Tann Freykaa - [Podanie zaakceptowane]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

   
REGULAMIN REKRUTACJI

I. Podstawowe zasady:
1. Według podjętych decyzji rekrutacja w akademii została otwarta na stałe (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do zmiany decyzji jeśli uzna to za słuszne).
2. Został stworzony odpowiedni dział na potrzeby rekrutacji i tylko tam będą rozpatrywane wszystkie sprawy przyjęć do akademii.
3. Podanie należy napisać w nowym temacie, gdzie w tytule powinien znajdować się nick postaci.
4. Akademia posiada gotowy wzór podania, który każdy chętny musi wykorzystać w pierwszym poście tematu, aby podanie było brane pod uwagę.
5. Po złożeniu podania nie można edytować jego treści, czy też usuwać tematu i wstawiać go ponownie.
6. Nowy temat założony przez kandydata służy do oceny podania przez członków i wskazania ewentualnych błędów jakie się pojawiły w pierwszym poście.
7. Każdy członek może napisać na co zagłosował, jednak jeśli nie chce, może wtedy się wypowiedzieć nie podając tej informacji.
8. Podanie powinno być napisane w sposób zrozumiały, zgodnie z zasadami języka polskiego, a nadmierna ilość błędów negatywnie wpłynie na ocenę.
9. W Akademii obowiązuje zakres wiekowy od lat 15-stu (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków wiekowych).
10. Jest bezwzględny zakaz kopiowania prac bez zgody autora. Niezależnie od formy i sposobu wykonania.
11. Wszystkie próby tworzenia nowych kont przez osoby którym nie udało się dostać i wklejania z nich podań, będą surowo karane.
12. Rada Jedi zastrzega sobie prawo do odrzucenia podania jeśli jest chociaż minimalne podejrzenie o "multikonta" i to od nich zależy czy w ogóle będzie ono brane pod uwagę.
13. Postać osoby składającej podanie nie może być wyznawcą Ciemnej Strony Mocy, a także posiadać żadnych zdolności w Mocy (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków).
14. Wszystkie podania które nie będą przestrzegać zasad obowiązujących w Akademii Jedi na Yavin IV, będą odrzucane (Rada Jedi jest wstanie dokonać wyjątku, ale tylko w bardzo skrajnych przypadkach).

II. Dalsze postępowanie:
1. Po złożeniu podania, Rada Jedi sprawdza czy spełnia ono podstawowe wymagania i zamienia temat w ankietę z dwoma wyborami:
a. Członek jest za przyjęciem kandydata.
b. Członek jest przeciwny przyjęciu kandydata.
2. Każdy członek (nie będący na okresie próbnym) ma w ankiecie jeden głos, który nie może być zmieniony bądź cofnięty, dlatego radzimy dokładnie przemyśleć decyzje.
3. Wszystkie głosy liczą się tak samo, nie ma tutaj rozróżnienia pomiędzy rangami czy funkcjami.
4. Jeśli jakiś członek nie jest zdecydowany, to może się wstrzymać z głosem na jakiś czas, albo całkowicie co pokaże jego neutralność do sprawy.
5. Podanie musi zostać rozpatrzone w ciągu 14 dni od czasu zamiany tematu w ankietę i wtedy musi być podjęta decyzja.
6. Głosować może każdy członek, jeśli jednak decyzja wygląda na przesądzoną to temat może zostać zamknięty przed czasem.
7. Jeśli większość odpowiedzi jest pozytywna, podanie zostaje zatwierdzone. Kandydatowi pozostaje cierpliwie czekać na dalsze instrukcje od Rady Jedi.
8. Jeśli większość odpowiedzi jest negatywna, podanie zostaje odrzucone. Kandydat musi odczekać 20 dni przed napisaniem ponownie podania, oraz nie może wykorzystać niczego ze swoich poprzednich prac (radzimy dokładnie przemyśleć wszystko przed wstawieniem podania).
9. Jeśli ilość odpowiedzi pozytywnych jest równa ilości odpowiedzi negatywnych, o werdykcie decyduje ogólne zachowanie kandydata, oraz wszystkie wydarzenia z nim związane.

Twórcy regulaminu:
Rada Jedi



Regulamin może ulec zmianom, od niektórych reguł mogą wystąpić wyjątki.

Czy powinniśmy przyjąć kandydatkę?

Czas głosowania minął 27 wrz 2019, 16:35

Tak
7
88%
Nie
1
13%
 
Liczba głosów : 8

Tann Freykaa - [Podanie zaakceptowane]

Postautor: Tann » 12 wrz 2019, 15:53

- Informacje ogólne:
a. Imię: Weronika
b. Wiek: 21
c. Zamieszkanie: Poznań
d. Zainteresowania: Psychologia, horrory, historia, LARPY i RPG
e. Krótki opis własnej osoby: Jestem raczej strachliwą dziewczyną, która z racji na kruche zdrowie często jest zmuszona spędzić dzień w łóżku, toteż staram się, jak tylko mogę, wypełnić ten czas ucieczką w inne uniwersa, a jednym z moich ulubionych jest to w odległej galaktyce. Strasznie drażni mnie brak logiki w działaniach, jednak nie należę do osób konfliktowych, nie boję się przeprosić lub wybaczyć i lubię przytulanie.
f. Kontakt:
- email: dinozezaur@gmail.com
- discord: Taiga Aisaka#2992

- Scena JK3
a. Przynależność: Brak
b. Staż: Na multi zdarzyło mi się wejść raz czy dwa, jednak preferowałam multi w battlefroncie 2 z 2005 roku, ze względu na dużą liczbę graczy i mniejszy próg wejścia.
c. Krótka historia: Bardzo lubię wszystkie gry star wars a z JK3 wiąże mnie głównie fabuła skończona wielokrotnie.

- Postać
a. Imię: Tann Freykaa
b. Wiek: 16
c. Pochodzenie: Tatooine
d. Rasa: Twi'lek
e. Opis zewnętrzny: Wchodząc do ciemnego, przestronnego pomieszczenia, wśród oparów wypalanej przyprawy możesz dojrzeć siedzącą przy gospodarzu przedstawicielke robakogłowych. Jej Fioletowa skóra pokryta tatuażami odbija stroboskopowe światła, co nieco utrudnia skupienie się na delikatnych rysach twarzy, długiej szyi i wyraźnie młodzieńczej, od niedawna rozwijającej się sylwetce. Długie nogi, przyodziane podobnie jak dłonie oraz głowoogony we wstążki, podkurczone są, tak by nie zwisać z podwyższenia.
f. Historia: Ciemne pomieszczenie o suchym powietrzu. Dzięki uprzejmości oficera przesłuchującego, Tann mająca status świadka siedziała w czymś, co można by nazwać małą, ale osobistą klitką, a nie celą, i mogła podróżować po mieście pod eskortą. Najważniejsze jednak, że miała dostęp do wody, a jej dieta, mimo iż nie była najsmaczniejsza, zawierała odpowiednią ilość substancji odżywczych. Nadszedł ten dzień, gdy wszystko miało się wyjaśnić. Robakogłową obudzono pół godziny przed 10, dano chwilę by się ogarnęła, a następnie dwóch postawnych mężczyzn w jednakowych mundurach odstawiło ją do sali, w której była już wielokrotnie i gdzie wielokrotnie zapewniano ją, że niebawem będzie wolna. Że to ostatnie przesłuchanie. Nie czuła się źle w tej roli, czasem, leżąc na twardym łóżku, rzucała w sufit żart o tym, że już wie, jak czują się sławne osobistości bojące się o swoje życie. Tym razem wszystko miało być inaczej. Dostała zapewnienie na piśmie o nieprzekraczalnym terminie, w jakim służby zobowiązane są ją wypuścić, gdyby dziewczyna zdecydowała się pójść na ugodę. Oczywiście to nie tak, że wcześniej kłamała lub celowo opóźniała śledztwo. Nie miała do tego powodu. Po prostu nikt nie zaproponował jej nic interesującego w zamian za powtarzanie w kółko tego samego, zapewne w celu wyłapania potencjalnych nieścisłości.

Chwilę posiedziała, wypaliła z pozostawionej jej paczki papierosa, drugiego, trzeciego...
Palić zaczęła niedawno, w zasadzie za sprawą komplementu, że uroczo wygląda, bawiąc się lufką, a z racji, że obracała się w towarzystwie osób któym zawdzięczała możliwość rozpoczęcia lepszego życia, chciała zadowolić gospodarzy w każdy możliwy i wymagany od niej sposób. Zwłaszcza jednego, pozornie obślizgłego i bezwzględnego.
Trakt, bo tak się ów osobnik nazywał, był dla Tann kimś w rodzaju wzoru do naśladowania, choć zdawała sobie sprawę, że gdyby tego wymagały interesy, ten potraktowałby ją jak zwykły przedmiot, który można komuś oddać lub w razie potrzeby całkowicie usunąć. To tylko wzmacniało potrzebę udowodnienia, że warto poświęcać na nią środki pieniężne oraz czas.

Mijały minuty, temperatura w pokoju się zmieniała od neutralnej, przez chłodną aż do około 15 stopni, by wywołać skołowanie w organizmie przesłuchiwanego. Wchodzący do pokoju ludzki oficer ujrzał dwa krzesła, stół i Twi'lekanke.

Powoli usiadł, zmierzył ją chłodnym jak temperatura w pokoju spojrzeniem i położył tak dobrze znaną już dziewczynie teczkę, na stolik.

- Widzę, że warunki, w jakich musimy panią trzymać nie odbiły się na pani negatywnie. Bardzo mnie to raduje. Jest pani dla nas szczególnie ważna. Chętnie dalibyśmy pani status świadka koronnego, ale nie jest to nawet wymagane, skoro według zeznań twoich, jak i osób zamieszanych we wszystko postronnie, nie mamy nawet co pani zarzucić. Musimy jednak ponownie, już po raz ostatni przeprowadzić całą procedurę – Mężczyzna przejechał dłonią po gładko ogolonych policzkach gładząc nieistniejącą brodę, po czym włączył nagrywanie w datapadzie, położył go na stole i obciągnął bluzę mundurową, różniącą się od mundurów strażników jedynie kolorem zdobień wokół pagonów – Informuję panią zgodnie z obowiązującym mnie prawem, iż nagranie naszej rozmowy posłuży do sporządzenia transkryptu, który w formie ostatecznej zostanie pani przedstawiony wraz z kopią do podpisania. Zacznijmy od czegoś prostego. Imię, nazwisko, wiek i miejsce zamieszkania

- Mają państwo już te informacje. Tyle razy je... no dobrze. Tann Freykaa, lat szesnaście. Aktualnie nie mam na własność nieruchomości. Nie jestem też zameldowana. Moja mama pracowała dwa lata temu w "Gardulla Oola". Nie wiem gdzie obecnie przebywa, ale myślę, że gdybym się postarała, odnalazłabym ją bez trudu.

- Została pani porwana od rodziny tak? - Przerwał jej mężczyzna, w którego oczach pojawił się błysk. Kolejny zarzut, który można by postawić tym bandytom na pewno polepszyłby pozycję śledczego w oczach szefa.

- Ohhh nie... Po prostu... no, to etap na późniejszą część opowieści. Wiem, że chce pan usłyszeć wszystko od początku. Więc jak? Mówić dalej?

- Oczywiście, oczywiście. Proszę mi wybaczyć panienko. Więc gdzie według Ciebie jest początek?

- To było chyba... chyba miałam wtedy dziewięć lat. Ojciec imał się różnych zajęć, a Mama nie miała mnie komu przekazać, gdy pracowała. Ja z kolei nie byłam w młodości szczególnie ruchliwym dzieckiem. Wystarczyło mi dać coś do czytania i znikałam na kilka godzin. Potem zaczęłam pomagać przy prostych pracach. Robienie kawy, krojenie warzyw, pomoc przy sprzątaniu pokoi... Co jakiś czas zwinęłam jakieś drobne albo kosmetyki tym bogatym dupkom, ale należało im się, zwłaszcza że nawet nie zauważali różnicy.

- Tak, tak... do rzeczy panienko – Mężczyzna nawet nie udawał zainteresowania. Niby wiedział, że musi tego wysłuchać, jednak był w o tyle uprzywilejowanej sytuacji, iż przełożony prosił go by przesłuchanie zawierało jedynie informacje umożliwiające identyfikacje oraz ściśle prowadzące do zaistnienia sprawy wraz ze skutkami.

- Ohhh naprawdę coś się zmieniło... Chyba serio ostatni raz mnie przesłuchujecie. No dobra... realny początek... Ojciec zginął na polowaniu. No... w trakcie polowania. Chciał naprawić śmigacz, ale nie był najlepszym mechanikiem. Wirnik wciągnął mu rękę, a ojciec się wykrwawił. Pustynia daje, ale i odbiera. Tak ponoć mówią tuskeni. Matka natomiast uznała, że przygotuje mnie do samodzielnego życia. Miałam 14 lat, gdy złożono mi ofertę nie do odrzucenia. Oferowali...

- Zaraz, zaraz... tu się zatrzymajmy. Grozili Ci? Twojej rodzinie? Może obiecywali bogactwa... - Zapytał wyraźnie podekscytowany mężczyzna.

- Proszę mi wybaczyć, że przerywam, ale nie. Po prostu pokazali mi możliwości finansowe i to, że nie muszę być dłużej na garnuszku mamusi. Matka jak to matka chwile pomarudziła, a potem uznała, że do tego całe życie mnie przygotowywała. Zaoferowano mi pokój wielkości 30 metrów kwadratowych, łazienkę, ubrania, wyżywienie i 50 kredytów dziennie. Do tego możliwość edukacji, swoją drogą szkolono mnie około roku, poprzez obserwacje i późniejszą praktykę. To może nie brzmieć zachęcająco, ale małą klitkę, którą do tej pory okupowałam, mogłam zmienić na coś kilka razy większego. Do tego nie musiałabym jeść tego, czym wzgardzili goście kasyna i hotelu. To jakby wygrać na loterii. Zaryzykowałam i... i opłaciło się. Wtedy poznałam jego. Trakt... Na początku wydawał mi się taki... nooo... obślizgły? Niski? Znaczy się jego pobudki... chyba pan rozumie. To przez te stereotypy, ale to, co powiedział, gdy tylko mu się przedstawiłam... Wycenił mnie. Nie, jeśli chodzi o pieniądze. To byłoby zbyt proste. Mało imponujące. On docenił mój głos, mój sposób poruszania się. Kazał nauczyć mnie tańczyć, wśród nowych towarzyszy czułam się swobodniej i rozwinęłam zdolności oratorskie. Szybko przestałam być traktowana jak zwykła tancerka czy kelnerka, a zajęłam miejsce czegoś na zasadzie maskotki całego pałacu.

- Właśnie. Pałac. Mogłaby go pani nieco szerzej opisać?

- No... w zasadzie to była rozkwitająca dopiero miejscówka. Taki kompleks wielu mieszkań wraz ze sporą kantyną. Trakt dopiero zaczynał rozwijać swoją działalność.

- Wie pani, że była to działalność oparta głównie na handlu narkotykami? Informuję panią również, że nie musi pani składać obciążających panią zeznań.

- Oczywiście... no... na początku nie wnikałam, ale potem zdarzało mi się być świadkiem, jak różne istoty dobijały tam targu. Trakt lubił trzymać mnie blisko i słuchać mojego głosu. Szczególnie lubił, gdy mruczałam.

- A więc była pani jego niewolnicą tak? Dla dobra śledztwa przypomnę, że miała pani wtedy 15 i pół roku co wedle obowiązującego powszechnie w światach cywilizowanych prawa czyni go...

- Proszę, może pan w końcu przestać próbować mnie mieszać w oczernianie go? Byłam wolna. Miałam wychodne raz lub czasem dwa razy w tygodniu. Nauczyli mnie nawet jak się strzela. Dużo zawdzięczam Traktowi i jego ludziom i nawet jeśli nie jest wzorem do naśladowania, to jest pewnego rodzaju wzorem dla mnie. Chciałabym móc powiedzieć, że ktoś poza nim interesował się mną i naprawdę tak jak on uznawał mnie za jedno z ważniejszych dla niego osiągnięć. Nauczył mnie podstawe negocjacji, zarówno werbalnej, jak i tej pozbawionej słów...

- I jest pani przekonana, że nikt pani nie groził, nie odurzał i nie zmuszał do niczego?

- Mogę przysiąc – Spojrzała wprost w oczy oficera. Oba spojrzenia były chłodne i żadne nie wyrażało wątpliwości.

Napięcie jeszcze bardziej zmniejszało odczuwalną temperaturę, a lekku "Umiłowania Nadziei", jak w basicu nazywałaby się owa panienka, wiły się spokojnie jakby miały za zadanie podkreślić niektóre słowa wypowiadane przez ich posiadaczkę.

- Dobrze... Ostatnie pytanie. Co zamierza pani zrobić po wypuszczeniu które ma mieć miejsce za dwa dni?

- Mam uzbieraną pewną sumę kredytów, o ile nie podlegają konfiskacie... Może pójdę pracować do jakiejś kantyny lub jako sekretarka. Nie wiem. Ponoć zawsze umiałam trafić do innych, a miejsc w galaktyce, by spróbować i dążyć do samorozwoju jest wiele.

Oficer wezwał do pokoju strażników, którzy odprowadzili dziewczynę do jej kwatery. Minęło jeszcze dobre 10 minut, nim zdecydował się zapalić papierosa z pozostawionej paczki. Musiał przemyśleć kilka rzeczy. Złapał się na przelotnej myśli, że skoro taka niewinna istota broniła tego Trakta... tego bandyty... to przecież nie mógł być aż taki zły. Szybko odrzucił tę myśl i zorientował się, że w dalszym ciągu nie wyłączył nagrywania na datapadzie.
Autor: Werozeżarł podgatunku Taiguss Aisakuss(ja)

- Informacje dodatkowe
a. Dlaczego chcesz wstąpić do Akademii? Brakuje mi w codziennym życiu możliwości oderwania się od nudnych ograniczeń naszego świata.
b. Skąd dowiedziałeś się o Akademii? Petrus namawiał mnie do dołączenia już jakiś czas, jednak trochę mi zajęło nim się zebrałam i odważyłam "wyjść do ludzi", z czym mam ogólnie spory problem.
Tann
Rekrut
 
Posty: 9
Rejestracja: 12 wrz 2019, 15:22

Re: Tann Freykaa

Postautor: Jedi Council » 13 wrz 2019, 16:36

Podanie spełnia minimalne wymagania, dlatego została otwarta ankieta. Błędy, oraz własne spostrzeżenia co do podania członkowie mogą pisać w tym temacie.
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 815
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Tyron var Vasch » 14 wrz 2019, 12:57

Eeeeeeeeeee... chyba pierwszy raz, od kiedy jestem w Aka, mam problem z daniem głosu. Zwyczajnie nie potrafię się zdecydować.


No, bo z jednej strony autorka podania napisała rzecz pod względem technicznym bardzo dobrze. Opisy, dialogi, gramatyka stoją na wysokim poziomie. Pierwsze dwa z wymienionych czynników są imersywne i wiarygodne. Czyta się płynnie i bez zgrzytów.
Ale z drugiej strony historia nie posiada początku, końca ani rozwinięcia. I to by nie był dla mnie zbyt wielki problem - nie każda musi, ale tu szkopuł tkwi w fakcie, że historia jest epizodem czegoś większego, do czego nie mamy dostępu. Nie wiemy dlaczego bohaterka jest przesłuchiwana (możemy się jedynie domyślać, że kasyno zostało odwiedzone przez smutnych panów za przyprawy, ale nie pada to w podaniu), nie wiemy o co toczy się gra. Nie wiemy jakie ciąży na niej zagrożenie. To wszystko sprawia, że nie ciąży na nas napięcie. Nie czujemy zagrożenia. Nie dzieje się żadna akcja.

Dostajemy wzorowo przeprowadzone przesłuchanie. Zachowane są wszystkie prawdziwe procedury, autorka udowadnia nam, że wie jakie techniki się stosuje podczas przesłuchań (np. rzucanie grubych teczek, niewygodne krzesła, nieprzyjemne pokoje, bycie sam na sam z przesłuchującym). Tak więc autorka odznacza się tu wiedzą.
Ale zaraz obok tego dostajemy akcję, która dzieje się... na Tatooine. Nie będę bóldupić o to, że wybrano najpopularniejszą planetę z filmów zamiast poszperania za czymś bardziej oryginalnym, przymknijmy na to oko. Problem mam do tego, że mamy do czynienia z pałacem, kasynem i wzorcową policją na... Tatooine. To mi w ogóle do planety nie pasuje. Jest tyle innych planet, które wyglądają jak Tatooine, które, albo poprzez posiadanie mniej dokładnego lore, albo bycie lepiej przystosowanym lorowo do inwencji kasyn i pałaców, pozwoliłyby na o wiele większą wolność artystyczną, czy zgodność z lore w tym wypadku.

Dodatkowo warto również nadmienić, że zabieg z rozpoczęciem się historii i zakończeniem poprzez włączenie/wyłączenie nagrywania w datapadzie jest genialny i tu moje pierwsze pytanie. To autorski pomysł, czy inspiracja? Tempo przy wyjściu zostało idealnie wyważone. Chwila refleksji przesłuchującego i wyrwanie nas z tych marzeń poprzez wyłączenie nagrywania.
Ale znowóż obok tego dostajemy główną postać, a więc najważniejszy element podania, która wydaje mi się niewiarygodna. Taka Mary Sue, albo reflekcja ego nastolatki w okresie buntu, ze byłaby super zaradna i ze wszystkim by sobie tak radziła.


Jestem skonfundowany. Póki co się wstrzymuje od głosu, zobaczę jak inni zareagują, może ktoś mnie przekona do wydania oceny. Póki co wszystkie wady podania wyrównują się z zaletami.
"Nie zwykłem kłamać"

Obrazek
Awatar użytkownika
Tyron var Vasch
Uczeń
 
Posty: 97
Rejestracja: 04 gru 2017, 20:03
Lokalizacja: Tam, gdzie moje serce

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Tann » 14 wrz 2019, 15:14

Dziękuję za krytykę i profesjonalizm, ze względu na to, iż zawarta w ten sposób jest konstruktywna. Pisząc tę historię kierowałam się pewną drabinką wartości, na której szczycie znajduje się brak błędów logicznych w świecie. Wybrałam taką planetę, z racji otrzymania informacji, iż przebiega przez nią linia frontu, a sytuacja nie jest jasno określona. Pozwoliłam sobie z racji tego uznać, że stacjonujący tam garnizon, a dokładniej wchodzące w jego skład służby porządkowe, nie byłyby zadowolone z rosnącego podziemia przestępczego, z którym walka, militarna czy też o ograniczone surowce/sprzęt, byłaby dodatkowym osłabieniem wychodzącym w konfrontacji z prawdziwym wrogiem, toteż lepiej problem rozwiązać w zarodku. Tatooine jest też planetą, o której wiem najwięcej z kilku rozważanych opcji, więc minimalizowało to ryzyko wystąpienia potencjalnych/kolejnych błędów logicznych.

Co do bycia Mary Sue... nie do końca zgadzam się z zarzutem, ale jednak rozumiem, iż mógł taki zaistnieć. Wszak nie została przedstawiona jako osoba nadzwyczajna czy też domagająca się atencji. Umie czytać, co bardzo lubiła w dzieciństwie, ugotuje proste potrawy, posprząta pokój i rok uczyła się tańczyć, ze względu na zamiłowanie przedstawiciela ślimaczej rasy do sztuki. No... nauczono ją też strzelać, ale moim zamysłem było raczej to, że pokazano jej jak zabezpieczyć blaster i gdzie nie patrzeć podczas jego czyszczenia, żeby nie stracić oka, a nie robić z niej strzelca wyborowego. Nie umie na przykład pilotować, nie nastawi sobie kości czy też nie rozpozna artefaktów, nawet gdyby te były rzucane w stronę jej twarzy.
Jeśli zaś chodzi o charakter, jest ona neutralna, jednak pozostaje wierna tym, którzy wyciągnęli do niej pomocną dłoń, oferując lepszy status życia niż praca za miskę ryżu.

Zastosowałam kompozycję otwartą, nie określając, co dzieje się później (z racji, iż może trafić do Akademii, podróżować lub starać się jeszcze dorobić) a w zasadzie życie dziejące się przed podanymi wydarzeniami opierało się na wspomnianej pomocy mamie w pracy w kasynie łączonym w hotelu, a wcześniej na zwyczajnym nieprzeszkadzaniu rodzicom, którzy byli zajęci. Nie było więc, w mojej ocenie, o czym opowiadać.
Tann
Rekrut
 
Posty: 9
Rejestracja: 12 wrz 2019, 15:22

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Ackial » 14 wrz 2019, 15:28

Komentarz Tyrona poruszył wiele problemów, które i mi rzuciły się w oczy. Po pierwsze, mi również podoba się język, bo widać w nim poziom, zarówno jeżeli chodzi o słownictwo, jak i taką... płynność mowy. Wychodzi to naturalnie, zarówno jeżeli chodzi o opisy, jak i same dialogi. Uważam to za coś wartego podkreślenia, gdyż sam miewam z tym problem, gdy piszę, potrafię więc docenić dobry rezultat. Zauważam tu jednak dwa problemy - pierwszym jest interpunkcja. Czempionem przecinków sam nie jestem, często się gdzieś machnę, dam za mało, albo i za dużo. U Ciebie dostrzegam problem niedoboru. Efekt ten zwielokrotniony jest przy obecności problemu numer dwa, jakim jest długość Twoich zdań. Ślęczenie nad holonewsami ma tę zaletę, że jest tam taki sprawdzacz, który ocenia proporcję zdań dłuższych, niż 20 wyrazów, do całości tekstu. W przypadku newsów, jest to 25%. Twoja historia ma w sobie dialogi, więc trudno objąć ją podobnymi kryteriami, bo i wynik wyjdzie wypaczony, lecz owy problem staje się bardzo wyczuwalny przy okazji opisów i dłuższych wypowiedzi. Jako przykład, wykorzystam następujący fragment.

Proszę mi wybaczyć, że przerywam, ale nie. Po prostu pokazali mi możliwości finansowe i to, że nie muszę być dłużej na garnuszku mamusi. Matka jak to matka chwile pomarudziła, a potem uznała, że do tego całe życie mnie przygotowywała. Zaoferowano mi pokój wielkości 30 metrów kwadratowych, łazienkę, ubrania, wyżywienie i 50 kredytów dziennie. Do tego możliwość edukacji, swoją drogą szkolono mnie około roku, poprzez obserwacje i późniejszą praktykę. To może nie brzmieć zachęcająco, ale małą klitkę, którą do tej pory okupowałam, mogłam zmienić na coś kilka razy większego. Do tego nie musiałabym jeść tego, czym wzgardzili goście kasyna i hotelu. To jakby wygrać na loterii. Zaryzykowałam i... i opłaciło się. Wtedy poznałam jego. Trakt... Na początku wydawał mi się taki... nooo... obślizgły? Niski? Znaczy się jego pobudki... chyba pan rozumie. To przez te stereotypy, ale to, co powiedział, gdy tylko mu się przedstawiłam... Wycenił mnie. Nie, jeśli chodzi o pieniądze. To byłoby zbyt proste. Mało imponujące. On docenił mój głos, mój sposób poruszania się. Kazał nauczyć mnie tańczyć, wśród nowych towarzyszy czułam się swobodniej i rozwinęłam zdolności oratorskie. Szybko przestałam być traktowana jak zwykła tancerka czy kelnerka, a zajęłam miejsce czegoś na zasadzie maskotki całego pałacu.


Pomijam fakt, że jest to wyjątkowo długi dialog i sam rozbiłbym to na kilka mniejszych wypowiedzi, gdyż taki blok męczy wzrok. Popatrzmy jednak na to, jakie zdania tu wystepują. Są krótkie, są i długie, jest równowaga, jest przyjemna dynamika. Co najciekawsze, mimo tak długiego fragmentu, żadne ze zdań nie przekracza 20 wyrazów. Teraz podam inny fragment.

Ciemne pomieszczenie o suchym powietrzu. Dzięki uprzejmości oficera przesłuchującego, Tann mająca status świadka siedziała w czymś, co można by nazwać małą, ale osobistą klitką, a nie celą, i mogła podróżować po mieście pod eskortą. Najważniejsze jednak, że miała dostęp do wody, a jej dieta, mimo iż nie była najsmaczniejsza, zawierała odpowiednią ilość substancji odżywczych. Nadszedł ten dzień, gdy wszystko miało się wyjaśnić. Robakogłową obudzono pół godziny przed 10, dano chwilę by się ogarnęła, a następnie dwóch postawnych mężczyzn w jednakowych mundurach odstawiło ją do sali, w której była już wielokrotnie i gdzie wielokrotnie zapewniano ją, że niebawem będzie wolna. Że to ostatnie przesłuchanie. Nie czuła się źle w tej roli, czasem, leżąc na twardym łóżku, rzucała w sufit żart o tym, że już wie, jak czują się sławne osobistości bojące się o swoje życie. Tym razem wszystko miało być inaczej. Dostała zapewnienie na piśmie o nieprzekraczalnym terminie, w jakim służby zobowiązane są ją wypuścić, gdyby dziewczyna zdecydowała się pójść na ugodę. Oczywiście to nie tak, że wcześniej kłamała lub celowo opóźniała śledztwo. Nie miała do tego powodu. Po prostu nikt nie zaproponował jej nic interesującego w zamian za powtarzanie w kółko tego samego, zapewne w celu wyłapania potencjalnych nieścisłości.


Tutaj też są zdania zarówno długie, jak i krótkie, ale tekst ten czyta się ciężej, niż poprzedni. Co ciekawe, ilość zdań powyżej 20 wyrazów wynosi tu aż 41,7 procent! Nie sugeruję, by bawić się w takie pierdoły, jak ślęczenie z kalkulatorem przy każdym akapicie, ale chciałem tutaj pokazać pewien problem. Te numerki to tylko dodatek do czegoś, co subiektywnie określa się jako "przyjemność tekstu". W połączeniu do brakujących przecinków (przy niektórych najdłuższych zdaniach) może to utrudniać odbiór tekstu. Nie wytykam tego jako błędu rzutującego na mój głos, a chciałem pokazać Tobie, jako osobie, która jeszcze nie raz w życiu będzie musiała lub chciała coś napisać, że takowe zagadnienie w ogóle występuje. Traktuj to więc jako poradę o pozytywnym wydźwięku, mniej jako przytyk.

Część językowo-techniczną zamknąłbym jeszcze jedną uwagą, ale już z kategorii tych wizualnych. Postaraj się nie robić tak dużych odstępów między kolejnymi kwestiami dialogowymi, mam tu na myśli całe linijki przerwy. Taki zapis wprowadza chaos, bo jest on zarezerwowany dla oddzielania akapitów, a nie wypowiedzi. Niby drobiazg, ale automatycznie obniża czytelność tekstu i potrafi zgubić odbiorcę, więc utrudnia przebrnięcie przez historię.




Czas na część merytoryczną, czyli skupienie się na tym, co Twoja historia próbuje nam przekazać. Tyron niestety dobrze zdiagnozował główną bolączkę Twojego podania. Historia, o ile językowo przyjemna, nie prowadzi nas w żadnym kierunku. Podoba mi się to, że przekazujesz kolejne szczegóły życiorysu, dawkując je i subtelnie wrzucając w wypowiedzi bohaterki. Problem w tym, że Twoja historia momentami wygląda wyłącznie jako podłoże pod ten zabieg. Napisałaś tekst, by pokazać język i by zarysować postać, ale brakuje w nim kręgosłupa, jakiegoś kierunku. Brakuje, jak napisał pan wyżej, początku, rozwinięcia i końca. Czasami w moich komentarzach pojawiają się porównania kulinarne, więc i tym razem postaram się jakieś ugotować. By mieć ciasto, potrzeba składników, które należy odpowiednio wymieszać, a następnie wsadzić do magicznego pudełka, zwanego piekarnikiem i upiec. U Ciebie składniki są, ale nie było procesu pieczenia. Składowe były na miejscu, a po prostu nie zostały wdrożone w taki podstawowy proces, który tworzy rezultat. Pokazałaś, że wiesz, z czego składa się ciasto, co jest wymaganym elementem wszystkich podań (nie bierzcie tego dosłownie), ale ostatecznie niczego nie upiekłaś. Zakończenie tekstu mnie zaskoczyło, ale w tym względzie, że zacząłem rozglądać się za dalszym ciągiem, bo myślałem, że historia zaraz się rozwinie, że zobaczymy jakiś problem, zmaganie, rozpocznie się jakaś podróż, niekoniecznie fizyczna. A tu niespodzianka w postaci ostatniej kropki. Szkoda!

Problemy stricte związane z treścią niestety się tu nie kończą. Jest Tatooine i służby mundurowe, co nie za bardzo współgra w moich oczach. Tatooine jest tam tylko z nazwy, gdyż jak wspomniał Tyron, wszystkie realia wynikające z opowieści zwyczajnie do tej planety nie pasują. Brakuje mi również czegoś, co skierowałoby Twoją postać bliżej jej przyszłości, czyli kariery w Zakonie Jedi. Przydałaby się jakaś minimalna wzmianka o wrażliwości na Moc. Nawet w postaci dyskretnej sugestii, jakiegoś faktu z przeszłości, wybitności w jakiejś dziedzinie, która nie wynika jednak z wiedzy lub konwencjonalnych umiejętności. Brakuje tutaj drogowskazu dla nas, dla GMów, jak tę Twoją postać wprowadzić, jak ją wkręcić w nasz los. Możemy to wymyślić na siłę, ale to tak istotny element w kreacji postaci, tak osobisty, że stworzenie go przez kogoś innego, niż autor, często może godzić w koncept postaci. Ponadto, jest to koncept, który zostaje z Tobą na całe akademijne życie, na którym można zbudować wiele sesji RP. Posłużę się swoją postacią, która dzięki ambicji i wrażliwości na Moc robiła karierę wojskową. Coś tę karierę potem przerwało, jednak ten podstawowy "napęd" mojej postaci, czyli ambicja i pewność siebie, wspomagana przez space magic, pozostał do końca i niósł rybę przez wszystkie zmagania fabularne. Nie wyobrażam sobie, bym pominął ten aspekt już przy najwcześniejszych szkicach nowej postaci. Ba, od tego bym zaczął.




Podsumowując: Twoje podanie było fajną laurką dla umiejętności językowych, jednak zabrakło tutaj jakiegoś większego pomyślunku, planu, zarówno jeżeli chodzi o samą opowieść, jak i postać. Nie chcę Cię zniechęcać, smagałem kandydatów mocniej za grzechy większego kalibru. Chciałem jak najlepiej podejść do tego, co napisałaś, bardzo drobiazgowo, gdyż uważam, że może to być pomocne. Kluczowe jednak jest tu podejście, czyli potraktować moje uwagi jako próbę pomocy, a nie salwę po kadłubie. Uważam, że w RP Twoje obecne umiejętności by się sprawdziły, bo dialogi tworzysz dobre, nie sadzisz błenduf, opisy też masz ładne. Nie mogę jednak ulec wrażeniu, że mogłabyś stworzyć coś lepszego i wyjść na tym lepiej. Na razie wstrzymam się od głosu, jestem ciekaw tego, jak odniesiesz się do naszych komentarzy. Zachęcam Cię, by podjąć rękawicę i jednocześnie zwiększyć dystans, traktując to, co stworzyłaś, jako obiekt do analizy.

P.S. Żeby nie było, że tylko rugam - techniki przesłuchań były świetnym aspektem, byłby to "must have", gdybym sam pisał podobny fragment. Ostatnio wciągam serial o podobnej tematyce, dlatego bardzo mi się to spodobało.

P.S.2 Pisałem to zbyt długo i nie zauważyłem Twojego komentarza, który jest nad moim postem. Jeżeli odpowiedziałaś tam na jakikolwiek z argumentów pokrewnych do moich, uznajmy analogiczny fragment z tego komentarza za wyjaśniony.
Awatar użytkownika
Ackial
Radny
 
Posty: 479
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Dac

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Tann » 14 wrz 2019, 15:57

Zgadzam się z Ackialem w kilku kwestiach. Podstawową jest niedobór przecinków. Mam duży problem z interpunkcją, dlatego często unikam tworzenia zdań wielokrotnie złożonych, jednak nie zawsze można ich uniknąć. Kwestię policji(a właściwie w tym wypadku garnizonu wojskowego) wyjaśniłam chyba wystarczająco powyżej, idąc za informacją Zayne'a o tym, że takowy znajduje się na planecie. Mam również skłonności do niedopowiedzeń, ze względu na to, że coś wydaje się mi oczywiste, jednak jest tak dlatego, że jestem autorką i często mój umysł dopowiada pewne rzeczy. Takie, które w chwili tworzenia widzi autor, a nie koniecznie potem osoba czytająca. Nie do końca rozumiem uwagę o dystansie, wydaje mi się bowiem, iż nie mam problemu z krytyką, a wręcz bardzo ją cenie. Umiem też sobie wyobrazić różne punkty widzenia co również można uznać za pewien sposób postrzegania dystansu.

Co do wrażliwości na moc, kluczem jest zdanie: "Mam uzbieraną pewną sumę kredytów, o ile nie podlegają konfiskacie... Może pójdę pracować do jakiejś kantyny lub jako sekretarka. Nie wiem. Ponoć zawsze umiałam trafić do innych", a następnie reakcja przesłuchującego po wyjściu Tann z pomieszczenia.
Myślałam o tym, by napędem była pewna łatwość wpływania na innych, jeszcze nie na poziomie(lub nie na świadomym poziomie) używania mocy. Odniosę się jeszcze na chwilę do komentarza Tyrona, ponieważ zapomniałam to zrobić w wiadomości poprzedniej, pomysł z datapadem był autorski. Uznałam, że przedstawiciele Nowej Republiki(tu wychodzi moja skłonność do niedopowiedzeń, ponieważ dostałam informację, iż przebywają na planecie i uznałam to za oczywiste więc po co to umieszczać w tekście) będą chcieli traktować świadka z pewnym szacunkiem, a ponadto będą chcieli by wszystkie procedury zostały zachowane.
Tann
Rekrut
 
Posty: 9
Rejestracja: 12 wrz 2019, 15:22

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Tyron var Vasch » 14 wrz 2019, 16:13

Szybka odpowiedź;
Na Tatooine stacjonuje najpewniej jakiś garnizon, ale jak oglądałaś choćby filmy to wiesz, że na takie zadupie profesjonalistów by nie wysłali. Tylko jakiegoś stereotypowego sierżanta z Wietnamu. A kasyno mogłoby istnieć, ale ponownie - kojarzy się ono z luksusem. Wcześniej wspomniane przesłuchanie jest zbyt profesjonalne, zbyt przywodzące na myśl jakąś poważną sprawę lub "służbistość Imperium", aby kompozycyjnie pasowało do Tatooine. Więc tutaj lore swoją drogą, ale ja jako czytelnik nie byłem na Tatooine, tylko w pokoju przesłuchań z Mrocznego Rycerza.

Mary Sue to może zbyt dosadne określenie. Mam na myśli taką powszechną zaradność i nie nadmierną ilość umiejętności, tylko kompletny brak rozterek. Twoja postać nie ma żadnych wątpliwości, dokładnie wie co robić. I możesz teraz rzucić argument, że jedna z najbardziej rozpoznawlnych postaci - Sherlock Holmes, też nigdy nie ma wątpliwości. Ta, jasne, ale mierzy się z problemami i jest socjopatą.

Nazwałaś to kompozycją otwartą, ale myślę, że nie do końca udało ci się zrealizować to założenie. Brakuje jakiejś akcji motywu w tym wszystkim. Widzimy scenkę. I tyle.
"Nie zwykłem kłamać"

Obrazek
Awatar użytkownika
Tyron var Vasch
Uczeń
 
Posty: 97
Rejestracja: 04 gru 2017, 20:03
Lokalizacja: Tam, gdzie moje serce

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Tann » 14 wrz 2019, 16:23

Co do kasyna, to jest to Hotel i kasyno w jednym, a nazwę swoją drogą zawdzięcza zjedzonej przez Rancora niewolnicy Jabby. Wzięłam je z ossusa w sumie.

I nie do końca pasuje mi, by na linię frontu posłać kogoś nieprofesjonalnego. W pierwszym rzucie idą zawsze najlepsze powszechnie szkolone oddziały(nie specjalsi ale ludzie z pełnym przeszkoleniem i ideałami, tak zwani "pewni"). Zabezpieczenie owszem, nie musi być w pełni kompetentne, ale rzucanie na pierwszą linie kogoś nieprofesjonalnego/gorszego niż jest to możliwe, to marnotrawstwo ludzi, surowców i zagrożenie tym, że straci się terytorium. Co do braku rozterek, nie ma do nich powodu. Ma status świadka a nie oskarżonej, szczerze mówi co się stało z jej perspektywy i nie zgadza się z tym, gdy ktoś próbuje jej wmówić rzeczy które nie mają miejsca a ułatwiłyby szybkie zamknięcie śledztwa(stąd w ogóle taka próba u przesłuchującego). Ona nie stara się go omotać, a wręcz przeciwnie. Na wprost zadane pytania odpowiada zgodnie z prawdą. Jedyne co robi to nie daje sobie wmawiać rzeczy nieistniejących.
Co do założenia i scenki, tak, jest to właśnie scenka, jednak spełnia ona wszelkie znamiona kompozycji otwartej
Tann
Rekrut
 
Posty: 9
Rejestracja: 12 wrz 2019, 15:22

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Tyron var Vasch » 14 wrz 2019, 16:45

Wiem skąd nazwa, chodzi o to, że w filmie Anchorhead, czyli stolica, wygląda na biedę z nędzą. Kasyno/Hotel kojarzą się z luksusem, a luksus nie kojarzy się z Tatooine i tym paciorkiem dochodzimy do tego, o czym wspominałem. Klocki do siebie nie pasują.

To nie Pierwsza Wojna, nad orbitą Tatooine się nie strzelają. Dodatkowo Tatooine nie jest szczególnie strategicznym celem, tam nic nie ma. Poza tym wojsko Republiki raczej nie zajmowałoby się sprawą jakiegoś podrzędnego kartelu tak zajadle. A jeśli chodzi o strukturę historii, to tak jak napisał Ackial. Mamy składniki, ale nie ciasto. I ja lubię ten krem z ciast i gdyby nie pewne konwenanse, to bym taki krem wrzucił na stół. Ale bardziej bym się najadł całym ciastem, więc stad sugestia powrotu do kuchni.
"Nie zwykłem kłamać"

Obrazek
Awatar użytkownika
Tyron var Vasch
Uczeń
 
Posty: 97
Rejestracja: 04 gru 2017, 20:03
Lokalizacja: Tam, gdzie moje serce

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Tann » 14 wrz 2019, 17:05

To, że coś jest logiczne, nie oznacza, że jest prawdziwe. Wygląd nie zawsze odzwierciedla prawdę, a w świecie Gwiezdnych Wojen jest wiele nielogicznych rzeczy. To, że stolica wygląda jak wygląda, nie jest argumentem za tym, że nie mógł na planecie istnieć hotel z kasynem, nawet mimo tego, że do niej to nie pasuje. Ponadto dostałam informację, że sytuacja na Tatooine nie jest jakoś super określona. Planeta słynie z wylęgarni mętów, toteż nie widzę powodu by nie dopuścić możliwości istnienia tam służb porządkowych podlegających ściśle pod republikę. A co do struktury, to podtrzymuje moje zdanie. Zgadzam się, że jest to tylko urywek i moim zdaniem dokładne określanie przeszłości nie było aż tak ważne, jednak dopuszczam poglądy, że Waszym zdaniem jest właśnie na odwrót
Tann
Rekrut
 
Posty: 9
Rejestracja: 12 wrz 2019, 15:22

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Tyron var Vasch » 14 wrz 2019, 17:33

Możesz wrzucić buraki do ciasta, ale mi takie coś by nie smakowało. Gdybym uważał to za nielogiczne, nie byłoby tej dyskusji, tylko poszedłby negatyw. Moim problemem jest to, że wszystkie 3 najważniejsze dla mnie aspekty do skontrolowania w podaniu są... równomierne do wad. Z jednej strony piszesz płynnie, dobrze, a z innej forma podania nie jest... odpowiednia. Nie gra odpowiednio na odczuciach czytelnika. Z jednej strony wykazałaś się kreatywnością przy narracji (czyli ten zabieg z przesłuchaniem), a z innej twoja postać wypadła płytko. Z jednej strony pokazałaś, że dużo wiesz o przesłuchaniach, a z innej reszta elementów historii nie pasuje charakterem do esencji Tatooine. I z tym chyba wszyscy mają problem. Potrafisz pisać. Masz zdolności, ale jest w tym przeciwwaga w postaci źle dobranych składników. Twoja ciasto ładnie wygląda, ale jest niestrawne!
"Nie zwykłem kłamać"

Obrazek
Awatar użytkownika
Tyron var Vasch
Uczeń
 
Posty: 97
Rejestracja: 04 gru 2017, 20:03
Lokalizacja: Tam, gdzie moje serce

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Dalinar » 14 wrz 2019, 17:59

Temat rekrutacji otworzony w oddzielnej zakładce i odświeżany co jakiś czas, abym przypadkiem nie przegapił kolejnego komentarza w zażartej dyskusji ^^.
Moja odpowiedź z pewnością nie będzie tak rozbudowana jak przedmówców, ponieważ w pełni wyczerpująco opisali oni problemy podania. Ja sam nie wymyślę koła na nowo.

Na początku odniosę się do kwestii garnizonu. Jak sama kandydatka napisała zgodnie z prawdą, to tą kwestie potwierdziłem w trakcie naszej rozmowy na discordzie. Mogłem oczywiście popełnić błąd, jednakże biorąc pod uwagę bieżące wydarzenia w naszej placówce, istnienie takiego garnizonu jest raczej przekonującym założeniem autora. Nie musi to być coś bardzo zaznaczonego w naszym codziennym rp, a jedynie spełniające pewne logiczne założenia. Odniosę się jeszcze w tym akapicie do zarzutów Tyrona, jakoby przesłuchanie było prowadzone zbyt profesjonalnie. Hmmm, ja sam uważam, że nie jest to błąd ze strony kandydatki, w kontekście planety na której odbywa się akcja podania. Nawet zwykły służbista powinien znać podstawy prowadzenia przesłuchań, a nie jest to przecież czynność, która wymaga posiadania co najmniej dwóch doktoratów. Stąd sam nie doszukuję się w tej kwestii jakichkolwiek nieścisłości. W dodatku z podania wynika, że jest to już KTÓREŚ przesłuchanie, więc możliwe że "glina" wyrobił pewien dryg.
Podobnie jak Ackial czy Tyron, jestem bardzo niezdecydowany co z samym podaniem zrobić. Skoro siedzimy sobie wszyscy w kuchni, to i sam użyję opowieści o tematyce kulinarnej z mojego życia, o! Kiedyś byłem na spotkaniu ze znajomymi w lokalu na rynku Rzeszowa. Ten lokal już chyba nie istnieje o ile mnie pamięć nie myli. Pora była zimowa, toteż do posiłku postanowiłem z menu zamówić sobie czekoladę. Jakież było moje zdziwienie, gdy kelner przyniósł mi tabliczkę czekolady "Studenckiej" zapakowanej w sreberko. W tamtym momencie dosłownie zbaraniałem i nie wiedziałem co począć. Znajomi się chwilę pośmiali, a ja koniec końców poczęstowałem ich kolejnymi kawałkami nawet smacznej łakoci. Na swoją obronę dodam, że w menu nie było dokładnego opisu "produktu", a mi do głowy nie przyszło, że w LOKALU mogę dostać od kelnera całą czekoladę jak w sklepie spożywczym. W podobnej sytuacji znajduje się w moich oczach Twoje podanie. Dostaliśmy całkiem niezły słodycz, tylko nie w takiej formie jakbyśmy sobie do końca życzyli. Co nie zmienia jednak faktu, że sprawił nam przyjemność. Nie jest to jednak produkt na który domyślnie złożyliśmy zamówienie.
Całość moich obiekcji odnośnie formy podania i jej długości zostały świetnie przedstawiona już przez Tyrona i Ackiala o czym sam wspomniałem, dlatego jedynie krótka notka ode mnie.

Jest też kwestia z którą miałem do czynienia na discordzie, a którą inni mogli sami zaobserwować. Wydajesz się bardzo kulturalną, miłą i wygadaną osobą. Gdy pierwszy raz pojawiłaś się na kantynie to odczuwałem przyjemność z naszej konstruktywnej dyskusji na temat wszelakich kwestii, w których chciałaś się rozeznać przy pisaniu własnej historii. Niezaprzeczalnie w podaniu brakuje wstępu i zakończenia, przez co mamy wrażenie jakoby dobry posiłek został nam przedwcześnie zabrany przez kelnera. Ten jednak niedosyt nadrabiasz w moich oczach swoją osobowością, dobrym stylem wypowiedzi, oraz językiem pisarskim. Szkoda, że nie poświęciłaś nieco więcej czasu na dłuższą historie, wtedy z całą pewnością tekst broniłby się sam bez zarzutów. Na ten moment skłaniam się w kierunku głosu pozytywnego, chociaż jeszcze nie jestem w pełni zdecydowany. Etap rekruta będzie mógł bez problemu zweryfikować w pełni dodatkowe wątpliwości. Z oddaniem głosu wstrzymam się jeszcze, by zobaczyć co pozostali członkowie napiszą.
Medycyna robi dziś takie postępy, że czasem trudno umrzeć.
Obrazek
Awatar użytkownika
Dalinar
Radny
 
Posty: 396
Rejestracja: 25 maja 2013, 17:36

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Saela Taarz » 15 wrz 2019, 18:46

Część osób pewnie czeka na moją opinię, chociaż szczerze powiedziawszy nie wiem dokładnie co napisać. Podzielę jednak swoje chaotyczne myśli na kilka punktów.

1) Twoja wymiana opinii i zdań z Tyronem pokazuje, że w pewien sposób potrafisz znaleźć logikę i argumentować podjęte przez Ciebie decyzje na podstawie informacji, które uzyskałaś od innych (linia frontu w okolicach Tatooine i możliwy garnizon). Pod tym względem podoba mi się to znacznie bardziej, niż wymyślanie argumentów z kosmosu. O ile faktycznie, gdyby ktoś chciał się przyczepić, to wynalazłby takie argumenty, jakie chociażby podaje Tyron (wysłanie "elity", zbyt luksusowy przybytek jak na Tatooine), jednak sam bym aż tak ściśle tego nie brał pod uwagę. Gdybyś wymyśliła coś, co byłoby BARDZO sprzeczne z ideą danego miejsca, bardzo sprzeczne z ideą uniwersum bądź kompletnie wymyślone i nierealne, wtedy byłby to problem. Swego czasu ja wymyśliłem całą strukturę Taris w obecnych czasach, opierając ją na KotORach, ale dodając do tego kilka tysięcy lat. Dodanie tego typu przybytku jak ten hotel i kasyno, a także nieco bardziej skrupulatnych oficerów/żołnierzy nie powinno być aż tak kujące w oczy.

2) Jak pisali inni: pod względem struktury językowej nie ma się do czego przyczepić. Czytało się dość przyjemnie, miejscami troszkę mniej, ale ogólnie nie potraktowałem tej lektury jako przymus, po którym mam wielki niesmak. Wręcz przeciwnie, ponownie co podkreślili inni, tutaj pewnych informacji jest wręcz za mało. Oczywiście, Twoje późniejsze dopowiedzenia w komentarzach pewne kwestie wyjaśniły, a dobrym pomysłem jest pozostawienie pewnych aspektów niewyjaśnionych, jak na przykład sam fakt tego, w jaki sposób główna bohaterka znalazła się jako ktoś w rodzaju świadka koronnego.

Trochę brakowało też wspomnienia o Wrażliwości na Moc, jednak to, co przedstawiłaś, o "łatwości sugestii i przekonywania" o ile w moim mniemaniu jest już trochę naciągane, bo nie jest to technika super łatwa do wykonania, nawet świadomie, a można ją w tej kwestii zastąpić stereotypowym myśleniem o urodzie Twi'lekanek, to byłbym w stanie w tę wersję uwierzyć i nie czepiać się jej zbytnio.

3) Nie powinienem może tego mówić poza wewnętrznym kręgiem, jednak Twoje podanie zostało otwarte według obecnych rekrutacji, które są do wglądu dla wszystkich. Ze względu na to, mam podobne podejście do tego podania, jakie miałem do wszystkich tych, które do tej pory się pojawiały i oceniam je według tych samych kryteriów.

W związku ze wszystkim powyższym, biorąc pod uwagę interakcje na Discordzie, odpowiedzi w komentarzach pod podaniem oraz samo podanie, ja jestem skory oddać głos pozytywny. To podanie nie sprawiło, że miałem ochotę wystawić ocenę negatywną, ale dopóki nie pojawiły się odpowiedzi precyzujące pod samym podaniem, nie przekonywało mnie również do zagłosowania pozytywnie. Całość jednak rzutuje bardziej pozytywnie, aniżeli negatywnie.

P.S. Swoją drogą, wspominasz o problemach z wyjściem do ludzi. Moim zdaniem słusznie, bo potrafimy być dość dziwni. Jakby nie patrzeć, części z nas bliżej do 30-stki niż 20-stki, a nadal grywamy w taką grę, po tylu latach, uciekając czasami do tego innego świata. Także jeśli akurat ten aspekt Ci nie przeszkadza, to sądzę, że nie powinnaś się aż tak bardzo przejmować :)

P.S.2 - Mimo, iż mój nick na forum to Saela Taarz (taką bowiem gram postać), to mój nick na Discordzie to Adachi Shai, gdyż taka była moja poprzednia postać.
Awatar użytkownika
Saela Taarz
Radna
 
Posty: 1181
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Dawniej Adachi

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Dalinar » 18 wrz 2019, 8:46

W ostatecznym rozrachunku oddaję głos pozytywny w podaniu.
Medycyna robi dziś takie postępy, że czasem trudno umrzeć.
Obrazek
Awatar użytkownika
Dalinar
Radny
 
Posty: 396
Rejestracja: 25 maja 2013, 17:36

Re: Tann Freykaa - [Podanie otwarte]

Postautor: Jedi Council » 18 wrz 2019, 21:00

Podanie zostaje zaakceptowane przez większość głosów. Kandydatka otrzymuje niniejszym rangę Rekruta i już wkrótce adekwatny dostęp do działów na forum. Dalsze instrukcje zostaną udostępnione na discordzie.
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 815
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron