Vas'hadai'ash - [Podanie zaakceptowane]


Punkt zbiórki kandydatów na Jedi, którzy sądzą, że poradzą sobie ze wszystkimi przeszkodami jakie postawi przed nimi wola Mocy.

Jak dołączyć do Akademii Jedi?

1. Pierwszy raz na stronie? Kliknij tutaj, by zapoznać się z regulaminem Akademii Jedi.
2. Chcesz złożyć podanie? Kliknij tutaj, by poznać regulamin rekrutacji i uzyskać niezbędne informacje.
3. Potrzebujesz pomocy lub wskazówek przy tworzeniu historii? Kliknij tutaj, by zapoznać się z pomocami dla aplikantów.
4. Uważasz, że masz już pomysł na historię? Kliknij tutaj, by sprawdzić często zadawane pytania i przeczytaj komentarze pod ostatnimi podaniami, uniknąć popularnych błędów.
5. Gotów, by złożyć podanie? Kliknij tutaj, by zdobyć szablon, który należy wypełnić, bądź też użyj tego, który pojawi się automatycznie przy utworzeniu nowego tematu w tym dziale.
6. Wciąż masz wątpliwości lub inne pytania? Kliknij tutaj, by dołączyć do naszej grupy na discordzie, gdzie uzyskasz pomoc.

Vas'hadai'ash - [Podanie zaakceptowane]

Postautor: Shadaia » 15 gru 2021, 3:32

- Informacje ogólne
a. Imię: Przemysław
b. Wiek: 23
c. Zamieszkanie: Wrocław
d. Zainteresowania: Programowanie, gamedev, wędrówki, muzyka, książki, seriale
e. Krótki opis własnej osoby: Spora część członków tej organizacji mnie pamięta - dla tych osób mogę powiedzieć tylko tyle, że trochę się w moim życiu pozmieniało i pewnie nieco inaczej podchodzę teraz do niektórych spraw. Z chęcią z Wami pogadam po przerwie i nadrobię zaległości. Dla osób które nie miały ze mną styczności - mam swoje zdanie, jestem ambitny, dużo robię. Jestem uparty i pracowity. Nie lubię kompromisów, rzadko zmieniam zdanie. Daje z siebie wszystko, bywam złośliwy i opryskliwy. Podobno zyskuję przy bliższym kontakcie. Z rzeczy prywatnych - jestem programistą pasjonatem i od lat uwielbiam wszystko co się tyczy komputerów i technologii.
f. Kontakt:
- email: przemek.kijak5@gmail.com
- discord: Shadaia#9495

- Scena RP i JK3
a. Przynależność:
LF, LFE, DoK, KoH (Knights of honor), KoH (Knights of harmony), DoH, JW, JoR, AoE, OOF, Enklawa Dantooine, IP, UF, UnF, Exec, Liga Honoru i wiele innych, których już nie pamiętam. Teraz jestem w Fear, lecz nie jest to organizacja RP.

Dołączyłem do Akademii w 2015 roku, odszedłem w lipcu 2017 roku. Od tamtego czasu nie odpaliłem gry ani razu.

b. Staż: 8-9 lat. Z przerwami gram od 2009 roku.
c. Krótka historia: O mojej przeszłości przed Yavinem nie będę się rozwodzić, ponieważ ledwo już pamiętam te czasy. Były to klany które pod przykrywką rozgrywki "semi-rp" dostarczały mi przyjemności pojedynkowania się i w zasadzie nic więcej. Moja jedyna poważna przygoda RP (przynajmniej w grze JK3) była w Akademii i były to zdecydowanie moje najlepsze lata spędzone przed grą komputerową. Koniec końców odszedłem, a złożyło się na to mnóstwo rzeczy. Po 4 latach kończyłem technikum, zaczynałem studia i pierwszą pracę. Ludzie z mojego życia poodchodzili, pojawiło się na mojej drodze mnóstwo obowiązków których wcześniej nie znałem. Czułem, że mnie to przerasta więc musiałem trochę odpocząć. I o to jestem. W Akademii raczej dałem się poznać od dobrej strony, ale to ocenicie Wy patrząc na to podanie i wspominając.

- Postać
a. Imię: Vas'hadai'ash (Shadaia)
b. Wiek: 24
c. Pochodzenie: Coruscant
d. Rasa: Chiss
e. Opis zewnętrzny: Wchodząc do pomieszczenia czujesz, jak momentalnie przeszywa Cię natarczywy wzrok. Gdy wasze spojrzenia się spotykają, zauważasz krótkowłosego Chissa patrzącego na Ciebie jakby od niechcenia. Kontakt wzrokowy utrzymuje się krótko, na tyle krótko, że jedyne co zauważasz to lekki uśmiech na twarzy nieznajomego. Odnosisz wrażenie że spojrzenie jest bardzo silne, prawie hipnotyzujące. Ściągając nieśmiało wzrok w stronę podłogi dostrzegasz smukły, czarny strój, który w tej chwili zdaje się być jednością z tym, kto stoi Ci naprzeciw.
f. Historia: [min. 800 słów]:

24 ABY
Wyszedłem z domu i żwawym ruchem ruszyłem w stronę jednej z głównych ulic. Krok miałem pospieszny, a oddech bardzo szybki, choć kompletnie nic nie było dla mnie w tej chwili istotne. Nie miałem nic do załatwienia, a już na pewno nie miałem na nic konkretnego ochoty. Zatrzymałem się na chwilę i wziąłem głęboki oddech. To już przyzwyczajenie - pomyślałem kiwając lekko głową. To nie w moim stylu. Moje oczy zagrzały ciemną czerwienią, gdy wszedłem na mocno dotlenioną i zatłoczoną ulicę Coruscant.
Gdybym tylko chciał, to z pewnością znalazłbym mnóstwo rzeczy do zrobienia. Dzielnica tętniła życiem, a ja od dłuższego czasu zalegałem z obowiązkami. Nieubłaganie pochłonęła mnie praca, a większość energii i wolnego czasu spędzałem na czytaniu. Po chwili refleksji doszedłem do wniosku, że ostatnimi czasy miałem ochotę zniknąć. Nic dziwnego więc, że wchodząc w wielki tłum czułem się w końcu spokojnie. Z uśmiechem na ustach stałem się nikim. Nikim konkretnym.
Kroczyłem wolno przez ulicę, którą znałem jak własną kieszeń. Wśród tłumu poruszałem się automatycznie, techniką opracowaną długimi latami. Wędrówki po Coruscant można było porównać do sztuki tańca. Przejście z jednego punktu do drugiego wyglądało bardziej jak pływanie niż chód. Przy dłuższych trasach umiejętność subtelnego przemieszczania się sprawiała różnicę między dotarciem do domu poobijanym i słaniającym się na nogach, a rześkim i skoncentrowanym. Śmiało można powiedzieć, że po latach doświadczeń nie można odmówić mi zręczności. Przychodziło mi to naturalnie.
Na ścianach budynków dookoła widniały doskonale znane mi szyldy. Punkty usługowe i finansowe z kolorowymi reklamami w ciekawy sposób zlewały się z szarymi, depresyjnymi spelunami, reprezentując komedię życia na średnich poziomach Coruscant. Mieszkali tu najróżniejsi ludzie. Niektórzy z nich wspięli się na wyższe poziomy dzięki znajomościom lub systematycznej, ciężkiej pracy, a niektórzy byli tu od zawsze i nigdy nie udało im się wybić ponad stan. Charakterystyka średnich poziomów sprawiała, że życie tutaj było bardzo specyficzne. Cywilizacja i rozsądny poziom bezpieczeństwa nie pozwalały ludziom stoczyć się na dno, a jednocześnie osoby bardziej ambitne nie były w stanie się tutaj spełnić. Prac umysłowych było jak na lekarstwo i nie oferowały one dobrej płacy. Wszystko to idealizowało wizję mieszkania na wyższych poziomach i sprawiało, że ludzie tutaj żyli w swoistej hipnozie. Fryzjer kończąc pracę kulturalnie żegnał się z dziwką pracującą blok dalej, osoby ze straganów naprzeciwko spędzali razem przerwy. Koncept zawiści nie istniał, bo tutaj nie było czego zazdrościć. Obserwowałem to od dłuższego czasu, choć chyba byłem wyjątkiem od reguły. Mieszkałem tutaj od trzynastu lat i szczerze mówiąc, byłem bardzo przywiązany do tego miejsca. Te dzielnice to wszystko co znałem. Wszystkie moje decyzje, wszystkie błędy i sukcesy, wszystko wydarzyło się tutaj. Pośród chaosu, beznadziei i gąszczu decyzji. Nauczyłem się sobie radzić, a chcąc wybić się ponad rówieśników doceniłem walory wiedzy i edukacji. Moi rodzice postanowili się tutaj przenieść już dawno temu, gdy Chissowie nie byli jeszcze specjalnie znani w Galaktyce. Nigdy do końca nie wyjaśnili mi dlaczego opuściliśmy naszą rodzinną planetę. W sposób tajemniczy odpowiadali, że byłem „inny” od swoich kolegów i nie chcieli, aby reszta mi dokuczała. Zdążyli zniknąć zanim sobie to wyjaśniliśmy.
Kontynuowałem mój spacer obserwując stragany dookoła. Nie przyszedłem tutaj aby cokolwiek kupić, moja posada jako programista nie gwarantuje specjalnie imponującej wypłaty. Niestety praca programistyczna w korporacjach znacznie różni się od umiejętności, które można rozwijać w zaciszu domowym. Przy odpowiednim budżecie każdą firmę jest stać na Inteligencję, a rola programisty sprowadza się do nadzoru i analizy rozwiązań robota. Zabija to aspekt kreatywności, ale w dzisiejszej dobie technologii dylemat między jakością a ilością już dawno został rozwiązany. Pocieszałem się myślą, że jest to mój eskapizm i pasja, do której mogę wracać niezależnie od tego, co robię w pracy. Nie było to specjalnie zdrowe, ponieważ spędzałem w swoich czterech ścianach zdecydowanie zbyt długie godziny. Starałem się to rekompensować poszerzaniem wiedzy z innych dziedzin i regularnymi ćwiczeniami, ale często łapałem się na tym, że mój umysł wracał do tematu komputerów. Odnajdywałem w tym spokój, pewną harmonie. Logika wynikająca z linii kodu i ciągu przyczynowo skutkowego koiła moje myśli i sprawiała, że dzień nabierał odpowiednich torów.
Niezależnie od tego czy było mnie stać czy nie, podszedłem do jednego ze stoisk. Od zawsze miałem słabość do kamieni szlachetnych. W domu miałem ich sporą kolekcję, zdecydowanie większą niż zdrowa ilość. Uwielbiałem ich strukturę i ciężar. Przewracanie kamieni w dłoni poprawiało moją koncentracje i pozwalało mi znacznie łatwiej skupić się na zadaniu. Doszedłem do wniosku, że strefa umysłowa jest dla mnie niezwykle ważna. Warunkiem mojego spełnienia jest bycie kompetentnym w kwestiach, w których mogę się wykazać. Wszystko, w czym byłem dobry, pielęgnowałem niczym największy skarb. Być może dlatego tak często żyłem w ekstremach. Potrafiłem się niedożywiać, odpuszczać treningi, ale nigdy codziennej lektury czy pracy. Tak jakby moje ciało było tylko niezbędnym środkiem do osiągania rzeczy większych.
- A ten za ile?! – Krzyknąłem, próbując przebić się przez ogromny hałas jaki panował na ulicy.
- 90 kredytów – Odpowiedział stary, wyglądający na zmęczonego życiem człowiek.
Pokiwałem głową i przyjrzałem się bardzo dobrze inwentarzowi. Miałem kilka okazów na oku i wiedziałem, że po raz kolejny nie uda mi się odejść stąd nie kupując. W najgorszym przypadku mogłem chociaż upewnić się, że wybiorę kamień o najładniejszej strukturze.
- Dobra, wezm…
Wpatrzony w handlarza nagle wziąłem szybki, szarpany oddech i zamknąłem usta, stojąc w osłupieniu. Poczułem wielki napływ adrenaliny i napięcie mięśni na całym ciele. Zajęło mi dwie sekundy, aż umysł znów połączył się z ciałem i uświadomiłem sobie, że nadal odwrócony w stronę stoiska trzymam za rękę mężczyznę stojącego za mną. Obróciłem się powoli na pięcie, nadal trzymając obcego silnym uściskiem. Zakapturzony człowiek zmroził się podobnie jak ja. Miał małą przepasaną torbę i stał przykucnięty, sięgając dłonią w stronę mojej kieszeni. Gdy tylko uświadomiłem sobie, że mam przed sobą złodzieja, czym prędzej puściłem uścisk i cofnąłem się wpadając plecami w stragan. Mężczyzna korzystając z okazji rzucił się do ucieczki, masując w biegu czerwone od ścisku ramię. Poczułem ból w całym ciele, gdy wraz z wypuszczonym powietrzem rozluźniły mi się nieco mięśnie. Serce biło mi jak diabli, a ja nadal nie potrafiłem zrozumieć co się stało. Mało jest takich rzeczy jak kamienie, które potrafią mnie tak zaabsorbować, a w tej chwili były jedynym o czym myślałem. Nie bałem się konfrontacji, w końcu mieszkałem w Coruscant i potrafiłem się obronić, ale nigdy nie reagowałem w taki sposób. Choćbym nie wiem jak sobie to tłumaczył nadal żyłem w Stolicy, a bohaterów tutaj jednoczą tylko strzały z blastera. Zdezorientowany i obolały odwróciłem się w drugą stronę i ruszyłem w kierunku domu.
„Inny”, hm?


29 ABY
Przeczesałem włosy palcami i przygryzłem wargę, wspinając się po śmietniku obok mojego byłego mieszkania. Nie było tu czego szukać – o tym wiedziałem już dawno temu. W życiu bywa tak, że niektóre rzeczy po prostu muszą się wydarzyć. Niektóre rozdziały muszą być zamknięte, niektóre miejsca odwiedzone, niektóre osoby zapomniane. Moja księga była treściwa, ale żyliśmy w czasach, w których nie miałem więcej do dodania i pozostało mi już tylko pozamykać rozdziały. Odwróciłem się w stronę jednej z głównych ulic i ruszyłem. Nie pamiętałem kiedy ostatnio byłem tu po raz ostatni, ale swego czasu odwiedzałem to miejsce bardzo często. Wziąłem głęboki oddech i wyszedłem za róg alejki, aby obejrzeć zniszczenia. Chaos zgliszczy nie pozwalał odtworzyć obrazu z przeszłości. Przez ulicę dało się przejść, ale z pewnością żadne prace naprawcze nie rozpoczną się tu jeszcze przez długi czas. Już gdy tu mieszkałem mało kto dbał o cokolwiek poza najwyższym poziomami, a w obliczu ostatnich wydarzeń mieszkańcy będą musieli się po prostu przyzwyczaić. Miało to swój ponury urok. Tętniące życiem Miasto zdawało się być teraz martwe. Pojedynczy ludzie na ulicy chodzili z nisko opuszczonymi barkami, a ich wzrok przypominał spojrzenie zbitego psa. Oparłem się o budynek i objąłem wzrokiem swoje Miasto. Kiedyś przychodziłem tutaj aby odciąć się od bodźców, stać się anonimowym Nikim. Pokręciłem głową z dezaprobatą i patrząc na gruz pomyślałem teatralnie:
Chciałbym jeszcze być Kimś.
Wypuściłem wraz z powietrzem złe emocje które tliły się we mnie od dłuższego czasu. Świat przetrwał. Czas na nowy rozdział.
Poszedłem wraz z ulicą i skierowałem się do jedynego w okolicy baru. Szybko skojarzyłem go po popsutym, szumiącym szyldzie.
„Lepsze Jutro” – pomyślałem z lekkim uśmiechem na twarzy, poprawiając kurtkę i chowając kamień do kieszeni.


- Informacje dodatkowe
a. Dlaczego chcesz wstąpić do Akademii? - Spędziłem tu najlepsze lata swojego życia jeżeli chodzi o gry komputerowe. Bawiłem się świetnie, kochałem ten tryb gry do czasu, aż życie mnie nie przytłoczyło i straciłem trochę chęci. Brakuje mi czegoś takiego w mojej codzienności i chciałbym móc się spełniać w kwestii gry RPG.
b. Skąd dowiedziałeś się o Akademii? - Nie pamiętam, ale prawdopodobnie byliście najszumniejszą konkurencją dla Enklawy na Dantooine.
c. Jakie umiejętności możesz zaoferować Akademii, by wspomóc jej funkcjonowanie? - Programowanie C#, Java, Python, C++, tworzenie skinów, tworzenie modeli (głównie frankenstainy), ogólna bardzo dobra znajomość JK3, kwestii informatycznych i devopsowych.
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Shadaia
Rekrut
 
Posty: 238
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Vas'hadai'ash

Postautor: Rada Jedi » 15 gru 2021, 11:23

Podanie spełnia minimalne wymagania, zostaje więc poddane głosowaniu wedle przyjętego regulaminu. Głosowanie kończy się 22 grudnia 2021 o 23:59.

Zauważone błędy, oraz własne spostrzeżenia dotyczące podania każdy członek Akademii może napisać w tym temacie.
Awatar użytkownika
Rada Jedi
Rada Jedi
 
Posty: 913
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47

Re: Vas'hadai'ash - [Podanie Otwarte]

Postautor: Tauns » 15 gru 2021, 21:02

Cześć, miło widzieć, że wracasz! Dobrze wspominam Veosara i twoją grę, a na dziedzińcu wisi wciąż twój poradnik JK3. Dlatego chyba jedynie formalnością jest głos na tak.

Co do historii - jest dość krótka i intensywna, nie ma tu właściwie prawie żadnych zdarzeń poza trzymaniem się za ręcę z nieznajomym(!). Umieszczenie postaci na Coruscant, które niedawno doznało gigantycznych zniszczone przez wybory pewnych Jedi, natychmiast daje jej powód do zmiany swojego życia i daje bardzo silne doświadczenie, które na nią wpłynęło i pewnie określi jej podejście do szkolenia. Jest to łatwy (w teorii) zabieg, ale skuteczny i w sumie fajnie będzie w RP czuć reperkusje poczynań wojennych Jedi, tak jak to mamy już z Farrenem. Mam nadzieję, że za tą enigmatyczną historią kryje się wiele płaszczyzn na których możemy Shadaia poznać!
Awatar użytkownika
Tauns
Mistrz
 
Posty: 532
Rejestracja: 25 mar 2014, 16:37
Lokalizacja: Warszawa

Re: Vas'hadai'ash - [Podanie Otwarte]

Postautor: Zelphar » 15 gru 2021, 22:57

Jako że się nie znamy, bo dołączyłem do Akademii jak Ciebie już nie było, to będę oceniał podanie jak najbardziej obiektywnie. Chociaż i tak mam wrażenie, że jest to raczej czysta formalność, zważywszy na to, że zna Cię „stara gwardia” i chyba wszyscy mają o Tobie raczej dobre zdanie (:

Bardzo podoba mi się forma jakiej użyłeś, taki wewnętrzny monolog, który daje nam wgląd w przemyślenia postaci Twojej postaci. Dzięki temu wiemy jaki ma charakter, czym się interesuje, co go drażni i jak reaguje na różne rzeczy. Widać też, że przelałeś niektóre aspekty ze swojego życia na tę postać i całkiem fajnie Ci to wyszło, sprawnie wplotłeś to w historię Shadaia. Podobały mi się również refleksje na temat średnich poziomach Coruscant i ukazanie szarej codzienności, mentalności oraz zmagań mieszkańców niższych poziomów. Brakowało mi jedynie jakiegoś dłuższego dialogu i może nieco większego rozwinięcia historii postaci przed 24 ABY.

Natomiast jeśli chodzi o wykonanie, to chyba najtrafniejszym słowem będzie „średnie”. Momentami wydawało mi się, jakby tekst pisał robot, a nie człowiek, bo zdecydowana większość tekstu to jedynie krótkie zdania na zasadzie „Lubię to. Zrobiłem tamto. Kiedyś coś tam. Interesuję się tym.” Wypadło to strasznie „sztucznie”, przynajmniej w moim odczuciu.

Kolejną sprawą, do której mógłbym się przyczepić, jest końcówka pierwszej części historii. Może byłem niewyspany jak to czytałem, ale trochę się tam pogubiłem i musiałem przeczytać ten fragment kilka razy, żeby ogarnąć co się dokładnie stało. Dodatkowo motyw wrażliwości na Moc wydawał mi się trochę naciągany. Jeszcze rozumiem jakby instynktownie poczuł czyjąś obecność i obrócił się by sprawdzić o co chodzi, ale że podświadomie złapał rękę stojącego za jego plecami złodziejaszka, znajdując się na zatłoczonej ulicy i będąc zajęty oglądaniem kamieni szlachetnych? Jak dla mnie słabe.

I to chyba tyle, nie mam nic więcej do dodania. Zrobiłeś to, co miałeś zrobić, czyli w ciekawy sposób zaprezentowałeś nam swoją postać, nie robiąc jedynie ogólnikowego spisu cech i charakteru jak w prezentacji z powerpointa, a ja nie widzę żadnych błędów, które mogłyby skreślić Twoje podanie. Kolejnym plusem jest na pewno Twoje doświadczenie z JK3, programowaniem oraz gamedevem. Dlatego też oddaję głos pozytywny.
Awatar użytkownika
Zelphar
Padawan
 
Posty: 67
Rejestracja: 22 wrz 2019, 16:36

Re: Vas'hadai'ash - [Podanie Otwarte]

Postautor: Ackial Fihleazah » 15 gru 2021, 23:55

Oddaję głos pozytywny.



No dobra, napiszę dlaczego, by nie oskarżono mnie o akt nepotyzmu. Zelphar słusznie wypunktował nieco robotyczny ton, co i mi rzuciło się w oczy. Wplecenie zdania wielokrotnie złożonego tu i tam odrobinę rozluźniłoby tekst, uczyniłoby go łatwiejszym do zaabsorbowania. Podobnie uprzejmym ukłonem w stronę czytelnika byłoby dorzucenie enterów między niektórymi akapitami, ale tu znów podkreślę, że formatowanie dłuższych form wypowiedzi przy wstawianiu ich na forum bardzo rzadko wychodzi idealnie - winnym jest oczywiście szerokość okna, w które ładujemy tekst, nijak nie nawiązująca do szerokości książkowej kartki. W Twojej opowieści brakowało mi jeszcze jednego rozdziału, jakiejś dodatkowej przygody w środku. Jest to komplement, gdyż cała historia była na tyle intrygująca, że chciałbym ją wydłużyć! Narobiłeś smaku, a nie nasyciłeś i będziesz musiał nadrobić to już swoją grą w Akademii. :P

Życzę Ci jednego - dużej ilości wolnego czasu do spędzenia go z nami. Pamięć mam średnią, ale okres naszej wspólnej gry i aktywności wspominam doskonale. Bardzo cenię sobie rzeczy, których wtedy się podejmowałeś i siedzi we mnie trudne do wyplenienia wrażenie, że za tamtym razem zagrzebano Twój entuzjazm. Mam nadzieję, że teraz uda się to nam naprawić i odnajdziesz tutaj zarówno dużo zabawy w RP, jak i odrobinę bardziej otwartą na rozmaite inicjatywy społeczność.

Być może przedwcześnie, ale "witaj w domu". :)
Awatar użytkownika
Ackial Fihleazah
Mistrz
 
Posty: 667
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47
Lokalizacja: Dac

Re: Vas'hadai'ash - [Podanie Otwarte]

Postautor: Shadaia » 16 gru 2021, 0:01

Zelphar pisze:Jako że się nie znamy, bo dołączyłem do Akademii jak Ciebie już nie było, to będę oceniał podanie jak najbardziej obiektywnie. Chociaż i tak mam wrażenie, że jest to raczej czysta formalność, zważywszy na to, że zna Cię „stara gwardia” i chyba wszyscy mają o Tobie raczej dobre zdanie (:

Bardzo podoba mi się forma jakiej użyłeś, taki wewnętrzny monolog, który daje nam wgląd w przemyślenia postaci Twojej postaci. Dzięki temu wiemy jaki ma charakter, czym się interesuje, co go drażni i jak reaguje na różne rzeczy. Widać też, że przelałeś niektóre aspekty ze swojego życia na tę postać i całkiem fajnie Ci to wyszło, sprawnie wplotłeś to w historię Shadaia. Podobały mi się również refleksje na temat średnich poziomach Coruscant i ukazanie szarej codzienności, mentalności oraz zmagań mieszkańców niższych poziomów. Brakowało mi jedynie jakiegoś dłuższego dialogu i może nieco większego rozwinięcia historii postaci przed 24 ABY.

Natomiast jeśli chodzi o wykonanie, to chyba najtrafniejszym słowem będzie „średnie”. Momentami wydawało mi się, jakby tekst pisał robot, a nie człowiek, bo zdecydowana większość tekstu to jedynie krótkie zdania na zasadzie „Lubię to. Zrobiłem tamto. Kiedyś coś tam. Interesuję się tym.” Wypadło to strasznie „sztucznie”, przynajmniej w moim odczuciu.

Kolejną sprawą, do której mógłbym się przyczepić, jest końcówka pierwszej części historii. Może byłem niewyspany jak to czytałem, ale trochę się tam pogubiłem i musiałem przeczytać ten fragment kilka razy, żeby ogarnąć co się dokładnie stało. Dodatkowo motyw wrażliwości na Moc wydawał mi się trochę naciągany. Jeszcze rozumiem jakby instynktownie poczuł czyjąś obecność i obrócił się by sprawdzić o co chodzi, ale że podświadomie złapał rękę stojącego za jego plecami złodziejaszka, znajdując się na zatłoczonej ulicy i będąc zajęty oglądaniem kamieni szlachetnych? Jak dla mnie słabe.

I to chyba tyle, nie mam nic więcej do dodania. Zrobiłeś to, co miałeś zrobić, czyli w ciekawy sposób zaprezentowałeś nam swoją postać, a ja nie widzę żadnych błędów, które mogłyby skreślić Twoje podanie. Kolejnym plusem jest na pewno Twoje doświadczenie z JK3 jak i programowaniem oraz gamedevem. Dlatego też oddaję głos pozytywny.


Cześć. Skorzystam z okazji aby napisać dwa słowa i trochę się obronić, bo mam wrażenie po Twoim komentarzu że większa ilość ludzi może pomyśleć podobnie i być może nie do końca się zrozumiemy.

Zacznę może od stylu pisania. Nie będę się tłumaczył bo nie uważam żeby ktokolwiek wymagał tłumaczenia, ale wspomnę, że sam kiedyś praktykowałem styl pisania historii w nieco inny sposób - z trzeciej osoby, z rozbudowanymi opisami i długimi, złożonymi zdaniami. Bardzo szybko doszedłem do wniosku że nie podoba mi się to co piszę, a też czytanie historii innych ludzi pisanych w tym stylu mnie najzwyczajniej w świecie męczyło. Ten sposób pisania jest moim świadomym wyborem, czymś co sprawia mi przyjemność i w czym się odnajduję. Przekłada się to bezpośrednio na lektury które czytam, bo pierwszoosobowa, zwięzła narracja jest zdecydowanie moją ulubioną. No ale to tak nawiasem. W żadnym wypadku nie uważam się za dobrego pisarza, jestem co najwyżej mierny, ale myślę że nie ma co się ograniczać i warto rozwijać się w tym co sprawia mi przyjemność, zwłaszcza, gdy staramy się trzymać odpowiedni poziom.

Jeszcze powiem co nieco o motywie wrażliwości na Moc. Osobiście nie wydaje mi się, aby było to cokolwiek przesadnego. Podatność na Moc przeważnie objawiała się nadludzkim refleksem, wyjątkowym szczęściem albo podejmowaniem dobrych decyzji. Anakin Skywalker zasuwał na ścigaczu jako 10 latek pomimo tego, że nie miał żadnego szkolenia, Asajj Ventress jako czteroletnie dziecko bez treningu odepchnęła od siebie Weequaya za pomocą Mocy. Myślę że potencjał nawet w osobach nietrenowanych jest bardzo duży i w odpowiednich warunkach rozsądne by były nawet dużo bardziej dosadne sugestie, że ktoś jest wrażliwy na Moc. Poza tym, warto zauważyć, że sytuacja była bardzo specyficzna, ponieważ bohater był w tej chwili bardzo skoncentrowany i zajmował się czymś co zna jak własną dłoń.
Ta sytuacja miała być też lekkim smaczkiem w stronę specyficznej dla Chissów umiejętności Trzeciego Oka, która pozwalała im na wyczucie bezpieczeństwa zanim się ono pojawiło. Oczywiście wiem, że te rzeczy działy się w Kanonie, ale z tego co mi się wydaje to Kanon i Legendy opierają się mniej więcej na tym samym pojęciu Mocy i Wrażliwości na Moc więc nie wydaje się niemożliwe, aby Moc objawiała się też w taki sposób.

Na koniec krótko o samych moich przemyśleniach na temat podania. Nigdy nie byłem fanem kreowania wielkich, bogatych w akcje i plot twisty opowieści, pewnie dlatego, że nie wydają mi się zbyt realistyczne. Swoją postać chciałbym rozwijać głównie na podstawie wieloletnich zmagań i rozmów in-game, a nie jednego tasiemca naszpikowanego wszystkim i niczym. Nie ukrywam, że z przyjemnością skorzystałem z naszej poprzedniej znajomości z Akademią, ponieważ wydaje mi się że swoim podaniem nie muszę udowadniać że potrafię. Oczywiście mam w głowie opracowane wiele rzeczy na temat mojej postaci, takich jak np. jej zmagania podczas Wojny i młodość na Coruscant. Widzę że trochę się w Akademii pozmieniało, więc być może będę w stanie część wątków wyjaśnić w sposób nieco bardziej aktywny, na przykład podczas Kampanii, a nie zwykłych rozmów. A pozostałe, osobiste perypetie Shadaii na pewno poznamy razem :).

PS. Shadaia, Shadaii, Shadaię, Shad
PS2. Kilka minut po wysłaniu podania napisałem wczoraj na Discordzie prośbę o zmianę planety pochodzenia z Coruscant na Csillę. Zwróciłem na to uwagę i zmieniłem to samemu, ale chyba nie zapisałem drafta albo zmieniłem w Wordzie a nie na forum i nie przeniosłem zmiany. Nie musicie tego zmieniać, ale żeby była powszechna świadomość ^^
Obrazek

Evil is evil. Lesser, greater, middling, makes no difference.
The degree is arbitrary, the definition's blurred. If I'm to choose between one evil or another, I'd rather not choose at all.
Awatar użytkownika
Shadaia
Rekrut
 
Posty: 238
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:40
Lokalizacja: Coruscant

Re: Vas'hadai'ash - [Podanie Otwarte]

Postautor: Anzarr » 16 gru 2021, 0:36

Okej, to tak: Postać jest zręczna, ALE nie widzę informacji, że postać jest niskiego wzrostu oraz brak informacji by posiadała "wonsa" więc dochodzę do wniosku, że jest to jakiś impostor, a nie nasz drogi VEOSAR!!!

A tak szczerze to do podania nie mogę się przyczepić, historia jest okej, czytało mi się ją przyjemnie i zaciekawiła mnie postać, chociaż tak jak Zelphar również napisał, brakowało większego rozwinięcia postaci. Fajnie byłoby zobaczyć jakieś problemy w pracy jak kłótnia z szefem czy jakieś wyjście towarzyskie, które przedstawiłoby Shadaia pośród tego tłumu ludzi z Coruscant. Jego interakcje z ludźmi mogłyby jedynie dodać głębi jego charakteru i podkreślić jego osamotnienie, wyizolowanie albo to jak dobrze się odnajduje pośród ludzi, bo chwilowo nie mam pewności, jaką łatkę bym mu przyczepił. Mimo wszystko ja oddaje głos pozytywny mając nadzieję, że zostaniesz z nami na długo i będziesz się bawił tak dobrze, jak podczas ostatniego pobytu w naszym gronie. :D
Awatar użytkownika
Anzarr
Padawan
 
Posty: 89
Rejestracja: 18 sty 2014, 21:17

Re: Vas'hadai'ash - [Podanie Otwarte]

Postautor: Petrus » 16 gru 2021, 0:38

Myślę, że to konkretne podanie raczej nie wymaga kolejnej osoby mówiącej to samo, zwłaszcza gdy trwa już nad tymi wątkami dyskusja.
Oddaję więc głos pozytywny.
We're Jedi and Jedi don't run, we fight.
Awatar użytkownika
Petrus
Rycerz
 
Posty: 187
Rejestracja: 04 lis 2016, 14:52

Re: Vas'hadai'ash - [Podanie Otwarte]

Postautor: Rada Jedi » 16 gru 2021, 0:42

Podanie zostaje zaakceptowane przez większość głosów (5 pozytywnych). Kandydat otrzymuje rangę Rekruta i adekwatny dostęp do treści na forum. Dalsze instrukcje zostały wysłane w prywatnej wiadomości.
Awatar użytkownika
Rada Jedi
Rada Jedi
 
Posty: 913
Rejestracja: 08 kwie 2010, 9:47


Wróć do Punkt rekrutacyjny

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość