Nuru’ara’lurri - [Podanie Odrzucone]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

Jak dołączyć do Akademii Jedi?

1. Pierwszy raz na stronie? Kliknij tutaj, by zapoznać się z regulaminem Akademii Jedi.
2. Chcesz złożyć podanie? Kliknij tutaj, by poznać regulamin rekrutacji i uzyskać niezbędne informacje.
3. Potrzebujesz pomocy lub wskazówek przy tworzeniu historii? Kliknij tutaj, by zapoznać się z pomocami dla aplikantów.
4. Uważasz, że masz już pomysł na historię? Kliknij tutaj, by sprawdzić często zadawane pytania i przeczytaj komentarze pod ostatnimi podaniami, uniknąć popularnych błędów.
5. Gotów, by złożyć podanie? Kliknij tutaj, by zdobyć szablon, który należy wypełnić, bądź też użyj tego, który pojawi się automatycznie przy utworzeniu nowego tematu w tym dziale.
6. Wciąż masz wątpliwości lub inne pytania? Kliknij tutaj, by dołączyć do naszej grupy na discordzie, gdzie uzyskasz pomoc.

Nuru’ara’lurri - [Podanie Odrzucone]

Postautor: Kelisea Aestar » 27 lis 2021, 17:12

- Informacje ogólne
a. Imię: Eryk
b. Wiek: 2…6? Tak, 26, jeszcze.
c. Zamieszkanie: Pod Kołobrzegiem
d. Zainteresowania: O żesz…mógłbym tu CV wstawić, ale najważniejsze:
- Programowanie C#, PHP i języków strukturalnych/programowanie PLC
- Webdesign i trochę webmastering (szczególnie silnik forów phpBB)
- Grafika szerokopojęta (photoshoping, texturing and modeling szczególnie)
- Storytelling różnego typu
- Hobbystyczna naprawa sprzętu elektronicznego, RTV i AGD (jestem członkiem inicjatywy "Naprawiaj, nie wyrzucaj" North.pl :D )
- Marnowanie czasu na pomoc charytatywną (technologiczną) xD

e. Krótki opis własnej osoby: Oh nooo. Ciężko siebie opisać, no ale jak mus to mus.
Prowadzę własną działalność gospodarczą, skupiająca się na chłodnictwie przemysłowym, klimatyzacji i pompach ciepła. Miewam czasami nawał roboty i mało czasu/sił na jakąkolwiek grę, ale przeważnie nie ma z tym problemu. Żona i 3-letnia córa, więc obowiązki rodzinne także są ważne. Poza tym bardzo lubię storytelling, szczególnie jeśli nie ma w tym za dużo skomplikowanej mechaniki, excela i kostek xD Gram w takowe od wieeeelu lat, chociaż w połączeniu z grą wideo to wciąż dla mnie pewien niezbadany rejon. Jak w ogóle kogoś ciekawi moja historia, to więcej mogę opowiedzieć prywatnie, bo to i tak pewnie ten punkt nie wielu ciekawi xD

f. Kontakt:
- email: eryk955@gmail.com
- discord: Key#3563

- Scena RP i JK3
a. Przynależność:
Akademia Jedi, potem Szlakiem Jedi…w sumie większego wyboru nie ma xD
b. Staż:
Jakby liczyć aktywny InGame staż to bardzo niewielki, może ze 2 miesiące? Jak liczyć aktywność OOC to w cholerę…3 lata? Może 4.
c. Krótka historia:
Hmm. Kilka lat temu 3 podejścia do Akademii. Młodszy byłem i głupszy, wciąż jeszcze się mnie imały dramy, więc tak średnio zakończenie wyszło xD. Potem spróbowałem Szlaków, ale no tam poziom samej gry (czy tzw. Próg wejścia) był dla mnie zbyt wysoki, chociaż ludzi bardzo polubiłem za to jak o siebie dbają nawzajem i chętnie pomagałem im z kilkoma rzeczami OOC (i pomagać będę, muszę utrzymać support swoich rzeczy xD). Mimo wszystko postanowiłem spróbować ponownie szczęścia na Akademii, bo interesuje mnie po prostu wkręcenie się w fajny storytelling w świecie SW, ponieważ wciąż mam na to hype :D To tak krótko. Dłuższa wersja dostępna onli…na PW discorda? xD

- Postać
a. Imię: Nuru’ara’lurri (dla innych po za chissami: „Kara”)
b. Wiek: 16
c. Pochodzenie: Naporar
d. Rasa: Chiss
e. Opis zewnętrzny: Delikatne, szlachetne rysy twarzy wyróżniają ją z tłumu innych chissów. Nawet wśród własnej rasy jest uważana za atrakcyjną. Jest lekko umięśniona, ale zachowując piękną, kobiecą sylwetkę porusza się zgrabnie. Patrząc na nią, ciężko dostrzec z jej strony jakiekolwiek zagrożenie, a łatwiej stwierdzić, że to jej wiele zagraża. Względem dużej większości rodaków, posiada bardziej srebrzystą karnację, aniżeli intensywnie niebieską. Jej intensywne czerwone spojrzenie zdaje się wnikać w umysł rozmówcy.

f. Historia: [min. 800 słów]:
Nuru’kara’lurri to młoda chissanka o skomplikowanej sytuacji życiowej. Jako członkini rodziny Nuruodo związanej więzami krwi, wymagano od niej bardzo wiele. Nie pomagał również fakt, że jej matka była córką patriarchy rodu, a jej pozycja jako admirał Ekspansywnej Floty Obronnej stawiała poprzeczkę wysoko. Samego ojca nigdy nie poznała, a jej matka – Nuru’vica’lurri (Vica) – nigdy o nim nie wspominała, zresztą tak samo, jak reszta rodziny. Pomimo swojego pochodzenia, Kara nie mogła liczyć na opływające tylko w luksusy życie, proste i przyjemne. Rodzina Nuruodo odpowiadała za obronę granic Chissów i ich obywateli, dlatego praktycznie każdy przynależący do nich był w jakiś sposób związany z działalnością militarną lub w służby porządkowe. Jednakże bycie wnuczką patriarchy stawiało oczekiwania wobec niej bardzo wysoko, a wręcz przewidywało, iż kiedyś zajmie miejsce swojej matki.

Jej matka, pomimo bycia bardzo zajętą, starała się spędzać ze swoją córką jak najwięcej czasu. Kochała ją i starała się to okazywać, na swój nieudolny sposób, którego Kara nie potrafiła zrozumieć w tamtym czasie. W tym okresie często uczyła ją o celach rodziny, podstawach taktyki, walki w kosmosie, strukturze Dynastii Chissów, walki wręcz i tym podobnych rzeczy, słowem wszystko, czego prawdziwa córka Nuruodo powinna się odznaczać. Niestety, Nuru’kara’lurri była bardzo oporną uczennicą, niewiele z tych tematów ją interesowało. Chociaż starała się skupiać na lekcjach i chłonąć tę wiedzę, nie szło jej to zbyt dobrze. Nie potrafiła stać się na zawołanie tym, kim w oczach innych być powinna, nie była z natury ksenofobem, nie pałała do obcych podejrzliwością i nie widziała w nich potencjalnych wrogów, jak często wśród jej rodaków jest to uczone. Nie potrafiła zmienić tego wszechobecna propaganda, która miała wywoływać wśród Chissów strach przed światem zewnętrznym. Była ciekawa świata, nie chciała w każdym widzieć wroga, bo wiedziała, że tak naprawdę nie trzeba się bać wszystkiego, co obce. Chciała bronić swojego domu, ale przed prawdziwym zagrożeniem, a nie przed wyimaginowanym, sztucznie wykreowanym.

Przez takie podejście do życia z biegiem czasu, jej matka stała się bardziej oschła w relacjach matka-córka, a stała się bardziej jak obca jej nauczycielka. Za niesubordynację i nieprzykładanie się do nauki, Kara była oddelegowywana do zadań mało przystających komuś z jej pochodzeniem, a była to na przykład praca w dziale utrzymania czystości. I wbrew pozorom, Kara wolała sprzątać krążownik, którym dowodziła matka, aniżeli chłonąć wbrew samej sobie propagandę, sprawiało jej więcej radości przebywanie z innymi, normalnymi chissami, a nie służbistami. Dzięki temu mogła poznawać normalny świat z opowiadań innych, a także coraz bardziej rozkręcać swoje wyobrażenie o nim. Nie była jednak naiwna, wiedziała, że świat zewnętrzny to nie tylko sama słodycz, tam również było wszechobecne zło, jednakże oferowało ono więcej niż przestrzeń Chissów.

Wiele zmieniło się wraz z atakiem Vongów w 25ABY, kiedy to dotarły pierwsze plotki i raporty spoza granic Chissów. Floty i światy padały jeden po drugim, a sama Kara przypomniała sobie z historii atak tych istot na flotę Admirał Ar’alani. Pomimo względnie niewielkiej siły, ich atak na flotę chissów był zażarty i pomimo unicestwienia, straty po stronie jej rodaków były znaczące. Zrozumiawszy zagrożenie, rządzące rodziny postanowiły pilnować swoich granic, a córka admirał nie potrafiła tego zrozumieć, tej niesolidarności względem prawdziwego zagrożenia dla całej galaktyki. W tej chwili nie było jasne dla chissanki, czy przemawiał za tym głupi heroizm, czy coś więcej, ale postanowiła uciec ze swojego domu i pomóc tam, gdzie było to potrzebne. I tak jedna z kilku rzeczy, której nauczyła jej matka, to odwaga i dbanie o dobro, ale nie tylko własnych rodaków, ale wszystkich, którzy tego potrzebują.

Niestety, w trakcie inwazji Vongów loty z i do przestrzeni poza granicami Chissów były mocno kontrolowane, dlatego pomimo prób nie udało jej się wydostać z „domu”. Wszystko dodatkowo utrudniał fakt, że po pierwszej wpadce była już bardziej nadzorowana, co w konsekwencji doprowadziło do tego, że matka coraz bardziej uszczuplała kontakt z nią. Musiała walczyć pomiędzy przekonaniami, ideą i karierą, a miłością do córki. Wydawało jej się, że z czasem sytuacja się poprawi, a jej córka zmądrzeje i zrobi to, czego od niej się oczekuje. Mijały jednak kolejne lata, a kolejne próby tylko bardziej pogrążały nadzieje na poprawę. W pewnym momencie admirał Nuru’vica’lurri postanowiła ukarać swoją córkę, odsyłając ją na służbę na jakiejś odległej planecie granic Chissów, gdzie nie było żadnej cywilizacji, a jedynie jeden posterunek, gdzie cała obsada liczyła sześć osób. Zerwała także z nią całkowicie kontakt, na czas odbywania „służby”. Sposób, w jaki potraktowała ją własna matka, sprawił, że Kara nie miała skrupułów, aby zrobić to, co zaplanowała. Wmówiła sobie, że matka nigdy tak naprawdę jej nie kochała, a jedynie chciała, aby była ona w jej ręku powodem do dumy.

Po kilku miesiącach, w roku 29ABY, Kara skontaktowała się ze swoją matką, przepraszając wylewnie za swoje zachowanie, że zrozumiała gdzie jej miejsce i obiecała poprawę. Była przekonująca, gdyż wywołała na twarzy swojej matki uśmiech i widoczną ulgę, a nawet po raz pierwszy od kilku lat powiedziała w jej stronę „kocham cię”. Ta zorganizowała transport dla niej, który wypełniony był kilkoma przesiadkami. Uśpiła jej czujność i teraz miała szansę, prawdopodobnie ostatnią. W trakcie jednego z postojów chissce udało się zniknąć w tłumie, gdyż coś podpowiedziało jej, że ktoś ją obserwuje i faktycznie to dostrzegła, kiedy wylądowali. W mieście pozbyła się wszystkiego, zmieniła ubranie, fryzurę, a nawet zastosowała ostry makijaż, aby rozpoznanie jej stanowiło wyzwanie.

Tym razem wszystko dobrze przemyślała, przekupiła odpowiedniego kapitana frachtowca i ukryła się głęboko w kanałach technicznych. Kapitan nie był tani, ale świetnie odegrał teatrzyk i był opanowany, dzięki czemu kontrola podeszła do sprawdzenia statku bardzo luźno. Tym razem, po kilku latach, nareszcie się udało, chisska była wolna od wpływu matki i całej propagandy. Jednak chociaż była szczęśliwa, miała pewne wyrzuty z tego powodu, z drugiej jednak strony, nie mogła liczyć na lepszy sposób zwiedzenia galaktyki. Była przekonana, że matka i tak odczuje pewnego rodzaju ulgę, ze względu na fakt, iż nie będzie ona więcej nadszarpywać jej reputacji.

Chociaż kapitan wspominał o celu, do którego lecą z ładunkiem, a także zapewnił, że to cywilizowany port, to sama chisska zapomniała o tym, była zbyt przejęta faktem, że właśnie uciekła spod jurysdykcji swojego ludu. Chciała sama zadecydować o swoim życiu, o tym, kim się stanie i w jaki sposób. Miała dość oczekiwań innych, wymuszonej nauki i ciągłej propagandy. Wiedziała, że świat nie kończy się na granicach Dynastii, a ma do zaoferowania dużo więcej niż sama mogłaby sobie wyobrażać. Miała pieniądze, miała odpowiednią wiedzę i przeszkolenie, to wystarczyło, aby zacząć od nowa. A kto wie, może, kiedy wszystko się poukłada, odezwie się do „pani Admirał”. W ostatnim porcie pozostawiła za sobą wszystkie urządzenia i prywatne rzeczy, które mogłyby być namierzane, wynajęła prywatną skrytkę na krótki termin, bo podejrzewała, że i tak szybko ją odnajdą. Nie miała ze sobą niczego, co przypominałoby o jej wczesnym życiu, kupiła nawet nową holodatę. Teraz była po prostu zwyczajną chisską…o ile można tak nazwać jakiegokolwiek chissa w znanej galaktyce.

Chociaż nie chciała ona całkowicie porzucać swojego prawdziwego imienia, wiedziała, że wymawianie go przez kogokolwiek innego niż chiss byłoby zbyt problematyczne, dlatego skróciła je do formy, która osobiście jej się spodobała i była łatwa do wypowiedzenia przez innych. Tak też przedstawiła się kapitanowi statku, aby w razie pytań sam nie wiedział, kim ona jest.


- Informacje dodatkowe
a. Dlaczego chcesz wstąpić do Akademii?
Szukam ciekawego storytellingu w świecie Star Wars, a poparty rozgrywką w JK3 tym bardziej.

b. Skąd dowiedziałeś się o Akademii?
Znam ją od kilku lat, kiedyś tu grałem i przyprowadziłem Sarmile Adu oraz Habio ze sobą.

c. Jakie umiejętności możesz zaoferować Akademii, by wspomóc jej funkcjonowanie?
W sumie prawie wszystko to co w zainteresowaniach. :D A może więcej…zależy jak bardzo się to rozkręci.
Kelisea Aestar
Były członek
 
Posty: 69
Rejestracja: 13 lut 2015, 21:08
Lokalizacja: Kołobrzeg

Re: Nuru`ara'lurri

Postautor: Rada Jedi » 27 lis 2021, 19:58

Podanie spełnia minimalne wymagania, zostaje więc poddane głosowaniu wedle przyjętego regulaminu. Głosowanie kończy się 4 grudnia a 2021 o 23:59.

Zauważone błędy, oraz własne spostrzeżenia co do podania każdy członek Akademii może napisać w tym temacie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
Rada Jedi
 
Posty: 911
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Nuru`ara'lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zelphar » 28 lis 2021, 14:59

Na wstępie napomknę jedynie, że nie będę uwzględniał w mojej ocenie Twojego poprzedniego członkostwa na Yavinie czy Szlakach, będą to jedynie przemyślenia dotyczące tego konkretnego podania. Być może inni, którzy Cię znają z przeszłości, będą mieli już wyrobioną opinię i się nią pokierują, ale dla mnie masz „czystą kartę”.

Brakuje mi trochę jakiegoś konkretnego powodu albo bodźca, dlaczego Kara miałaby nie ulec propagandzie tak jak cała reszta, szczególnie w przypadku, gdzie członkowie jej rodziny to tak wpływowi i wysoko postawieni ludzie, a sama Kara była, jak mniemam, od dziecka nadzorowana i uczona ich wartości. Rzadko kiedy ktoś wybija się z tak intensywnie prowadzonej indoktrynacji, mając przy tym dodatkowo status i pozycję, dlatego samo „była ciekawa świata” do mnie nie przemawia. Równie dobrze mógł to być po prostu okres buntu nastolatki, bo buzują w niej hormony i sama jeszcze nie wie czego naprawdę chce w życiu, a niekoniecznie jej faktyczny światopogląd. Ktoś uczony od małego ksenofobii i rasizmu wyrośnie na ksenofoba i rasistę, jeśli nie będzie miał w okresie dorastania innych doświadczeń, a przecież nawet dorośli już ludzie są podatni na propagandę, to co dopiero osoby młodsze?

Podobny problem mam przy ataku Vongów, co kierowało Karą, że postanowiła uciec i pomagać w galaktyce, skąd wziął się ten altruizm i akt heroizmu? Czemu miałaby porzucać bezpieczny dom, pozycję i władzę na rzecz nieznajomych jej kompletnie osób? Wiadomo, są oczywiście skrajne wyjątki, ale zazwyczaj towarzyszą takiej zmianie poglądów jakieś konkretne wydarzenia, których w podaniu brak.

Wielka szkoda, że nie napisałeś żadnych dialogów, bo było ku temu kilka idealnych okazji, chociażby przeprosiny Kary albo jakiś fragment z „lekcji” prowadzonej przez Vicę, gdzie można by zaobserwować ten właśnie zgrzyt i różnicę poglądów, może nawet pogorszenie ich relacji. Dialogi i towarzyszące im opisy nie tylko wzbogacają opowieść, ale to zawsze świetne źródło informacji, z których można dowiedzieć się więcej o postaci, o tym jak faktycznie myśli albo jakie ma zachowania, ambicje, zachcianki, refleksje itp. Niestety tego w podaniu również brakuje.

Nie ma też żadnej wzmianki o wrażliwości na Moc. W teorii zakłada się oczywiście, że postać z podania będzie wrażliwa, ale mimo wszystko subtelna wzmianka czy nawet krótki fragment pokazujący tę wrażliwość by się przydał.

Po przeczytaniu całości czuję niedosyt, bo pomimo kilku błędów piszesz całkiem w porządku i czytało mi się tekst dość sprawnie. Sam pomysł na historię jest co prawda klasycznym przykładem dzieciaka z bogatej/wpływowej rodziny, który chce robić w życiu swoje i nie mieć nic wspólnego z rodzinnym biznesem i takie historie można fajnie napisać, jeśli decyzja takiego bohatera jest dobrze i logicznie umotywowana. Może bohater poznał kogoś, kto pokazał mu, jak wygląda „prawdziwe” życie poza jego własną bańką? Może wpadł w złe towarzystwo albo zmieniła go śmierć bliskiej mu osoby? Niestety mam wrażenie, że jedyne cechy, które posiada Kara to „chce pomagać innym” i „jest atrakcyjna”, brakuje tej postaci głębi oraz charakteru, nie zawarłeś prawie żadnych szczegółów, które by ją jakoś definiowały. Historia bardzo mocno pchana jest w jedną stronę (Kara chce uciec z domu i pomagać tam, gdzie trzeba) bez konkretnego powodu i pomysłu, a sama Kara jest dobra, bo… jest dobra.

Niestety, ale ode mnie dostajesz głos negatywny. Podanie nie należy do najgorszych, ale według mnie jest po prostu niekompletne i brakuje w nim paru kluczowych elementów.
Awatar użytkownika
Zelphar
Padawan
 
Posty: 66
Rejestracja: 22 wrz 2019, 16:36

Re: Nuru`ara'lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Petrus » 28 lis 2021, 20:36

Podobnie jak Zelphar, jestem świadom tego, iż byłeś kiedyś członkiem Yavina, ale, jako że osobiście nie byłem nim w tym samym czasie, moje podejście jest czysto neutralne.

Najpewniej też moje zdanie będzie lekkim "echo chamber", gdyż w większości kwestii zgadzam się z przedmówcą. W tej historii brakuje... paru rzeczy.
Przede wszystkim nie ma tutaj żadnego powodu ani bodźca lub przeżycia, które ukształtowałby Karę jako kogoś innego od typowego Chissa, którzy są społeczeństwem zamkniętym i ksenofobicznym od czasów starej republiki. To sprawia, że przechodzę do drugiego punktu, czemu Karę bardziej interesowałyby dalekie wojenki z Vongami, niż wojna jej rodaków z Vaagar oraz prowadzona wojna domowa między rodzinami rządzącymi, Killikami i (jeśli mnie pamięć nie myli) resztkami sił pod wpływem Thrawna?

Dodatkowo uważam, że brak dialogów mocno rani postać, bo straciłeś szansę na jakieś głębsze przedstawienie jej różnicy od reszty Chissów, pokazanie nam, że faktycznie się różni, a nie jest jedynie inna, bo tak i nic za tym nie stoi.

Ni mniej, na chwilę obecną oddaję głos neutralny, ponieważ jestem ciekaw czy jakoś będziesz starać się wytłumaczyć te ewentualne problemy, lub też coś do nic dopowiedzieć.
We're Jedi and Jedi don't run, we fight.
Awatar użytkownika
Petrus
Rycerz
 
Posty: 183
Rejestracja: 04 lis 2016, 14:52

Re: Nuru`ara'lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Kass » 28 lis 2021, 21:42

Cześć :)

Od razu powiem, że po części podzielam opinię poprzedników, po części się z nią nie zgadzam. Co uważam o podaniu:

Na poziomie literackim / językowym jest... ok. Miałem wrażenie że czytam streszczenie jakiegoś dłuższego opowiadania które zostało skondensowane w parę punktów. W roku tym i tym Kara robi to i to. W następnym zrobiła tamto. W kolejnym co innego. Trochę szkoda, bo był potencjał żeby strzelić naprawdę solidną opowieść. Nie każdy jest na tyle walnięty żeby pisać historię na 5k+ słów po to żeby dołączyć do klanu w grze komputerowej, ale tutaj mam wrażenie wystarczyłoby, by historia była może dwa razy dłuższa. Faktycznie szkoda, że nie umieściłeś dialogów, może więcej sytuacji z dnia codziennego, no ale.

To było to, co mi w podaniu nie grało. Teraz skupmy się na tym co było dobre: podoba mi się postać. Uważam że młoda osoba z wyższych sfer, o bardzo idealistycznej, nieżyciowej postawie, rzucona nagle w pustkowie Thenona da sporo paliwa na fajne odgrywanie. Co więcej, kompletnie nie zgadzam się z przedmówcami marudzącymi na to że nie opisałeś dokładnie dlaczego postać jest jaka jest. Bo czy ma to jakieś znaczenie? A czy każdy został ukształtowany przez jakieś wydarzenia czy po prostu jesteśmy jacy jesteśmy? Czy nie zdarza się, że np. młodzież z dobrego domu, zupełnie bez powodu zostają czarnymi owcami w swojej rodzinie? Zdarza się. Tutaj widzę, że postać ma swoją jakąś postawę, swój temperament, a jej rodzina na siłę próbuje ukształtować ją według swojej wizji, co wywołuje w niej opór. Dla mnie jest to wystarczający powód.

Także, za dawnych czasów, kiedy nowicjusze mogli głosować, oddałbym, może z małym wahaniem, głos pozytywny.
Kass
Nowicjusz
 
Posty: 68
Rejestracja: 30 paź 2016, 22:44

Re: Nuru`ara'lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Ackial Fihleazah » 29 lis 2021, 12:53

Przeczytałem historię bez większych problemów. Piszesz poprawnie, powiedziałbym, że i ładnie, chociaż to zawsze bywa subiektywnie oceniane. Sprzeczności Twojego opowiadania z fabułą Akademii nie dostrzegam, ale tu ogromną zasługę ma fakt, że wybrałeś rasę, która praktycznie się u nas nie pojawiała, zarówno w RP, jak i w narracji ogółem. Wybór ten dodaje kolorytu podaniu, ale równocześnie jest też po części jego zgubą. Odnoszę bowiem wrażenie, że z życiorysu Kary można wyrzucić jej pochodzenie i bez najmniejszych problemów wstawić w jego miejsce inne. Dowolny autorytarny rząd, surowy rodzic, bunt wobec utartych norm społecznych i pyk, historia Kary gotowa. Wygląda to dosłownie tak, jakby fakt, że Twoja bohaterka jest Chissem, został użyty tylko po to, by miała egzotyczny wygląd w grze. To, że postać się buntuje i ucieka z domu nie jest dobrze uzasadnione, brzmi w kontekście opowieści jako dosyć naiwny zabieg narracyjny, co z resztą (i nie tylko to) świetnie podsumował Zelphar w swoim komentarzu.

Moją pierwszą myślą po przeczytaniu podania było to, że przebrnąłem dopiero przez wstęp. Brakowało rozwinięcia, brakowało tego sedna dla przygody, jakieś przemiany, kryzysu, czegoś, co faktycznie czyniłoby z Kary osobę, której przybycie do Zakonu jest logiczne na poziomie przyczyn i skutków. W tym momencie Twoja bohaterka nie ma żadnego motywu. Uciekła z domu i tyle. Nie jest nawet zdesperowana, żadnych tarapatów, ot intergalaktyczny Erazmus. Podczas wprowadzenia często prezentujemy nowym postaciom jakieś autorskie wyzwania, które nie muszą ściśle nawiązywać do wydarzeń w podaniu, ale przynajmniej o nie zahaczają. U Ciebie naprawdę nie ma o co zahaczyć, gdyż nawet aspekt wrażliwości na Moc nie został tutaj przedstawiony w dostatecznej dla czytelnika formie.

Muszę wspomnieć też o Twoich zainteresowaniach, gdyż są one niewątpliwym plusem. To prawda – pomoc w sprawach technicznych zawsze będzie u nas mile widziana, podobnie jak dowolne inicjatywy artystyczne i tym podobne. Sęk w tym, że trzonem funkcjonowania Akademii pozostaje GRA. Nie możemy rekrutować ludzi tylko ze względu na to, że mogą pomóc nam zakulisowo. To zwyczajnie nieuczciwe dla obu stron, przynajmniej moim zdaniem. Jeżeli ktoś poświęca nam swój czas, to powinien robić to z położenia osoby, która jest już wciągnięta w rozgrywkę, która czerpie z pracy innych, w tym wypadku GMów. Mam wątpliwości, czy z obecnym konceptem postaci faktycznie odwiedzałbyś nas na serwerze. Jest to Twoja czwarta aplikacja i czwarta postać, której dominującą cechą, niestety, jest "bycie atrakcyjną kobietą". Moim zdaniem niesamowicie ograniczasz się tym utartym schematem i brniesz w ścieżkę kreacji bohatera, która nigdy nie gwarantuje długotrwałego wciągnięcia się w RP.

Taka postać jest skonstruowana jak ozdoba, a ozdoby się nudzą – szczególnie w takim formacie, jak nasz, gdzie dialogi i interakcje werbalne to dominujące zjawiska w grze. Bogate backstory i ciekawa osobowość to zbiorniki, z których czerpie się paliwo do kolejnych sesji. Jeżeli bohater nie ma tych zębatek w środku siebie, tej intrygującej i dla samego autora maszyny, to granie nim nudzi się BARDZO szybko. Gorąco zachęcam Cię do tego, byś stworzył kiedyś postać mężczyzny. Zapomniał o tym, jak wygląda, a skupił się na tym, kim jest. Napisał mu historię, która zaciekawi Ciebie w trakcie jej spisywania. Myślę, że to jedyny sposób, byś kiedykolwiek był w stanie naprawdę wciągnąć się w RP, a nie zrezygnował po kilku sesjach.

Na koniec podsumowanie – wstrzymuję się od głosu. Nie ma to związku z tym, co napisałem, bo jak zapewne nietrudno wydedukować, równowaga plusów i minusów nie została utrzymana. Swojego głosu nie oddaję z powodu pozostałych osób dopuszczonych do głosowania, a więc głównie Rycerzy i Padawanów. To oni będą poświęcać Tobie najwięcej czasu, nie ja. W swoim głosie opierałbym się na tym, co już z Twojej strony widziałem. Oni jednak nie mieli okazji oceniać Twoich podań, robią to po raz pierwszy i być może będą mieli inne wnioski. Chciałbym, by to takie głosy ostatecznie rozstrzygnęły los tego podania.
Awatar użytkownika
Ackial Fihleazah
Mistrz
 
Posty: 658
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Dac

Re: Nuru`ara'lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Kelisea Aestar » 29 lis 2021, 17:21

No dobra, to teraz odniosę się do kilku kwestii, jako, że mój styl opowiadania podprogowego chyba nie każdemu sprzyja (i całkowicie to rozumiem) :D

Brakuje mi trochę jakiegoś konkretnego powodu albo bodźca, dlaczego Kara miałaby nie ulec propagandzie tak jak cała reszta, szczególnie w przypadku, gdzie członkowie jej rodziny to tak wpływowi i wysoko postawieni ludzie, a sama Kara była, jak mniemam, od dziecka nadzorowana i uczona ich wartości. Rzadko kiedy ktoś wybija się z tak intensywnie prowadzonej indoktrynacji, mając przy tym dodatkowo status i pozycję, dlatego samo „była ciekawa świata” do mnie nie przemawia. Równie dobrze mógł to być po prostu okres buntu nastolatki, bo buzują w niej hormony i sama jeszcze nie wie czego naprawdę chce w życiu, a niekoniecznie jej faktyczny światopogląd. Ktoś uczony od małego ksenofobii i rasizmu wyrośnie na ksenofoba i rasistę, jeśli nie będzie miał w okresie dorastania innych doświadczeń, a przecież nawet dorośli już ludzie są podatni na propagandę, to co dopiero osoby młodsze?


Masz rację, większość osobników zawsze podda się propagandzie, ale trzeba też przyznać, że zawsze są wyjątki. Może wejdę trochę w politykę ale...nie każdy popiera PiS tylko dlatego, że mamy wszechobecną propagandę, prawda? :) Kara po prostu z natury podważa to co wokół niej się dzieje, szczególnie, że wywierano na nią duży nacisk, gdzie miłość rodziny nie była bardzo zauważalna, a była ona bardziej ukierunkowana w stronę jej "przeznaczenia". W takim przypadku, większość pewnie chciałaby zaimponować rodzicom, ale ona tego nie chce, ponieważ nie czuje wielkiego przywiązania do nawet samej matki, a tym samym nie chce nikomu imponować swoją karierą, chce się od tego po prostu uwolnić. Znam nawet kilka takich osób, gdzie przez brak wsparcia i miłości w rodzinie, poszli własną drogą aby odciąć się od złego wpływu rodziny.

Podobny problem mam przy ataku Vongów, co kierowało Karą, że postanowiła uciec i pomagać w galaktyce, skąd wziął się ten altruizm i akt heroizmu? Czemu miałaby porzucać bezpieczny dom, pozycję i władzę na rzecz nieznajomych jej kompletnie osób? Wiadomo, są oczywiście skrajne wyjątki, ale zazwyczaj towarzyszą takiej zmianie poglądów jakieś konkretne wydarzenia, których w podaniu brak.


Nie wszystko czego się uczyła było nieistotne dla niej. Chissowie stawiają bardzo wiele na ochronę swojego ludu i to popierała, ale nie popierała stania bezczynnie, kiedy resztę galaktyki trafiał szlag. Bo prędzej czy później, Vongowie i tak dotarliby i do nich, a wtedy nie byłoby już nikogo, z kim mogliby się sprzymierzyć w walce. I może trochę źle to odebrałeś, bo nie chodziło do końca o to, że teraz charytatywnie postanowiła wstąpić do pomocy dla poszkodowanych. Po prostu chciała ona odegrać jakąś rolę w ich powstrzymaniu, ale jednocześnie być szczera wobec siebie samej, aby nie być osobą która odwraca się od cudzego cierpienia, tak jak rząd jej ludu. Miała wiedzę i zna się na broni, tego się nauczyła, więc mogła w razie potrzeby pomóc kiedy byłaby taka potrzeba. Ale przede wszystkim, chodziło jej o uwolnienie się od wpływu rządu Chissów i podążenie drogą, którą dyktuje jej serce. (może to trochę sam do siebie odniosłem, bo sam tak mam, że lubię pomagać charytatywnie xD)

Wielka szkoda, że nie napisałeś żadnych dialogów, bo było ku temu kilka idealnych okazji, chociażby przeprosiny Kary albo jakiś fragment z „lekcji” prowadzonej przez Vicę, gdzie można by zaobserwować ten właśnie zgrzyt i różnicę poglądów, może nawet pogorszenie ich relacji. Dialogi i towarzyszące im opisy nie tylko wzbogacają opowieść, ale to zawsze świetne źródło informacji, z których można dowiedzieć się więcej o postaci, o tym jak faktycznie myśli albo jakie ma zachowania, ambicje, zachcianki, refleksje itp. Niestety tego w podaniu również brakuje.


No masz rację, dialogi to fajna sprawa i nawet zgodzę się z tym, że mogłem je dodać. Ale jakoś od początku miałem zamysł, aby było to opowiadanie bez dialogów. :)

Nie ma też żadnej wzmianki o wrażliwości na Moc. W teorii zakłada się oczywiście, że postać z podania będzie wrażliwa, ale mimo wszystko subtelna wzmianka czy nawet krótki fragment pokazujący tę wrażliwość by się przydał.


Jest, bardzo subtelna (gdyż taka miała być, jest to część kiedy poczuła w porcie, że ktoś ją śledzi), często zdarza mi się pisać pewne rzeczy, na które nie od razu ktoś wpadnie, ale GMi też tak mają, prawda? Nie zawsze istotne informacje są wbijane młotkiem graczowi i pewnych rzeczy trzeba się doszukać. :D

...a sama Kara jest dobra, bo… jest dobra.


No tutaj bym z tym dobrem ostrożnie, nie była taka dobra dla matki, jak uciekła bez słowa :) Potrafi być wredna też, ale nie uważałem tego za istotne w historii, pewne rzeczy wolę rozbudować w samej grze, bo nie wszystko wychodzi z KP tak samo w grze.

To sprawia, że przechodzę do drugiego punktu, czemu Karę bardziej interesowałyby dalekie wojenki z Vongami, niż wojna jej rodaków z Vaagar oraz prowadzona wojna domowa między rodzinami rządzącymi, Killikami i (jeśli mnie pamięć nie myli) resztkami sił pod wpływem Thrawna?


Gdyż robiąc to, musiałaby pozostać w propagandzie Chissów, w ich strefie wpływów i pod wpływem swojej matki. Nie jest głupia, a świadoma siły wojennej swoich rodaków i na ten moment, nie uważała aby była tutaj potrzebna. W ciągu 3 lat Chissowie nie utracili 1/3 terenów, nie tak jak reszta galaktyki :)

Wygląda to dosłownie tak, jakby fakt, że Twoja bohaterka jest Chissem, został użyty tylko po to, by miała egzotyczny wygląd w grze.


Nie twierdzę, że nie wybrałem rasy ze względu na wygląd, ale przemawiały także inne czynniki. Po pierwsze, na pewnym PBFie mam postać chisski i bardzo spodobała mi się ta rasa, ma sporo do zaoferowania w BGStory i jako, iż tam mi się to spodobało, postanowiłem przenieść to na KP tutaj. Kminiłem trochę nad opowieścią dla Arkaniana, Miraluki i Mirialana, ale ostatecznie padło na coś, co miałem już opracowane poniekąd i znałem temat. Więc tak, nie lubię dziwnych ras z mackami na twarzy, lubię bardziej przypominające człowieka, ale wygląd nie był tutaj jedynym wyznacznikiem dla opowieści Kary :)

Moją pierwszą myślą po przeczytaniu podania było to, że przebrnąłem dopiero przez wstęp. Brakowało rozwinięcia, brakowało tego sedna dla przygody, jakieś przemiany, kryzysu, czegoś, co faktycznie czyniłoby z Kary osobę, której przybycie do Zakonu jest logiczne na poziomie przyczyn i skutków. W tym momencie Twoja bohaterka nie ma żadnego motywu. Uciekła z domu i tyle. Nie jest nawet zdesperowana, żadnych tarapatów, ot intergalaktyczny Erazmus. Podczas wprowadzenia często prezentujemy nowym postaciom jakieś autorskie wyzwania, które nie muszą ściśle nawiązywać do wydarzeń w podaniu, ale przynajmniej o nie zahaczają. U Ciebie naprawdę nie ma o co zahaczyć, gdyż nawet aspekt wrażliwości na Moc nie został tutaj przedstawiony w dostatecznej dla czytelnika formie.


Czy zabrakło sedna? Możliwe, że troszkę tak. Czy jest przyczyna dla której miałaby wstąpić do Zakonu? Owszem, chociaż wiele się złego mówi o Jedi w granicach Chissów, to ona doskonale wie, że to wcale nie musi być prawda. Bo pewnych faktów i wydarzeń z ich udziałem nie dało się całkowicie przekłamać, prawda? A w pewnych archiwach zapewne jest wiele wzmianek o udziale Jedi w wydarzeniach na przestrzeni wieków, więc na pewno o tym słyszała. Tarapaty owszem ma, chociaż nie była oficjalnie wcielona do wojska, to w oczach matki i innych zdezerterowała. Gdyby wróciła, zapewne dosięgłyby ją konsekwencje, może nie od razu pluton egzekucyjny, ale byłoby ostro. Więc, ma pewien stres w związku z tym, więc jedyny sposób aby kiedyś tego uniknąć, to zasłużyć się jakoś dla Chissów, ale nie jest to jej priorytet, jest jednak tego świadoma.

Co do Mocy, wyjaśniłem to wcześniej :)

Muszę wspomnieć też o Twoich zainteresowaniach, gdyż są one niewątpliwym plusem. To prawda – pomoc w sprawach technicznych zawsze będzie u nas mile widziana, podobnie jak dowolne inicjatywy artystyczne i tym podobne. Sęk w tym, że trzonem funkcjonowania Akademii pozostaje GRA. Nie możemy rekrutować ludzi tylko ze względu na to, że mogą pomóc nam zakulisowo. To zwyczajnie nieuczciwe dla obu stron, przynajmniej moim zdaniem. Jeżeli ktoś poświęca nam swój czas, to powinien robić to z położenia osoby, która jest już wciągnięta w rozgrywkę, która czerpie z pracy innych, w tym wypadku GMów. Mam wątpliwości, czy z obecnym konceptem postaci faktycznie odwiedzałbyś nas na serwerze. Jest to Twoja czwarta aplikacja i czwarta postać, której dominującą cechą, niestety, jest "bycie atrakcyjną kobietą". Moim zdaniem niesamowicie ograniczasz się tym utartym schematem i brniesz w ścieżkę kreacji bohatera, która nigdy nie gwarantuje długotrwałego wciągnięcia się w RP.

Taka postać jest skonstruowana jak ozdoba, a ozdoby się nudzą – szczególnie w takim formacie, jak nasz, gdzie dialogi i interakcje werbalne to dominujące zjawiska w grze. Bogate backstory i ciekawa osobowość to zbiorniki, z których czerpie się paliwo do kolejnych sesji. Jeżeli bohater nie ma tych zębatek w środku siebie, tej intrygującej i dla samego autora maszyny, to granie nim nudzi się BARDZO szybko. Gorąco zachęcam Cię do tego, byś stworzył kiedyś postać mężczyzny. Zapomniał o tym, jak wygląda, a skupił się na tym, kim jest. Napisał mu historię, która zaciekawi Ciebie w trakcie jej spisywania. Myślę, że to jedyny sposób, byś kiedykolwiek był w stanie naprawdę wciągnąć się w RP, a nie zrezygnował po kilku sesjach.


Nie mam kompletnie problemu z grą "kobietą", od 12 lat odgrywam na różnych RP tylko takie postacie i jest w porządku :D Tak, to fakt, lubię także robić atrakcyjne, bo mogę wtedy się "popisać" umiejętnościami graficznymi, czy to photoshopem czy 3D (co poradzę, lubię ładne kobiety xD). I tak naprawdę nie chodzi tutaj o postać, bo na nie przeważnie mam dobry pomysł, chodzi bardziej o integrację z innymi postaciami i znalezienie sensu bycia na serwerze. Bo szczerze powiedziawszy, mam z tym problem, ale tylko na początku, jak już się wkręcę i czuję, że postać (oczywiście starając się) jest tam w ogóle komuś potrzebna, to wtedy już jest z górki ;)
Mam utarty schemat względem wyglądu postaci, fakt, ale historia i to jaka jest postać, to dla mnie zawsze nowe doświadczenie, gdzie nie zawsze stawiam na optymistyczne, szczęśliwe i dobre postacie, ale także mieszane lub z natury złe, ale nie do szpiku kości. Tak więc na tym polu jest wszystko w porządku, moim zdaniem i zmiana na postać mężczyzny nic tutaj nie zmieni, ponieważ owszem, jestem hobbistą grafikiem i po prostu przykładam dużo uwagi do wizualnej strony, ale mam wiele lat doświadczenia w PBFach czy Roleplayach odgrywanych IRC/Discord/Telegram, wiele postaci przegrałem w życiu i 8/10 rozgrywało się po kilka miesięcy. Jedynym problemem, do którego szczerze się przyznam, to chyba nowa wersja tego, a dokładniej odgrywanie tego w grze multiplayer. W tekstowej grze po prostu wystarczy napisać, że do kogoś podchodzisz, tutaj podejście do graczy którzy wydają się zajęci sobą...sprawia mi pewną trudność, nie wiem czemu, ale wiem, że wystarczy abym tu się przełamał, a będzie dobrze :)


No, to wszystko.
Kelisea Aestar
Były członek
 
Posty: 69
Rejestracja: 13 lut 2015, 21:08
Lokalizacja: Kołobrzeg

Re: Nuru’ara’lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Sara Nold » 02 gru 2021, 8:27

Chciałem napisać coś sensownego, ale szczerze powiedziawszy... Nie mam nic do dodania.
Oddaję głos pozytywny.
"I don't know how to stop, I give it all I've got"
Awatar użytkownika
Sara Nold
Padawan
 
Posty: 71
Rejestracja: 23 lis 2017, 19:23

Re: Nuru’ara’lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Tauns » 02 gru 2021, 14:20

W dużej części zgadzam się z powyższymi komentarzami. Historia przypomina trochę stronę z wookieepedii - dość suchy, chronologicznie przedstawiony życiorys. Jest to skoncentrowana wersja opowieści, która mogłaby być ciekawa i bardzo ludzka, jeśli tylko dać szansę Karze porozmawiać chociażby z matką, albo z pozostałymi chissami sprzątającymi krążownik! Właściwie znajduje się tu wszystko, czego potrzeba, ale podane w temperaturze tak letniej, że nie czuć w ogóle że to żyjąca postać i być może stąd wątpliwości co do charakteru postaci.

Wydaje mi się, że większość kwestii poruszonych w poprzednich postach niekoniecznie tyczy się logiki zachowań, a sposobu przedstawienia. Na przykład, kwestia drastycznie odmiennych poglądów od reszty Chissów - w odpowiedzi mówisz, że są wyjątki przy poddawaniu się propagandzie. Oczywiście, że są. Mówimy o osobowościach, subiektywności - tu można zrobić wszystko i może mieć to teoretycznie sens! Ale jako odbiorcy twojego dzieła chcemy być przekonani, chcemy zrozumieć w jaki sposób ten wyjątek się ukształtował. To właśnie wtedy zbliżymy się do twojej postaci, poruszymy się, gdy nadejdzie ten dramatyczny moment, kiedy Kara oszukuje własną matkę i w żywe (hologramowe) oczy odgrywa scenkę tak przekonującą, że matka jest w stanie uwierzyć że zawsze buntownicza córka zmieniła się i od teraz przyniesie chwałę rodowi. Tutaj oczywiście dodatkowego smaku może dodać lekkie drżenie Kary, pewne wyrzuty sumienia i świadomość, że oto zamierza przekreślić swoje pochodzenie i uciec w zupełnie nieznane... Ale te emocje wyniknęłyby z faktycznego opisania tej sceny, zmuszenia tych teoretycznych postaci do 'zaistnienia' i wsadzenia im do ust paru słów, a do ciał - gestów. Na tym w końcu polega nasza gra, właściwie piszemy tylko dialogi i opisujemy sytuacje na żywo. Może właśnie przez to twoje dopowiedzenia do historii w odpowiedzi na wątpliwości pozostałych członków nie przekonują mnie do końca. Po prostu doklejasz do historii dodatkowy akapit, który ma sens i jakoś tam tłumaczy co Kara robi, ale wciąż nie rysuje się ona jako żywa istota.

W tym momencie pisania spojrzałem na twoje poprzednie podania i muszę przyznać, że Kelisea jako postać wydawała mi się bardziej namacalna, nawet jeśli sama historia była napisana nieco gorzej. Dużo ciekawszym zabiegiem na ukazanie wrażliwości na Moc były wizje malarskie Kelisei, niż generyczne wyczucie obecności pod koniec historii tutaj. Ciekawostka - chyba w żadnym podaniu nie dajesz swoim postaciom nic powiedzieć! Może poza jednym, które napisane jest w formie pamiętnika/monologu pierwszoosobowego. Ciekawe, skąd to wynika?

Pamiętam twoje poprzednie podejścia i grę, na pewno językowo brzmisz tutaj lepiej, czytało się łatwiej. Bardzo chciałbym jednak zobaczyć jak napiszesz historię, gdzie spróbujesz dać swoim postaciom więcej życia. Negatyw, ale jak napiszesz podanie, gdzie zobaczę, że wziąłeś pod uwagę te komentarze, to będzie pozytyw, obiecuję!
Awatar użytkownika
Tauns
Mistrz
 
Posty: 531
Rejestracja: 25 mar 2014, 16:37
Lokalizacja: Warszawa

Re: Nuru’ara’lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Anzarr » 04 gru 2021, 11:02

Gdyby było to twoje pierwsze podanie (pierwsza próba dołączenia) do nas, to z chęcią oddałbym głos pozytywny, ale tak nie jest, więc z mojej strony otrzymujesz głos negatywny. Historia nie jest zła i czyta się ją przyjemnie i o niej nie będę się rozpisywał, bo zrobili to już inni.

Jednak poruszę twoją historię z naszą organizacją, bo patrząc na twoje poprzednie pobyty w naszej placówce, dosyć szybko z niej uciekałeś i nie zostawiłeś bynajmniej u mnie dobrego wrażenia. Najbardziej zapamiętanym przeze mnie momentem odgrywania przez ciebie RP było wyjście po wypadku, bo znudziła ci się gra i to w samym środku RP jednak było to na twojej pierwszej postaci N'ayla Tracer kolejna twoja postać to Nirti'zato'risus, której zupełnie nie pamiętam w RP, nawet jej modelu nie pamiętam, a to również była niebieska kobieta o czerwonych oczach. Koleją postacią, która do nas trafiła była Kelisea Aestar, której model pamiętam jednak z RP to już nie za bardzo i co jest dziwne między podaniem na drugą, a trzecią postać są tylko trzy miesiące różnicy. I tutaj dochodzimy do tego czego obawiam się najbardziej, czyli że znów tak szybko jak się dostaniesz, tak szybko od nas odejdziesz, nie pozostawiając żadnego śladu czy wspomnienia o twojej postaci w RP. I dlatego zacytuję Acka:
Taka postać jest skonstruowana jak ozdoba, a ozdoby się nudzą – szczególnie w takim formacie, jak nasz[...]


Dlatego chcę byś przy kolejnym podaniu napisał postać która nie będzie ozdobą, a będzie miała głębię i bardzo dobrze widoczne jakieś cechy charakteru by postać, którą wykreujesz już na etapie podania, była na tyle ciekawa i dobrze napisana, że zostaniesz przyjęty samymi pozytywnymi komentarzami, i dzięki temu stworzymy wiele wspólnych wspomnień opartych na rozgrywce, a nie ładnie wyglądającym modelu.
Awatar użytkownika
Anzarr
Padawan
 
Posty: 88
Rejestracja: 18 sty 2014, 21:17

Re: Nuru’ara’lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Aeryn Volryder » 04 gru 2021, 19:01

Dowolny autorytarny rząd, surowy rodzic, bunt wobec utartych norm społecznych i pyk, historia Kary gotowa.

Brzmi jak coś, co pasowałoby do mojej postaci.


No dobrze, przyznam iż o ile pamiętam dwie z Twoich kandydatur (pierwszą ledwo i trzecią), to tak jak pewnie większość ze starych wyjadaczy, zupełnie nie pamiętam drugiego Twojego podejścia. Wiem, że nie pozostawiłeś po sobie zbyt dobrej opinii i nie jestem pewien, czy przypadkiem już wtedy nie starałeś się aby skakać między jedną, a drugą organizacją, bo z jedną Ci nie wychodziło. Mogę się mylić, jeśli tak to wybacz - moja pamięć nie bywa najlepsza.

Poprzednich Twoich podań nie pamiętam, najbardziej w pamięć zapadała mi postać Zeltronki, którą grałeś ostatnio - nie tylko ze względu na model, ale też ze względu na to, co się stało na RP. Ciężko takie coś wyrzucić z pamięci. Jeśli chodzi o Twoje umiejętności techniczne, to w sumie nigdy nie byłem ich świadkiem personalnie, a z Twojego obecnego dorobku dla konkurencji nic nie kojarzę, bo tam po prostu nie zaglądam. Posługując się jednak opiniami innych wierzę, że prezentują wysoki poziom. O ile osobiście nie podoba mi się, że nadal utrzymywałbyś jakiś kontakt z osobami ze Szlaków, to w żaden sposób nie mogę tego zabronić, bo włożyłeś swój czas i wysiłek, aby coś dla nich stworzyć i to jest jedynie naturalne, że chcesz dalej wspierać swój dorobek.

Przechodząc jednak do samej historii, czytało się ją... tak sobie. Nie poruszyła mnie za bardzo. Najgorsze jest to, że zdecydowanie bardziej zainteresowały mnie odpowiedzi na komentarze innych członków niż sama historia, a tak raczej być nie powinno. Nie liczyłem słów dokładnie, ale mam wrażenie, że Twoje komentarze miały podobną ilość słów co główna historia. Przynajmniej jestem w stanie wyrobić sobie jakąś opinię na temat tej postaci, która faktycznie mogłaby być ciekawa. Przytoczę tutaj jedno tylko, że w bardzo niewielkich ilościach Chissowie wspomagali działania wojenne, chociaż nie było to ogólnie aprobowane przez ich rząd. Teraz nie pamiętam dokładnej nazwy, ale na pewno eskadra pod przewodnictwem Fela była jednym z takich oddziałów Chissów, którzy z pewnością wiele dobrego w trakcie wojny uczynili.

Zastanawiałem się nad samą oceną, czy w ogóle cokolwiek nawet wstawić. W normalnych okolicznościach wystawiłbym zdecydowanie głos negatywny, czy w najlepszym wypadku głos neutralny (czyli w ogóle bym nic nie napisał). Tym razem jednak, nie wiem jak z pozostałymi osobami, dam głos pozytywny z jednym wyjątkiem.

W trakcie okresu próbnego, jeśli byś się dostał, byłbyś bacznie obserwowany pod względem aktywności także w grze. Jeśli z jakiegoś powodu ponownie opuściłbyś nasze szeregi, to z mojej strony osobiście nie dostałbyś już kolejnej szansy. Oczywiście, jeśli obecne podanie się nie dostanie, to o ile poziom następnego drastycznie nie spadnie, to oferta będzie obowiązywać od następnego.
Awatar użytkownika
Aeryn Volryder
Mistrz
 
Posty: 1248
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:49
Lokalizacja: Dawniej Adachi

Re: Nuru’ara’lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Petrus » 04 gru 2021, 23:23

Postanowiłem zmienić głos na pozytywny, kierując się podobnym tokiem rozumowania co Aeryn.
Zakładam, że kandydat będzie w stanie pokazać, że faktycznie mu zależy w grze i lepiej pokaże się "świeższemu" pokoleniu rycerzy. Cóż mogę dodać prócz życzenia powodzenia.
We're Jedi and Jedi don't run, we fight.
Awatar użytkownika
Petrus
Rycerz
 
Posty: 183
Rejestracja: 04 lis 2016, 14:52

Re: Nuru’ara’lurri - [Podanie Otwarte]

Postautor: Bren » 04 gru 2021, 23:58

Moje przemyślenia są właściwie bardzo podobne do Zelphara i Acka, dlatego choć długo myślałem nad tym jaki głos oddać, ostatecznie oddaje negatywny.
Awatar użytkownika
Bren
Rycerz
 
Posty: 136
Rejestracja: 02 sty 2016, 16:15

Re: Nuru’ara’lurri - [Podanie Odrzucone]

Postautor: Rada Jedi » 05 gru 2021, 0:06

Podanie zostaje odrzucone większością głosów (4 negatywne, 3 pozytywne, 1 neutralny, 1 brak głosu). Kandydat może złożyć nowe podanie po upływie 14 dni.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rada Jedi
Rada Jedi
 
Posty: 911
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości