Odezwała się Seo, z widoczną wątpliwością w głosie.
- Daj dokończyć mała. – Przerwał Varr spoglądając na Traska.
- Maratho, może ma wątpliwą reputację, co ja mówię. – Pokręcił głową Trask. – To najbardziej oślizgły hutt, jaki kiedykolwiek zostawiał za sobą śluz w tej galaktyce, ale honorowy. Jeśli my mu pomożemy, to nie dość, że nam zapłaci ogromną sumę kredytów, to jeszcze da nam szansę pracowania u siebie.
- Co dokładnie musimy zabrać z Cato Neimoidii? Jeśli są to same informacje, to może je równie dobrze przesłać. – Zauważył Bim rozkładając ręce nie rozumiejąc sytuacji.
- Musimy tam lecieć, bo oprócz informacji, czeka nas przesyłka do odebrania. A Maratho nie chce by ktokolwiek przywłaszczył tą przesyłkę, więc wynajął nas. – Wyjaśnił Trask.
- Co to za przesyłka? – Spytał Varr przybierając nietypową dla niego, zaniepokojoną minę.
- Nie pytałem. – Powiedział szybko Trask rozkładając ręce. – Nie nasz interes. Naszym interesem jest dziewięćdziesiąt tysięcy kredytów, oraz miejsce wśród ludzi Maratho.
Varr pokiwał głową, sugerując, że przyjął tą odpowiedź. Seo, oraz jej brat byli trochę mniej przekonani. Seo zmarszczyła brwi i rozmyślała nad czymś, lub robiła tylko takie wrażenie. Bim liczył coś na palcach, co chwilę pukając się palcem w usta. Droida to nie obchodziło, kręcił się między pufami wydając dźwięki, które nikogo już nie śmieszyły.
- Lećmy na Cato Neimoidię. – Rzucił nagle Bim. – Im szybciej to załatwimy, tym szybciej będziemy mieli to z głowy.
Podróż przebiegła w ciszy. Każdy rozmyślał nad ofertą hutta. Życie samodzielnego najemnika nie jest wymagające, lub trudne. Przyjmujesz zlecenia, które Ci pasują, sam obierasz swój sposób działania. Lecz dołączenie do hutta? To już nie jest to samo. Varr i inni nie będą, już dłużej załogą Galaktycznego Czerwia, będą kolejną bandą zbirów na usługach hutta. Ta myśl towarzyszyła Varrowi przez całą drogę. Nie tylko jemu. Seo również rozmyślała nad tą decyzją. Huttowie nie są zawsze źli, jak utarło się w przekonaniu tych, którzy nie mają z nimi do czynienia. Lecz Maratho? To doskonały przykład stereotypowego hutta. Jest przebiegłym, łasym na kredyty przestępcą, którego ludzie nie bez powodu nie mają wstępu do niektórych portów. Mordują, każdy jego człowiek morduje. Załoga Galaktycznego Czerwia nigdy nie zabijała, gdy nie musiała. Załatwiała sprawy bez zbędnego rozlewu krwi. Galaktyczny Czerw przelatywał właśnie między pierścieniami mieszkalnymi nad Cato Neimoidii. Liczne pociągi i statki poruszały się po wyznaczonych trasach. Telebimy dostarczały cenne informacje o najnowszych notowaniach giełdowych wewnątrzsystemowych, oraz tych, którym przyglądali się maklerzy z Coruscant. Był to świat kolorowy, gdzie statki przedzierały się przez puchowe chmury, jakby ich jedynym celem, było ujrzenie majestatycznych i pełnych kolorów miast unoszących się, nad lesistą warstwą planety. Czerw osiadł na lądowisku wykupionym przez Maratho jakiś czas temu dla swoich ludzi.
Załoga Czerwia wysiadła ze statku. Port nie przypominał tego ze stacji nad Utapau. Był zadbany, a istoty dookoła wzbudzały zaufanie, a nie odrazę i poczucie dyskomfortu.
- Ja i Mock pójdziemy na spotkanie. Wy zajmijcie się statkiem i bądźcie gotowi do odlotu za dwadzieścia minut. – Polecił Trask i przypiął do pasa karabin kryjąc go pod obszernym płaszczem. Mock poszedł za śladem szefa w milczeniu przypinając broń, którą zawsze brali, ze względów bezpieczeństwa. – Zajmijcie się statkiem, a ty Varr postaraj się rozejrzeć po okolicy. Wybadać, czy nikt nas nie obserwuje.
- Na tej pięknej planecie, nie ma się czego obawiać Trask. – Zaoponowała Seo siedząc na R-7, który woził ją w kółko.
- Ostrożności nigdy za wiele. Do dzieła. – Trask klasnął w dłonie i ruszył razem z Mockiem i Varrem z lądowiska.
- Sądzisz, że będę mogła pójść do jednego ze sklepów i kupić jakieś ekstra ubranie? – Zapytała Seo spadając z R-7, gdy ten się zatrzymał.
- Nie wiem. – Odpowiedział Bim patrząc na oddalającą się załogę. Sięgnął po narzędzia i zaczął iść do statku. – Pomóż mi z naprawą silnika, to może pozwolę Ci wyskoczyć przed ich powrotem.
Varr rozstał się z szefem i Mockiem tuż po wyjściu z sektora portowego. Oparł się o barierkę przed sklepem z droidami i przyglądał się otoczeniu. Nie dostrzegł, by ktoś śledził, lub przyglądał się Traskowi i Mockowi, lecz robił, co kazał szef. By nie wzbudzać podejrzeń zaczął krążyć po stoiskach. Jego uwagę przykuł gruby sklepikarz rasy gran, który próbował naprawić jednego ze swoich droidów. Niezdarnie trzymał narzędzia w swych tłustych od mięsa dłoniach. Varr założył, że gran ma mało czasu, więc poskąpił sobie czasu na zjedzenie obiadu i teraz musi użerać się ze spadającymi narzędziami. Zbliżał się czas powrotu Traska, a on nie pojawiał się. Varr znudzony obserwowaniem grana, któremu wreszcie udało się odkręcić ochronę konsoli droida, wrócił do nudnego i monotonnego wyglądania wroga, lub przyjaciela. Z nudów zaczął nucić piosenkę, której nauczyła go matka, a raczej zasłyszał od matki, gdy ta była zdenerwowana codziennością. Z pewnością, nie była to melodia dla dzieci, pasowała raczej do hazardzistów, którzy przegrywali krocie w paazaka. Po godzinie czekania dostrzegł Traska i Mocka, którzy w pośpiechu szli w jego kierunku.
- Zbieramy się Varr, szybko. – Rzucił Mock i nie oglądając się na chissa przyśpieszył kroku.
- O co chodzi? – Varr podbiegł do rodianina w celu dogonienia go i dostrzegł dwóch mężczyzn, którzy zdawali się podejrzani. Varr odniósł wrażenie, że śledzą Traska i Mocka od dłuższego czasu. Wyglądali komicznie. Jeden młody, pełen piegów, przez co wyglądał jak ogolona nowonarodzona bantha. Drugi zaś, przypominał Wookiego. Wysoki na dwa metry, w czarnym mundurze, spod którego wystawał ogrom włosów.
- Musimy odlatywać Varr. Mamy przedmiot i informacje, lecz obawiam się, że ktoś może nas śledzić. – Odparł Trask niosąc przy pasie cyfronotes, którego nie miał opuszczając port.
- Nie może. – Odparł Varr kiwając głową za siebie. – Dwóch podąża za wami.
- Szybko. – Ponaglił wszystkich Trask, po czym skręcił do lądowiska, w którym dokował Galaktyczny Czerw.
- Odpalajcie silniki! – Rzucił Mock w kierunku bliźniaków, którzy siedzieli na rampie i jedli obiad.
- Co taki pośpiech? Wam się nie śpieszyło! – Odparła Seo z pełnymi ustami. – Czekaliśmy na was godzinę!
- Nie czas na droczenie Seo. Mamy ogon, musimy uciekać. – Powiedział Trask sięgając po karabin, który miał schowany pod płaszczem.
Załoga Galaktycznego Czerwia nie musiała długo czekać. Dwóch mężczyzn, których wypatrzył Varr weszło spokojnie, na lądowisko wykupione przez Maratho, z karabinami E-11 i spojrzało na załogę.
- Oddaj nam cyfronotes devaronianinie – Odparł mężczyzna w czarnym mundurze, takim samym jak jego towarzysz.
- Spadajcie! – Odpowiedział gniewnie Trask podnosząc swój karabin, gotów oddać strzał.
- Trask, co się dzieje? – Zapytała przestraszona Seo.
Zanim Trask zdołał odpowiedzieć cokolwiek Mock zaszedł przybyszów od tyłu i oddał po jednym strzale z blastera w ich głowy. Przypominało to egzekucje, o których słyszy się na stacjach kosmicznych przepełnionych łowcami nagród, czy też członkami gangów, którzy chwalą się sposobem, w jaki zabili kogoś, kto niewystarczająco ustąpił im miejsca w korytarzu.
- Co do cholery?! – Krzyknął Varr widząc jak ciała nieznajomych padają na ziemnie z dziurami w głowach. Momentalnie zerwał się i podszedł do jednego z nich i zaczął go przeszukiwać, gdyż wiedział, że nie ma sensu sprawdzać, czy żyją. Strzał w głowę jasno określa, czy się przeżyło, czy nie.
- Idziemy Varr. – Powiedział rodianin przypinając blastery do pasa i mijając chissa.
- W co wy nas wplątaliście? – Krzyknęła Seo chowając się za bratem.
- Zdobywamy kredyty mała. – Rodianin odepchnął droida z przejścia i wszedł na rampę odwracając się do ekipy. – Idziecie? Wasze gadanie nie zwróci im życia.
- To ludzie Republiki! – Krzyknął Varr pokazując dokumenty z symbolem wyżej wymienionej frakcji.
- Co żeście zrobili?! – Krzyknął Bim w stronę Traska wyraźnie zdenerwowany – Co to za informacje i ten „przedmiot”, który mieliście stąd zabrać? Z jego powodu przyszli za wami?!
- Zamknij się Bim. – Powiedział zdenerwowany Trask. – Zapewniam nam stabilną robotę i górę kredytów. Co nas obchodzi Republika? Mamy informacje ich wywiadu, to co zrobi z nimi Maratho, mnie nie obchodzi. Was też nie powinno.
- Ten cyfronotes. – Varr wskazał urządzenie, które dostrzegł, gdy Trask wracał ze spotkania. – Zawiera on dane Republiki?
- Tak. – Odparł rozgniewany Trask. -Możemy już lecieć?
- Nie! To jest chore! Jakiś hutt macha Ci przed oczami kredytami, a ty od razu jesteś gotów zabijać?
- Trask, to nieuczciwe! – Zaprotestowała Seo zza pleców brata.
- Nie obchodzi mnie to. Chcę zarobić, wy też. A Maratho da nam to czego tylko zechcemy. Boli was zabicie kogoś? Zabijaliśmy już. – Odparł Trask wchodząc na rampę i stając obok Mocka.
- Zabijaliśmy zawsze w obronie. – Powiedział zdenerwowany Varr ciągle trzymając symbol Republiki zabrany z trupa.
- Trask ma rację. – Odparł Bim. Kredyty nam się przydadzą, a co nas obchodzi jakiś martwy żołnierz Republiki?
- Co?! – Krzyknęła Seo odsuwając się od brata i przysuwając w stronę chissa.
- Nie lecę z wami. – Powiedział spokojnie Varr odchodząc od ciał zabitych żołnierzy.
- Ja też. – Zaprotestowała Seo. – Bim, zostajesz z nami?
- Nie. – Pokiwał głową wchodząc na rampę do szefa.
- Jesteście pewni tej decyzji? – Zapytał Trask posępnie spoglądając na chissa i twi’lekankę.
- Tak. – Odparł Varr podchodząc do Seo.
- Dobrze, niech i tak będzie. – Devaronianin wyciągnął blaster i wycelował w Seo gotów ją zaraz zabić.
- Trask, co się z Tobą dzieje?! – Krzyknął Bim, łapiąc szefa za ramię, starając się wyrwać mu blaster, by ten nie postrzelił jego siostry.
Varr cały czas lustrując pomieszczenie dostrzegł wiszącą skrzynię przed nim i Seo. Korzystając zamieszania, które wywołał Bim, gdy zrozumiał, że Trask gotów jest zabić jego siostrę, Varr oddał kilka strzałów w celu zniszczenia uchwytu, który trzymał skrzynię, lecz ten nie uległ i nie widać było, by strzał z blastera narobił jakichkolwiek szkód.
- Zostaw mnie zdrajco! – Krzyknął do Bima i oddając strzał w jego brzuch, a następnie odwrócił się i oddał strzał w Seo, lecz przez zamieszanie trafił ją poważnie w bark.
Widząc, jak strzał z blastera rani Seo, Varr poczuł coś dziwnego, jakby wyczuwał otoczenie dookoła siebie, każde drgnięcie, a czas jakby zwolnił. Korzystając z dziwnego uczucia rzucił się by złapać twi’lekankę i schować się z nią, za jedną z beczek. Gdy do niej dotarł dostrzegł, że Mock celuje w ich kierunku. Nagle, skrzynia, do której wcześniej strzelał bez zadowalającego rezultatu spadła na ziemię niespodziewanie chroniąc go i ranną Seo przed serią z blasterów. Najemnik złapał twi’lekankę za głowę i zaczął podtrzymywać ranną towarzyszkę, starając się utrzymać ją przy życiu. Wiedział, że Tzark i Mock niedługo ich zajdą i zabiją. Rozejrzał się i zrozumiał, że chcąc ratować twi’lekankę wypuścił swój blaster. Szybko zaczął przeszukiwać pasek Seo, by po chwili odpiąć pistolet blasterowy. Zamknął oczy, dziwne uczucie zniknęło, ale determinacja do obrony siebie i Seo nie. Wychylił się szybko oddając kilka strzałów w stronę dawnych kompanów.
Żołnierz Republiki podszedł do jedi, który zgodził się pomóc w akcji mającej na celu zapobiegnięcie wywiezienia cennych planów Republiki, przez najemników jednego z huttów. Jednak jedi słuchał słów żołnierza przez mgłę, gdyż chwilę temu wyczuł drganie w Mocy, które trwało mniej niż sekundę. Gdy wrócił do siebie myślami, zobaczył żołnierzy Republiki, którzy szykowali się do interwencji w porcie, gdyż dwóch zwiadowców, których wysłali poprosiło o pomoc, a chwilę potem sygnał się urwał. Jedi wiedział, że drgnięcie Mocy, które poczuł mówiło jasno. W sektorze, gdzie mieli dokować najemnicy hutta Maratho znajduje się ktoś czuły na Moc.
Autor: Ja.


- Informacje dodatkowe
a. Dlaczego chcesz wstąpić do Akademii? Bo szukam grona graczy Role Play w świecie Gwiezdnych Wojen, którzy dorośli do wspólnej gry w miłej atmosferze.
b. Skąd dowiedziałeś się o Akademii? Słyszałem o was od bardzo dawna, gdy tylko rozpadło się pierwsze RP, po GoSW.
Awatar użytkownika
Varr Lassk
Były członek
 
Posty: 36
Rejestracja: 08 cze 2014, 14:14

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Jedi Council » 13 cze 2014, 5:45

Podanie spełnia minimalne wymagania, dlatego została otwarta ankieta. Błędy, oraz własne spostrzeżenia co do podania członkowie mogą pisać w tym temacie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 666
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zera » 17 cze 2014, 20:54

Z tradycji musi stać się zadość...
To jedziem.


Fajnie zobaczyć, że ktoś bierze dość 'niestandardową' rasę. Mimo wszystko mało kto lubi grać niebieskoskórnymi. Dunno why, może dlatego, że z oczu im źle patrzy.
Anywayz do części personalnej nie mam żadnego ale, fajnie się zaprezentowałeś.

Co do części z opisem postaci. Powiedziałbym tak... Widać, że pojawia się tutaj konkret gość z niemałym doświadczeniem w pisaniu. Nawet jeżeli pojawiały się błędy w historii, nie były one jakieś rażące - a było ich stosunkowo mało. Sama historia bardzo mi się spodobała, umiejętnie ukazałeś nam zarówno swoją, jak i inne postacie w opowiastce. Bardzo podobało mi się nakreślenie różnic oraz charakterów poszczególnych person z jednym wyjątkiem - Twojej własnej postaci. Nie zrozum mnie źle, świat SW jest pełen zaprzeczeń, a po Clone Wars uniwersum trochę się stoczyło na dziecinne tory, ale przynajmniej moim skromnym zdaniem - najemnik, który zabija tylko w samoobronie nie ma prawa bytu.
Oczywiście można się tu spierać o morały i pierdoły typu: Jedi walczyli na wojnie i zabijali w 'samoobronie.' Problem w tym, że istnieje różnica pomiędzy jednym, a drugim. Jeżeli chcesz, żebym ją tutaj zakreślił, mogę... Aczkolwiek w tym momencie nie chcę pisać długiego posta. Tak czy inaczej, pojawia się tutaj moim zdaniem niesamowity konflikt profesji(i w tym wypadku przedstawionej historii) z charakterystyką postaci, który po prostu całkowicie zaciemnia wszystkie inne plusy. Mów co chcesz, ale najemnik zrobi wszystko dopóki się mu zapłaci. A Twoja postać nie wybierała zadań, tylko należała do załogi, więc w tym momencie tak jak mówię - konflikt logiczny.
Osobiście przymykam oko na niektóre błędy, które nawet innym się wydają poważniejsze. Przedstawiony tutaj konflikt z pewnością kilku(o ile nie większości) nie będzie aż tak przeszkadzał, jednak w tym wypadku nie będę się sugerować innymi. Widzę, że potrafisz i masz umiejętności. Dlatego oddaje głos negatywny. Ten konflikt dla mnie skreśla cały zamysł postaci i też nie wiem, jak planowałeś rozwinąć swoją postać w przyszłości, jednak ciągnięcie tego moim zdaniem nie ma po prostu sensu. Głosem negatywnym nie skreślam Ciebie, tylko zamysł postaci. Po werdykcie można spróbować jeszcze raz(w przypadku nie zaakceptowania podania oczywiście) i tym bym się sugerował. Napiszesz dla mnie równie dobrą historię bez czegoś takiego i masz zielone światło od razu.

Na dzień dzisiejszy, muszę po prostu zagłosować na Nie.
"My life for Aiur..."
Obrazek
- Zera
Awatar użytkownika
Zera
Zasłużony
 
Posty: 351
Rejestracja: 30 lip 2013, 16:33

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Varr Lassk » 17 cze 2014, 22:12

Bohater też ma wątpliwości związane z aktualnym działaniem załogi. Zachęcam do przeczytania raz jeszcze. Był najemnikiem, bo potrzebował kasy. Inni bohaterowie też byli wykreowani jako Ci "dobzi", oprócz szefa i jego najbliższego przyjaciela. Problem w Twoim opisie pojawił się w momencie, gdy zaklasyfiowałeś najemników do jednej grupy, z konkretnymi, jednolitymi przywarami. Gdybyś chciał przykładów rzeczywistych, z naszego świata, to odsyłam do historii, głowie okresu średniowiecznego, gdzie to były grupy najemników, którzy nie wpasowaliby się w Twój wzór, który mnie skreślił. Najemnik, to określenie osoby działającej za pieniądze. By daleko nie odchodzić przytoczę przykład np. najemników z gry Gothic II, gdzie to bronili oni wieśniaków (dla swoich korzyści itd.), ale wielu z nich nie legło ochoczo do zabijania. Jedynie poobijania ludzi. Nikt nie mówi, że mój bohater jest tu aniołkiem, który nigdy nie uderzył, czy nie zmaltretował kogoś. On po prostu nikogo bez powodu nie zabił. Sądzę, że wystawiłeś werdykt, bez głębszego zastanowienia się nad zamysłem mojej postaci, nad czym ubolewam.
Awatar użytkownika
Varr Lassk
Były członek
 
Posty: 36
Rejestracja: 08 cze 2014, 14:14

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zera » 18 cze 2014, 8:11

Gothic to jedno - przy okazji, Najemnicy nie chronili farmerów tylko magów. Farmerzy byli tylko podporą obozu, którzy mogli liczyć na 'pomoc.' Star Wars to drugie.

Dobrze, że sklasyfikowałem najemników do jednej grupy, bo to w końcu profesja w której pojawiają się pewne standardy. Standardy, które w pewien sposób muszą zostać zachowane. Nie wątpię, że każda persona będąca najemnikiem potrzebuje pieniędzy. Po to stworzono taki zawód, żeby ludzie zarabiali kredyty. Słowo klucz 'pieniądze' - w momencie w którym 'dobry' najemnik odmawia wykonania mokrej roboty, bo nie zabija 'tych dobrych.' Traci swój status i siłą rzeczy, przyszłe zlecenia - a z historii wynika, że Twoja postać już jakiś czas spędziła zarówno w brygadzie, jak i była najemnikiem.
Nie chciałem, żebyś odebrał to w ten sposób. Długo zastanawiałem się nad tym, co powinienem napisać i mojej opinii nie zmienisz w żaden sposób. Jeżeli widzę konflikt postaci, który przekreśla sam zamysł(przynajmniej dla mnie), nieważne jak dobrze została napisana historia - przekreśla to dla mnie prezentowaną personę. Widzę, że potrafisz wymyślić dobre rzeczy i napisać je w świetny sposób(na pewno lepiej ode mnie xD). Dlatego nie zrażałbym się moją opinią aż tak. Jeżeli faktycznie tak się zdarzy, że reszta podzieli moją myśl, zawsze można spróbować drugi raz z wytycznymi w naszych postach.
"My life for Aiur..."
Obrazek
- Zera
Awatar użytkownika
Zera
Zasłużony
 
Posty: 351
Rejestracja: 30 lip 2013, 16:33

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Saela Taarz » 18 cze 2014, 11:23

Mógłbym się rozpisywać w nieskończoność, jednak wolałbym to dość szybko podsumować.

Widzę sens argumentów Zery, jednak dla mnie nie są one wystarczająco przekonujące (poza tym nawet jakbyś chciał, to raz danej opinii w podaniu zmienić nie możesz, bo głos możesz oddać tylko jeden). Grupa najemników zawsze ma swojego przywódcę, to on znajduje roboty i dyktuje jak coś ma być robione. Zawsze jednak poszczególne jednostki mogą działać wobec własnych zasad, tak długo jak robota będzie wykonana. Cały wątek zabijania w samoobronie zatem jest dla mnie zrozumiały i akceptowalny.

Historia początkowo rozwijała się wolno, ale budowało to pewne podłoże. Pod koniec trochę za szybko wszystko się działo, ale całość została zakończona w fajnym punkcie. Zgodzę się także, iż Gothic i Star Wars to dwa różne światy, a kwestię najemników i farmerów to bardziej kojarzę z dwójki (farma Onara, frakcja Lee i Sylvia - jeden bardziej honorowy, drugi by tylko paszcze obijał).

Co jest na plus? Rasa, Chissów wielu się nie spotyka. Co jeszcze? Zakończenie. W końcu nie jest to zakończenie typu... Mistrz Jedi podchodzi, rozmawia z bohaterem i wysyła do Akademii, bo czuje potencjał. To mi się podobało. Styl pisania masz dobry i fajnie czytało się Twoją historię.

Co bym poprawił? Niemal zero informacji o planecie pochodzenia i rodzicach. Niby nie jest to rażące, ale dlaczego akurat Manaan? Praktycznie poza tym nie mam zastrzeżeń, nawet wrażliwość na Moc została przedstawiona dość normalnie, bez przesadzania. Zatem ode mnie idzie pozytyw.
Awatar użytkownika
Saela Taarz
Radna
 
Posty: 1109
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Dawniej Adachi

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zayne Vergee » 18 cze 2014, 18:09

Jako że została poruszona tematyka najemników to wyjątkowo się wypowiem ^^.

Dużo czytałem książek o najemnikach w uniwersum SW i jak galaktyka długa i szeroka każdy miał swoje własne zasady moralne. A jeśli danemu rzezimieszkowi brakowało kręgosłupa moralnego to miał chociaż zasady pracy. Poza tym najemnicy są baaaaaardzo szeroko pojętą grupą dlatego zamykanie ich w jednej grupie jest bardzo krzywdzące szczególnie, że mandalorianie w dużej mierze są najemnikami a trudno przyrównać najemnika mandaloriańskiego do np, rodiańskiego. Właściwie to najemnicy nie zawsze musieli być wojownikami jak np mandalorianie, mogli być równie dobrze złodziejami, sztukmistrzami czy oszustami. Dla poparcia swojej wypowiedzi odesłałbym zebranych do książki "Skok Millenium" autorstwa Timonthy Zahn'a bodajże. W której to Han Solo zbiera pokaźną grupę najemników, gdzie praktycznie żaden nie był mordercą ani wojownikiem z zawodu.

Historia bardzo mi się spodobała pod względem wzbudzenia mojej pozytywnej niechęci ^^. Chodzi mi o małą twile'kankę która jakoś nie przypadła mi do gustu, ba nawet wzbudziła moją małą nienawiść. Zaliczam to jako plus ponieważ zaangażowałem się emocjonalnie w tą historię! Pozostali bohaterzy zostali całkiem fajnie przedstawieni jak i twoja własna postać. Masz ciekawy styl pisania który raz wywoływał uśmiech na mojej twarzy a innym razem wprawiał w zakłopotanie. Nie mnie jest oceniać zasady twojej postaci, mimo że są one całkowicie przeciwne moim własnym zasadom jako postaci ale uważam też, że najemnik mógłby się nimi jak najbardziej kierować. Szczególnie, że w galaktyce można się spotkać z o wiele dziwniejszymi zasadami

Dlatego też oddaję głos POZYTYWNY
Obrazek

Wiedza, nasza zbroja, Plemię i obrona, Język nasz i nasz przywódca - Nikt nas nie pokona.
Awatar użytkownika
Zayne Vergee
Rycerz
 
Posty: 268
Rejestracja: 25 maja 2013, 17:36

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Veosar » 18 cze 2014, 19:36

Ja niestety mam podobne odczucia co Zera. Czytając podanie od razu poczułem konkretną osobę po drugiej stronie, dlatego byłem z góry pozytywnie nastawiony. Mimo to, z każdym kolejnym zdaniem historia Twojej postaci traciła w moich oczach na wiarygodności, w rezultacie stając się bardzo nieprawdopodobną. Gdy przeczytałem już całego posta, muszę przyznać, że byłem pod sporym wrażeniem jakością tekstu. Stylistycznie podanie napisane jest wg. mnie bezbłędnie, a czytanie tak skonstruowanego tekstu było czystą przyjemnością. Było jednak coś, co nie pozwoliło mi przyznać Ci głosu pozytywnego, a konkretnie sama postać. Na wiele rzeczy można przymknąć oko, ba, moja postać z pewnością nie jest pod tym kątem idealna, ale uważam, że najemnik, który zawahał by się przed zabiciem kogoś 'od tak', dla szybszego/sprawniejszego wykonania zlecenia byłby po prostu za słaby w swoim fachu, aby miał szanse osiągnąć status przedstawiony w Twojej historii. Zastanawiałem się nad tym dość długo, nawet wymieniłem na ten temat parę zdań z członkami Akademii i jestem pewny swojej decyzji, chociaż ciężko mi to przychodzi. Widzę po prostu, że po drugiej stronie monitora siedzi naprawdę konkretna osoba, która bez problemu zwali mnie z nóg kolejną historią, jeżeli przyjdzie taka potrzeba. Gdybym miał oceniać Ciebie, a nie Twoją postać, to prawdopodobnie zyskałbyś u mnie najwyższą dotychczasową notę, ale nie mogę tego zrobić. A ta nieścisłość w historii wydała mi się niestety zbyt znacząca.
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Veosar
Były członek
 
Posty: 223
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Varr Lassk » 19 cze 2014, 11:46

Z racji, że uwielbiam odpowiadać na każdą wiadomość, moja uwaga nie ominie to też osób, które wypowiedziały się teraz.

@Zera
W Gothic II, który przytoczyłem, najemnicy nie chronili magów w ogóle. Bo magowie byli wolni spod jażma bariery, ale dywagować o uniwersum Gothica możemy rozmawiać kiedy indziej, w innym temacie, lub na osobności.
Najemnicy trudnili się nie tylko zabijaniem, lub akcjami rodem z gry The Old Republic, które przedstawia storyline bounty huntera. Najemnicy byli wynajmowani, by zrobić COŚ, za ZAPŁATĘ. Nie chcę Cię przekonywać, do zmiany zdania na TAK, lecz byś otworzył się na wiele możliwości dla najemnika, oraz innych grup, które możesz wrzucać w jeden standard. Najemnicy często posługiwali się wyposarzeniem, który nie była zawsze broń mająca na siemieniu dziesiątki, lecz przeróżne narzędzia, których pewnie byś nie przypisał do takiej profesji. Mówiąc o mokrej robocie, powinieneś zdać sobie pytanie, czy obecna ekipa takowe wykonywała. Zwrócę uwagę na szok reszty załogi. Gdybyś wczytał się w opowiadanie, i lepiej przyjrzał się bohaterom, zrozumiałbyś, że to było pierwsze takie zadanie (w tej drużynie, w tym składzie), dlatego każdy, oprócz szefa i jego rodiańskiego pomagiera byli wstrząśnięci zamieszaniem, które wyniknęło. Dostrzec mógłbyś również, że szef ukrywał coś przed załogą - rozmowy sam na sam z Mockiem, unikanie, lub szybkie zbywanie pytań o zlecenie. W kwesti poprawienia historii następnym razem, w razie odrzucenia. Nie widzę niestety przydatnych rad, które mogłyby mi się przydać, poza tym, że oczekujesz ode mnie zaszablonowania bogatej w możliwości grupy, do jednego, oklepanego i mało interesującego.

@Adachi.
Bardzo trafnie poruszyłeś temat braku wzmianki o rodzicach, lub planecie pochodzenia, mimo, że w opowiadaniu bohater niekiedy wracał do tych tematów, ale szybko akcja odrywała bohatera z zadumy o swej przeszłości.
Historia, którą tu umieściłem, to dopiero początek opowieści. To jest rp, które będzie opisywało moją postać, a jej przeszłość, w tym przypadku planeta pochodzenia, powód opuszczenia jej, oraz rodziców, chcę zostawić, na sesje rp, jeśli się dostanę. Historia ma was zaciekawić, zachęcić by poznać przeszłości Varra już na płaszczyźnie gry. Poznać barwne postaci, które przewinęły się przez jego życie, zanim dołączył do jedi. Nie widziałem sensu, w rozwijaniu każdego wątku w tym opowiadaniu, gdyż najlepsze smaczki wychodzą podczas samego grania, gdy gracze zainteresowani tą postacią, zdobywają je poprzez interakcję. Wiele wątków zdążyłem uwzględnić przed pisaniem historii. Część, którą przeczytaliście, jest jedynie 1/10 opowiadania o awanturniczym onegdaj chissie. Pozostaje jeszcze wiele wątków do odkrycia, takich jak: Co robił przed dołączeniem do załogi Galaktycznego Czerwia, czemu opuścił Manaan, czemu zostawił rodziców, co się z nimi stało. Więc zainteresowanych zachęcam do rozmów z Varrem, jeśli ten zawita w progi akademii.

@Zayne Vargee
Dziękuję, za obronę kasty najemników, która jest bardzo różnorodna, co uwzględniłeś podając przykład ze świata Gwiezdnych Wojen. Chciałem stworzyć charaktery, które będą bliskie czytelnikowi, odzwierciedlać niejednolitość natury istot w Gwiezdnych Wojnach. Głównym celem było, by poboczni bohaterowie nie byli otoczką dla bohatera, lecz żyły własnym życiem i odbiorca czuł przeszłość tych postaci, oraz zastanawiał się, co te istoty zrobią po wydarzeniach opisanych w opowiadaniu, jeśli dane im będzie przeżyć.

@Veosar
Podpiąłbym moją odpowiedź pod to co napisałem Zerze, lecz sądzę, że każdemu należy odpisać osobiście, a nie upinać w grupy. Dziękuję, za pozytywne słowa o mojej osobie, oraz opinię o jakości tekstu, który wysłałem. Jednak ten sam problem widzę u Ciebie, jak u Zery. Postrzegasz najemników w jednym schemacie. Zdominował Cię schemat Boby Fetta, oraz być może najemnych herosów gier o jGwiezdnych Wojnach, gdzie gracz zabija tak zwane fillery między lokacjami. Łatwiej jest opisać rządnego krwi zbira mianem naemnika, niż poświęcać mu więcej czasu niż jest to konieczne. Po prostu tak jest prościej. Jednak, tak samo jak Zera nie przyjrzałeś się dokładniej załodzie Galaktycznego Czerwia. Nigdzie nie masz zapisane, że owa załoga trudniła się przez te lata zleceniami wymagającymi zabicia kogoś, by osiągnąć cel. Co do zabijania w celu sprawniejszego załatwienia sprawy by osiągnąć cel, przytoczę znanego wam pewnie "Leona Zawodowca", film który widział raczej każdy. Leon, był przecież najemnikiem, który trudnił się zabijaniem, ale miał te kultowe zasady "Nie zabijać dzieci, oraz kobiet". Leon nie był zabójcą jakiejś kasy, czy grupy, był najemnym zabójcą, czyli po prostu najemnikiem. Czy sprawa zmieniłaby się, gdybym nazwał go szmuglerem? Wtedy pewnie patrzyłbyś inaczej na to, lecz jak pisałem. Nie lubię zbędnej semantyki, więc nazwałem ich najemnikami, gdyż wykonują zadanie i otrzymują za to zapłatę.

@Do każdego.
Dziękuję za tak bardzo rozbudowane opinie na temat mojego opowiadania. Dla tych, którym spodobała się moja praca i zaoponowali "za" jej przyjęciem. Wdzięczny jestem zrozumienia dla koncepcji postaci, którą wam przedstawiłem, oraz jej kompanów.

Dla tych, którzy dotychczas wyrazili się negatywnie w ocenie mojego podania, napiszę tylko, że ubolewam, nad tym, że macie tak bardzo ciasne patrzenie na, tak barwną i pełną możliwości grupę, którą są najemnicy. Nie ukrywam tutaj, że zaskoczyliście mnie negatywnie prezentując taki schemat, który miał tak dużą siłę, by w tak diametralny sposób wpłynąć na waszą ocenę.

Raz jeszcze dziękuję za wsparcie, okazane w każdym komentarzu i czekam na dalsze opinie.
Awatar użytkownika
Varr Lassk
Były członek
 
Posty: 36
Rejestracja: 08 cze 2014, 14:14

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Veosar » 19 cze 2014, 12:09

@Veosar
Podpiąłbym moją odpowiedź pod to co napisałem Zerze, lecz sądzę, że każdemu należy odpisać osobiście, a nie upinać w grupy. Dziękuję, za pozytywne słowa o mojej osobie, oraz opinię o jakości tekstu, który wysłałem. Jednak ten sam problem widzę u Ciebie, jak u Zery. Postrzegasz najemników w jednym schemacie. Zdominował Cię schemat Boby Fetta, oraz być może najemnych herosów gier o jGwiezdnych Wojnach, gdzie gracz zabija tak zwane fillery między lokacjami. Łatwiej jest opisać rządnego krwi zbira mianem naemnika, niż poświęcać mu więcej czasu niż jest to konieczne. Po prostu tak jest prościej. Jednak, tak samo jak Zera nie przyjrzałeś się dokładniej załodzie Galaktycznego Czerwia. Nigdzie nie masz zapisane, że owa załoga trudniła się przez te lata zleceniami wymagającymi zabicia kogoś, by osiągnąć cel. Co do zabijania w celu sprawniejszego załatwienia sprawy by osiągnąć cel, przytoczę znanego wam pewnie "Leona Zawodowca", film który widział raczej każdy. Leon, był przecież najemnikiem, który trudnił się zabijaniem, ale miał te kultowe zasady "Nie zabijać dzieci, oraz kobiet". Leon nie był zabójcą jakiejś kasy, czy grupy, był najemnym zabójcą, czyli po prostu najemnikiem. Czy sprawa zmieniłaby się, gdybym nazwał go szmuglerem? Wtedy pewnie patrzyłbyś inaczej na to, lecz jak pisałem. Nie lubię zbędnej semantyki, więc nazwałem ich najemnikami, gdyż wykonują zadanie i otrzymują za to zapłatę.


Wydaje mi się, że nie rozumiesz do końca co próbujemy Ci przekazać z Zerą (chociaż oczywiście, będę mówić tyko w swoim imieniu). Pozwól, że przytoczę Ci jeden z kilku argumentów, których użyłem, gdy dyskutowałem o tym z pewną osobą. Myślałem o nim dość długo i wydaje mi się być dość kluczowy przeciwko Twojej 'linii obrony'. Mówisz, że najemnicy są bardzo nieszablonową grupą i głównie w tym się nie zgadzamy. Zauważ, że nieważne jest jakie zlecenia przyjmowaliście jako załoga, zawsze był element ryzyka. Najprostszy przykład: dostajesz zlecenie na kradzież pewnych ważnych dokumentów/broni etc. Znajdujesz ją, uciekasz i po drodze zostajesz złapany przez grupę strażników. Co robisz? Ja widzę tutaj dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że poddałbyś się i automatycznie w dalszym świecie SW przestajesz istnieć. Druga natomiast, stawia sprawę prosto: Sięgasz po blaster i robisz swoje. Mógłbyś pomyśleć, że to czysty akt samoobrony, lecz niestety w takiej wersji wydarzeń to Ty byłbyś złodziejem, którego powinno się złapać. Wynika z tego, że musiałbyś zabić strażników, tylko po to aby uratować własną skórę. Oczywiście, zawsze mógłbyś używać strzałów ogłuszających, lecz jest to na tyle bardziej zawodna opcja, że staje się po prostu nieopłacalna. Mogliby przykładowo zdążyć się ocknąć i odciąć pomieszczenie, lub po prostu zidentyfikować Cię po sprawie i narobić Ci zbyt wielu problemów. Główną rzeczą, którą chcę Ci przekazać, jest to, że misje nigdy nie są proste i zazwyczaj nie idą zgodnie z planem. Będąc najemnikiem musisz liczyć się z tym, że będziesz musiał zabijać, gdy coś pójdzie nie tak i nie ma przed tym usprawiedliwienia. Ot co, taka profesja. Zwykły standard, o którym wspomniał Zera. Odnosząc się jeszcze do Twojego postu, nie brałem jako przykładu żadnego konkretnego osobnika jak Boba Fett, dlatego, że starałem się patrzeć na to obiektywnie uwzględniając sytuacje, w której znaleźć mógłby się każdy najemnik. Wybacz za tak nieskładny tekst ale jestem trochę zmęczony i nie wszystkie swoje myśli potrafię dobrze przekształcić na tekst. Pozdrawiam serdecznie.
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Veosar
Były członek
 
Posty: 223
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Varr Lassk » 19 cze 2014, 12:32

Ciągle pokazujesz zabijanie jako coś ważnego, pokazujesz, że grupa musiała zgodzić się na to co powiedział lider, oraz brała sugerowane przez Ciebie zadania. Pamiętaj, że Seo obawiała się tego, jakby to było coś nowego, jakby to było coś ryzykownego!
Mamy udać się na Cato Neimoidia, by odebrać pewne informacje, które ktoś zdobył dla Maratho. [...]
- Mówił Trask do załogi Galaktycznego Czerwia wyjaśniając cel misji.
Czyli niebezpieczna misja, to odebranie informacji dla kogoś o złej reputacji. Myślisz, że taka grupa poszłaby na kradzież, lub coś co sugerujesz, gdy mają poważne obawy, przy takiej błachej akcji? Pamiętaj, że załoga na tym etapie myślała, że zadanie polega tylko na tym, co jest zapisane w cytacie. W tym momencie, jakiekolwiek wasze obawy nie są tu na miejscu, a podyktowane są tylko WASZĄ opinią o tej grupie, które ugruntowała określone myślenie. Wasze obawy i wymienione nieścisłości, które skutkowały negatywną oceną miałyby zastosowanie, gdyby ta załoga chodziła na zlecenia wymagające właśnie kradzieży, lub włamania, które są znacznie bardziej niebezpieczne niż zwykłe odebranie informacji i czegoś więcej od informatora.

Jestem zaniepokojony faktem, że takie myślenie, które moim zdaniem, niesłusznie skreśla odstępstwo od TYPOWEGO schematu najemnika, jest powodem negatywnej opinii, która w prosty sposób, może skreślić moją chęć do wspólnej zabawy w waszym gronie. Powinniście zapytać się mnie o szczegóły, zanim wyciągneliście takie krzywdzące wnioski, jak zaprezentowałeś wyżej. Właśnie przez nie, widzę, że źle odebraliście funkcjonowanie tej grupy, w której był Varr.
Awatar użytkownika
Varr Lassk
Były członek
 
Posty: 36
Rejestracja: 08 cze 2014, 14:14

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zera » 19 cze 2014, 14:39

Meh, nic nie mówiłem o szablonach, czy o próbie wmówienia, że najemnik to określona postać z góry do dołu. Napisałem o pewnych standardach, które powinny być uwzględnione podczas tworzenia postaci gdy takowa trudzi się w tej profesji. Idąc dalej, owe cechy nie powinny być przeszkodą - czy też trudnością dla stworzenia nieszablonowej postaci, w tym przypadku najemnika. Jeżeli chcesz tworzyć postać odbiegającą od norm, należy się wówczas zastanowić nad wieloma sytuacjami, które mogą wyniknąć w przyszłej grze lub jak w tym wypadku - historii. Musisz mieć na uwadze fakt, że Twoje podanie jest oceniane przez przynajmniej kilka osób, które mogą wpaść na coś co nie koniecznie przyszłoby Ci na myśl. Każdy ma swoją opinię, z którą oczywiście nie musisz się zgadzać. Co nie znaczy, że nagle możesz obnosić się bez szacunku do takowej persony. Tak jak powiedziałem wcześniej, to nie jest nic osobistego. To nie jest rzecz, która powinna Cię jakkolwiek zrażać zarówno do naszych osób, czy samej Akademii. Może faktycznie nacisk jaki położyłem z początku mogłeś odebrać jako w pewien sposób atak, ale od razu mówię, że nie miałem takiego zamiaru.

Wracając do samej konstrukcji postaci. Standard najemnika - bierze robotę, którą musi doprowadzić do końca. Po wykonaniu pracy z satysfakcjonującym efektem, dostaje pieniądze(oczywiście zaliczki itepe. wchodzą też w grę). Pojawia się tutaj problem - świat SW, który sam w sobie nie jest kolorowy. To czy dana postać ma jakieś zasady moralne, czy nie - nie ma tutaj największego znaczenia. Taka jest rzeczywistość tego świata. Nie wykonasz pracy = cierpi Twoja reputacja = nie ma kolejnych zleceń = nie ma sensu nadal być najemnikiem = nie ma pieniędzy. Zasady moralne wchodzą tutaj dopiero w sytuacji, gdy Twoja postać musi zrobić coś, co uznaje za złe z jej punktu widzenia. W tym wypadku historia została tak skonstruowana(zabieg jak najbardziej dobry), że pojawia się szok po zabójstwie republikańskich sił oraz sam fakt, że cyfronotes zawiera ich dane. O ile sam fakt szoku w momencie zabójstwa(kiedy dokładnie w historii piszę, że robili to już wcześniej) byłbym w stanie przełknąć, to już tego uwarunkowania całej sytuacji jako 'nieuczciwą' nie. Najemnik nie jest uczciwy, on zrobi wszystko - według jego umiejętności i zasad, aby dana robota została wykonana do końca. Nie jestem w stanie uwierzyć, że podobna sytuacja nie pojawiłaby się znacznie wcześniej. Oczywiście podczas wojaży z ekipą Czerwia. Zasady moralne powinny być konstruowane w sposób tak, aby nie przeczyć zajęciu/profesji, którą wykonuje w tym samym czasie postać - w dodatku sukcesywnie. W momencie pojawienia się konfliktu takowego jaki widzę tutaj, nie jestem w stanie zaakceptować zamysłu postaci, ponieważ nie ma on największego sensu(jak powtórzę już po raz kolejny, dla mnie).

Postaram się jeszcze odrobinę lepiej nakreślić o co głównie mi chodzi. Postać Varra miałaby dla mnie sens w momencie, w którym sama wybierałaby to, co chce robić. Gdy sama wybierałaby prace, na którą się wybierze -> no problem there. Wybiera pod siebie prace, które dostarczą mu pieniądze i żyje długo i szczęśliwie według swoich zasad. Problem pojawia się w momencie, w którym to ktoś inny dyktuje pracę i jak w tym wypadku - zataił szczegóły zadania. Nawet gdyby powiedział prawdę, robota musiałaby być skończona przez załogę Czerwia - z jego udziałem lub bez. Można by gdybać, co by się stało wówczas, ale nie chcę aż tak daleko odbiegać od rzeczy.

Tak czy inaczej, moim zdaniem konflikt jest zbyt duży dla mnie, żeby przepuścić ot tak. Już z głosowania i tak wynika, że opinia moja i Veosara została przegłosowana. Nadal chcę Cię utrwalić w rozumowaniu, że to co piszemy nie jest osobiste. To nasze wnioski i nasze opinie, które nie powinny Cie zrażać do bycia tutaj. Jeżeli zostaniesz zaakceptowany i poprowadzisz swoją postać w ciekawy sposób, z pewnością nam nie będzie to przeszkadzać. Ba, mi to jeszcze bardziej zaimponuje.

To jest mój ostatni post w tym temacie. Z reguły nie lubię wypowiadać się w taki sposób na forum. Jeżeli faktycznie chcesz ciągnąć dyskusję, zapraszam na PW albo xfire.
"My life for Aiur..."
Obrazek
- Zera
Awatar użytkownika
Zera
Zasłużony
 
Posty: 351
Rejestracja: 30 lip 2013, 16:33

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Thrust » 19 cze 2014, 22:49

Rzadko w rekrutacji piszę posty, bo uważam, ze im większa dyskusja w danym podaniu tym gorzej. Tutaj zrobię mały wyjątek :D . Od razu powiem, że daję głos pozytywny. Historia postaci ma błędy, ale sama w sobie jest na odpowiednim poziomie. Widać, ze świat SW ci nie obcy i z grą miałeś już kontakt.
Po prostu musiałem wtrącić swoje zdanie na temat tego nieszczęsnego "najemnika". Moja postać, też przez pewien czas była najemnikiem, też tylko według historii. Szanuję zdanie innych, ale moje zdanie jest takie, że najemnik to nie złodziej, płatny morderca, łowca nagród, przestępca czy jakiś socjopata. Według definicji najemnicy to nic innego jak prywatne wojsko, bo ktoś im płaci, a nie bo kraj im każe. Mają całą gamę "usług", między innymi logistyka, ochrona cywilów i obiektów strategicznych, doradztwo, czy typowo specjalistyczne typu piloci. Uważam że Varr Lassk jakoś się tutaj wpasuje. Po prostu nie można tak szufladkować, bo w jakimś mmo jest klasa nazywająca się mercenary. Tyle mojego zdania, powodzenia ;) .
Obrazek
- Thrust (a.k.a. Mort).
Awatar użytkownika
Thrust
Rycerz
 
Posty: 352
Rejestracja: 29 maja 2010, 17:21
Lokalizacja: Bytom

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Millay'rafo'thrano » 19 cze 2014, 23:05

Wybaczcie, że ja rozpocznę moją wypowiedz z cytatem słów kandydata, Varr'a Lassk'a (jeśli jest to zła odmiana to przepraszam, ale nie widziałem, żebyś ustalił gdzieś w podaniu "klucz" do tego), ale wracając do cytatu...

Varr Lassk pisze:Dla tych, którzy dotychczas wyrazili się negatywnie w ocenie mojego podania, napiszę tylko, że ubolewam, nad tym, że macie tak bardzo ciasne patrzenie na, tak barwną i pełną możliwości grupę, którą są najemnicy. Nie ukrywam tutaj, że zaskoczyliście mnie negatywnie prezentując taki schemat, który miał tak dużą siłę, by w tak diametralny sposób wpłynąć na waszą ocenę.


Widzisz... pozwól, że wyjaśnię tutaj jedną kwestie. To jest właśnie cały problem "demokracji" i prawa do wyrażania swojej opinii na jakiś temat. Nie ma przymusu, aby osoba która wyraża swoje zdanie miała "całkowitą rację". Inaczej mówiąc to może być czysto teoretyczne zdanie na jakiś temat, a ta osoba nie musi być fizykiem kwantowym, aby móc wyrazić swoje zdanie w takim kierunku. Oczywiście dlatego mamy na świecie autorytety i to właśnie ich społeczeństwo słucha się najczęściej, ale w naszym przypadku jest pewien "mały" problem (mówię rzecz jasna o naszej organizacji). Polega to na tym, że wszystko co tworzymy w akademii jest składane z dziel i informacji fikcyjnych, gdzie nawet w ostatnich miesiącach to cały rdzeń, czyli coś takiego jak EU (Expanded Universe) zostało uznane przez "właścicieli" jako niekanoniczne (a wydarzenia w naszym okresie czasowym pochodzą właśnie z tego). Nie mówię teraz o tym, że coś zmieniliśmy w naszym działaniu, czy to w większym czy mniejszy stopniu, ale chodzi mi o to, że tak na prawdę to fikcji nikt nie udowodni. Co wiąże się z tym, iż ostatecznie przy powstaniu konfliktu różnicy zdań, to nie ma osoby która by wygrała i co wtedy?

Widzisz... pomijam w tym momencie samo twoje podanie, bo w tym co napisałeś widzę mały problem, no a poza tym to większość moich przedmówców powiedziała praktycznie wszystkie ważniejsze rzeczy co można o historii postaci. Jednak kontynuując temat mojego dylematu co do twojej wypowiedzi... Osobiście sądzę, że stawiasz "nas" przed dylematem moralnym, a przez "nas" mam na myśli osoby wchodzące w skład Rady Jedi, a dlaczego tak myślę? Varr (wybacz, że zwracam się do ciebie tak bezpośrednio po nicku, ale chcę, abyś wiedział, że mówię to do ciebie) w tym twoim cytacie co podałem, pokazałeś, że jeszcze przed swoim dołączeniem do naszej organizacji, tworzysz konflikt zdaniowy z naszymi członkami, gdzie nikt tak na prawdę nie może powiedzieć i udowodnić na 100% tego o czym rozmawiacie w podaniu. Więc jak w takiej sytuacji ma się zachować Rada Jedi, która nadzoruje przeróżne konflikty opinii wewnątrz organizacji? Nie będziemy przeżywać oczywiście, bo nikt tutaj nikomu głowy nie urywa, ale jeśli ty już na samym początku znajomości z nami wskazujesz na oczywiste tworzenie konfliktu (którego nie idzie wyjaśnić wskazując konkretnej racji), to mamy czysty "dylemat".

Prawdopodobnie nie mogę powiedzieć, że zareagowałbym tak samo w każdym innym podaniu, gdzie zaobserwowałbym taki sam przypadek. Jednak to jest spowodowane faktem, że sam też stwierdziłeś, że lubisz odpowiadać na wszystko. Oczywiście nie mam tutaj nic złego na myśli, ani nie staram się być nader-uszczypliwy co do tego. Jednak ja mam wrażenie, iż starając się wyjaśnić nam to wszystko tak dobitnie, chcesz pokazać całkowitą racjonalność swojego zdania , a "my" (może nie wszyscy, ale przynajmniej niektórzy) mamy bardzo ograniczone poglądy co do kwestii grupy społecznej, która może być dość mocno ograniczona dla niektórych fanów, a dla niektórych nie. Czyli chodzi mi o to, że osoba trzecia może patrzeć na to jak na sprawę gdzie ktoś narzuca komuś swoje zdanie. Nie czarujmy się, w akademii każdy ma prawo do odmiennego zdania i na siłę nikogo nie zmusimy do uznania naszych racji. Więc chciałem tutaj po prostu podkreślić, że obecna dyskusja w podaniu (chociaż nie jest zakazana), może budzić dylematy u niektórych osób w obecnej formie. Ty jako kandydat miałeś całkowite prawo do złożenia podania, aby dołączyć do naszej organizacji. Natomiast członkowie od rangi Nowicjusza wzwyż, mają prawo głosować w ankiecie, oraz wyrażać swoje zdanie w postach tematu. Mamy takie zasady a nie inne, że praktycznie każdy członek (nie licząc ludzi na etapie próbnym - Rekruci) decyduje o dostaniu się nowych osób, ale praktycznie tylko Rada Jedi ma moralny obowiązek oceniać podanie całkowicie niezależnie od swoich emocji. No a to dlatego, że my jako organ pilnujący porządku w organizacji, musimy wszystkich traktować równo i nie możemy sobie pozwalać na nieracjonalność (oczywiście się zdarza, ale nikt nie jest idealny, a ideałem w tej sprawie jest bardziej dążenie do zminimalizowania tego czynnika). Dlatego chcę powiedzieć od siebie osobiście, że jeśli ja jako osoba spełniająca tą funkcje dbania o porządek, widzę tendencję, gdzie już zalążki tworzenia konfliktów dostrzegam w etapie podaniowym, to mógłbym reagować i próbować to zakończyć zanim się zaczęło, tylko jak? No odpowiedź jest prosta, byłbym przeciw przyjęciu kandydata do organizacji, bo niestety obecni członkowie mają większe prawa w organizacji, niż osoby starające się do niej dostać, więc sprawa wygląda teraz jeszcze dość jasno, a potem będzie już trudniej załagodzić sprawę jak coś poważniejszego się pojawi.


Inną sprawą, niezbyt poważną, ale również mnie dotykającą jest kwestia rasy. Nie mam oczywiście nic przeciwko samej rasie, bo moja postać też pochodzi od niej. Kwestia jest bardziej taka, że z tego powodu, zebrałem trochę informacji o niej (raczej z jasnych powodów) i osobiście nie widzę tutaj trochę racjonalności w pochodzeniu jej z Manaan. Ja zawsze podchodziłem do planety pochodzenia jako do miejsca narodzin postaci, a nie jej wychowania. Ty nie udostępniłeś nam jasnych odpowiedzi o tych kwestiach, więc my teraz nie możemy dokładnie stwierdzić czy jej pochodzenie jest racjonalne czy bardziej wymyślone (bo w kanonie, ta rasa jest dość bogata w historii i kulturze). Oczywiście możesz mieć ochotę udostępniać tą informację innym podczas rozgrywki RP, jednak, Rada Jedi musi takie rzeczy wiedzieć, aby stwierdzić czy dopuszcza taką możliwość do gry. Znowu też nie zapominajmy, to co my jako osoby przeczytamy w podaniu, nie oznacza tego, że nasze postacie też te informacje posiadają i nie można odgrywać takiej rzeczy w RP.

Więc podsumowując sprawę (plusy już zostały przedstawione przez innych, a przynajmniej ja nie dostrzegam ich więcej), bo nie chcę jeszcze bardziej przeciągać sprawy tworząc dłuższy tekst. Ogólnie jestem neutralny w tym momencie co do tego podania, więc zachowuje sobie możliwość zagłosowania w ankiecie, aż do końca jej dostępności. Znowu to co napisałem w tym poście jest może bardziej prawieniem morału i pokazaniem faktów, które może warto zauważyć. Będę starał się obserwować jak ta sprawa się rozwija i może zagłosuję na coś konkretniejszego przed końcem terminu ankiety (szczególne jeśli będzie impas do tego czasu). Jeszcze też powiem, że pozytywnie może na mnie wpłynąć jeśli kandydat chciałby zmienić, np. planetę pochodzenia na jakąś bardziej pasującą, a tego można dokonać po zaakceptowaniu podania i uzgodnienia z Rada Jedi tej poprawki. Tylko też nie ma co sobie wyobrażać, że automatycznie po określeniu tego, ja w tym momencie zagłosuje w ankiecie. To po prostu może mnie bardziej skłaniać do głosu pozytywnego w razie oddania głosu.

P.S. Wybaczcie wszyscy za tą rozprawkę, na prawdę nie chciałem, aby tak wyglądała i miała taką długość (uważam, że jest za długa), ale nie ważne jak starałem się to skrócić i tak wyszło to co widać :oops:
Obrazek
Awatar użytkownika
Millay'rafo'thrano
Mistrz
 
Posty: 1422
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Csilla

Re: Varr Lassk - [Podanie Otwarte]

Postautor: Varr Lassk » 20 cze 2014, 16:53

@Zera
Tą kwestię tłumaczyłem i nie widzę dalszego sensu powtarzania tego samego. Chodzi tu o rodzaj zleceń najemników.

@Thrust
Miło, że kolejna osoba wstawiła się za najemnikami, lecz głównie dzięki za tak miłe ocenienie mojej postaci.

@Mill
Cieszę się, że zacząłeś wypowiedź od demokracji i tak dobrze to wyjaśniłeś. Ja jako, osoba posiadająca podobne prawo (prawo do swobodnej wypowiedzi, która w tym przypadku nie będzie kolidować z waszym regulaminem) do własnej opinii wyraziłem ją niejednokrotnie sugerując, że czyjaś opinia, do której miał prawo, może mi niesłusznie zaszkodzić, bo takie jest moje postrzeganie tego, przez co wynikła taka, a nie inna opinia, którą mogliście przeczytać, a ty zacytowałeś.

Jeśli w Twoim odbiorze poczułeś, że dążę do konfliktu, to mogę zaręczyć, że nie dążę do niego. Jedyne co chciałem uzyskać moimi odpowiedziami, to wyrażenie realnych obaw, gdy zauważyłem coś, co dla mnie jest, niesłuszną oceną, którą czytają inni. Jak zauważyłeś, osoby, które wydają werdykt muszą być obiektywne, lecz to nie tyczy się innych, którzy czytają te pozytywne, jak i negatywne komentarze, często wspierając się opiniami przedmówców. Raz jeszcze zaznaczę: nie dążę do konfliktu, lecz reaguję, na to co moim zdaniem jest niesprawiedliwe. Każdy reagowałby obronnie, mając podobne odczucie.

Jako rasa humanoidalna, chiss nie musi urodzić się na ojczystej planecie, a w uniwersum, w którym istoty emigrują po różnych planetach, nietypowe miejsca narodzin nie są dziwne. Jeśli to jest problemem, dla Ciebie, lub kogoś innego, kto się tym niepokoi i wymaga tej informacji ode mnie, chętnie napiszę Tobie, lub tej osobie czemu planetą pochodzenia jest manaan. Wiem, że wydarzenia z mojego opowiadania nie będą znane waszym postaciom, o ile nie usłyszą o tym od Varra, tak samo jak nieznana część jego historii, o której wspominałem wcześniej.

Planeta, przeszłość, oraz marginalne wzmianki o rodzicach i rodzinnej planecie w opowiadaniu są zaplanowane, a nie wynikają z niedopatrzenia, lub przypadkowego wyboru. Jeśli osoby, w których rękach decyzja o odrzucenie, lub przepuszczenie podania chcą to wyjaśnić, bo czują się niepewnie, lub mają wątpliwości, to chętnie poświęcę chwilę krótszą, lub dłuższą, na wyjaśnienie tych elementów i rozwianie wątpliwości. Nie czuję potrzeby zmiany czegokolwiek, a nawet odczuwam, że zniszczyłoby mi to koncepcję Varra.

Dziękuję wszystkim za opinie.
Awatar użytkownika
Varr Lassk
Były członek
 
Posty: 36
Rejestracja: 08 cze 2014, 14:14

Następna

Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość