Strona 1 z 1

Romael Thul

Post: 10 sie 2026, 19:01
autor: Majster2002
Informacje ogólne

a. Nick na Discordzie: Majster2200
b. Wiek: 24 lata

c. Krótki opis własnej osoby:
Mieszkam na Kaszubach. Moją pasją jest granie na komputerze, gra na organach kościelnych oraz rysowanie własnych postaci i historii inspirowanych między innymi uniwersum Gwiezdnych wojen. Lubię tworzyć bohaterów posiadających rozbudowaną przeszłość, osobiste problemy oraz możliwość stopniowego rozwoju podczas rozgrywki.

d. Doświadczenie z RP:
Jestem fanem gier z trylogii Mass Effect, obu części Knights of the Old Republic, Star Wars: The Old Republic oraz Star Wars Galaxies. Gry te rozbudziły moje zainteresowanie tworzeniem postaci, podejmowaniem fabularnych decyzji i poznawaniem historii świata z perspektywy pojedynczego bohatera. Mam podstawowe doświadczenie z odgrywaniem postaci oraz zależy mi na dalszym rozwijaniu umiejętności prowadzenia dialogów i uczestniczenia we wspólnej fabule.

Karta postaci

a. Imię: Romael Thul
b. Wiek: 29 lat
c. Pochodzenie: Fondor
d. Rasa: Człowiek

e. Opis wyglądu

Romael jest wysokim, szczupłym mężczyzną o proporcjonalnej budowie ciała. Nie wygląda na zawodowego żołnierza ani kulturystę, lecz lata ucieczki, pracy przy statkach i podróży przez niebezpieczne światy nadały mu sprawność oraz dobrą kondycję.

Ma jasną cerę, pociągłą twarz i wyraźnie zarysowaną szczękę. Jego policzki są lekko zapadnięte, a wysokie kości policzkowe nadają mu poważny, nieco surowy wygląd. Ciemne oczy zwykle pozostają spokojne i uważne, lecz w chwilach zagrożenia widać w nich czujność człowieka, który zbyt długo musiał oglądać się za siebie.

Romael ma krótkie, czarne włosy, zaczesane do tyłu i uporządkowane bez przesadnej staranności. Jego brwi są ciemne i wyraźne, nos prosty, a twarz gładko ogolona. Zazwyczaj zachowuje opanowany wyraz twarzy, przez co może sprawiać wrażenie chłodnego albo zamkniętego w sobie.

Nosi prostą, ciemną tunikę z wysokim kołnierzem, praktyczne spodnie oraz wytrzymałe buty podróżne. Unika jaskrawych barw i ozdób. Po czasie spędzonym w więzieniu nie lubi ubrań przypominających mundury ani wszystkiego, co mogłoby wskazywać na wysoką pozycję społeczną.

f. Przeszłość postaci
„Opowiem ci to tylko raz”

Historia opowiadana przez Romaela jego siostrzeńcowi.

Usiądź, chłopcze. Nie musisz patrzeć na mnie tak, jakbym zaraz miał opowiedzieć ci jedną z historii o wielkich rycerzach, przemytnikach albo potworach zamieszkujących odległe księżyce.

To nie jest taka opowieść.

Nie będzie w niej bohatera, który od początku wiedział, dokąd zmierza. Nie będzie też wielkiego przeznaczenia ogłoszonego przez starożytne proroctwo.

Będzie tylko człowiek, którego zamknięto za zbrodnię, jakiej nie popełnił.

Tym człowiekiem byłem ja.

Urodziłem się na Fondorze. Wiesz zapewne, jak wygląda ten świat: wielkie stocznie orbitalne, doki, fabryki, transportowce oraz tysiące ludzi pracujących po to, aby następnego dnia kolejne okręty mogły opuścić planetę.

Mój ojciec zajmował się systemami napędowymi, a matka prowadziła niewielki punkt zaopatrzeniowy niedaleko jednego z portów. Nie byliśmy bogaci, ale niczego najważniejszego nam nie brakowało. Dorastałem wśród dźwięku silników, zapachu rozgrzanego metalu i widoku statków odlatujących ku gwiazdom.

Przez wiele lat sądziłem, że także moje życie będzie zwyczajne. Chciałem pracować przy statkach, może kiedyś zdobyć licencję pilota i kupić niewielki frachtowiec. Nie marzyłem o wojnie ani o przygodach.

Wystarczała mi perspektywa uczciwej pracy.

Wszystko zmieniło się w noc, podczas której zamordowano Robby’ego Hutta.

Robby nie był szczególnie ważnym Huttem, ale posiadał wystarczająco dużo wpływów, długów i wrogów, aby jego śmierć wywołała zamieszanie w kilku systemach. Zajmował się pośrednictwem w handlu częściami okrętowymi, choć większość ludzi podejrzewała, że pod legalnymi transakcjami ukrywał również przemyt.

Dwa dni przed jego śmiercią naprawiałem moduł sterujący w jednym z należących do niego magazynów.

To wystarczyło.

Zabójca użył mojego identyfikatora, pozostawił ślady prowadzące do mojego stanowiska pracy, a następnie przesłał z mojego terminala wiadomość, która wyglądała jak groźba skierowana do Hutta. Do tego jeden ze strażników zeznał, że widział mnie w pobliżu miejsca zbrodni.

Później dowiedziałem się, że ten człowiek otrzymał znaczną sumę kredytów.

Wtedy jednak nikt nie chciał mnie słuchać.

Zostałem aresztowany jeszcze tego samego ranka. Funkcjonariusze wyciągnęli mnie z rodzinnego domu na oczach sąsiadów. Nie pozwolono mi nawet pożegnać się z rodzicami. Powtarzałem, że jestem niewinny, lecz dla prowadzących dochodzenie sprawa była już zakończona.

Posiadali ślady, wiadomość, świadka oraz wygodnego podejrzanego.

Brakowało im tylko prawdy.

Proces trwał krótko. Rodzina Robby’ego domagała się natychmiastowego wyroku, a lokalne władze chciały jak najszybciej uspokoić sytuację. Skazano mnie za zabójstwo oraz działalność przeciwko interesom wpływowej organizacji przestępczej.

W więzieniu zrozumiałem, że niewinność nie zawsze wystarcza.

Możesz mówić prawdę tak długo, aż stracisz głos, lecz człowiek, który nie chce jej usłyszeć, pozostanie głuchy.

Spędziłem za kratami kilka miesięcy. Każdego dnia próbowałem ustalić, kto mnie wrobił. Przysłuchiwałem się rozmowom strażników, więźniów i ludzi odwiedzających skazanych. W końcu usłyszałem nazwę statku, który opuścił Fondor kilka godzin po zabójstwie.

Statek ten należał do człowieka posługującego się wieloma fałszywymi nazwiskami.

Zrozumiałem, że prawdziwy zabójca nadal żyje.

Nie mogłem jednak udowodnić tego z wnętrza celi.

Ucieczka

Szansa pojawiła się podczas transportu więźniów. Konwój miał przewieźć kilku skazanych do zakładu karnego znajdującego się poza Fondorem. W trakcie lotu doszło do awarii systemu zasilania, a niedługo później statek został zaatakowany przez ludzi związanych z jednym z więźniów.

Nie planowałem tej ucieczki.

Kiedy drzwi celi otworzyły się wskutek uszkodzenia systemu, miałem wybór: pozostać na miejscu i pozwolić, aby zamknięto mnie na resztę życia, albo spróbować odzyskać własne imię.

Uciekłem w kapsule ratunkowej.

Władze nie uznały tego za dowód niewinności. Wprost przeciwnie. Od tej chwili nie byłem już tylko skazanym mordercą. Stałem się zbiegiem, którego należało schwytać, zanim ponownie kogoś zabije.

Za mną wysłano pluton pościgowy.

Przez następne miesiące żyłem pod fałszywymi nazwiskami. Spałem w portowych magazynach, warsztatach i ładowniach statków. Czasem zarabiałem naprawianiem silników, a czasem pracowałem za sam posiłek i możliwość ukrycia się przed patrolami.

Nie mogłem wrócić do rodziny. Wiedziałem, że każdy kontakt naraziłby ją na przesłuchania albo zemstę ludzi prawdziwego zabójcy.

Potrzebowałem pomocy kogoś, kto potrafił odnajdywać ludzi znikających poza granicami prawa.

Potrzebowałem łowców nagród.

Nowy Kantor

Pierwsze kontakty zdobyłem przez ludzi związanych z organizacją nazywaną Nowym Kantorem. Nie była to grupa, której można było bezgranicznie ufać. Spotykali się tam informatorzy, najemnicy, łowcy nagród i pośrednicy gotowi sprzedać wiadomość każdemu, kto zaoferował odpowiednią liczbę kredytów.

Problem polegał na tym, że nie miałem kredytów.

Musiałem więc zapłacić pracą.

Eskortowałem transporty, naprawiałem uszkodzone statki i pomagałem w odnajdywaniu ludzi, którzy nie chcieli zostać znalezieni. Odmawiałem zleceń polegających na zabijaniu. Nie chciałem stać się człowiekiem, za którego już mnie uważano.

W końcu jeden z informatorów odkrył, że statek podejrzanego o zabójstwo Robby’ego pojawił się na planecie Pamnant.

Wyruszyłem tam wraz z niewielką grupą łowców nagród.

Pamnant nie przywitał nas gościnnie. Trop zaprowadził nas do opuszczonej placówki wydobywczej wykorzystywanej przez przemytników. Znaleźliśmy dokumenty świadczące o tym, że człowiek, którego szukaliśmy, przyjął zlecenie na zabicie Hutta.

Nie znaleźliśmy jednak samego zabójcy.

Pozostawił po sobie materiały wybuchowe i ludzi, których zadaniem było zatrzymanie pościgu. Ledwo uszliśmy z życiem. Jeden z łowców został ciężko ranny, a nasz statek stracił główny generator.

Mimo to zdobyliśmy pierwszy prawdziwy dowód mojej niewinności.

Dane wskazywały, że kolejny etap podróży zabójcy prowadził na Muunilist.

Muunilist

Podróż na Muunilist była jeszcze bardziej niebezpieczna. Człowiek, który mnie wrobił, posiadał tam rachunki, kryjówki oraz kontakty wśród przestępców zajmujących się praniem kredytów.

Wiedział już, że go ścigam.

Wysyłał za mną najemników, przekupywał urzędników i rozpowszechniał wiadomości, według których to ja odpowiadałem za wszystkie pozostawione przez niego ofiary. Im bardziej zbliżałem się do prawdy, tym groźniejszym przestępcą stawałem się w oficjalnych raportach.

Na Muunilist po raz pierwszy spotkałem Rycerzy Jedi Nowej Republiki.

Początkowo sądziłem, że przybyli, aby mnie aresztować. Nie zamierzałem się poddać. Byłem zmęczony, przestraszony i przekonany, że ponownie nikt nie pozwoli mi przedstawić własnej wersji wydarzeń.

Jeden z Jedi nie sięgnął jednak po miecz.

Poprosił tylko, abym powiedział mu prawdę.

Nie wiedziałem wtedy, czy chodziło o Moc, doświadczenie czy zwykłą umiejętność słuchania, ale uwierzył, że nie jestem zabójcą. Jedi sprawdzili zdobyte przeze mnie dane i znaleźli powiązania pomiędzy prawdziwym sprawcą a ludźmi Robby’ego.

Okazało się, że Hutt zamierzał ujawnić część działalności własnych wspólników. Jeden z nich wynajął zabójcę, a mnie wybrano jako kozła ofiarnego, ponieważ pracowałem w magazynie i można było łatwo wykorzystać mój identyfikator.

Wspólnie przygotowaliśmy zasadzkę.

Zabójca próbował uciec z Muunilist na pokładzie małego promu kurierskiego. Ruszyłem za nim razem z Jedi i dwoma łowcami nagród. Pościg zakończył się w opuszczonej części kompleksu finansowego.

Miałem okazję go zabić.

Przez kilka chwil naprawdę tego chciałem.

Ten człowiek odebrał mi wolność, dobre imię oraz możliwość powrotu do dawnego życia. Przez niego moi rodzice musieli żyć z przekonaniem, że ich syn jest mordercą.

Jedi powstrzymał mnie, zanim nacisnąłem spust.

Powiedział, że jeśli zabiję bezbronnego człowieka z zemsty, prawda oczyści moje nazwisko, ale nie oczyści mojego sumienia.

Schowałem broń.

Zabójca został aresztowany. Zabezpieczono jego zapisy, płatności i wiadomości potwierdzające, że to on zamordował Robby’ego Hutta oraz przygotował dowody obciążające mnie.

Po ponownym rozpatrzeniu sprawy unieważniono mój wyrok.

Oficjalnie odzyskałem wolność.

Nie odzyskałem jednak dawnego życia.

Oferta

Po zakończeniu dochodzenia jeden z Rycerzy Jedi poprosił mnie o rozmowę. Powiedział, że podczas pościgu kilkukrotnie reagowałem na zagrożenie, zanim mogłem je zobaczyć albo usłyszeć. Wspomniał także, że wyczuł we mnie słabą, lecz wyraźną więź z Mocą.

Na początku uznałem to za pomyłkę.

Miałem dwadzieścia dziewięć lat. Nie byłem dzieckiem wychowanym w świątyni ani wojownikiem przygotowywanym od młodości do służby. Byłem byłym więźniem, mechanikiem i człowiekiem, który przez wiele miesięcy uciekał przed wymiarem sprawiedliwości.

Jedi odpowiedział, że Zakon nie poszukuje wyłącznie ludzi posiadających idealną przeszłość.

Poszukuje tych, którzy mimo cierpienia nie pozwolili, aby nienawiść całkowicie przejęła nad nimi kontrolę.

Zaproponowano mi przybycie do Akademii. Nie obiecywano, że zostanę Rycerzem Jedi. Nie zagwarantowano nawet, że zostanę przyjęty na szkolenie. Miałem stanąć przed nauczycielami, pozwolić im ocenić moje predyspozycje i przekonać się, czy jestem zdolny rozpocząć nową drogę.

Przyjąłem ofertę.

Nie dlatego, że marzyłem o mieczu świetlnym.

Przyjąłem ją, ponieważ ktoś po raz pierwszy nie patrzył na mnie jak na podejrzanego, skazańca albo narzędzie potrzebne do wykonania zadania. Zobaczono we mnie człowieka, który wciąż może stać się kimś lepszym.

Dlatego znalazłem się w Akademii.

Nie wiem jeszcze, dokąd zaprowadzi mnie ta droga. Być może okaże się, że jestem za stary, zbyt nieufny albo zbyt mocno przywiązany do przeszłości. Wiem jednak, że nie chcę już całego życia spędzić na uciekaniu przed tym, co mi uczyniono.

Chcę nauczyć się panować nad gniewem.

Chcę pomagać ludziom, których nikt nie chce wysłuchać.

A przede wszystkim chcę dopilnować, aby żaden niewinny człowiek nie został potraktowany tak, jak potraktowano mnie.

Pamiętaj o tym, siostrzeńcze: prawda nie zawsze zwycięża szybko. Czasami trzeba przemierzyć pół galaktyki, aby ktoś wreszcie zechciał jej wysłuchać.

Ale to nie znaczy, że należy przestać jej szukać.

Re: Romael Thul

Post: 11 sie 2026, 9:56
autor: Bren
Podanie nie spełnia minimalnych wymagań, więc zostaje automatycznie odrzucone. Wedle regulaminu rekrutacji, w sekcji II:
3. Rada Jedi może nie dopuścić podania do głosowania, automatycznie je odrzucić lub przedwcześnie zamknąć, jeżeli historia:
- będzie pracą stworzoną przez sztuczną inteligencję, pokroju ChatGPT.

Kandydat może złożyć nowe podanie po upływie 7 dni. Przypominamy, żeby zaznajomić się z regulaminem rekrutacji oraz że nowe podanie, wedle regulaminu, nie może zawierać żadnych elementów z poprzedniego.