Peprykus Shpherd - [Podanie Odrzucone]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

   
REGULAMIN REKRUTACJI

I. Podstawowe zasady:
1. Według podjętych decyzji rekrutacja w akademii została otwarta na stałe (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do zmiany decyzji jeśli uzna to za słuszne).
2. Został stworzony odpowiedni dział na potrzeby rekrutacji i tylko tam będą rozpatrywane wszystkie sprawy przyjęć do akademii.
3. Podanie należy napisać w nowym temacie, gdzie w tytule powinien znajdować się nick postaci.
4. Akademia posiada gotowy wzór podania, który każdy chętny musi wykorzystać w pierwszym poście tematu, aby podanie było brane pod uwagę.
5. Po złożeniu podania nie można edytować jego treści, czy też usuwać tematu i wstawiać go ponownie.
6. Nowy temat założony przez kandydata służy do oceny podania przez członków i wskazania ewentualnych błędów jakie się pojawiły w pierwszym poście.
7. Każdy członek może napisać na co zagłosował, jednak jeśli nie chce, może wtedy się wypowiedzieć nie podając tej informacji.
8. Podanie powinno być napisane w sposób zrozumiały, zgodnie z zasadami języka polskiego, a nadmierna ilość błędów negatywnie wpłynie na ocenę.
9. W Akademii obowiązuje zakres wiekowy od lat 15-stu (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków wiekowych).
10. Jest bezwzględny zakaz kopiowania prac bez zgody autora. Niezależnie od formy i sposobu wykonania.
11. Wszystkie próby tworzenia nowych kont przez osoby którym nie udało się dostać i wklejania z nich podań, będą surowo karane.
12. Rada Jedi zastrzega sobie prawo do odrzucenia podania jeśli jest chociaż minimalne podejrzenie o "multikonta" i to od nich zależy czy w ogóle będzie ono brane pod uwagę.
13. Postać osoby składającej podanie nie może być wyznawcą Ciemnej Strony Mocy, a także posiadać żadnych zdolności w Mocy (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków).
14. Wszystkie podania które nie będą przestrzegać zasad obowiązujących w Akademii Jedi na Yavin IV, będą odrzucane (Rada Jedi jest wstanie dokonać wyjątku, ale tylko w bardzo skrajnych przypadkach).

II. Dalsze postępowanie:
1. Po złożeniu podania, Rada Jedi sprawdza czy spełnia ono podstawowe wymagania i zamienia temat w ankietę z dwoma wyborami:
a. Członek jest za przyjęciem kandydata.
b. Członek jest przeciwny przyjęciu kandydata.
2. Każdy członek (nie będący na okresie próbnym) ma w ankiecie jeden głos, który nie może być zmieniony bądź cofnięty, dlatego radzimy dokładnie przemyśleć decyzje.
3. Wszystkie głosy liczą się tak samo, nie ma tutaj rozróżnienia pomiędzy rangami czy funkcjami.
4. Jeśli jakiś członek nie jest zdecydowany, to może się wstrzymać z głosem na jakiś czas, albo całkowicie co pokaże jego neutralność do sprawy.
5. Podanie musi zostać rozpatrzone w ciągu 14 dni od czasu zamiany tematu w ankietę i wtedy musi być podjęta decyzja.
6. Głosować może każdy członek, jeśli jednak decyzja wygląda na przesądzoną to temat może zostać zamknięty przed czasem.
7. Jeśli większość odpowiedzi jest pozytywna, podanie zostaje zatwierdzone. Kandydatowi pozostaje cierpliwie czekać na dalsze instrukcje od Rady Jedi.
8. Jeśli większość odpowiedzi jest negatywna, podanie zostaje odrzucone. Kandydat musi odczekać 20 dni przed napisaniem ponownie podania, oraz nie może wykorzystać niczego ze swoich poprzednich prac (radzimy dokładnie przemyśleć wszystko przed wstawieniem podania).
9. Jeśli ilość odpowiedzi pozytywnych jest równa ilości odpowiedzi negatywnych, o werdykcie decyduje ogólne zachowanie kandydata, oraz wszystkie wydarzenia z nim związane.

Twórcy regulaminu:
Rada Jedi



Regulamin może ulec zmianom, od niektórych reguł mogą wystąpić wyjątki.

Czy powinniśmy przyjąć kandydata?

Czas głosowania minął 20 lis 2016, 15:29

Tak
1
17%
Nie
5
83%
 
Liczba głosów : 6

Peprykus Shpherd - [Podanie Odrzucone]

Postautor: Petrus » 05 lis 2016, 21:54

- Informacje ogólne:
a. Imię: Patryk
b. Wiek: 16
c. Zamieszkanie: Szczecin
d. Zainteresowania: Języki obce , uniwersa Gwiezdnych Wojen i Fallouta , historia , czytanie długich książek
e. Krótki opis własnej osoby:Witam nazywam się Patryk , pochodzę ze Szczecina . Od dziecka kochałem uniwersum gwiezdnych wojen , czytałem wiele książek , komiksów , grałem w gry , które budowały to uniwersum.
f. Kontakt:
- email: patrickbr2001@gmail.com
- discord: Pepryk

- Scena JK3
a. Przynależność:brak
b. Staż: Pare lat
c. Krótka historia:Spędziłem długie godziny grając w JK3 jako dzieciak , chicałbym móc grać po raz kolejny w szerszym gronie.

- Postać
a. Imię: Peprykus Shepherd
b. Wiek: 43
c. Pochodzenie:Boz Pity
d. Rasa: Człowiek
e. Opis zewnętrzny: Spoglądasz na mężczyznę w średnim wieku mającego okolu 190 cm wzrostu , ma on krótkie czarne włosy , brodę i piwne oczy . Ubrany jest w stary wysłużony pas , stare imperialne buty oficerskie ,a pod płaszczem nosi mundur oficera Nowej Republiki.


f. Historia: [min. 450 słów] Autor:Witajcie współ studenci , nazywam Peprykus Shepherd , dla przyjaciół Pepryk. Zapewne interesuje was jak trafiłem do akademii na tym tętniącym życiem księżycu. Jeśli chcecie wysłuchać mojej historii to znajdźcie sobie miejsce i usiądźcie wygodnie albowiem zajmie nam to chwile. Cóż , od czego by zacząć. O już wiem , zaczniemy od początku.
Rozdział 1. Historia mojej planety
Urodziłem się rok po zakończeniu wojen klonów na planecie zwanej Boz Pity położonej na środkowych rubieżach. Jeśli chodziliście na lekcje historii to powinniście wiedzieć , że miała tam miejsce jedna z ostatnich bitew wojen klonów a podczas bitwy o Corusant był to największy punkt medyczny środkowych rubieży. Zastanawiacie się pewnie jakim cudem pochodzę stamtąd skoro na planecie nie było wówczas żadnych osad , miast ani śladu cywilizacji prócz cmentarzysk dawno wymarłej rasy, i tu was zaskoczę , na Boz Pity powstało jedno miasto , niedaleko starej kwatery głównej Konfederacji Niezależnych Systemów. Miasto założone przez , weteranów obu storn konfliktu , przez tych którzy po wojnie zdecydowali się tutaj osiedlić i rozpocząć nowe życie daleko od ech starego konfliktu. Byli oficerowie , żołnierze , medycy i technicy obu stron konfliktu zaczęli żyć w pokoju , by osiągnąć wspólny cel.
Rozdział 2. Dzieciństwo
Moi rodzice walczyli po obu stornach , ojciec był dowódcom batalionu Sephi , chodź sam był jedynie pół krwi Sephim i bardziej przypominał człowieka , a matka była Arkaniańską medyczką w służbie Republiki. Miałem również rodzeństwo , o rok starszą siostrę Nadie. Ja wdałem się w ojca i wyglądałem jak człowiek , ona wdała się w matkę i była Arkanianką wiec bez testu genetycznego nie domyślilibyście się , że jesteśmy spokrewnieni.
Gdy miałem 3 lata nasza małą kolonią zainteresował o się Imperium , i zaoferowało układ naszym przywódcom , Imperium pomoże nam w rozwoju i da miejsce w senacie w zamian za możliwość postawienia akademii kształcącej oficerów i personel pomocniczy. Zgodziliśmy się na taka umowę , głównie dla tego ,że większości obywateli zaproponowano prace instruktorów w tejże właśnie akademii. Oczywiście nasze kontakty ze światem zewnętrznym ograniczały się wtedy do handlu wymiennego i nie wiedzieliśmy , że senat stracił jakąkolwiek władzę a Imperium rządzi galaktyką ciężką ręką. Lata mijały , coraz więcej osób szło do akademii i dostawało przydziały na jakiś nic nie znaczących posterunkach , ja w tym czasie razem z moja siostra i moim najlepszym przyjacielem Vedrusem , synem byłego republikańskiego kapitana , cieszyliśmy się urokami życia na uboczu galaktyki i sprawialiśmy starszym obywatelom całkiem dużo problemow , z których zazwyczaj wyciągał nas mój ojciec zazwyczaj wszyscy się go słuchali bo był on dyrektorem akademii. W naszej kolonii nie było żadnej szkoły oprócz akademii , wiec naszą podstawową edukacją zajęła się moja matka a dodatkowo ojciec uczył mnie , Vedrusa i innych chłopaków w naszym wieku podstaw walki , taktyki i innych militarnych rzeczy , Nadi i innych dziewczyn nie uczył bo stwierdził , że bycie oficerem nie jest dla nich. Na symulacjach i treningach zazwyczaj wygrywałem ja , nie dzięki wpływom mojego ojca a dzięki temu , że moja intuicja zawsze dobrze mówiła mi co mam robić żeby się udało , kto jak i kiedy uderzy i jak parować ciosy. W końcu po paru latach Nadia poszła na akademie , i na złość ojcu chciała zostać oficerem . Ojciec oczywiście zrobił jej awanturę , ale ja miałem przeczucie ,ze jest z niej dumny. Po roku również ja i Vedrus trafiliśmy na akademie. Uczono tam rzeczy ,których już dawno nauczył nas mój ojciec więc mieliśmy z górki , nauczono nas jednak paru rzeczy min. , wpajano nam bezwzględne posłuszeństwo dla Imperium , że rebelianci są niewyobrażalnie źli i działania w trudnych warunkach. Vedrusowi i mnie szlo na tyle dobrze , ze przeniesiono nas do klasy Nadi , i tak nasze drogi znowu się zeszły. Gdy ja i Vedrus skończyliśmy po 17 lat a Nadia ukończyła lat 18 kurs się skończył , a nasza trójka miała najlepsze wyniki w szkole , oczywiście bardzo pomogła mi w tym moja niezawodna intuicja.
Rozdział 3. W służbie imperium .
Mnie przydzielono do pilnowania przestrzeni Huttów i łapania piratów , szmuglerów , ewentualnie rebeliantów. Vedrusa przydzielono do jakiejś eskadry myśliwskiej w 3 flocie imperialnej po drugiej stronie galaktyki a Nadia poleciała na Cardie zdobyć jeszcze większy stopień. Tak wiec ja 17 letni mężczyzna z koloni na uboczu dostałem pod swoje dowództwo stary statek typu carrack i rozkaz patrolowania przestrzeni , początkowo szło gładko intuicyjnie potrafiłem wyłapać , gdy jakiś przesłuchiwany kapitan frachtowtowca twierdził , że nic nie szmugluje , potrafiłem przekonać piratów do wyjawienia informacji o swoich kryjówkach , i tak po paru miesiącach dostałem awans. Pnołem się po szczeblach kariery i w rok przed bitwą o yavin miałem pod swoim dowództwem 3 carracki , 2 accelematory i mój flagowy okręt , krążownik typu victory . Zgodnie z tym czego nauczył mnie ojciec bylem wzorowym oficerem i służyłem imperium , chociaż bylem świadom złych rzeczy ,które miały miejsce na światach oddalonych od jądra i jaka panuje tam korupcja , twierdziłem oczywiście , że to wina poszczególnych osób a nie systemu i starałem się swiecicć przykładem. I tak pewnego dnia podczas patrolu spotkaliśmy statek pełen uchodźców , z góry przyszedł rozkaz w , który nie mogłem uwierzyć , mieliśmy zabić uchodźców bo nie posiadali imperialnych dokumentów i kodów rejestracyjnych wiec mogli stanowić jakąś grupę rebeliantów. Oczywiście pomyślałem , że to jakiś błąd i pozwoliłem im kontynuować podróż. Następnego dnia przyleciał jakiś gruby podoficer z Caridy z depeszą mówiącą , że jestem zdegradowany za niesubordynację a on jest moim oficerem dowodzącym. Przyjąłem degradacje z godnością i zająłem miejsce zastępcy dowódzcy. Przez następne 6 miesięcy ten człowiek popełniał błędy jakich w życiu nie widziałem , oczywiście znosiłem to ponieważ zazwyczaj potrafiłem uratować sytuację , ale pewnego dnia miarka się prezbrała.Podczas rutynowego patrolu parę parseków od księżyca przemytników , zrobił on 2 rzeczy , które mną wstrząsneły , wziął łapówkę od grupy przemytników większą niż żołd wszystkich podoficerów razem wziętych i po drugie , nakazał zniszczyć statek pełen chorych z jakieś planety na której doszło do kataklizmu a lokalna medycyna nie była wstanie pomoc rannym. Próbowałem go zatrzymać ale gdy dostałem się na mostek było już za późno , nie będę wam mówił jakie rzeczy latały potem w przestrzeni w miejscu wybuchu bo jest to zbyt masakryczne. O ile pierwsza sytuacja nie zdziwiła mnie aż tak bardzo o tyle druga mnie przeraziła. Służyłem z tą oślizgłą kreaturą przez następne pół roku , łamał on wtedy wszystkie możliwe prawa i protokoły obowiązujące oficera imperium , a moje zażalenia i skargi wysyłane do dowództwa nic nie dawały. Podczas tego czasu potwierdziły się moje wątpliwości co do imperium , słyszałem coraz więcej o bestwialstwach dokonywanych przez imperialnych i coraz więcej o heroicznej walce rebeliantów , krążyły również plotki o imperialnej superbroni posiadającej moc , która jest w stanie zniszczyć całe planety.Pewnej nocy obudziłem się cały spocony i przerażony tym co przed chwila poczułem , coś jakby miliony krzyków zabrzmiało i ucichło w tym samym momencie , oczywiście pomyślałem , że to tylko zły sen i nie ma się czym przejmować wiec wróciłem spać. Następnego ranka w holonecie pojawiła się wiadomość o anihilacji Alderaana i rozwiązaniu senatu , zaniemówiłem z przerażenia i uświadomiłem sobie, że pogłoski o superbroni są prawdziwe , postanowiłem też ,że nie che mieć z imperium nic więcej wspólnego i dołączę do rebelii. I tutaj właśnie zaczynały się schody .
Rozdział 4. Ku chwale Sojuszu Rebeliantów
Opracowałem prosty plan , zebrałem ludzi którzy myśleli podobnie jak ja , zebrałem broń i ustawiłem rozkład zmian tak żebyśmy wszyscy byli na pokładzie krążownika victory tego dnia kiedy go zwiniemy. Przygotowaliśmy się i po 4 dniach po zniszczeniu Alderaana zajęliśmy krążownik , bez strat własnych , i podczas ucieczki zniszczyliśmy jednego carracka i unieszkodliwiliśmy jednego acclematora. Grubego oficera zastępczego wzięliśmy ze sobą jako prezent dla sojuszu. Oczywiście nie mieliśmy bladego pojęcia gdzie szukać rebeliantów wiec przez 2 miesiące pałętaliśmy się po słabo zaludnionych systemach , tymczasem imperium zdążyło zareagować na naszą dezercje i na wszystkich imperialnych stacjach widniały nasze nazwiska , oczywiście nasze rodziny dostały wiadomość , że zginęliśmy ku chwale imperium. Miałem tylko nadzieję ,że moi rodzice się na to nie nabiorą. W końcu naszło mnie przeczucie , ze musimy udać się do systemu Hoth. Oczywiście część załogi była temu przeciwna , bo wiedziała , o grasaujących w tamtej części galaktyki hordach piratów, wreszcie udało mi się przekonać wszystkich i po 10 standarowych godzinach byliśmy na miejscu , przeczucie mnie nie zawiodło, spotkaliśmy eskadrę x- skrzydłowców. Wyjaśnilśmy im co się wydarzyło i jaka jest nasza sytuacja i to ,że chcemy dołączyć do sojuszu. Do przewidzenia było to , że nam nie zaufali , kazali nam oddać broń , zamknąć się w celach i dać kody dostępu do statku.Niektórzy z moich podwładnych nie zgodzili się i twierdzili , że ci rebelianci to tak naprawdę piraci , ale coś mi mówiło , że można im ufać . Tak wiec zostaliśmy zamknięci w hangarze i po 6 godzinach , które przeznaczyliśmy na przesłuchanie grubego podoficera, trafiliśmy do bazy rebeliantów. Niestety nadal nam nie ufali i z hangaru wypuścili tylko mnie , grubego podoficera i 2 moich zastępców. Grubego dałem im jako prezent , albowiem znał on kody bezpieczeństwa na cały sektor a doświadczenie mówiło mi, ze imperium nie zmienia ich aż tak często w tym sektorze. Daliśmy im też w prezencie okręt , zaopatrzenie i dużo wojskowego ekwipunku który był na pokładzie. W końcu po tygodniu przesłuchiwań i sprawdzania przyjęli nas do sojuszu. Większość z pośród 233 osób , które przybyły ze mną zostały odesłane do prac technicznych w innych lokacjach , a pozostali zostali włączeni w struktury rebelii jako piloci i utworzyli własną eskadrę , eskadrę odkupicieli. Mnie wysłano na jakąś nieznaną mi lodową planetę i przydzielono jako zastępcę kapitana fregaty klasy Nebulon - B i wysłano do walki z imperialnymi na granic terytorium huttyjskiego. Tam dzięki moim zdolnościom , wiedzy na temat pozycji , tras i protokołów impów odnosiliśmy sukcesy. Ukradliśmy miedzy innymi dwa kolejne krążowniki victory , 3 transportowce z bronią i i transportowiec myśliwców tak zwaną ,, latającą skrzynkę ,,. To był dopiero początek mojej służby w rebelii , więc służyłem w tej mini flocie aż do bitwy o Endor , mieliśmy ogromne sukcesy na koncie z bardzo małymi stratami własnymi , więc podczas przegrupowania nad Sulllustem dostałem awans na kapitana i pod komendę przydzielono mi fregatę Nebulon- b i 2 korwety koreliańskie. Po zapoznaniu się z załogą i moimi pod oficerami poszedłem na naradę oficerską , naszym celem była druga gwiazda śmierci położona nad księżycem Endora. Plan był prosty , drużyna naziemna pod dowództwem Hana Solo zniszczy tarcze chroniącą stacje bojowa , potem myśliwce pod dowództwem generała Carlisiaana wlecą do środka stacji i znisczą jej reaktor , tymczasem ja i reszta statków mieliśmy ochraniać myśliwce na wypadek jakichkolwiek niespodzianek , oprócz zniszczenia kolejnej superbroni imperium był bonus , sam imperator Palpatine nadzorował budowę i był łatwym celem. Zabicie go mogłoby odmienić bieg wojny i doprowadzić do upadku Imperium. Tak wiec oddział generała Solo wyruszył a my wyruszyliśmy 13 standarowych godzin później. Niestety jak dobrze wiecie Endor był pułapką zastawioną by ostatecznie się nas pozbyć. Ja i moje statki znaleźliśmy się miedzy połową marynarki imperialnej i w pełni sprawną super stacja bojowa , utrzymywałem pozycje jak długo można było aż w pewnym momencie padły nam zupełnie tarcze i nakazałem ewakuację , po wydaniu rozkazu i ostrzelaniu następnej fali myśliwców padły nam tarcze i w mostek wleciał uszkodzony myśliwiec typu TIE a ja straciłem przytomność.
Rozdział 5. Nowa Republika
Obudziłem się po 6 miesiącach na pokładzie statku z serii Mon Calamari, nie żeby obrażać Kalamarian , ale strasznie śmierdziało tam rybą. Jak się okazało wygraliśmy , gwiazda śmierci zniszczona , imperator nie żyje , powstał sojusz wolnych planet wkrótce przemianowany na Nowa Republikę. Wojna partyzancka zamieniła się w wojnę otwartą. Tymczasem ja siedziałem w stacji medycznej i wysłuchiwałem tego jakie to ja mam szczęście , że połączone geny sephi , człowieka i arnakanina dają mi tak dobra odporność i coś w rodzaju długowieczności. Osobiście nie obchodziło mnie to, chciałem po prostu wrócić do walki i wygrać tą wojnę. Po 6 miesiącach rehabilitacji wróciłem do czynnej służby. Dostałem za zasługi pod dowództwo zdobyczny ISD , dowiedziałem się też ,że ludzie którzy razem ze mną zdezerterowali z armii imperialnej bija rekordy w zestrzeleniach na froncie w przestrzeni huttyjskiej. Moją pierwszą misją było wspomóc flotę oblegającą stocznie Sluis van. Gdy dotarłem na miejsce bitwa miała się już ku końcowi a flota nwoej Republiki razem z mieszkańcami planety spuszczali imperialnym srogie bęcki. Pomogłem im zniszczyć ostatniego ISD imperium w syzstemie a reszta floty imperialnej się wycofała.Po pokonaniu floty , okazało się , że oficer dowodzący operacją na Sluis Van zginął w samobójczym ataku myśliwca imperialnego , a ja jestem osobą o największym stopniu i zostałem mianowany dowódcą obrony stoczni. Po doprowadzeniu do stanu użyteczności , stocznia ulepszyła mój niszczyciel o dodatkowe uzbrojenie , lepszy pancerz i tarcze. Broniliśmy stoczni aż do momentu gdy nasi zajęli Corusant i oprócz straty jednego automatycznego wahadłowca imperialne rajdy nie zadały nam żadnych znaczących strat. Potem Imperium wycofywało się coraz bardziej wgłąb nieznanych regionów. Mnie natomiast po raz kolejny oddelegowano do obrony zewnętrznych rubieży przed piratami i różnymi frakcjami post imperialnymi , siedziałem tam aż do czasów powrotu imperatora. Wierzcie mi nie ma co o tym opowiadać. Po ponownej porażce Palpatina zostałem wezwany do stolicy , jak się okazało dowództwo chciało mi pogratulować sukcesów , dostałem awans i nowy przydział, patrolowałem granice z imperium aż do 14 roku po bitwie o yavin. Dostałem wtedy nowy rozkaz , miałem wspomóc Luke Skywalkera w pokonaniu kultu Ragnosa , wielbiącego starego lorda sith. Pod moja dyspozycje oddano 3 krążowniki m80 i wysłano nad orbitę Korribana, na orbicie zrobił mi się jakoś dziwnie niedobrze i zaczęło kręcić w głowie ale stwierdziłem, że to tylko jakieś przeziębienie . Kult miał tylko jeden niszczyciel klasy ISD wiec szybko się uwinęliśmy , potem wysłałem promy żeby zebrali rannych , jeńców i jedi którzy brali udział w walce , jeśli któryś z was był wtedy na korribanie i leciał tym promem chciałem was przeprosić za smród jaki tam panował . Po powrocie na Corusant spotkałem Vedrusa , początkowo nie wierzyłem własnym oczom , ale jak się okazało on również zdezerterował z armii imperialnej , tylko że sojusz przydzielił mu stanowisko po drugiej stornie galaktyki i nigdy nie mieliśmy okazji się spotkać. Zdałem raport dowództwie , po czym podobnie jak Vedrus dostałem urlop , postanowiliśmy wiec wrócić do domu. Po drodze wzajemnie opowiadaliśmy co robiliśmy podczas wojny , jakie statki były pod naszym dowództwem i w jakich bitwach braliśmy udział. W domu rodzice nie byli zbytnio zaskoczeni moim widokiem , ojciec domyślił się , że zdezerterowałem i dołączyłem do Rebelii po czym powiedział , że jest ze mnie dumny. Spędziliśmy cały wieczór na rozmawianiu co robiłem przez ostatnie lata. Następnego ranka przy śniadaniu spytałem czy wiedzą co się stało z Nadią. Rodzice odpowiedzieli , że skończyła akademie na Cardi i dostała przydział na gwiezdnym niszczycielu gdzieś na zadupiu galaktyki. Po tygodniu spędzonym u rodziców poprosiłem dowództwo o możliwość skorzystania ze zdobytych imperialnych archiwów żebym mogł zlokalizować siostrę.Imperium i Nowa Republika w końcu zawarły pokój , wielka galaktyczna wojna domowa dobiegła końca po niemal 40 latach , a ja dostałem parę medali , podwyżkę ,i nowy przydział , dowództwo mianowicie stwierdziło ,że moje umiejętności , intuicja i wiedza na temat siatek pirackich przyda się w polowaniu na zorganizowana przestępczość. Brałem udział w takich operacjach az do 22 roku po bitwie po Yavin , w miedzy czasie doszło do powstania na Korelii i paru buntów , podobno nawet resztki imperium próbowały wybić nowo powstały zakon jedi. Ja w międzyczasie wciąż szukałem siostry , w końcu znalazłem informacje ,że została zesłana na ciężkie roboty w Kessel. Poprosiłem wiec kolegę z wywiadu żeby sfabrykował mi dokumenty administracyjne i przepustkę strażnika więziennego na Kessel. Gdy dotarłem na Kessel było mi niedobrze , niższa grawitacja i niepełna atmosfera na pewno nie pomagały. Udawałem strażnika przez miesiąc , kiedyś podczas patrolu spotkałem grubasa pod oficera z końca mojej kariery w flocie imperialnej , innym razem spotkałem jakiegoś staruszka, który bredził coś o jakiś pająkach energetycznych i koreliańczyku i wookiemu którzy ich zbawia , spotkałem również starużka ,który opowiadał historie z czasów wojen klonów , raz podczas obchodu rzucił się na mnie i mówił ,że jestem jedi i przybyłem ich uratować , po 4 tygodniach znalazłem siostrę , w swojej grupie była jedynym nie-człowiekiem a to ułatwiało mi zlokalizowanie jej. Podszedłem do niej i jakimś cudem mnie rozpoznała. Zamieniliśmy parę słów i od razu wprowadziłem mój plan ucieczki w życie. Wiedziałem bowiem , że piraci chcą zaatakować kopalnie dla zysku. Miałem sfałszowane kody administracyjne do kolejki , która woziła ludzi do różnych części kopalni . Wszystko szlo gładko aż do lądowiska , jakiś więzień dodał 2+2 i domyślił się ,że próbujemy uciec , oczywiście od razu zaalarmował najbliższy oddział strażników , a oni odcięli nas od hangaru. W końcu dostaliśmy się do starego statku koreliańskiego z serii YT , posłałem siostrę żeby odpaliła statek a ja będę ją osłaniał.
Gdy była już na rampie doszło do dziwnej eksplozji od której zaczęło mi dzwonić w uszach , gdy odzyskałem sprawność i zobaczyłem , że Nadia leży nieprzytomna , wkurzyłem się na tyle ze zacząłem strzelać na oślep do strażników , chciałem żeby zniknęli i stało się im coś złego , w pewnym momencie spadł na nich jakiś pojemnik, nie zastanawiałem się nad tym co to spowodowało Od razu pobiegłem do siostry wniosłem ją na statek , położyłem ją w kajucie i poszedłem za stery. Wystartowałem i używających fałszywych kodów administracyjnych , jak się okazało piraci rozpoczęli atak. Ominąłem blokadę i wskoczyłem w nadprzestrzeń w kierunku domu. Po wejściu w nadprzestrzeń poszedłem do siostry sprawdzić jej stan , była w porządku , rana była powierzchowna. Ja się uspokoiłem , położyłem siostrę do stacji medycznej i poszedłem do własnej kajuty. Po paru godzinach obudziła się. Zacząłem ja wypytywać co się z nią działo i jak trafiła na Kessel. Jak się okazało była wtyką rebelii i nowej republiki w ministerstwie obrony Imperium , bo tam trafiła po akademii na Caridzie. Na Kessel zesłali ją 3 miesiące temu bo połapali się ,że maja wtykę.Po tym ja opowiedziałem jej co ja robiłem , i gdy kończyłem historie weszliśmy na orbitę Boz Pity. Wróciliśmy do domu , a rodzice ucieszyli się ,że ich córka jest cała i zdrowa. Zostałem z nimi tydzień , po czym dostałem wiadomość od dowództwa floty nowej republiki. Miałem wraz z Nadią wrócić na Corusant , gdy tam się dostaliśmy Nadia dostała funkcje szefa obrony Boz Pity i range Kapitana , a ja miałem zostać dyplomatom Nowej Republiki na planetach zewnętrznych rubieży. Pracowałem jako dyplomata aż do 24 lat po bitwie o Yavin , wtedy miałem asystować jakiemuś jedi w misji dyplomatycznej , niestety nasza misja zakończyła się fiaskiem , a ja i jedi utkneliśmy na pół roku na wrogim terenie , mało znanej planety. Pewnej nocy opowiedziałem mu wtedy o mojej intuicji , zdolności perswazji i o tym co stało się na Kessel. On zamilkł a po chwili odszedł i powiedział ,że wróci nad ranem. Rano wrócił i powiedział mi ,że prawdopodobnie jestem wrażliwy na moc i mam się udać do prakseum na yavinie 4. Oczywiście wyśmiałem go i stwierdził ,że zaczyna majaczyć i mówi rzeczy bez sensu. Po paru tygodniach wspólnego podróżowania udało nam się znaleść statek kosmiczny. Zaatakowaliśmy piratów którzy go bronili i zajęliśmy go , lecz ostatni żywy pirat strzelił do mnie z wyrzutni rakiet a mój znajomy jedi poświęcił się by mnie uratować . Jego ostatnią prośbą było żebym jednak spróbował swoich sił w akademii na Yavinie 4. W końcu udało mi się wydostać z tej cholernej planety . Wróciłem do przestrzeni republiki , zdałem raport i poprosiłem o bezterminowy urlop. Potem postanowiłem spłacić mój dług i zapisałem się do akademii.
I tak tutaj trafiłem , były imperialny oficer , żołnierz sojuszu i nowej republiki i dłużnik pewnego ryczerza jedi. Cóż to jest moja historia , przybyłem tu by spłacić pewien dług i ponieważ pragnę pomóc innym ludziom. Widze , że mamy jeszczę troche czasu do zajęć , pokaże mi ktoś gdzie są kwatery mieszkalne ? Czy może ktoś jeszcze ma ochotę opowiedzieć swoją historię.

- Informacje dodatkowe
a. Dlaczego chcesz wstąpić do Akademii?
Widziałem wiele fajnych przygód w świecie , chciałem przeżyć własną.
b. Skąd dowiedziałeś się o Akademii?
O stornie dowiedziałem się przeglądając Facebooka , jakiś rok temu , niestety nie miałem ostatnio czasu i dopiero teraz miałem czas złożyć podanie.
Awatar użytkownika
Petrus
Nowicjusz
 
Posty: 19
Rejestracja: 04 lis 2016, 14:52

Re: Peprykus Shpherd - [Podanie Otwarte]

Postautor: Jedi Council » 06 lis 2016, 15:29

Podanie spełnia minimalne wymagania, dlatego została otwarta ankieta. Błędy, oraz własne spostrzeżenia co do podania członkowie mogą pisać w tym temacie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 664
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Peprykus Shpherd - [Podanie Otwarte]

Postautor: Ackial » 06 lis 2016, 16:22

Przyznam szczerze, nie byłem w stanie przeczytać całego podania. Miałem wrażenie, że włożę w to więcej wysiłku, niż włożył sam autor, gdy publikował tutaj swoją opowieść. Tekst jest po prostu niechlujny, zawiera masę błędów ortograficznych, językowych, interpunkcja została potężnie okaleczona. Zero formatowania, akapitów, ściana ciężkiego tekstu z wątpliwą fabułą. Powtórzę to, co napisałem pod podaniem Adaara.
Kwestia językowa podania to część bardzo istotna, a często bagatelizowana. Nie chodzi już o sam fakt popełnienia błędu, o literówkę, brak przecinka czy paskudny twór ortograficzny. Chodzi o to, że historia jest Twoją wizją, którą realizujesz za pomocą narzędzia, jakim jest język. Jeżeli Twój pomysł nie zostanie odpowiednio przelany na papier, jest duża szansa że czytelnik go najzwyczajniej nie zrozumie, bądź też nie doceni.

...lub tak jak w tym przypadku, nie będzie w stanie go nawet poznać, gdyż nie przebrnie przez tekst.
Dodatkowym problemem jest to, że wybrałeś dość trudny pomysł na bohatera - granie czterdziestoletniej postaci jest trochę skomplikowane. Masz wtedy do czynienia z ukształtowaną osobą, którą należy odgrywać bardzo konsekwentnie. To zły wybór dla początkującego. Inna kwestia to imię postaci. Kompletnie nie pasuje do naszego uniwersum, które preferuje nazwy anglojęzyczne.

Krótka piłka: stanowczy negatyw.
Awatar użytkownika
Ackial
Uczeń
 
Posty: 366
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Dac

Re: Peprykus Shpherd - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zera » 07 lis 2016, 19:15

Udało mi się przebrnąć przez ten tekst, co nie było łatwe. Niestety brak formatowania i liczne błędy sprawiały, że bardzo ciężko czytało się Twoja historię. Sama jednak treść była dla mnie bardzo interesująca, choć nie pozbawiona błędów logicznych oraz całkowicie pozbawiona ładu. Fajnie, że podzieliłeś ją na rozdziały, ale gdy już byłem gdzieś w połowie danego rozdziału to traciłem się przez Twój styl pisania.
Przechodząc do samego charakteru postaci, jest on bardzo fajnie zarysowany, a kwestia wrażliwości na Moc też nieźle pokazana ALE za często ją powtarzałeś. Za bardzo chciałeś pokazać, że akurat TO jest aspekt czułości na moc. Co bardzo mi się spodobało to Twoja wiedza i umiejscowienie wielu elementów w historii oraz wyszczególnienie modeli statków. Naprawdę oddało to pozytywne wrażenie, przynajmniej dla mnie.
Niestety są trzy rzeczy, które całkowicie niszczą dla mnie Twoją historię - ukazanie reakcji na zniszczenie Aldreraan. Twoja postać mogłaby być wrażliwa na Moc, ale nie aż tak, nie przesadzajmy. Kolejną jest oddanie Destroyera pod komendę Oficera, który jest najmniejszą rangą we Imperialnej Flocie - duży błąd, tym bardziej, że połowa historii leci na tym temacie. Ostatnią rzeczą jest historia z Jedi, która wygląda jak dodana po prostu od czapy. Całkowicie nieklimatyczne zagranie.

Oprócz tego nie pasuje mi pomysł mieszania ras, choć mógłbym przymknąć na niego oko. Lecz długowieczność czy nie, wiek postaci jest stanowczo za duży jak na kandydata na Jedi.

Oddaję więc głos negatywny. Jeżeli nawet po odrzuceniu podania będziesz miał motywację, aby do nas dołączyć, wykorzystałbym te 20 dni na przygotowanie super aplikacji, ponieważ widzę, że jest tu potencjał - naprawdę duży. Także mam nadzieję, że jeżeli pojawi się tutaj Twoje drugie podanie, będę mógł oddać głos pozytywny bez żadnych zastrzeżeń. Jeżeli będziesz potrzebował pomocy w konstrukcji kolejnego podania to zgłoś się do mnie.
"My life for Aiur..."
Obrazek
- Zera
Awatar użytkownika
Zera
Zasłużony
 
Posty: 351
Rejestracja: 30 lip 2013, 16:33

Re: Peprykus Shpherd - [Podanie Otwarte]

Postautor: Petrus » 09 lis 2016, 20:25

Proszę administrację o odrzucenie tego podania , rezygnuję z tej próby. Dziękuję wszystkim za uwagi i porady. Widzimy się za 20 dni.
Awatar użytkownika
Petrus
Nowicjusz
 
Posty: 19
Rejestracja: 04 lis 2016, 14:52

Re: Peprykus Shpherd - [Podanie Odrzucone]

Postautor: Jedi Council » 09 lis 2016, 21:25

Podanie zostaje zamknięte na prośbę kandydata. Zapraszamy ponownie za (minimum) 20 dni do złożenia nowego podania, ale przypominamy, że nie wolno wykorzystać niczego z odrzuconej historii.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 664
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

cron