Vael Bashenal - [Podanie Zaakceptowane]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

   
REGULAMIN REKRUTACJI

I. Podstawowe zasady:
1. Według podjętych decyzji rekrutacja w akademii została otwarta na stałe (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do zmiany decyzji jeśli uzna to za słuszne).
2. Został stworzony odpowiedni dział na potrzeby rekrutacji i tylko tam będą rozpatrywane wszystkie sprawy przyjęć do akademii.
3. Podanie należy napisać w nowym temacie, gdzie w tytule powinien znajdować się nick postaci.
4. Akademia posiada gotowy wzór podania, który każdy chętny musi wykorzystać w pierwszym poście tematu, aby podanie było brane pod uwagę.
5. Po złożeniu podania nie można edytować jego treści, czy też usuwać tematu i wstawiać go ponownie.
6. Nowy temat założony przez kandydata służy do oceny podania przez członków i wskazania ewentualnych błędów jakie się pojawiły w pierwszym poście.
7. Każdy członek może napisać na co zagłosował, jednak jeśli nie chce, może wtedy się wypowiedzieć nie podając tej informacji.
8. Podanie powinno być napisane w sposób zrozumiały, zgodnie z zasadami języka polskiego, a nadmierna ilość błędów negatywnie wpłynie na ocenę.
9. W Akademii obowiązuje zakres wiekowy od lat 15-stu (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków wiekowych).
10. Jest bezwzględny zakaz kopiowania prac bez zgody autora. Niezależnie od formy i sposobu wykonania.
11. Wszystkie próby tworzenia nowych kont przez osoby którym nie udało się dostać i wklejania z nich podań, będą surowo karane.
12. Rada Jedi zastrzega sobie prawo do odrzucenia podania jeśli jest chociaż minimalne podejrzenie o "multikonta" i to od nich zależy czy w ogóle będzie ono brane pod uwagę.
13. Postać osoby składającej podanie nie może być wyznawcą Ciemnej Strony Mocy, a także posiadać żadnych zdolności w Mocy (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków).
14. Wszystkie podania które nie będą przestrzegać zasad obowiązujących w Akademii Jedi na Yavin IV, będą odrzucane (Rada Jedi jest wstanie dokonać wyjątku, ale tylko w bardzo skrajnych przypadkach).

II. Dalsze postępowanie:
1. Po złożeniu podania, Rada Jedi sprawdza czy spełnia ono podstawowe wymagania i zamienia temat w ankietę z dwoma wyborami:
a. Członek jest za przyjęciem kandydata.
b. Członek jest przeciwny przyjęciu kandydata.
2. Każdy członek (nie będący na okresie próbnym) ma w ankiecie jeden głos, który nie może być zmieniony bądź cofnięty, dlatego radzimy dokładnie przemyśleć decyzje.
3. Wszystkie głosy liczą się tak samo, nie ma tutaj rozróżnienia pomiędzy rangami czy funkcjami.
4. Jeśli jakiś członek nie jest zdecydowany, to może się wstrzymać z głosem na jakiś czas, albo całkowicie co pokaże jego neutralność do sprawy.
5. Podanie musi zostać rozpatrzone w ciągu 14 dni od czasu zamiany tematu w ankietę i wtedy musi być podjęta decyzja.
6. Głosować może każdy członek, jeśli jednak decyzja wygląda na przesądzoną to temat może zostać zamknięty przed czasem.
7. Jeśli większość odpowiedzi jest pozytywna, podanie zostaje zatwierdzone. Kandydatowi pozostaje cierpliwie czekać na dalsze instrukcje od Rady Jedi.
8. Jeśli większość odpowiedzi jest negatywna, podanie zostaje odrzucone. Kandydat musi odczekać 20 dni przed napisaniem ponownie podania, oraz nie może wykorzystać niczego ze swoich poprzednich prac (radzimy dokładnie przemyśleć wszystko przed wstawieniem podania).
9. Jeśli ilość odpowiedzi pozytywnych jest równa ilości odpowiedzi negatywnych, o werdykcie decyduje ogólne zachowanie kandydata, oraz wszystkie wydarzenia z nim związane.

Twórcy regulaminu:
Rada Jedi



Regulamin może ulec zmianom, od niektórych reguł mogą wystąpić wyjątki.

Czy powinniśmy przyjąć kandydata?

Czas głosowania minął 13 sie 2014, 0:07

Tak
8
100%
Nie
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 8

Vael Bashenal - [Podanie Zaakceptowane]

Postautor: Vael » 29 lip 2014, 23:07

- Informacje ogólne
a. Imię: Hubert
b. Wiek: 17
c. Zamieszkanie: Przasnysz
d. Zainteresowania: Gra na gitarze, muzyka, różnego rodzaju fantasy, komputery, piłka nożna
e. Krótki opis własnej osoby: Wygadany i impulsywny. Bardzo chętnie dyskutuję na wszelkiego rodzaju tematy, uwielbiam konfrontować moje zdanie z poglądami innych osób. Miłośnik wszelkiego rodzaju gier RPG (zarówno tych komputerowych jak i papierowych). Gitarzysta i pasjonat muzyki.
f. Kontakt:
- email – hubertsitarski@gmail.com
- gg – nie korzystam od dawna
- xfire - shadexlr

- Scena JK3
a. Przynależność: Obecnie brak, kiedyś (daaawno) GoSW, zdarzył mi się też epizod na Yavinie IV
b. Staż: Nie pamiętam dokładnie ile. Jak byłem o wiele młodszy to grywałem w JK3 na serwerach RPG. Myślę, że 5-6 lat stażu będzie.
c. Krótka historia: Rozpocząłem granie w JK3 dzięki pewnej stronie internetowej, gdzie grupka znajomych zebrała się, żeby zrobić sesję RPG w uniwersum SW. Następnie trafiłem (przypadkiem) na Galaxy of Star Wars, gdzie złożyłem podanie. Jako, że byłem wtedy dość młody (i bodajże nie spełniałem standardów wieku), lekko go zawyżyłem. Grałem tam aż do czasu upadku klanu. Potem udało mi się jeszcze pograć w paru mniejszych klanach, ale ostatecznie zakończyłem swoją przygodę z Jedi Academy. Teraz po paru latach mam ochotę powrócić do Sesji RPG w świecie Gwiezdnych Wojen. Chciałbym też zaznaczyć, że miałem swój epizod w Akademii Yavin IV, jednak w pewnym momencie opuściła mnie chęć do gry i zniknąłem bez słowa. Chciałbym serdecznie za to przeprosić, ale byłem wtedy młodszy i głupio mi było oficjalnie się do tego przyznać. Wiem, że może to negatywnie wpłynąć na ewentualną ocenę tego podania, dlatego przepraszam jeszcze raz. Teraz mam ochotę grać i mam zamiar się zaangażować tworząc zupełnie nową postać. :D

- Postać
a. Imię: Vael Bashenal
b. Wiek: 19 lat
c. Pochodzenie: Coruscant
d. Rasa: Człowiek
e. Opis zewnętrzny: Wysoki, dobrze zbudowany chłopak. Wygląda na 18-19 lat. Ma ciemne włosy i przenikliwe spojrzenie. Na jego twarzy rzadko gości uśmiech. Jest dobrze umięśniony, widać, że w przeszłości ćwiczył swoją muskulaturę. Ma jasną karnację skóry. Na jego twarzy odmalowuje się smutek i wielki ból. Widać, że Bashenal boryka się ze swoimi problemami, które powoli wyniszczają go od środka. Do paska nosi przyczepioną kartę - asa pik, która ma dla niego wartość sentymentalną.
f. Historia:
Coruscant, 23 ABY
Samotność to Twój najgorszy wróg…

Ciemne pomieszczenie. Półmrok. Jedyne źródła światła to zniszczona lampa wisząca pod sufitem. Światło pada na stół, przy którym siedzą dwie osoby. Po jednej stronie Nick – jeden ze znanych hazardzistów w tej dzielnicy Coruscant, a po drugiej, jakiś nieznany nikomu zakapturzony chłopak. W rękach trzymają karty do gry, po ich prawej stronie stoją kufle z jakimś mętnym, brązowym trunkiem. Nick wykłada na stół kartę. Tłum dookoła wiwatuje. To już prawie pewne. Nie ma opcji, aby przeciwnik przebił to zagranie. Lecz nagle, ku zdziwieniu wszystkich, młodzieniec wykłada na stół asa pik. Publiczność milknie. Na twarzy Nicka maluje się narastający gniew i zniesmaczenie. Zwycięzca pojedynku w milczeniu odkłada karty, dopija piwo, po czym wstaje od stolika i zmierza do wyjścia. Swoją wygraną zostawia na stole. Nie potrzebuje jej. Nigdy nie potrzebował. Zawsze grywa dla zabawy. Pojedynki, które na początku rozgrywane były tylko dla satysfakcji ze skopania dupy oponentowi, przerodziły się w niewinne gierki o piwo, a ostatecznie wyewoluowały do rozgrywek o całe majątki. Tak… Jakkolwiek dramatycznie to nie brzmi gra w karty stała się dla niego stylem życia. A właściwie całym życiem… Ale paradoksalnie, mimo iż często wygrywał, prawie nigdy nie zabierał wygranej, niezależnie czy stawką były pieniądze czy czyjeś życie. Zawsze grywał anonimowo. Nie potrzebował renomy czy reputacji. Zapytacie, po co w takim razie grać, gdy można tylko stracić? Tak myśli każdy przeciętny człowiek. Ale Vael miał swój cel. Wykorzystywał swój nienaturalny talent do wygrywania w karty, aby pokazać ludziom małą życiową prawdę. Prawdę, której on sam miał okazję nauczyć się lata temu. „Dosłownie wszystko można stracić w ułamku sekundy”. Dom, mieszkanie, pieniądze, miłość… A nawet życie.

Bashenal szybkim ruchem otworzył drzwi swojego mieszkania. Alkohol, który wypił kilka chwil temu nadal dawał o sobie znać w jego głowie. Zrzucił z siebie płaszcz i od razu położył się na łóżku. Kolejny wygrany pojedynek. Ale tym razem, pierwszy raz w życiu litry piwa i wygrana nie ukoiły bólu spowodowanego samotnością, która towarzyszyła Vaelowi od kilku lat. Dokładnie od momentu, w którym stracił swoich rodziców - jedyne osoby, które wspierały go w jego mizernym życiu. Miał dość. Poderwał się z łóżka. Wybiegł z mieszkania. Jego nogi pokierowały go w stronę dachu. To był szybki impuls. Wiedział co musi zrobić… Nie minęło parę sekund gdy stał na krawędzi budynku, jakieś 10 metrów nad ziemią. Wiatr uderzał jego ciało raz za razem. Jeden krok… Chwila słabości…. Poczuł jak spada. Zamknął oczy, oddał się tej chwili. Wiedział, że nie potrwa zbyt długo. Uderzenie. Krzyk na ulicy. Ciemność dookoła… Nagły błysk. Wspomnienia, które powracają…

Coruscant, 19 ABY - retrospekcja
Nieuregulowane porachunki…

Do jednej z bocznych uliczek wbiegł młody chłopak, po czym szybko ukrył się za jednym z kontenerów na śmieci. Chwilę potem wbiega kobieta i mężczyzna, a zaraz za nimi grupa 4 uzbrojonych w blastery osiłków.
-Nie ma ucieczki Bashenal! Tak kończą dłużnicy, którzy nie potrafią uregulować płatności za towar. Jeżeli Cię nie stać, nie bierz się za narkotyki.
Strzał. Ciało upada na ziemię. Kobieta krzyczy, zaraz potem milknie, również obrywając laserowym pociskiem.
-Zbieramy się stąd chłopaki. Szybko.
Odgłosy oddalających się kroków. Chłopak, dotychczas ukryty wychodzi na zewnątrz. Podbiega do leżących na ziemi ciał. Na czole kobiety widnieje dość widoczny ślad po pocisku z blastera. To samo u mężczyzny. Dwa precyzyjne i szybkie strzały pozbawiły życia rodziców Vaela w ułamku sekundy. Narkotyki jak się okazuje faktycznie zabijają. Kolejny błysk…

Coruscant, 23 ABY
Odrzucony nawet przez śmierć…

Vael Bashenal obudził się. Leżał na ulicy. Przeżył upadek z takiej wysokości… Czuł się co prawda obolały i posiniaczony ale był żywy. Cóż za mizerność. Człowiek porażka, któremu nawet samobójstwo nie wyszło. Tak w tym momencie czuł się niedoszły samobójca. Podniósł się. Wszystko go bolało, ale mógł chodzić.
-Jak to możliwe… Powinienem umrzeć – powiedział sam do siebie
-Widocznie moc, pozwoliła Ci przeżyć. A jeżeli za nią podążysz odnajdziesz w końcu swój sens życia. – usłyszał głos w swojej głowie.
Rozejrzał się dookoła, ale stał sam. A mimo to ktoś do niego przemówił.
-Co się dzieje do cholery? Kto to mówi? – Dookoła cisza. -Jaka moc?! Co to ma znaczyć?
Nadal cisza. Czyżby ten upadek namieszał mu w głowie na tyle, aby zaczął słyszeć głosy? Coś zdecydowanie było nie tak… Dopiero teraz uświadomił sobie co usłyszał. „Odnajdziesz w końcu swój sens życia…” W jednym momencie wszystko dookoła straciło znaczenie. W jego sercu rozpaliła się żądza. Tego szukał już od dawna… Sensu życia. Mała iskierka nadziei. Ale nie miał na teraz na to wystarczająco sił. Udał się do swojego mieszkania po czym poszedł spać.

Obudził się następnego dnia. Po nieudanej próbie samobójczej czuł się okropnie. Wiedział, że jest słaby psychicznie, ale nie podejrzewał, że aż tak. Widocznie alkohol zrobił wczoraj swoje i w połączeniu z silnymi emocjami doprowadził go do ostateczności. Ale dziś wyjątkowo Vaelowi nie towarzyszył ból. Opuściły go wszystkie negatywne emocje. Jego myśli zaprzątnięte były jednym. Tajemniczą „mocą”, która rzekomo pozwoliła mu przeżyć i która ma mu wskazać sens życia. Wiedział co prawda, że istnieje grupa ludzi, którzy zwą siebie Jedi i posługują się Mocą, ale nie interesował się tym tematem za bardzo. Równie dobrze to co usłyszał w swojej głowie mogło być zwykłym złudzeniem. Jednak chłopak wiedział, że musi to sprawdzić, że nie spocznie, dopóki się nie dowie. Pragnienia odnalezienia szczęścia w życiu było zbyt silne… Nie miał nic do stracenia. Skoro coś było na tyle silne, że uchroniło go od śmierci to musi być prawdziwe…

Szybko zjadł śniadanie, po czym założył kurtkę i ruszył na miasto. Postanowił rozpocząć zbieranie informacji od swojego ulubionego baru, w którym zazwyczaj grywał z okolicznymi rzezimieszkami w karty. Jak co dzień w barze było wyjątkowo tłoczno. Vael podszedł do swojego znajomego barmana – Keeshena. Była to żywa skarbnica wiedzy. Bashenal był pewny, że czegoś się od niego dowie.
-Witaj Keeshen. Jak życie? Przychodzę tutaj z pewną sprawą…
-Ach Vael! Witam Cię… Cóż po staremu. Klienci tu, klienci tam. A jakaż to ważna sprawa sprowadza Cię w moje skromne progi? Znowu ograłeś jakiegoś gościa i teraz masz problemy?
-Nie, nie… Chodzi o coś zgoła innego… Słyszałeś może coś o… Mocy?
-Mocy? W sensie, że Jedi i tym podobne? Hmm… Brzmi jakby znajomo. Bywał tutaj taki jeden starszy jegomość, który uwielbiał sobie podpić. Opowiadał nam zawsze po pijaku, że kiedyś odwiedził jakąś planetę i spotkał tylu ludzi zjednoczonych z mocą, że nam się nie śniło. W sensie tych całych Jedi. Oczywiście nic a nic nie wiedzieliśmy o czym on gada i traktowaliśmy to raczej jako pijacki bełkot, więc nikt nie przywiązywał do tego wagi.
-Hmm… Gdzie mogę znaleźć tego starca?
-Podobno zmarł jakiś rok temu.
-Cholera… A wspominał jak nazywała się ta planeta, którą odwiedzał?
-Bodajże… Hmm… Yavin? Chyba tak. Yavin IV o ile mnie pamięć nie myli. Ale nie polecam słuchać tych bredni. On zawsze chodził spity. A przynajmniej na takiego wyglądał.
-Być może była to tylko pijacka gadka, ale muszę to sprawdzić. Dzięki Keesh. Trzymaj się.
-Do usług. A swoją drogą czemu akurat interesuje Cię ten temat?
-Powiedzmy, że po prostu obiło mi się o uszy.
-No cóż. Jak uważasz. Bywaj Vael.
Chłopak postanowił skierować się do biblioteki. Musiał dowiedzieć się czegoś o tajemniczej planecie. Usiadł do jednego z komputerów i zaczął przeszukiwać bazę danych. Na ekranie wyskoczyły mu informacje:

Kod: Zaznacz cały
Yavin 4 to jeden z księżyców gazowego giganta o nazwie Yavin. Leży on w układzie Yavin w Zewnętrznych Rubieżach, przy odcinku Gordiańskim. Jądro tego księżyca składa się ze stopionego metalu. Na Yavinie 4 dominuje głównie tropikalny krajobraz, pełen puszczy, rzek, wulkanicznych gór.


Bashenal podjął decyzję. Musi się tam udać. Nieważne czy coś tam znajdzie czy nie. Po prostu musi spróbować. Musi spróbować odnaleźć swoje szczęście, którego tak bardzo mu w życiu brakuje. W końcu nie ma nic do stracenia, może tylko zyskać. Pojawił się tylko jeden problem. Było to bardzo daleko, a sam Vael nie potrafił pilotować a tym bardziej nie miał żadnego myśliwca, którym mógłby tam dolecieć. Ale chłopak miał już w głowie pewien plan… Plan, który był wbrew jego własnym zasadom, ale który był w tym momencie jedyną deską ratunku.

Coruscant 24 ABY
Gdy nawet as w rękawie to za mało.

Vael żwawym krokiem wszedł do kantyny. Nigdy nie był w tej dzielnicy Coruscant, ale tutaj skierowali go jego informatorzy. To tutaj miał znajdować się jego cel. Bashenal podszedł do jednego ze stolików, przy którym siedział już jakiś Zabrak.
-Przepraszam. Ty jesteś Eerk As’Zhara, ten który podobno jest najlepszym pilotem w tej dzielnicy Coruscant? – chłopak odezwał się w stronę Zabraka.
-Zależy kto pyta szczeniaku. – odparł mu pogardliwie As’Zhara
-Ktoś kto ma do Ciebie biznes. – rzucił arogancko chłopak.
-Biznes? A co taki szczyl jak Ty może mieć za biznes do MNIE? – burknął Eerk akcentując ostatnie słowo.
-Potrzebuję transportu na Yavin IV. A słyszałem, że TY wiesz jak tam dolecieć i na dodatek masz CZYM tam dolecieć.
-Yavin IV? Taka podróż kosztuje… Niemałe pieniądze. – sapnął chłodno As’Zhara
-Ile? – mężczyzna zmarszczył brwi
-Jak dla Ciebie... 10 tysięcy. – zaśmiał się Zabrak
-To nieuczciwa cena. – odparł ze zdziwieniem chłopak.
-Życie nie jest uczciwe chłopcze. Płacisz albo wypadasz z gry.
-W takim razie zróbmy to inaczej. Co powiesz na partię w karty?
-Podaj stawkę.
-Jeżeli wygram zawozisz mnie na Yavin. Jeżeli przegram oddaję Ci w zamian moją kolekcjonerską talię kart. – chłopak przełknął ślinę.
Położył na stole swoją wyjątkową talię.
-Jedyna w swoim rodzaju. Jeden egzemplarz na całym świecie. Warta grubo ponad 10 tysięcy. Unikat. Gratka dla kolekcjonerów. Pozłacane karty, ręcznie zdobione. – Vael postawił na szali jeden z najbardziej wartościowych przedmiotów w swoim życiu. Zdawał sobie sprawę, że jeżeli ją straci to będzie to nieodżałowana strata. Ale wielkie stawki wymagają poświęceń. Musiał dostać się na Yavin za wszelką cenę. Poza tym… Przecież on nigdy nie przegrał w walce o tak wielką stawkę. Nigdy.
-Wchodzę. – odparł As’Zhara zacierając dłonie po czym wyciągnął swoją talię.
Rozpoczęła się gra. Od samego początku pojedynek był bardzo wyrównany. Karty leciały na stół jedna po drugiej. Aż w pewnym momencie Zabrak zdobył przewagę na polu gry. Vael znalazł się pod ścianą. Takie sytuacje zdarzały się bardo często, ale zawsze z opresji potrafił uratować go jego ulubiony as pik. Chłopak dobrał kartę z nadzieją, że ujrzy tam swoją wymarzoną figurę.
-Dziewiątka karo… Przegrałem. – wykrztusił z siebie Bashenal, po czym z impetem rzucił kartą na stół.
-Przegrałeś dzieciaku… Talia jest moja. – zaśmiał się oponent.
Vael opuścił kantynę załamany. Jego marzenia o transporcie na Yavin IV i znalezieniu Jedi prysły tak szybko jak się pojawiły. Ponadto stracił swoją ukochaną talię. Wiedział, że ta porażka jest ostatnią w jego życiu. Wiedział, że nie zagra już więcej w karty. Usiadł na chodniku i schował głowę w dłoniach. Nagle ktoś poruszył go za ramię.
-Słyszałem, że szukasz transportu na Yavin IV. Grałeś o to z tym Zabrakiem w kantynie. Tak się składa, że sam się tam wybieram. Masz dziś szczęście synu. – nad Vaelem stał jakiś starszy mężczyzna. Ubrany był w białą szatę. – No! Ruszaj się. Lecimy zaraz.
-Dlaczego? Dlaczego mnie tam zabierzesz? – wyszeptał Bashenal.
-Ponieważ skoro chcesz się tam wybrać widocznie masz jakiś ważny cel. Nikt nie wybiera się na Yavin IV bez konkretnego celu. Poza tym… Lubię pomagać ludziom. No już. Chodź za mną. – uśmiechnął się starzec.
-Dziękuję…

Yavin IV 24 ABY
Marzenia się spełniają…

-Jesteśmy na miejscu. – powiedział starzec, lądując statkiem na polanie w środku jednego z lasów na Yavinie IV.
-Pięknie tutaj… - rzekł Vael.
Powoli wyszli ze statku i rozejrzeli się po okolicy.
-Dziękuję Ci za wszystko… Gdyby nie Ty nigdy bym się tutaj nie znalazł. Czuję, że odnajdę tutaj swoje szczęście.
-Na pewno je odnajdziesz. Nieprzypadkowo wylądowaliśmy akurat tutaj. Jeżeli pójdziesz teraz przed siebie istnieje bardzo duża możliwość, że spotkasz osoby, które pomogą Ci to zaginione szczęście odnaleźć. Ja niestety wyruszam w dalszą drogę. Wierzę, że sobie poradzisz. – mrugnął mu okiem. -Niech Moc będzie z Tobą. A przy okazji. Niezależnie od tego co opowiedział Ci Keeshen, wcale nie umarłem. Po prostu odbyłem jakby to powiedzieć… Swoją podróż życia po galaktyce. Pozdrowię go od Ciebie gdy już wrócę na Coruscant. Myślę, że się ucieszy. – starzec uśmiechnął się po raz ostatni i wsiadł do swojego myśliwca.
Vael pożegnał go skinieniem głowy, po czym ruszył przed siebie. Przeszedł obok paru drzew a jego oczom natychmiast ukazał się wielki budynek. Poczuł, że właśnie rozpoczęła się jego droga do odnalezienia swojego sensu życia…

Autor: Ja

- Informacje dodatkowe
a. Dlaczego chcesz wstąpić do Akademii? Gdyż jest to solidny klan RPG i wiem, że tutaj będę mógł sobie pograć prawdziwą i satysfakcjonującą sesję RPG.
b. Skąd dowiedziałeś się o Akademii? Grałem u was dawno temu i teraz gdy postanowiłem odświeżyć swoją znajomość z JK3 postanowiłem przyłączyć się akurat tutaj.

PS. Konto "Shade" założyłem dziś, gdyż myślałem, że to, z którego teraz piszę jest już usunięte. Myliłem się. Także proszę o nieposądzanie mnie o multikonta :P

Tak więc konto "Shade" zostało usunięte, aby nie było niedomówień - Rada Jedi
Awatar użytkownika
Vael
Były członek
 
Posty: 30
Rejestracja: 31 gru 2010, 14:42

Re: Vael Bashenal - [Podanie Otwarte]

Postautor: Jedi Council » 30 lip 2014, 0:08

Podanie spełnia minimalne wymagania, dlatego została otwarta ankieta. Błędy, oraz własne spostrzeżenia co do podania członkowie mogą pisać w tym temacie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 674
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Vael Bashenal - [Podanie Otwarte]

Postautor: Veosar » 30 lip 2014, 21:38

Tym razem będzie krótko (ale to też się zobaczy) bo nie mam wiele do powiedzenia. W tym podaniu muszę przyznać, że miałem bardzo duży dylemat pomiędzy przewagą formy, lub treści przedstawionego tekstu. Niestety, musiałem postawić na to drugie ze względu na dobro ogółu. Zacznę może od tego, co mi się nie podobało. Po pierwsze, bardzo pospieszałeś zdarzenia. Na początku sytuacje przedstawiłeś dość klarownie tworząc już zarys postaci, lecz z czasem zacząłeś nienaturalnie przyspieszać akcje i, no cóż, nie wyszło to Ci na dobre. Dla lepszego przedstawienia mojego argumentu posłużę się przykładem. Czytając Twoje podanie, widzę to tak: Klimatyczny opis, interesujące podejście bohatera, ciekawość... samotność, próba samobójcza, przeżycie upadku, zdobycie informacji, dostanie się na Yavina IV przy pomocy Mistrza Jedi. Koniec. Sytuacje kluczowe dla rozwoju Twojej postaci i odbioru historii zostały upchnięte w dwa dni. No ale to jeszcze ujdzie, powiedzmy. Przejdźmy do następnej sprawy. Schematy. Osierocony zbój z Coruscant, który zgubił sens życia i został zabrany przez Mistrza Jedi. Nie licząc może tego pierwszego, znalazłbym przynajmniej 5 podań, w których zostało przedstawione to samo. I niestety, ale muszę to uznać za pewien minus, bo niejednokrotnie w innych podaniach było to zaznaczane. Do takich innych, może nawet mniejszych wad należą zdecydowanie pewne nieścisłości. Zacznijmy od tego, że standardowa gra w karty w SW nie istnieje, a jeżeli już to na pewno nie w skali, gdzie losowo wybrana osoba przekłada ją nad Sabacca. Z tym wiąże się też inna sprawa.
Vael znalazł się pod ścianą. Takie sytuacje zdarzały się bardo często, ale zawsze z opresji potrafił uratować go jego ulubiony as pik. Chłopak dobrał kartę z nadzieją, że ujrzy tam swoją wymarzoną figurę.
-Dziewiątka karo… Przegrałem. – wykrztusił z siebie Bashenal, po czym z impetem rzucił kartą na stół.

Z tego cytatu można wywnioskować, iż owa karta "As pik" należała do Twojej, przegranej w trakcie gry kolekcjonerskiej talii. W takim razie, w jaki sposób ta karta znalazła się przy Twoim pasie, tak jak sugeruje "Opis zewnętrzny"?

Oczywiście jest też masa dobrych stron Twojego podania. Jedną z nich jest niewątpliwie bardzo dobry styl pisania, który osobiście uznaję za najlepszy, z jakim dotychczas miałem do czynienia w Akademii. Potrafisz zainteresować czytelnika, przedstawić emocje i nigdy podczas czytania nie musiałem wracać się kawałek wstecz, bo coś było niejasne. Za to ogromny plus. Nie wiem jednak, czy wystarczy to do oddania pozytywnego głosu. Być może wyolbrzymiam błędy Twojego podania, być może niektóre rzeczy źle rozumiem... dlatego póki co do podania pozostanę neutralny, i poczekam na opinie innych. Z pewnością ich głosy rzucą trochę światła na to podanie, i mam też taką nadzieję, bo chciałbym widzieć kogoś z Twoim talentem w Akademii ;).
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Veosar
Były członek
 
Posty: 223
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Vael Bashenal - [Podanie Otwarte]

Postautor: Vael » 30 lip 2014, 21:53

Karta którą ma bohater nie należy do tej talii, którą stracił. To raczej oczywiste :P Po drugie starzec wcale nie był Mistrzem Jedi (a przynajmniej w moim zarysie nie miał nim być, a bardziej osobą która spotkała w swoim życiu Jedi, ale nigdy do nich nie dołączyła. Taki schemat "barda" z fantasy, który niejedno w życiu widział i opowiada o tym wielu ludziom przy różnorakim alkoholu). Dalej - nie żaden zbój a zwykły obywatel, stały bywalec kantyn. Faktycznie schemat z Coruscant i straconym sensem życia może wydawać się oklepany, ale zazwyczaj grywałem postaciami, które odbiegały od schematu sieroty i zagubionego dziecka, więc tym razem wiążę się to po prostu z moim zarysem (przygotowanym nota bene wcześniej) postaci. Postawiłem na coś oklepanego, fakt, ale przecież każdy kreuje postać tak jak ją czuje. Dalej. Mógłbym wybrać inną planetę niż Coruscant, ale nie chciałem brać obiektów o których mam bardzo małą wiedzę (akurat planetami w uniwersum SW nie interesowałem się zanadto), aby potem nie przełożyło się to na dezinformację w grze na serwerze. Coruscant swoją wielkością i systemem architektonicznym najbardziej pasowało mi do opowiadanej historii i zarysu postaci jak i mojej wiedzy na temat planety. Ostatnia sprawa. Cóż... Może faktycznie standardowa gra w karty w świecie SW nie istnieje, ale z tego co mi wiadomo jakaś jej odmiana na pewno. Jako iż nie jestem zaznajomiony dobrze z jej zasadami pozwoliłem sobie na pewne uproszczenia, aby zawrzeć taką a nie inną opowieść w mojej historii. Jednocześnie dziękuję za rzetelną opinię i zapoznanie się z całym podaniem. :D Mam nadzieję, że jednak ostatecznie podejmiesz jakąś decyzję w sprawie mojego podania.
Awatar użytkownika
Vael
Były członek
 
Posty: 30
Rejestracja: 31 gru 2010, 14:42

Re: Vael Bashenal - [Podanie Otwarte]

Postautor: Veosar » 30 lip 2014, 22:20

Mam nadzieję, że jednak ostatecznie podejmiesz jakąś decyzję w sprawie mojego podania.
Jak najbardziej możesz na to liczyć :). No ale od początku. Jeżeli karta nie należała do straconej talii, to nadal... skąd się tam wzięła? Od przegranej gry do odlotu minęła chwila, przynajmniej na to nalegał starzec. A jeżeli nigdy wcześniej nie zdarzyło Ci się postawić na szali czegoś tak dla Twojej postaci wartościowego jak złota talia kart, to po co by Ci była druga? Oczywiście, mógłbyś powiedzieć, że nosiłeś ją od tak, przypiętą do pasa, wyciągniętą z jakiejś talii, lecz to również byłoby niedopowiedzenie. Z potężną, ustawioną na widoku kartą byłoby Ci raczej ciężko zrobić odpowiednią reputację. Mógłbyś po prostu oszukać rywali i zgarnąć wygraną ^^. No ale, jest to sprawa zdecydowanie zbyt głupia i mało istotna by zajmowała nam czas, więc zapomnijmy o tym. Pisałeś również o starcu, który w zamyśle nie miał być Jedi. Mimo to, miał białą szatę, środki by żyć na planecie i zdobyć myśliwiec, oraz po upadku coś skontaktowało się z Tobą na ulicy. Sama Moc w kanonie nie przedstawia bezpośredniej treści lub odpowiedzi, co sprawia, że jedynym wytłumaczeniem dla tego zjawiska była telepatia użyta przez jakiegoś Jedi. Zbieg okoliczności? Być może, to Twoja historia i nie mogę Ci nic wpychać na siłę jeżeli tego nie chcesz. Idąc dalej... odmiana gry w karty nazywa się, tak jak już pisałem, Sabacc, a jej zasady są opisane gdzieś w internecie (nie ma tam standardowych kart używanych przez nas). Pamiętam, że była też taka gierka internetowa gdzie można było pograć w nią z inną osobą, bardzo fajna sprawa ^^. Anyways, ja mam podobne poglądy co do tworzenia postaci, każdy powinien mieć taką, w której skórze dobrze się czuje, lecz Ty w tej historii nie wyłamałeś się żadną konkretna, specyficzną cechą która jakkolwiek odróżniała by go od reszty i tylko dlatego dość niechętnie to postrzegam. Po prostu to już widziałem. Pewnie na dzisiaj to tyle z moich postów, bo już zmęczony jestem ^^. Pozdrawiam.
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Veosar
Były członek
 
Posty: 223
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Vael Bashenal - [Podanie Otwarte]

Postautor: Vael » 30 lip 2014, 22:31

Co do karty. Uznałem, że to po prostu zbyt mały szczegół aby opisywać go w historii. Równie dobrze można uznać, że przy przygotowaniach do podróży wyjął ją z innej talii. Ale jak sam wspomniałeś to za mały szczegół, aby go analizować :P Co do Sabacca to faktycznie na pewno była taka możliwość, no ale tego już nie zmienię, wyszło jak wyszło. :P No i zostaje jeszcze starzec. Żył na planecie? Nie było powiedziane, że żył akurat na Yavinie IV. Bardziej zdania w mojej historii wskazywałyby na to, że podróżował po galaktyce, lub zaszył się gdzieś w Coruscant i został uznany za zmarłego. Historia jest pisana jakby z perspektywy mojej postaci (mimo, iż jest w 3 osobie), więc jakby głos w głowie wcale nie musiał oznaczać (przynajmniej w moim rozumowaniu) realnego, słyszalnego głosu, a bardziej jakieś uczucie, przeczucie, myśl. To tak samo jakbyś próbował nadać głos myślom. Niby są, ale ich nie słyszysz, tylko... Czujesz we własnej głowie? Szok po upadku + alkohol mogły spowodować niekontrolowane wizje połączone z mocą samą w sobie. Taki przynajmniej miał być zarys. Myślę, że takie objawienie mocy w jakikolwiek sposób jest lepsze niż przykład z "nagłą telekinezą" albo niekontrolowanymi błyskawicami z palców. :D
Awatar użytkownika
Vael
Były członek
 
Posty: 30
Rejestracja: 31 gru 2010, 14:42

Re: Vael Bashenal - [Podanie Otwarte]

Postautor: Millay'rafo'thrano » 30 lip 2014, 23:07

Teraz nie zmienisz tego faktu z kartami, ale jeśli podanie zostałoby zaakceptowane pod warunkiem zmiany tej kwestii, to jak najbardziej jest to możliwe. No a przy okazji ten fakt nie jest błahostką i warto poprawić w razie czego, więc wspomnienie o nim nie jest złe. Większym problemem będzie wyjaśnienie fizycznej karty jakby doszło do zmiany na Sabacc'a, bo to była elektroniczna gra w karty, więc ciężko je mieć przypięte do paska (jak się nie mylę) ^^'. Jednak same te kwestie nie są wystarczającym powodem, aby podanie zostało odrzucone przez to, a teoretycznie łatwiej nawet je naprawić, niż inne ważniejsze rzeczy, które mogą być źle przedstawione w podaniach. Sam o podaniu na razie się nie wypowiadam jeszcze, ale chciałem ten przypadek sprecyzować w razie czego.
Obrazek
Awatar użytkownika
Millay'rafo'thrano
Mistrz
 
Posty: 1422
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Csilla

Re: Vael Bashenal - [Podanie Otwarte]

Postautor: Vael » 30 lip 2014, 23:10

W takim wypadku oczywiście nie byłoby problemu i po prostu z ekwipunku w ogóle pozbyłbym się tej nieszczęsnej karty, a w historię zmieniłbym zwykłą talię kart na tą do Sabacca (a co za tym idzie również i zasady gry dostosowałbym pod tą konkretną) i tyle. :P Z tym oczywiście nie ma problemu w razie gdyby była taka konieczność.
Awatar użytkownika
Vael
Były członek
 
Posty: 30
Rejestracja: 31 gru 2010, 14:42

Re: Vael Bashenal - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zera » 31 lip 2014, 12:34

No dobra, to w takim razie trzeba w końcu się wypowiedzieć na temat Twojego podania.

Część personalna okej, zresztą tam nie ma co oceniać. Nikt dotąd również nie wskazał żadnego problemu co do osoby, więc nie ma co się tutaj rozgadywać. Od razu przechodzimy do części związanej z postacią.

Podoba mi się fakt, że w końcu ktoś robi postać stosunkowo młodą – 19 lat to dla mnie idealny wiek dla rozpoczęcia szkolenia według standardów w teraźniejszym Zakonie. Przejdźmy jednak do historii.
Z samego początku czytania widać dobry styl, co dla mnie jest akurat najmniejszym argumentem. Niemniej jednak to jak ująłeś historię sprawiło, że powtarzany już nieraz schemat czytało się przyjemnie. No pojawia się tutaj ten schemat – człowiek, jedna planeta, sierota, zmęczona życiem etc. Aczkolwiek... Podoba mi się fakt, w jaki sposób użyłeś tego schematu. Zauważyłem kilka fajnych powiązań i cech, które mogą się opłacić w przyszłości jeżeli zostaną oczywiście dobrze zaprezentowane w grze.
Co do gry karcianej, fakt faktem – nie ma w Gwiezdnych Wojnach normalnej gry, którą znajdziesz w naszym życiu. Konkretnie panuje tan sabacc. Wynika to z braku wiedzy o uniwersum, tym bardziej, że przykłady były zamieszczane w grach i jeżeli pamięć mnie nie byli, nawet w którymś filmie. Tak więc tutaj minus.
Kolejnym minusem uznałbym telepatię, która została zastosowana w historii. Już we wcześniejszych komentarzach(w innych podaniach) nieraz zostało wspomniane, że bezpośrednie wystawienia na działania Mocy lub coś w tym stylu działa na niekorzyść.
Reszta, typu 'podróż' na Yavin IV w sumie dla mnie nie można określić jako błąd, bo to wynikało z braku wiedzy na temat tego, jak prowadzona jest historia u nas.

Podsumowując, są błędy i przez schemat historia nie porywa, jednak podoba mi się koncepcja postaci i sposób w jaki ją przedstawiłeś. Jestem bardzo ciekaw, jak będziesz ją prowadzić w przyszłości – jeżeli reszta podzieli moje zdanie. Dlatego oddaje głos pozytywny.
"My life for Aiur..."
Obrazek
- Zera
Awatar użytkownika
Zera
Zasłużony
 
Posty: 351
Rejestracja: 30 lip 2013, 16:33

Re: Vael Bashenal - [Podanie Otwarte]

Postautor: Veosar » 31 lip 2014, 14:31

Hmm, przespałem się z tym, pomyślałem na spokojnie, doszedłem do pewnych wniosków i chyba znam już werdykt. Historia ma błędy, niedopowiedzenia (w tym jeden dość duży, czyli cały koncept historii opierający się na kartach), lecz nie jest to nic czego nie dałoby się poprawić. Mill zasugerował już rozwiązanie, a o ile błąd wynikał z niewiedzy, a nie z próby zrobienia rewolucji tam gdzie jej nie powinno być, to jak dla mnie wszystko w porządku. Pomyślałem trochę nad tym i zdecydowałem, że nie powinienem blokować komuś drogi do tworzenia solidnej postaci tylko dlatego, że jest mu wygodnie oprzeć wszystko o schematy. Oczywiście, jest to pewien minus, ale nie tak wielki bym zignorował wszystkie plusy, w tym ogólny zamysł postaci która ma spory potencjał, jeżeli rozegrasz ją prawidłowo. Ostatecznie, postanowiłem dać Ci szanse, pod warunkiem oczywiście zmiany zamysłu gry w karty, najlepiej na Sabacc'a (gdyż była to jedyna gra na tyle popularna, by odbywała się w skali przedstawionej w historii). Co do wersji fizycznej Sabacca, jest to sprawa dość sporna, często mieszana na zdjęciach lub nawet w komiksach kanonu. Można więc przyjąć, że pomimo możliwości grania elektronicznymi kartami, fizyczne wersje również były dostępne. Na poparcie tej tezy mam parę zdjęć:



Podsumowując, oddaje pozytywny głos no i porządny kredyt zaufania w Twoją stronę ;). Powodzenia.
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Veosar
Były członek
 
Posty: 223
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Vael Bashenal - [Podanie Zaakceptowane]

Postautor: Jedi Council » 12 sie 2014, 19:58

Podanie zostaje zaakceptowane przez większość głosów. Kandydat otrzymuje niniejszym rangę Rekruta i podstawowy dostęp do działów dla członków, może także zgłosić się do klanu na xfire. O dalsze instrukcje prosimy się pytać członków Rady Jedi.

Gratulujemy i życzymy miłej zabawy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 674
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron