Habio Poco Lote - [Podanie Zaakceptowane]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

   
REGULAMIN REKRUTACJI

I. Podstawowe zasady:
1. Według podjętych decyzji rekrutacja w akademii została otwarta na stałe (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do zmiany decyzji jeśli uzna to za słuszne).
2. Został stworzony odpowiedni dział na potrzeby rekrutacji i tylko tam będą rozpatrywane wszystkie sprawy przyjęć do akademii.
3. Podanie należy napisać w nowym temacie, gdzie w tytule powinien znajdować się nick postaci.
4. Akademia posiada gotowy wzór podania, który każdy chętny musi wykorzystać w pierwszym poście tematu, aby podanie było brane pod uwagę.
5. Po złożeniu podania nie można edytować jego treści, czy też usuwać tematu i wstawiać go ponownie.
6. Nowy temat założony przez kandydata służy do oceny podania przez członków i wskazania ewentualnych błędów jakie się pojawiły w pierwszym poście.
7. Każdy członek może napisać na co zagłosował, jednak jeśli nie chce, może wtedy się wypowiedzieć nie podając tej informacji.
8. Podanie powinno być napisane w sposób zrozumiały, zgodnie z zasadami języka polskiego, a nadmierna ilość błędów negatywnie wpłynie na ocenę.
9. W Akademii obowiązuje zakres wiekowy od lat 15-stu (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków wiekowych).
10. Jest bezwzględny zakaz kopiowania prac bez zgody autora. Niezależnie od formy i sposobu wykonania.
11. Wszystkie próby tworzenia nowych kont przez osoby którym nie udało się dostać i wklejania z nich podań, będą surowo karane.
12. Rada Jedi zastrzega sobie prawo do odrzucenia podania jeśli jest chociaż minimalne podejrzenie o "multikonta" i to od nich zależy czy w ogóle będzie ono brane pod uwagę.
13. Postać osoby składającej podanie nie może być wyznawcą Ciemnej Strony Mocy, a także posiadać żadnych zdolności w Mocy (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków).
14. Wszystkie podania które nie będą przestrzegać zasad obowiązujących w Akademii Jedi na Yavin IV, będą odrzucane (Rada Jedi jest wstanie dokonać wyjątku, ale tylko w bardzo skrajnych przypadkach).

II. Dalsze postępowanie:
1. Po złożeniu podania, Rada Jedi sprawdza czy spełnia ono podstawowe wymagania i zamienia temat w ankietę z dwoma wyborami:
a. Członek jest za przyjęciem kandydata.
b. Członek jest przeciwny przyjęciu kandydata.
2. Każdy członek (nie będący na okresie próbnym) ma w ankiecie jeden głos, który nie może być zmieniony bądź cofnięty, dlatego radzimy dokładnie przemyśleć decyzje.
3. Wszystkie głosy liczą się tak samo, nie ma tutaj rozróżnienia pomiędzy rangami czy funkcjami.
4. Jeśli jakiś członek nie jest zdecydowany, to może się wstrzymać z głosem na jakiś czas, albo całkowicie co pokaże jego neutralność do sprawy.
5. Podanie musi zostać rozpatrzone w ciągu 14 dni od czasu zamiany tematu w ankietę i wtedy musi być podjęta decyzja.
6. Głosować może każdy członek, jeśli jednak decyzja wygląda na przesądzoną to temat może zostać zamknięty przed czasem.
7. Jeśli większość odpowiedzi jest pozytywna, podanie zostaje zatwierdzone. Kandydatowi pozostaje cierpliwie czekać na dalsze instrukcje od Rady Jedi.
8. Jeśli większość odpowiedzi jest negatywna, podanie zostaje odrzucone. Kandydat musi odczekać 20 dni przed napisaniem ponownie podania, oraz nie może wykorzystać niczego ze swoich poprzednich prac (radzimy dokładnie przemyśleć wszystko przed wstawieniem podania).
9. Jeśli ilość odpowiedzi pozytywnych jest równa ilości odpowiedzi negatywnych, o werdykcie decyduje ogólne zachowanie kandydata, oraz wszystkie wydarzenia z nim związane.

Twórcy regulaminu:
Rada Jedi



Regulamin może ulec zmianom, od niektórych reguł mogą wystąpić wyjątki.

Czy powinniśmy przyjąć kandydata?

Czas głosowania minął 06 maja 2015, 22:10

Tak
9
100%
Nie
0
Brak głosów
 
Liczba głosów : 9

Habio Poco Lote - [Podanie Zaakceptowane]

Postautor: Habio » 22 kwie 2015, 21:49

- Informacje ogólne
a. Imię: Jakub Jasiński
b. Wiek: 21
c. Zamieszkanie: Kamionka
d. Zainteresowania:
Słaby film, słaba książka i pewna Twi'lekańska mistrzyni.
(A teraz na serio)Kiedyś bardziej RPG typu D&D, rpg na Internet Reley Chat, czytanie książek detektywistycznych/przygodowych/fantasy/scifi, rymowanie na zawołanie, rycerstwo/szermierka, sztuki walki, trochę historii, Astronomia, sci-fi typu Star Trek, Gwiezdne Wrota, Doctor Who(David Tennant The best)i oczywiście Star Wars... więcej grzechów nie pamiętam.
e. Krótki opis własnej osoby.
Staram się być zabawny, co zwykle kończy się na rzucaniu słabych sucharów. Lubie pomagać innym i za łatwo wybaczam... jest ze mnie niepoprawny marzyciel, może romantyk gdy próbuje usuwać wszystkie rymy częstochowskie jakie zobaczę. Chyba złą osobą nie jestem, lecz staram się nie oceniać siebie i innych. Na większość zainteresowań kiedyś poszła w las z powodu braku czasu, część zapomniana i ciężko do nich wrócić. Wiedza ze Star Wars jest losowa, kiedyś siedziało się na Ossus ale to stare dzieje i pamięć już nie ta sama :P a to lepiej bo lubię miłe niespodzianki i możliwość naturalnego rozwoju postaci.(czasem mam skłonności Yodastycznego odwracania zdania, z powodu wierszy pisania)
f. Kontakt:
- email blastwint2@gmail.com
- gg 12886744
- xfire blastwint(muszę tylko znów zainstalować)

- Scena JK3
a. Przynależność: Brak
b. Staż: Ciężko powiedzieć
c. Krótka historia:
Dawno granie na single i multi, potem miałem przerwę, znów powrót do multi, znów przerwa, głód Star Wars i powrót do multi, próba nauczenia się grania na MB II(Niby tam jestem jako Blast Wind/Blast Wint ale kilka razy ktoś się za mnie podszywał więc częściej Night Star, bo tego nicku mi nie szkoda)
- Postać
a. Imię: Habio Poco Lote
b. Wiek: 19-20 lat
c. Pochodzenie: Quarzite
d. Rasa: Kage
e. Opis zewnętrzny:
Młodzieniec, ze spiętymi włosami w samurajskim stylu, popielatej skórze o oczach z żółtą twardówką i tęczówkami zielono-żółtego koloru, które zdają się dawać niewielkie światło. Nosi często prosty strój swojego ludu i niekiedy kaptur i rękawiczki gdy słońce zaczyna mu doskwierać. Zwykle twarz wyraża lekką nieobecność myślami.
(Element ochrony przed słońcem, dodany po opuszczeniu podziemia planety)

f. Historia: [min. 450 słów] Autor: Ja=Blast Wind
Opowieść ta zaczyna się na planecie której powierzchnia jest zabójcza dla żyjących stworzeń zaś pod nią, przez wiele lat tyranizowano mniejszości rasowe za pomocą wyszukanej technologii. Beluganie, rasa dominująca w podziemiach planety, żelazną ręką sprawowała rządy. Jedyny dostęp z galaktyki do zamieszkałych części planety stanowiła stacja kosmiczna w całości kontrolowana przez Belugan, z sześcioma dokami dla statków, od której biegł szyb z sześcioma windami prowadzącymi do kompleksu kryształowych grot pod powierzchnią planety. Było to wymagane gdyż na powierzchni panowało tak niskie ciśnienie, że mogło by spowodować implozje pojazdu.
Wydawać by się mogło, że planeta jest idealnie zabezpieczona przed inwazją z zewnątrz przez co można było sobie pozwolić na utrzymywanie neutralności.  
Największą solą w oku każdego kolejnego Dyktatora byli Kage, inteligenta rasa która tak samo rozwinęła się w systemie kryształowych podziemi. Mimo iż stanowili mniejszość w porównaniu do Belugan, a także mieli utrudniony dostęp do bardziej zaawansowanej technologii czy surowców pochodzących z poza ich planety, nie dali się stłamsić. Opór przeciw reżimowi stawiają już od niepamiętnych czasów a obie strony, w większości zapomniały dawno czy powodem prześladowań przedstawicieli rasy Kage jest tylko ich bunt przeciw odgórnie narzuconej władzy, czy przyczyny konfliktu miały też drugie dno. Mimo że przez wiele lat Bojownicy o wolność są głownie zdani na siebie odcięci od reszty galaktyki, radzili sobie nad wyraz dobrze. Ich sojusznikiem stał się każdy cień, wytrwały trening i pomysłowość. Społeczeństwo składające się z poszczególnych klanów, żyło w odosobnieniu, aby walki jak najmniej doskwierały ich rodzinom. Kage mieszkali w miejscach nieuczęszczanych przez Belugan a w szczególności tam gdzie dzika i niebezpieczna zwierzyna skutecznie odstraszyła ekspansywną urbanizację. Dawało im to szansę na spokojne życie w przerwie między kolejnymi wyprawami a “cywilom” nikłą gwarancję bezpieczeństwa. W przeciwieństwie do Bolugan uzależnionych od technologii, Kage będąc uduchowioną rasą żyli z lokalną fauną w zgodzie. Miasta zaś budowali najczęściej bezpośrednio w skale bądź okolicznych materiałów starając się by komponowały się z otoczeniem. Gdy na Quarzite zaczynało przybywać coraz więcej kupców, przybysze z zewnątrz zaczęli też natrafiać na lud ukryty w cieniu chwały Belugan. Tak nawiązało się małe porozumienie z nielicznymi osobami z galaktyki. Z poza Kage do miasta mogli później przybyć pod obstawą wojowników, przemytnicy bądź inni sprawdzeni i zaufani przyjaciele ludu, którzy przywozili nie tylko poza planetarne przedmioty, surowce, lekarstwa czy jedzenie ale też wieści. Najlepszy okres takiej współpracy zaistniał gdy czas odrodzenia Republiki dał światu Nową Nadzieję. Jeden z dawnych żołnierzy Rebeliantów, gdy trafił na Kage i poznał ich sytuacje, regularnie zaczął im pomagać.

W jednym z takich ukrytych miast wychował się Habio, młodzieniec z klanu Lote. Życie tam z początku przebiegało dosyć monotonnie, z powodu dużego oddalenia od szlaków patrolowych. Wstawał równo ze swoją mamą by pomóc przygotować śniadanie. Jak większość rodzin, jedli razem głównie z rana i pod wieczór. Wtedy zwykle dziadek Poco dziękował Przodkom, że są razem zdrowi i bezpieczni. Młodsza siostra Habio, Lima wypytywała po tym ojca o wielkości ryb jakie złowił. Ich starszy brat Kareb, siedział wtedy cicho i uciekał myślami do swoich ostatnich treningów. Nienawidził on tego tematu, wiązało się to z tym ,że ojciec porzucił bycie Wojownikiem Kage i zajął się zaopatrzeniem miasta w ryby z podziemnego jeziora. Gdy kończył się temat wędkarstwa, Kareb zaczynał wymieniać co nowego się nauczył by słuchać pochwał dziadka, przy okazji dostając od ojca pouczenie by się tak bardzo  nie pysznił. Habio i jego mama przysłuchiwali się im i gdy padało pytanie o treningi Habio, on odpowiadał tylko, że dobrze, co nie do końca było prawdą, w porównaniu do brata nie tylko miał mieszane uczucia co do niektórych treningów, ale też będąc spokojniejszy niż jego rówieśnicy, nie rwał się jak oni do wszelkich potyczek. Po śniadaniu wszyscy rozchodzili się do swoich zajęć. Ojciec szedł jak inni rybacy wyławiać wcześniej zastawione sieci, mama ich zajmowała się plantacja grzybów, siostra jako, że była jeszcze mała zostawała z dziadkiem. Habio i Kareb szli na treningi do swoich grup. Chłopcy gdy podrosną odpowiednio, zostają przydzieleni do poszczególnych zespołów pod opieką Wojownika Kage. Na początku głównie słuchają o Przodkach i historii, co bardzo Habio ciekawiło, poznają tradycję, dostarczana jest im wiedza na temat planety, trochę też uczą się o sytuacji w galaktyce. Jednak ta wiedza zmieniała się przy każdej nowince. Gdy chłopcy przejdą ten etap zaczynają podstawowe ćwiczenia pozwalające im nauczyć się jak wykorzystywać naturalną zręczność, równowagę by lepiej unikać zagrożeń. Poznają podstawowe sposoby walki wręcz i z ostrzem odpowiednio stępionym. Uczą się jak przetrwać w trudniejszych warunkach, głównie w kompletnych ciemnościach, jak rozpoznać jadalne rzeczy, sposoby ukrywania się, czy nawet korzystanie z podstawowych technologii cały czas szlifując to co już wcześniej poznali. Mimo, że Habio dosyć dobrze radził sobie z survivalem czy ze znajdowaniem dobrych roślin, jednak gdy dochodziło do sparingów często przegrywał nie potrafiąc uderzyć swojego sparing partnera z powodu jakiejś wewnętrznej blokady. Było to nie tylko jego zmorą ale też i nauczyciela, Kareb będący już prawie na etapie pełnoprawnego członka klanu Lore był nie tylko niedościgniony w sztukach walki ale też nie odstawał w innych dziedzinach. W porównaniu do Habio był świetnym materiałem na Wojownika Kage, co było powodem dumy rodziny. Pomiędzy treningami i naukami, mieli przerwę na obiad, a po niej dłuższy czas wolny na odpoczynek. Habio razem z kolegami często wtedy w różne miejsca biegali, bawiąc się na przykład z dużymi ślimakami w hodowli, czasem też koledzy wdawali się w bójki i przy próbach rozdzielenia walczących jemu i jego kolegom zwykle się dostawało, bo mentor myślał, że są prowodyrami. Po wszystkich zajęciach obaj wracali do domu na kolację, Ojciec zaś często wracał gdy już wszyscy spali.
Przed snem Habio z siostrą słuchali opowieści mamy o dzielnych wojownikach Lore.
Uwielbiali szczególnie opowieść o najsławniejszych 3 Kage w historii.

Mamo… opowiesz nam bajkę o Bebidzie, Vivo i Sonarze?- powiedziała do odchodzącej mamy mała Lima.
Nie znudzi wam się ta opowieść? No dobrze, ale potem idziecie spać, umowa stoi? - odpowiedziała z uśmiechem mama do swoich dzieci a Lima i Habio pokiwali głowami na zgodę.
Spoiler:

***
Czas mijał nieubłagalnie, jednak to dodało nowe zmiany w życiu, Kareb uzyskał już tytuł Wojownika Kage, często dlatego jego miejsce przy wspólnych posiłkach było puste. Habio jednak zawsze stawiał dla niego nakrycie, czekając na powrót brata z zadań. Kareb po wyprawie bowiem miał wiele do opowiedzenia, Habio zawsze tego skupiony słuchał, z wyjątkiem gdy starszy brat mówił ilu pokonał. Lumia, poszła do grupy dawnego mentora Kareba, jak się okazało wbrew rodzicom chciała zostać jedną z nielicznych wojowniczek. Jedynie Habio miał odmienne plany niż reszta rodzeństwa, gdy był blisko 15 lat mógł wybrać swoja drogę. Moment możliwości wyboru był uzależniony tylko od postępów młodego Kage. Rok po tym wyborze, Kage wybierał sobie zadanie po którego wykonaniu oficjalnie stawał się członkiem klanu. Na czele klanu stało trzech  najlepszych przedstawicieli ze starszyzny, tym razem ich umiejętności zostały podzielone równo. Pierwszy był Wojownikiem Kage w klanie, drugi Technologiem zaś trzeci zajmował się przetrwaniem i wyżywieniem. Habio skupił się na umiejętności znajdywania jadalnych rzeczy, przygotowywania ich i survivalu w ciemnościach. Jednak nie miał pojęcia jakim wyczynem może się wykazać. Wiedział, że to musiało być nie tylko coś imponującego, ale też czymś co bardzo pragnie zrobić. Najlepiej mu szło gotowanie smacznych posiłków z tego co akurat miał pod ręką, ale ugotowanie grzybowej potrawki nie wydawało się czymś zaskakującym.
Co miesiąc też czekał aż przybędzie pewien były rebeliant z niesamowitymi opowieściami z poza planety i pysznymi smakołykami. Przynosił też często inne przydatne rzeczy, czasem przemycał jakimś cudem nowy komputer Belugan. Uzdolnieni technicznie mieli co rozpracowywać, ale najważniejsze często dla wszystkich były historie. Na placu gdzie wszyscy się zbierali rozsiadali się wokół wszyscy i z zapartym tchem słuchali o podróżach przez gwiazdy, o sytuacjach politycznych, o wszystkim. Niestety przybysz mógł zostawać tylko jeden cykl obrotu planety gdyż i tak mocno się narażał na odkrycie przez Belugan jego kontaktów z Kage, dlatego przed opuszczeniem miasteczka wyprawiano ucztę dziękując za wszystko jemu i Przodkom. Razem ze znajomymi odprowadzali przybysza do granic miasta skąd dalej zawozili go Wojownicy na swoich wielkich stawonogach zwanych Milodonami. Przy wyjściu zauważyli jednego Kage jadącego w ich stronę, jednak gdy zbliżył się do nich widać było, że ledwie się trzyma a ręką uciska sobie bok. Pomogli mu zejść i jeden z młodziaków zapytał.
- Co się stało? Czemu jesteś ranny? - spytał się przestraszony chłopak widząc pierwszy raz taką sytuację.
- W wąwozie Starego Szlaku trafiliśmy na Belugan, musieli od przeciwnej strony znaleźć drogę przez system jaskiń których używaliśmy. - wiadomość wstrząsła wszystkimi, wąwóz był dosłownie kilka kilometrów od ich miasta, a Belugan nigdy nie było tak blisko. Dawny pilot i snajper się do wszystkich.
- Pojedźcie zawiadomić resztę, spróbuję też kupić trochę czasu - po tych słowach spojrzał na rannego Kagę, wyjmując z pokrowca na plecach snajperkę.
- Dasz radę zawieść mnie tam? - jednak nie potrzebował odpowiedzi gdy zobaczył jak ranny słania się na nogach. Stojący obok Habio pociągnął za ramię Rebelianta mówiąc.
- Ja kiedyś jeździłem na Milodondzie - znał też tego wojownika, był w tej samej grupie co jego brat, dlatego starał się twardo patrzeć, ukrywając mimowolny strach.
- To nie jest dobry pomysł mały, twoi rodzice nie byli by zadowoleni z tego pomysłu.
- Nie mamy czasu do stracenia, mój brat jest członkiem tej grupy!- mimo, że niechętnie, rebeliant zgodził się kiwnięciem głowy, co zachęciło też dobrych kolegów Habio do zgłoszenia się.
- Niech wam będzie, reszta biegiem do przywódców i mówić jaka sytuacja -
Gdy usiedli na Milodondzie Habio zajęła chwila nim przypomniał sobie komendy. Ruszyli na stawonogu, 5 osobową grupą która poza nim i gościem z zewnątrz wręcz cieszyła się z okazji do wykazania się. Z daleka zobaczyli przy wejściu do wąwozu leżących Kage, milodony, paru też kryjących się za skałami. Wysiedli przy ukrytych i zauważyli w wąwozie przemieszczających się Boluran. Przy skałach niestety nikt nie byl wstanie im pomóc, ekipa mogła liczyć tylko na siebie, jeden z chłopaków obmyślił plan jak się dostać do tych co są przy wejściu. Wzięli 2 bomby z gazem łzawiącym i 2 bomby dymne, to wszystko co miał ranny przy skale. Na sygnał jeden z chłopaków rzucił w stronę wyjścia bombę dymną i gdy wybuchła zasłaniając trochę pole widzenia Bolugan, były rebeliant zaczął strzelać w tamtą stronę mówiąc pod nosem o starych dobrych czasach. Trzej chłopcy w tym czasie pobiegli w tamtą stronę, dwóch z nich wrzuciło po bombie z gazem łzawiącym. Krzyki docierające ze środka potwierdziły, że gaz zaczął działać. Trzymając rannych pod ramię, chłopcy zaczęli udawać się w stronę skał, jednak z przejścia wybiegł jeden żołnierz wyraźnie nie objęty działaniem gazu i wymierzył w plecy odwróconego Habio z rannym. Rebeliant nie mógł do niego strzelić, bo na linii ognia był chłopak. Nieświadomy Habio poczuł coś dziwnego[1], uczucie roztaczające się dookoła, napinające jego mięśnie do skoku w bok. Wiedziony, uskoczył i obok niego padły dwa strzały, jeden Bolugana który w niego celował a drugi ze strony snajpera od razu po niespodziewanym uniku chłopca z rannym. Gdy ukryli się już wszyscy za skałami, próbowali ustalić co dalej, bo jak pomocy z miasta nie było tak nie ma. Habio podniósł głowę i zobaczył, że na wyższych pułkach skalnych jest spore osuwisko z kamieni, które zdawało się ledwie trzymać kupy. Pokazał snajperowi odkrycie, samemu rzucił w stronę przejścia ostatnią bombę dymną zmuszając znów Belugan do cofnięcia się i dał znak snajperowi, ten bez wahania strzelił w nie powodując lawinę kamieni zasypujących przejście. Po tej akcji mogli odetchnąć z ulgą,po pewnym czasie przybyła ekipa ratunkowa. Okazało się, że żołnierz który przedarł się wcześniej przez gaz, leżał dalej przed zasypanym przejściem, postrzelony tylko w ramię. Kage z wioski zabrali wszystkich, razem z jeńcem, który miał zostać oddelegowany na przesłuchanie.
Na całe szczęście wśród uratowanych rannych był jego brat, jednak przestrzelone kolano mogło oznaczało dla Kareba koniec kariery wojownika cienia. Po tej informacji lekarza obaj bracia siedzieli w ciszy przez dłużą chwilę, jednak na Kareb dał uśmiechem znać, że może tak źle z nim nie będzie. Słyszał od swojej grupy o dokonaniu młodszego brata i miał cichą nadzieję, że Habio zastąpi go w roli Wojownika. Młodszy brat spytany o to odparł jednak, że po tym co widział, ma zupełnie inne plany i kolejny wojownik nie będzie potrzebny. Tak Kareb został po wyjściu brata sam, zastanawiając się nad tymi słowami.
Niedługo po wyjściu z miejsca gdzie brat się kurował, Habio dostał informację że głowy klanu zwołują wszystkich na zebranie. Udał się tam niezwłocznie, starszyzna widząc większość Kage, rozpoczęła zebranie. Powodem zebrania były wydarzenia jakie ostatnio miały miejsce i incydent przy wąwozie. Wąwóz Starego Szlaku, wiązał się z legendą o Trzech Wojownikach. Trzy części Gwiazdy Przodków były uznawane za zaginione, jednak w świetle ostatnich wydarzeń starszyzna zaczęła przypuszczać, że wcale tak nie było. Konsultowali się z resztą klanów i zgodnie doszli do wniosku, że zaobserwowane wyloty dwóch transportowców, wyjątkowo dobrze zabezpieczonych, następowały zaraz po odkrytych działaniach Belugan w świętych miejscach związanych z trzema legendarnymi Kage. Na dziś był zaplanowany kolejny odlot, jednak co to wszystko może dokładnie oznaczać nie są jeszcze w pełni pewni a miejsce udania się transportowców jest nieznane. Habio słuchał tych informacji z zapartym tchem, myślał czy tymi transportowcami mogły być wywożone poszczególne części kryształu. Beluganie w końcu już nie raz próbowali położyć łapę na ich własności. Starszyzna nawoływała by wszyscy pozostali czujni, jak się okazało zwołano radę też z innego powodu. Trzy głowy klanu cały czas milczały dając mówić przedstawicielom starszyzny. O wystąpienie przed wszystkich poproszono, wszystkich chłopców którzy z ich gościem pojechali do wąwozu. Solidarnie Habio i jego koledzy wyszli ze spuszczonymi głowami, czuli w kościach, że mogą liczyć na niesamowitą reprymendę przed całym klanem za opuszczenie miasta bez zezwolenia. Habio wyłapał w tłumie swoją mamę która choć jeszcze nie wiedziała co się stało to spojrzeniem mówiła, że jeszcze się policzą. Twarde spojrzenia starszyzny nie pomagało im.
- Drodzy zgromadzeni, ci chłopcy wzięli milodona jednego z rannych Kage i zabrali naszego gościa do wąwozu gdzie trwała walka narażając go na niebezpieczeństwo.-
Nastała chwila nieprzyjemnej ciszy, w było pewnie słychać tylko nagłe zapowietrzenie się matek chłopców.
- Który z was prowadził milodona? - Habio z powoli podniósł rękę, mógł przysiąść, że w tym momencie jego matka zemdlała.
- Rozumiem, ci chłopcy nie tylko narazili gościa, ale w mgnieniu oka razem z nim dostali się i blokując drogę w wąwozie odcięli dostęp do świętego miejsca- znów nastała chwila ciszy przerywana szeptami wśród obserwujących chłopców.
- Ratując, całą grupę rannych Kage i zablokowali drogę postępujących żołnierzy Boluran, którzy mogli być zagrożeniem dla miasta, dzięki nim mamy też jednego z nich w postaci jeńca. - słysząc zmianę tonu i usilną próbę powstrzymania śmiechu przez jednego z trzech rządzących, który pewnie był pomysłodawcą małego żartu.
- Dlatego z tego powodu starzyzna uznaje to za spełnienie wymagań Klanu Lore i oficjalnie jeśli taka będzie wasza wola, uznaje was za prawdziwych członków, dając nominację możliwość zostania Wojownikami Kage - chłopcy najpierw zaskoczeni, zaczęli się najpierw cieszyć jednak jeden ze starszyzny dodał.
- Po tym jak wasze matki dadzą wam reprymendę za opuszczenie miasta. - atmosfera radości trochę zmalała jednak Habio trapiło coś innego, wychodząc przed chłopców powiedział.
- To dla mnie wielki zaszczyt, jednak wybrałem swoje zadanie i nie jest związane z zostaniem Wojownikiem Kage. - ktoś ze starszyzny reprezentujący drogę wojownika, oburzony podniósł głos.
- Co za zuchwalstwo by tak…- głos ugrzązł w gardle mówiącego widząc uciszający gest trzech przywódców. Jeden z nich przemówił do Habio.
- Czy to ty uniknąłeś strzału z pistoletu wycelowanego w twoje plecy? - Zaskoczony pytaniem Habio kiwnął niepewnie głową. Czul się niezręcznie bodąc przeszywany dogłębnie wzrokiem przez dwóch, pozostałych współrządców. Mówiący do niego pokiwał ze zrozumieniem.
- Jakie zadanie wybrałeś na swoja drogę? - pytanie chwilę wisiało w powietrzu gdy młody Kage szukał najlepszych słów. Jednak tylko jedne mu się cisnęły na usta, choć wydawały się naiwne.
- Chce by znów panował tu pokój, to chciałem uznać za moje zadanie, doprowadzić do pokoju. - wywołało to falę szeptów, jednak mówiący przywódca tylko uśmiechnął i zadał kolejne pytanie.
- Jak chcesz tego dokonać? - koledzy patrzący w plecy Habio, nie wiedzieli czy mu powiedzieć by się nie wygłupiał czy pozwolić dalej mówić.
- Nie wiem jeszcze, jednak czuje, że sami nie damy rady, przez tyle lat nie dawaliśmy, nawet wspólnie z innymi klanami. Może Republika nam będzie mogła pomóc, a może w tych transportowcach co Boluganie wysłali były części kryształu z legend który pomoże zaprowadzić pokój. Wiem jedno, że tu z tego miejsca nic nie wskóramy.
- Synu co ty wygadujesz? Wiem, że miałeś tym razem szczęście i nic ci się nie stało. Ale opuszczenie planety? Nie mogę się zgodzić na coś takiego, ojciec gdy wróci z połowów chyba osiwieje gdy usłyszy co ty mówisz. - zaaferowana mama wreszcie otrząsnęła się z ogólnego szoku i przebijając się przez tłum wyciągnęła ręce w stronę syna jak by chcąc go przywołać do siebie. Przywódcy przez ten czas rozmawiali cicho między sobą coś omawiając po czym znów jeden z nich się odezwał.
- Szczęście, albo Przodkowie mają wobec niego jakieś plany, my jako przedstawiciele klanu Lore, uznajemy twoje zadanie. Jednak nie możemy pozwolić by nie dorosły Kage opuścił swój dom.- Uśmiech mówiącego sugerował wszystko.
- Więc przyjmuje możliwość stania się oficjalnym członkiem klanu Lore, jeśli moi koledzy też tak zrobią. - Chłopcy za nim przytaknęli jego słowa też z ucieszeni potwierdzając chęć bycia członkami klanu.
- Więc nikt nie powinien widzieć przeszkód. -na głos.
- Jak masz na imię chłopcze?
- Habio
- Habio, przyjmujemy cię do klanu Lore, niech Przodkowie mają cię w opiece. - powiedzieli to zgodnie przywódcy wyciągając dłonie w stronę młodzieńca.
- Niestety jeśli masz wyruszyć nie ma czasu na huczne przyjęcie. -
Zafrasowana matka odezwała się kręcąc głową na boki.
- Co ja powiem mężowi… -
- Powie, że jest dumny z dorosłego syna który potrafi podejmować już za siebie ważne decyzje. - powiedział głośno do swojej mamy Kareb podtrzymywany przez siostrę gdy kuśtykał w ich stronę. - mama obu chłopców niezadowolona z czałej sytuacji po prostu już nic nie mówiła zatroskana.
- Opuszczenie planety zostawiam w rękach naszego niezawodnego przyjaciela. - Drugi przywódca mówiąc to spojrzał na wychodzącego do nich z boku byłego pilota i snajpera Rebeliantów który pomagał pod wąwozem.
- Akurat od dawna moim pretekstem na udawanie się w dzikie rejony podziemi było próba odnalezienia, bratanka i jego matki którzy kiedyś byli tam porwani przez “Plugawców z cienia”, oczywiście bez urazy. Trochę różu który przywiozłem dla waszych kobiet, obetniemy włosy i bratanek jak ta lala. Oczy hmm... zabandażujemy, bo rzekomo żył ciemnościach i trzeba mu przyzwyczaić wzrok stopniowo do światła z ,bo sobie go uszkodzi, co w twoim przypadku, spotkanie ze słońcem może mieć podobny skutek.
- Postanowione, wyruszycie najszybciej jak możecie. - oznajmił przywódca Wojowników. szeptem dodając do dwóch pozostałych przywódców.
- Przodkowie na pewno są z chłopcem, za dużo tu zginęło takich jak on bym tego nie widział...
***
Przez pięć kolejnych lat zapoznawał się z różnymi kulturami, rasami, szukał informacji o transportowcach Belugan, przystosowywał się do bardziej rozświetlonych miejsc i do nowych doznań podczas przemierzania galaktyki. Przede wszystkim jednak zbierał materiał dowodowy mający nie pokazać prawdziwe oblicze Belugan nie tylko z relacji jednego, nieznanemu nikomu Kage. Będąc pewnym swojego przygotowania, mając relacje światków osób odwiedzających planetę Quarzite i wszelkie doniesienia o tyranii czy przekrętach Belugan, po dużych perypetiach udało mu się uzyskać możliwość spotkania się z odpowiednimi osobami w Republice. Niestety Republika najpierw musiała się zająć konfliktem między mieszkańcami planety Osarian i Rahommamol. Wahania co do jego wysiłków rozwiały późniejsze wydarzenia… które z woli Przodków pchnęły go na właściwy kierunek.
Z cyklu kącika humoru, nieprawdziwa historia:
Niewiedza
<Habio zamyślony wchodzi do kantyny, szuka wzrokiem osoby która mogła by odpowiedzieć na nurtujące pytanie, widząc 3 “mnichów” w płaszczach z kapturem podchodzi i pyta>
Habio: Przepraszam bardzo, wiecie gdzie można kupić tu pączki?
*Trzy osoby w kapturach odwróciły się i zauważając jasne oczy równocześnie krzykneli SITH! i włączyły mu przed nosem miecze świetlne*
“Mnich”: W imieniu Republiki Galaktycznej jesteś aresztowany!
<Zaskoczony Habio mówi>
Habio: SHIT CO!? TO TU PĄCZKI SĄ ZAKAZANE!?
*badumtss*
Przypis kiepskiego humoru do historii:
[1]http://qph.is.quoracdn.net/main-qimg-b1b5563a9494ca4dcef85c884246d12c?convert_to_webp=true

- Informacje dodatkowe
a. Dlaczego chcesz wstąpić do Akademii?
Głód doznań związanych ze Star Wars, tęsknota za przygodami z RPG.
Mam po prostu nadzieję, że będę świetnie się bawił, poznam ciekawych ludzi, miło spędzać będę czas, znajdę przyjemną odskocznie od męczących czy stresujących dni i gdzieś się zagnieżdżę na dłużej.
b. Skąd dowiedziałeś się o Akademii?
Przodkowie! Choć raczej to dzięki przypadkowi widząc tag na MBII (nick przy którym był tag to był Tount czy jakoś tak, proszę o wybaczenie jeśli coś pomyliłem)
Zachęciła i więcej powiedziała osoba która już tu jest.
Obrazek
Awatar użytkownika
Habio
Były członek
 
Posty: 29
Rejestracja: 17 kwie 2015, 20:59
Lokalizacja: Kamionka

Re: Habio Poco Lote - [Podanie Otwarte]

Postautor: Jedi Council » 22 kwie 2015, 22:10

Podanie spełnia minimalne wymagania, dlatego została otwarta ankieta. Błędy, oraz własne spostrzeżenia co do podania członkowie mogą pisać w tym temacie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 688
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Habio Poco Lote - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zera » 24 kwie 2015, 11:02

Wypowiem się zatem jako pierwszy :)

Ogólnie to przedwczoraj spojrzałem na Twoje podanie(w nocy) i zwróciłem uwagę tylko na kilka rzeczy. Przez co byłem trochę skołowany wydźwiękiem niektórych części podania. Dzisiaj przeczytałem od deski do deski i nie miałem żadnych wątpliwości.

Od razu zaznaczam, że oddaję głos pozytywny.
Teraz tylko wspomnę o kilku pozytywach i negatywach całego formularza. Zaczynając od samego początku, czyli informacji personalnych - fajnie, że napisałeś tyle o sobie - zarówno opisując Twój charakter i zainteresowania. Może nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale akurat opisując własną osobę sprawiłeś, że niektóre wstawki(np. typu ostatnia część historii) faktycznie traktowało się jako niewinny(może lekko nieudany :P) żart. Uwierz mi, że gdybym to zobaczył tak 'na sucho' to dla mnie byłaby to rzecz po prostu dziwna i bardzo niezrozumiała.

Przejdę następnie do historii i postaci.
Nie będę aż tak się rozpisywać na ten temat, bo myślę, że historia mówi sama za siebie. Jest ona napisana porządnie i widać, że się postarałeś. Charakter postaci został dobrze przedstawiony czytelnikowi. Byłeś w stanie jeszcze zbudować małą tajemniczość wokół niej, ale ładnie zbalansowałeś to, zatem nie zaliczam to jako błąd. Najlepiej według mnie wyszło to, że bardzo fajnie wprowadziłeś nas w sytuacje i w ogóle życie bohatera - użyłbym tutaj nawet stwierdzenia, że świetnie. Pomimo błędów w samym tekście, których w sumie było nawet dość sporo, czytało mi się Twoją historię przyjemnie.

Od dłuższego czasu nie widziałem podania w tym stylu, co mnie ogromnie cieszy. Dlatego oddałem głos bez żadnych wątpliwości.
Jedynym problemem może być rasa i znalezienie/stworzenie odpowiedniego modelu do tego, ale myślę, że da się coś zrobić.

Tak czy inaczej, Zera approves.
"My life for Aiur..."
Obrazek
- Zera
Awatar użytkownika
Zera
Zasłużony
 
Posty: 351
Rejestracja: 30 lip 2013, 16:33

Re: Habio Poco Lote - [Podanie Otwarte]

Postautor: Habio » 24 kwie 2015, 13:28

Dziękuję za ocenę i komentarz.
Dopiero teraz zauważyłem, że szybkie poprawki w krótkiej historii, stworzyły nowe błedy. Oryginalnie, zdanie brzmiało "Na większość zainteresowań zabrakło czasu" a po zmianie zapomniałem usunąć słowo "Na", w innym miejscu "Dawno temu grałem na singlu".
Trochę ostatnie poprawki, które były w celu polepszenia jakości, zrobiłem za szybko, za co przepraszam. Błędy które zostaną znalezione, będą mam nadzieję z porzydkiem dla mnie i polepszy naszą współpracę ^^ .
Pisałem dosyć długo a pomysły mnożyły się i bałem się z karty zrobić nagle jakiejś niekończącej się historii, więc z góry też przepraszam za błędy z powodu skracania.
Co do słabych, żartów... No jakoś nie mogłem się powstrzymać przed rzuceniem jakiegoś ^^"

Jednak najbardziej się cieszę, że już ktoś wstawił jakiś komentarz. 14 dni ciszy powodowało by u mnie mimowolne obawy ^^"
(Pisane z telefonu)
Obrazek
Awatar użytkownika
Habio
Były członek
 
Posty: 29
Rejestracja: 17 kwie 2015, 20:59
Lokalizacja: Kamionka

Re: Habio Poco Lote - [Podanie Otwarte]

Postautor: Saela Taarz » 28 kwie 2015, 18:50

Podanie siedzi już 6 dni, jednak nie widziałbym powodu, by cokolwiek w nim napisać. Jak dla mnie jedno z lepszych, co się ostatnimi czasy pojawiło, styl pisania i ogólnie jego poprawność to duży plus. Zaletą jest bajka/wiersz, która w pewien sposób urozmaica całość. Wybór rasy może nieco dziwić, ale każdy ma swoje fetysze i upodobania.

Oczywiście na początku jak rzucałeś tymi "sucharami" to aż się zastanawiałem, czy aby faktycznie podanie nie jest jakimś jednym wielkim "sucharowym żartem", jednak raczej dosadnie przedstawiłeś to w opisie własnej osoby. Gdybyś o tym nie wspomniał, pewnie poszedłby głos neutralno-negatywny, ale bez większych oporów (i ufając także zdaniu Zery) daję pozytyw.
Awatar użytkownika
Saela Taarz
Radna
 
Posty: 1140
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Dawniej Adachi

Re: Habio Poco Lote - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zayne Vergee » 28 kwie 2015, 19:16

Również oddam głos pozytywny nie mając pewnie więcej do dodania jak moi przedmówcy bo masz bardzo ciekawy i zabawny styl pisania który mnie szczerze przekonał <3. Na plus również (ale to tak bardziej u mnie prywanie xP) jest to że grywasz w MB2 w które ja już ohohoho przegrałem godzin ^^. Pisz do mnie śmiało na xfire (revan1937) jeśli miałbyś ochotę po prostu pograć albo się podszkolić :D.
Obrazek

Wiedza, nasza zbroja, Plemię i obrona, Język nasz i nasz przywódca - Nikt nas nie pokona.
Awatar użytkownika
Zayne Vergee
Radny
 
Posty: 306
Rejestracja: 25 maja 2013, 17:36

Re: Habio Poco Lote - [Podanie Zaakceptowane]

Postautor: Jedi Council » 29 kwie 2015, 16:39

Podanie zostaje zaakceptowane przez większość głosów. Kandydat otrzymuje niniejszym rangę Rekruta i adekwatny dostęp do działów na forum, powinien także zgłosić się do klanu na xfire. O dalsze instrukcje prosimy się pytać członków Rady Jedi.

Gratulujemy i życzymy miłej zabawy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 688
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość