Zelt Dral - [Podanie zaakceptowane]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

   
REGULAMIN REKRUTACJI

I. Podstawowe zasady:
1. Według podjętych decyzji rekrutacja w akademii została otwarta na stałe (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do zmiany decyzji jeśli uzna to za słuszne).
2. Został stworzony odpowiedni dział na potrzeby rekrutacji i tylko tam będą rozpatrywane wszystkie sprawy przyjęć do akademii.
3. Podanie należy napisać w nowym temacie, gdzie w tytule powinien znajdować się nick postaci.
4. Akademia posiada gotowy wzór podania, który każdy chętny musi wykorzystać w pierwszym poście tematu, aby podanie było brane pod uwagę.
5. Po złożeniu podania nie można edytować jego treści, czy też usuwać tematu i wstawiać go ponownie.
6. Nowy temat założony przez kandydata służy do oceny podania przez członków i wskazania ewentualnych błędów jakie się pojawiły w pierwszym poście.
7. Każdy członek może napisać na co zagłosował, jednak jeśli nie chce, może wtedy się wypowiedzieć nie podając tej informacji.
8. Podanie powinno być napisane w sposób zrozumiały, zgodnie z zasadami języka polskiego, a nadmierna ilość błędów negatywnie wpłynie na ocenę.
9. W Akademii obowiązuje zakres wiekowy od lat 15-stu (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków wiekowych).
10. Jest bezwzględny zakaz kopiowania prac bez zgody autora. Niezależnie od formy i sposobu wykonania.
11. Wszystkie próby tworzenia nowych kont przez osoby którym nie udało się dostać i wklejania z nich podań, będą surowo karane.
12. Rada Jedi zastrzega sobie prawo do odrzucenia podania jeśli jest chociaż minimalne podejrzenie o "multikonta" i to od nich zależy czy w ogóle będzie ono brane pod uwagę.
13. Postać osoby składającej podanie nie może być wyznawcą Ciemnej Strony Mocy, a także posiadać żadnych zdolności w Mocy (Rada Jedi zastrzega sobie prawo do uwzględniania wyjątków).
14. Wszystkie podania które nie będą przestrzegać zasad obowiązujących w Akademii Jedi na Yavin IV, będą odrzucane (Rada Jedi jest wstanie dokonać wyjątku, ale tylko w bardzo skrajnych przypadkach).

II. Dalsze postępowanie:
1. Po złożeniu podania, Rada Jedi sprawdza czy spełnia ono podstawowe wymagania i zamienia temat w ankietę z dwoma wyborami:
a. Członek jest za przyjęciem kandydata.
b. Członek jest przeciwny przyjęciu kandydata.
2. Każdy członek (nie będący na okresie próbnym) ma w ankiecie jeden głos, który nie może być zmieniony bądź cofnięty, dlatego radzimy dokładnie przemyśleć decyzje.
3. Wszystkie głosy liczą się tak samo, nie ma tutaj rozróżnienia pomiędzy rangami czy funkcjami.
4. Jeśli jakiś członek nie jest zdecydowany, to może się wstrzymać z głosem na jakiś czas, albo całkowicie co pokaże jego neutralność do sprawy.
5. Podanie musi zostać rozpatrzone w ciągu 14 dni od czasu zamiany tematu w ankietę i wtedy musi być podjęta decyzja.
6. Głosować może każdy członek, jeśli jednak decyzja wygląda na przesądzoną to temat może zostać zamknięty przed czasem.
7. Jeśli większość odpowiedzi jest pozytywna, podanie zostaje zatwierdzone. Kandydatowi pozostaje cierpliwie czekać na dalsze instrukcje od Rady Jedi.
8. Jeśli większość odpowiedzi jest negatywna, podanie zostaje odrzucone. Kandydat musi odczekać 20 dni przed napisaniem ponownie podania, oraz nie może wykorzystać niczego ze swoich poprzednich prac (radzimy dokładnie przemyśleć wszystko przed wstawieniem podania).
9. Jeśli ilość odpowiedzi pozytywnych jest równa ilości odpowiedzi negatywnych, o werdykcie decyduje ogólne zachowanie kandydata, oraz wszystkie wydarzenia z nim związane.

Twórcy regulaminu:
Rada Jedi



Regulamin może ulec zmianom, od niektórych reguł mogą wystąpić wyjątki.

Czy powinniśmy przyjąć kandydata?

Czas głosowania minął 04 lis 2019, 14:43

Tak
7
70%
Nie
3
30%
 
Liczba głosów : 10

Zelt Dral - [Podanie zaakceptowane]

Postautor: Zelt Dral » 20 paź 2019, 18:37

- Informacje ogólne

a. Imię: Kacper

b. Wiek: 17 lat

c. Zamieszkanie: Małopolska, Nowy Sącz

d. Zainteresowania: Role-Play, kinematografia, niejednokrotnie książka, zwłaszcza popularnonaukowe czy dotyczące lore rozmaitych uniwersów, historia, w tym i ta najnowsza, sytuacja na świecie, Wiedźmin (to zdecydowanie trzeba było wyodrębnić), ludzie.

e. Krótki opis własnej osoby: Pisząc zupełnie szczerze jest mi niezręcznie przedstawiać samego siebie, równie dobrze mogę widzieć rzeczywistość w krzywym zwierciadle, w końcu jestem tylko sobą, nie mogę opętać innej osoby, żeby zobaczyć z jej perspektywy jaki jestem, spróbuję więc opisać samego siebie równie ascetycznie, co i obiektywnie. Wysoki licealista, zamieszkujący południową Polskę, do której to jednak światopoglądowo niezbyt przynależy. Z powołania humanista, lubujący się w pisaniu z innymi, wdawaniu się w dyskusje oraz odgrywaniu RolePlay.


f. Kontakt:

- email: kacpoxo@gmail.com

- discord: Trotylek#4403


- Scena JK3

a. Przynależność: brak

b. Staż: pisząc absolutnie szczerze jeszcze nigdy nie grałem na multiplayer w JK3, samą grę przechodziłem dwukrotnie, po raz pierwszy w drugiej klasie podstawówki, po raz ostatni już w gimnazjum. Nie oznacza to jednak, że doświadczenia nie mam ani w rozgrywkach RolePlay, ani w multiplayer z Gwiezdnych Wojen, co do tego pierwszego doświadczenie zyskiwałem podczas grania na licznych serwerach Garry’s Mod’a, Mount & Blade: Warband czy w Minecraft. Mógłbym także wspomnieć o odgrywaniu RP na serwerach discord, z których to korzystam w tym właśnie celu od ponad dwóch lat. Jeśli chodzi o sam multiplayer w uniwersum opierającym się o, między innymi, filmy Lucasa, warto wspomnieć wspominane już Garry’s Mod, czy mod do także wspomnianego wcześniej Mount & Blade: Warband. Nie policzę za to, ile czasu spędziłem na grze singleplayer jeśli chodzi o gry z uniwersum Gwiezdnych Wojen, niech za przykłady posłużą chociażby The Old Republic, obie części Knights of the Old Republic, Jedi Academy właśnie, Battlefront, tu również obie części, obecnie znane raczej jako Battlefront Classic, czy Republic Commando.

c. Krótka historia: Cóż, lubię gry z uniwersum Gwiezdnych Wojen, w tym i JK3, które przypomina mi o latach, kiedy jeszcze nie wiedziałem z której strony wsadzić bilet do czytnika w autobusie. Ostatnio powoli wracam do gry, chociaż i tak nie spędziłem wiele czasu poza kampanią dla jednego gracza.


- Postać

a. Imię: Zelt Dral

b. Wiek: 32 lata

c. Pochodzenie: Telos IV, Zewnętrzne Rubieże

d. Rasa: Nautolanin

e. Opis zewnętrzny: Z dala trudno było dostrzec, reprezentantem jakiej rasy był owy mąż - szedł on powoli w Twoją stronę, dźwigając blaster oburącz. Głowa jego, osadzona na szczycie przeciętnej budowy ciała, nakryta była kapturem, po którym skapywały pojedyncze krople deszczu, które zapewniały właśnie dostawę wody felucjańskiej florze. Gdy, przemoknięty, leżałeś na napulchniętej glebie, czując, jak serce powoli wskakuje Ci do gardła, spostrzegłeś dokładne cechy rzeczonej postaci. Dwa błękitne głowoogony, wychodzące spod kaptura, prowadziły wprost do twarzy uzbrojonego mężczyzny. Jego wielkie, czarne oczy, nad którymi formowały się schodzące ku dołowi łuki, ostatecznie kształtujące wydatny nos, pod którym malowała się krwista czerwień jego ust, wykrzywionych w grymasie uśmiechu. Zaraz przy kącikach ust mężczyzny, gdyż to nim zdecydowanie omawiany humanoid był, widniały wydatne policzki. Gdy poskładałeś cały obraz do kupy w swojej małej, ludzkiej głowie, Twoje tętno zaczęło zwalniać - znajomy nautolanin wyciągnął ku Tobie dłoń...

f. Historia:

-A więc mam zacząć od początku? No dobrze - zacznijmy więc od genesis. Cała sprawa miała miejsce na kilkaset lat temu, na planecie Glee Anselm. Nie wszystkim nautolanom podobało się życie na Glee Anselm - nie powiem, miejsce całkiem ładne, ma swój urok, a mi, osobiście, pasuje. Z tą wizją nie zgadzali się jednak moi przodkowie, którzy stwierdzili, że zdecydują się zamieszkać w miejscu, gdzie “czeka ich przyszłość”. Tak też przed kilkoma stuleciami rodzina Dral osiadła na Telos IV, gdzie przez kolejne wieki byli kupcami, pilotami czy żołnierzami w służbie Republiki. Takim żołnierzem był także i mój dziadek, żyjący w ostatnich latach istnienia tegoż państwa - służył na krążowniku typu Acclamator, przynajmniej do czasu nastania Imperium, kiedy to wszelkich “nieludzi” z armii wydalono. W zasadzie może nawet to i lepiej, dziadunio nigdy nie wypowiadał się dobrze o Imperium… Wracając jednak - jego syn również poszedł w wojaczkę, również za Republikę - zaraz po narodzinach trzeciego dziecka, trzydzieści lat temu, z okładem, mężczyzna wyruszył w daleki kosmos, służyć sprawie jako rebeliant. Ojca spotkałem po raz pierwszy dwa lata po zniszczeniu Aldeeranu, a i wtedy nie nacieszyłem się nim długo. Co prawda przez pierwsze lata życia nie narzekałem na nędzę czy skrajną biedę, moja rodzina wciąż liczyła sobie wiele przysłowiowych wujków, cioć i dziadków, którzy, nie powiem, pomagali nam wyżyć. Mimo to czasem dorodny owoc na straganie potrafił skusić - może i nie wypada kraść, ale skoro mała kradzież pozwoli mi odciążyć nieco budżet, planowany przez matkę, to dlaczego miałbym tego nie zrobić, prawda? Pamiętam próby ataku na planetę niedługo przed upadkiem Imperatora, gdy starano się doszczętnie stłumić wszelkie przejawy buntu. Kilka rozerwanych bloków, jeden sąsiad bez ręki czy dwóch zmarłych kuzynów. Równi goście, uczciwi, nie angażowali się w rebelię, w wojowanie - bezstronni. Mimo wszystko nie znienawidziłem za to państwa Palpatine’a, wojna to wojna, już wtedy zaczynałem to rozumieć, jednak nie zrozum mnie źle - rozumieć nie znaczy pochwalać. Niedługo zrozumiałem też, że wojna nie ucina się, nie kończy tryumfem jednej ze stron, a pozostawia długofalowe skutki.

-Ojciec ostatecznie powrócił do domu, kilka tygodni po Bitwie o Endor, jak ją nazwano. Jego prawa noga, poniżej kolana, połowa ręki z tej samej strony czy lewy policzek - wszystko to zastąpiono metalowymi protezami. Ponoć cudem przeżył wypadek, który spotkał go w atmosferze jednej z planet układu Endor, o dzięki Ci mocy za ten jakże szczodry dar. Oczywiście, on sam również był tym faktem mocno przejęty. Jako nastolatek ostatecznie poznałem swojego ojca dokładnie - w takiej formie, w jakiej wyszedł z wojny, pysk miał tępy niebywale, za to pięści - wcale, wcale, o czym nie dawał zapomnieć żonie i dzieciom. Oczywiście taki stan rzeczy w żadnej mierze mi nie odpowiadał, prędko przeprowadziłem się na zachód metropolii, do dalszego krewnego, u którego zacząłem pracę jako mechanik, reperowałem droidy, czasem blastery. Potem pracowałem przy naprawie statków. Ostatecznie zacząłem pracę za sterami statku, oficjalnie przewożąc elementy droidów na skup, nieoficjalnie - ukrywając w pustych wnętrzach droidów wszelkie blastery czy wibroostrza. Często zdarzało mi się obrać kurs na inne światy, lepiej, lub gorzej zurbanizowane - od Nar Shaddaa przez Dantooine, Glee Anselm czy piękną Felucję. Cóż, dalej mnie zachwyca gdy ją widzę. W każdym razie krewniak szybko zszedł, a samodzielne prowadzenie działalności nie było dla mnie - szybko podpiąłem się pod większą organizację, zwerbowałem też kilku chłopa do swojej załogi. W kupie raźniej, jak to mówią.

-Sam syndykat szybko okazał się angażować w politykę, sterowany przez jednego z miłośników Imperatora. Początkowo szmuglowałem broń do Thanium, omijanie niewielkich blokad nie stanowiło wyzwania, z rzadka dochodziło do niewielkich strzelanin z wojskiem, częściej, jednak, wystarczyło tylko kilka kredytów, by takim nieprzyjemnym sytuacjom zażegnać. Minęło kilka lat, zanim udałem się na stały grunt Felucji, odwiedziłem kilka małych osad, kilka miast i miasteczek. Walki może nie były otwarte, ale odbijały się na lokalnych społecznościach wyraźnie - mieszkańcy byli zastraszani, żyli w biedzie, cierpieli niedostatek, ginęli w wyniku walk, w których zwykle nawet nie brali udziału - zupełnie, jak na mojej rodzimej planecie. W dzieciach, ganiających po ulicach, dostrzegłem samego siebie sprzed lat. Jak mogłem dłużej wspierać ten chaos? Słusznie rozumujesz - nie mogłem. Dziwna przemiana, niby duchowa, ale… Coś poczułem. Brzmi głupio? Ano brzmi, ale co poradzę, dokonało się.

-Już na miejscu, po powrocie na statek, zadbałem o to, żeby magazyn bojówkarzy zniknął z powierzchni planety. Zdążyłem puścić z dymem połowę bazy, zanim pożegnałem się na dobre z moim statkiem i załogą. Nad planetą przelatywałem dotąd wielokrotnie, do bazy Nowej Republiki dotarłem prędko. Wskazałem im, gdzie znajduje się baza, sam brałem zresztą udział w szturmie - obrońcy nie zdążyli się dostatecznie umocnić od czasu mojej interwencji, padli w kilkanaście minut. Widziałem, jak kilku więźniów uszło im podczas ataku - nie sądziłem jednak, że rozpoznam mojego drugiego pilota, ale skoro już rozpoznałem nie wypadało mi go zostawić na pastwę felucjańskiej flory. Inni, jak rozumiem, nie dotrwali? Cóż, dając się zabić życia im nie zwrócimy.

-No dobrze, skoro już wszystko ustaliliśmy - chyba pora ruszać, nie sądzisz? Kilka godzin drogi stąd znajduje się miasto, tam już wybierzesz, co zrobisz dalej… Co tam? Dlaczego nie wrócę do wojskowych, tak? Cóż, ja już mam plany na przyszłość i nie uwzględniają one tłumaczenia się przed wąsatym oficerkiem skąd wiedziałem o położeniu bazy… Nie no, tak, coś mówiłem, ale raczej mogli po samym ataku wpaść na to, że nie jestem “podróżnym, którego statek ostrzelali bandyci”. Jakie mam plany? Najpierw odlecę z tej planety, potem… O tym, co będzie potem, jeszcze może usłyszysz.

Autor: Zelt Dral, we własnej osobie.


- Informacje dodatkowe

a. Dlaczego chcesz wstąpić do Akademii?
Ostatnio pogrywam na kilku roleplay, które jednak powoli się wypalają - na większość wbijam cyklicznie, kiedy jest to wymagane. Mimo to nie ma tego wiele, większość czasu, jak się nie uczę do szkoły, to się nudzę - i to właśnie główny powód, chęć “robienia czegoś”, zajęcia sobie dnia. Inną kwestią jest tęsknota za rp w uniwersum Star Wars, z którymi nie miałem styczności już od ponad roku.

b. Skąd dowiedziałeś się o Akademii?
Od jednego z jej członków.
Zelt Dral
Przybysz
 
Posty: 2
Rejestracja: 20 paź 2019, 18:23

Re: Zelt Dral

Postautor: Jedi Council » 21 paź 2019, 14:06

Podanie spełnia minimalne wymagania, dlatego została otwarta ankieta. Błędy, oraz własne spostrzeżenia co do podania członkowie mogą pisać w tym temacie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 815
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Zelt Dral - [Podanie otwarte]

Postautor: Ackial » 21 paź 2019, 15:06

Tym razem to mi przypadł zaszczyt stworzenia pierwszego komentarza, dlatego słowem wstępu chciałbym przywitać Cię na naszym forum. A teraz, gdy uprzejmości mamy już z głowy, można z czystym sumieniem przejść do masakrowania podania.

Zacznę od poprawności językowej i na szczęście nie będę miał tu wiele do wytknięcia. Piszesz ładnie, jeżeli chodzi o interpunkcję, ortografię i słownictwo. Pojawiają się drobne potknięcia, jednak większym były tutaj powtórzenia. Czasami są zabiegiem literackim, może być tak w przypadku historii podobnych do Twoich, gdzie tekst pisany symuluje tekst mówiony. W mowie powtórzenia brzmią naturalniej, lecz ostatecznie powyższy tekst należy przeczytać, a nie usłyszeć. Niektóre fragmenty drażnią oczy i wydaje mi się, że można było to wychwycić, przy ostatecznej korekcie. :P
Mimo wszystko nie znienawidziłem za to państwa Palpatine’a, wojna to wojna, już wtedy zaczynałem to rozumieć, jednak nie zrozum mnie źle - rozumieć nie znaczy pochwalać. Niedługo zrozumiałem też, że wojna nie ucina się, nie kończy tryumfem jednej ze stron, a pozostawia długofalowe skutki.

Auć.

Idziemy dalej. Teraz czas na coś, co jest w mojej ocenie bardziej subiektywne, a więc czytelność tekstu, jego odbiór przez czytelnika. Istnieje w Twoim opowiadaniu przejrzystość, bo nie dostaliśmy ściany tekstu, lecz mimo to, czasami utykałem w niektórych akapitach. Nie jestem polonistą, dlatego będzie to strzał w ciemno, ale obstawiam że winowajcą byłaby tutaj struktura niektórych zdań oraz rytm. Czasami jakieś zdanie było przydługie, miało nagły zwrot myśli, albo też wyskakiwało nagle ze zwrotem do adresata i mój wzrok się gubił. To właśnie z tego powodu wspomniałem na początku akapitu o subiektywnych odczuciach - nie potrafię powiedzieć, co w tekście jest nie tak, lecz momentami po prostu czuję, że robi się w nim ciasno. Tekst powinien płynąć, a tu na meandrach muł zalega. Nie traktuję tego jako poważnego błędu, a po prostu wskazuje Tobie, autorowi, że być może jest jakieś zagadnienie, w którym możesz się troszkę poprawić. Inną sprawą jest fakt, że wybrałeś trudniejszą formę opowiadania. Przy dialogach tekst jest bardziej posiekany przez dialogi i opisy, przez co zazwyczaj czytelnikowi łatwiej przez niego przebrnąć.

Ze spraw językowych to tyle, bo uważam, że podanie napisane jest w sposób dobry, z największym mankamentem w postaci powtórzeń. Teraz czas na zawartość fabularną.

Podoba mi się, przez większość czasu, podejście bohatera do rzeczywistości. Faktycznie brzmi jak osoba, która ma już trzydziestkę na karku, z kilkoma rzeczami się pogodziła, na życie patrzy też z dystansem. Najlepiej wypadło to moim zdaniem w początkowych akapitach. Tekst przekonuje, że jest treścią opowieści prowadzonej teraz - na chłodno, gdy kurz już opadł, a emocje wygasły z czasem. Podoba mi się również kreacja ojca, przedstawienie rebeliantów w opowieściach często kończy się kreacjami aż nadto kryształowymi, tymczasem losy Zelta pokazują coś innego. Bycie bohaterem na zewnątrz, a "bycie bohaterem we własnym domu", to dobry, dojrzały kontrast. Idąc dalej - akapit, w którym dokonuje się przemiana, urzeka swoją prostotą. Bohater wie, że coś mu w głowie przeskoczyło, ale opowieść tego nie dramatyzuje, utrzymując swój pragmatyczny ton. To mi się naprawdę spodobało. Następnego fragmentu natomiast nie rozumiem. Tutaj, mam wrażenie, że wyszło aż wręcz zbyt banalnie. Mam na myśli sposób, w jaki bohater opisał swoją załogę, jej śmierć.

Reakcja Zelta na utratę towarzyszy jest zwyczajnie dziwna. Wydaje mi się, że każdy przejąłby się śmiercią ludzi, z którymi dzielił statek, których sam zwerbował, a potem, przez swoje wybory, sprowadził do grona wiecznego offline. Przecież tak właśnie jest, Zelt swoim aktem heroizmu doprowadza do śmierci istot, które wedle opowieści, były raczej niewinne. Jest to dla mnie naprawdę poważny błąd logiczny. Tworzysz akt przemiany bohatera, gdzie wedle utartych już archetypów powinien on zejść ze ścieżki zła, czy też ignorancji i wyfrunąć w świat niczym kolorowy motylek, lecz ze zranioną duszą i wiecznym "cóż ja narobiłem!". Tymczasem wychodzi na to, że z postaci-lekkoducha, która ma dystans, wychodzi bohater typu yolo, który zwyczajnie nie dba o to, co się dookoła niego dzieje. Powstaje teraz pytanie - czy to ja, jako czytelnik, błędnie na początku zinterpretowałem Zelta, czy to Ty, jako autor, zrąbałeś jeden z akapitów? :P Postawiłbym tu też znak zapytania nad przebiegiem starcia. Przeszłość Twojej postaci nie wskazuje na biegłość w wojaczce. Nie wiem, czy dotychczasowe uczestnictwo w kilku potyczkach wystarczyłoby bohaterowi, by przypuścić szturm na grupę przestępców, która w końcu SPECJALIZUJE się w szeroko rozumianej przemocy.

Podsumowując całe podanie - to dobry tekst, ale z poważną dziurą na końcu. Nie dopełniłeś tutaj przemiany bohatera. Postawiłeś na jeden ostateczny akt przemiany, lecz z racji tego, jak go przeprowadziłeś, Zelt nie wydaje się być osobą, która jest gotowa na szkolenie Jedi - która w ogóle BĘDZIE CHCIAŁA w nim uczestniczyć. Mam wrażenie, że to sam GM, który poprowadzi Twoje wprowadzenie, ma teraz za zadanie dopełnić czegoś, czego dopełnić powinieneś Ty sam. Zelt nie przeszedł kompletnej przemiany wewnętrznej, nadal jest postacią, która nie nadaje się na Jedi, biorąc pod uwagę to, co wskazuje opowieść i teraz ktoś inny musi to naprawić. Jest to możliwe i znając życie, mimo naciągania, pewnie się to uda, lecz cierpi na tym integralność opowieści. Dla kogoś, kto poświęci resztę swoich dni na to, by bronić galaktyki przed złem, potrzebny jest naprawdę silny motyw, by wyglądało to przekonująco. Ty zaś nam takiego nie dostarczyłeś.
Awatar użytkownika
Ackial
Radny
 
Posty: 479
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Dac

Re: Zelt Dral - [Podanie otwarte]

Postautor: Zelt Dral » 22 paź 2019, 13:21

Dziękuję za wyrażenie swojej opinii, a zarazem przepraszam za tak późną odpowiedź. Trudno mi nie zgodzić się z powyższymi zarzutami, o ile mogę to tak nazwać. Co do samych powtórzeń - oczywiście były one niezamierzone, pisząc to starałem wdać się w skórę osoby raczej niezbyt wykształconej, która posługuje się relatywnie prostym słownictwem, zwykle zapominałem o tym, jakie konkretnie słowa podałem chwilę wcześniej, za to wiedziałem, że użycie zbyt wyszukanego słownictwa mijałoby się z podanym wyżej celem.

Co do samego zakończenia - pisałem je po sporej przerwie od rozpoczęcia kreowania podania, wyleciała mi też z głowy pełnia pierwotnego zamysłu, a to, co zostało, ułożyło się w efekt końcowy. Sam wszystkie z podanych wyżej błędów zauważyłem albo po przeczytaniu Twojego postu, albo już po wrzuceniu samego podania na Punkt rekrutacyjny. Mimo to nie mogę jednak zgodzić się z jednym zarzutem, odnośnie szturmu, w którym Zelt brał jedynie udział, zaś główną jego część poprowadziły oddziały Nowej Republiki. Jeśli chodziło jednak o pierwszą jego część - tutaj wykorzystał przewagę, jaką dawała mu możliwość zarówno niespodziewanego wyprowadzenia ciosu, jak i użycia statku, który to zresztą i tak został zestrzelony pod koniec natarcia.

W każdym razie chciałem raz jeszcze podziękować za wyrażenie opinii oraz przeprosić za głupotki, których się dopuściłem.
Zelt Dral
Przybysz
 
Posty: 2
Rejestracja: 20 paź 2019, 18:23

Re: Zelt Dral - [Podanie otwarte]

Postautor: Ackial » 22 paź 2019, 15:13

Biorąc pod uwagę powyższy komentarz, dochodzę do wniosku, że zakończenie zostało zwyczajnie napisane zbyt krótko. To, co wyjaśniłeś, nawet na przykładzie przewagi wynikającej z zaskoczenia, mogłoby spokojnie wynikać z tekstu. Rozwlekając opowieść zyskałbyś także miejsce na refleksję wobec śmierci załogi i zapewne wtedy zorientowałbyś się, że coś jest nie tak. Jakiś wniosek na przyszłość z tego może być - nie szczędźmy słów, gdy piszemy historię postaci. Głos oczywiście już oddałem i był to głos pozytywny, zakładam bowiem, że w RP dasz sobie bez problemu radę.
Awatar użytkownika
Ackial
Radny
 
Posty: 479
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Dac

Re: Zelt Dral - [Podanie otwarte]

Postautor: Dalinar » 22 paź 2019, 17:03

Ackial właściwie wyczerpał temat dokładną analizą historii podania, z którą to w pełni się zgadzam. Zarówno w kwestiach pozytywnych jak i negatywnych. Mając więc niewiele do dodania od strony fabularnej, chciałbym się skupić na aspektach technicznych.

Dobrze, że miałeś niewielką styczność ze zwykłym multiplayerem JK3, bo dzięki temu łatwiej Ci będzie opanować aspekty techniczne naszego moda, który to ma więcej wspólnego z OJP na którym bazuje, czy nawet systemem walki MB2. Łatwiej jest opanować nowe nawyki, niż oduczyć się starych. Z drugiej jednak strony trochę szkoda, że dostajemy kolejnego żółtodzioba, który będzie mieć problemy z rozpoznaniem, z której strony należy chwycić wpierw wibroostrze, a potem miecz świetlny! Ale to tylko takie moje zrzędzenie weterana. Kto wie? Może zostanę pozytywnie zaskoczony przez młode pokolenie!

Ostatnia kwestia jaką chciałem poruszyć, to zakończenie Twojej historii, co zostało już dobrze nakreślone przez Ackiala. Zelt nie wydaję się być dobrym kandydatem na Jedi. Patrząc szczególnie od strony jego dokonań życiowych. Będąc jednak sprawiedliwym, wielu wybitnych Mistrzów Jedi miało nawet gorszy start. W przypadku, gdy uda Ci się dostać, a podanie będzie rozpatrzone pozytywnie, to przed Tobą zostanie postawione zadanie, abyś ukazał w przekonujący sposób przemianę charakteru swojej postaci. Do tego może posłużyć Ci m.in wyciśniecie ile się tylko da z charakteru wprowadzenia, czy codziennego rp. Psychopaci w znacznej większości przypadków, nie przechodzą sita rekrutacyjnego ^^.

Głos oczywiście pozytywny.
Medycyna robi dziś takie postępy, że czasem trudno umrzeć.
Obrazek
Awatar użytkownika
Dalinar
Radny
 
Posty: 396
Rejestracja: 25 maja 2013, 17:36

Re: Zelt Dral - [Podanie otwarte]

Postautor: Tyron var Vasch » 22 paź 2019, 19:35

Nie chciałem już zarzucać komentarza, bo Ackial wywlekł rzeczy, które mi się rzuciły w oczy podczas czytania i o których sam autor mi napisał na PW. Ale jest jedna kwestia, której nikt nie poruszył, więc dodam swoje dosłownie 2 grosze.

Zelt sam mi wspomniał, że napisał historię bez weny i to się bardzo rzuca w oczy. Widać, że to podanie należy do kategorii "-Siema -No Siema -Mogę wbić? -Wbijaj". Historia nie zdaje się zmierzać w żadnym konkretnym kierunku, postać ma nakreślone backstory i charakter, ale nie jest to nic oryginalnego. Napisane bez polotu, co mówiąc szczerze mnie trochę zawiodło, spodziewałem się po tym kandydacie lepszej historii.

Mimo wszystko podanie jest dla mnie wystarczająco dobre. Daje pozytywa i poręczam, że towar ten sprawdza się w RP bardzo dobrze (gra u mnie bobołaka, który za tą wzmiankę o wygasających RP chyba zostanie bobołakiem-żebrakiem). Peryfrazując Taunsa; "Tokarczuk... Tokarczuk jest obecna w tym podaniu nie tylko poprzez styl, ale także i każde najmniejsze zdanie..."
"Nie zwykłem kłamać"

Obrazek
Awatar użytkownika
Tyron var Vasch
Uczeń
 
Posty: 97
Rejestracja: 04 gru 2017, 20:03
Lokalizacja: Tam, gdzie moje serce

Re: Zelt Dral - [Podanie otwarte]

Postautor: Jedi Council » 02 lis 2019, 15:33

Podanie zostaje zaakceptowane przez większość głosów. Kandydat otrzymuje niniejszym rangę Rekruta i już wkrótce adekwatny dostęp do działów na forum. Dalsze instrukcje zostaną udostępnione na discordzie.
Awatar użytkownika
Jedi Council
Rada Jedi
 
Posty: 815
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron